5 stycznia w Domu Kultury w Trzemesznie zabrzmiały tradycyjne polskie kolędy i pastorałki.
Wszystkich, którzy tego wieczora przybyli do Domu Kultury powitał dyrektor Mariusz Zieliński. - Czasami trzeba zadzwonić i poprosić. Zapytać, czy wam się jeszcze chce. I ja się bardzo cieszę, że w Trzemesznie mamy osoby muzykujące cały czas. Są to osoby z pasją, które poświęcają siebie, swoje serce, żeby grać i bawić innych. Mam nadzieję, że państwo będziecie również śpiewali z zespołem - mówił Mariusz Zieliński.

Koncert kolęd zagrali rodzimi artyści fot. Paweł Lachowicz
Przed licznie zebraną publicznością zaprezentowali się rodzimi muzycy: Dorota Karolewicz (śpiew), Sara Pruss (śpiew), Klaudia Michalak (śpiew), Krzysztof Prus (śpiew, gitara), Marcin Buzała (piano), Artur Bucholc (gitara basowa), Marcin Bucholc (perkusja), którzy na tę okazję zebrali siły i zagrali na trzemeszeńskiej scenie. - Maryś sprowokował nas do tego, żebyśmy przede wszystkim ja i Dora wrócili z powrotem do grania. Wiecie, że długo nas nie było. Co niektórzy mi tu marudzili. Upierałem się przy swoim i zaciąłem się z tymi szachami, ale ciągle gdzieś tam za mną łazili. Powiedziałem ok., dobra podzwonię zapytam. Od razu, kiedy Maryś do mnie zadzwonił wiedziałem, kto ma tutaj ze mną zagrać i przed każdym telefonem modliłem się, żeby mi nikt nie odmówił i żaden z nich mi nie odmówił. Nie wyobrażam sobie dzisiejszego wieczoru bez tych ludzi, dlatego, że mieliśmy niewiele czasu na to, aby się przygotować. Mieliśmy zaledwie 2 próby i to, co dzisiaj usłyszycie, to jest mega wyczyn. Przygotowaliśmy te kolędy i mamy do was bardzo wielką prośbę. Żebyście nam pomogli i z nami zaśpiewali, dodali nam otuchy, żeby nam po prostu było łatwiej - mówił Krzysztof Prus.

Publiczność śpiewała wraz z artystami fot. Paweł Lachowicz
Wieczór był o tyle magiczny, że wspólnie z artystami kolędowała cała publiczność. Do tego zachwycał przygotowany wystrój sali, który przypominał muzyczny club cafe. Publiczność zasiadła przy stolikach, na których czekała kawa w filiżankach i pierniczki. Wszystkie przygotowane miejsca były zajęte, żeby pomieścić wszystkich przybyłych, dyrekcja musiała otworzyć drzwi wejściowe i część uczestników słuchała koncertu na korytarzu.

Publiczność nagradzała artystów okolaskami fot. Paweł Lachowicz
Jednak magia wieczoru sprawiła, że nikomu nie przeszkadzało to, gdzie siedzi, czy stoi, ważne było słuchanie i śpiewanie wraz z artystami najpiękniejszych polskich kolęd i mniej znanych pastorałek.

Sala Domu Kultury wypełniona była po brzegi słuchaczami fot. Paweł Lachowicz
- Był to piękny muzyczny i świąteczny wieczór – powiedział główny organizator i inicjator koncertu Mariusz Zieliński.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze