Według planów rządowych, Orchowo miało zostać zelektryfikowane w 1965 roku. Część orchowskich społeczników nie zamierzała jednak tak długo czekać i postanowiła 8 lat wcześniej wziąć sprawy w swoje ręce. Światło rozbłysło 8 lutego 1958 roku.
Przypominamy tekst o elektryfikacji Orchowa.
KOMITET ELEKTRYFIKACYJNY
24 stycznia 1957 roku w Orchowie oficjalnie zawiązał się komitet elektryfikacyjny. Pracowały w nim 24 osoby. Miejscowy lekarz Lechosław Majewski zaproponował, by w skład zarządu komitetu weszli kierownicy wszystkich miejscowych instytucji i przedsiębiorstw. Takie posunięcie dawało szansę na uzyskanie dodatkowego wsparcia finansowego, bez którego powodzenie tej inwestycji byłoby trudne lub wręcz niemożliwe. Do ścisłego zarządu komitetu elektryfikacyjnego weszli: Seweryn Kolberg - przewodniczący (ówczesny dyrektor szkoły), Lechosław Majewski - skarbnik (lekarz pracujący w orchowskiej przychodni) oraz aptekarz Zbigniew Niedźwiedziński - sekretarz. Komisję rewizyjno-finansową tworzyli: Wacław Ficer (naczelnik poczty), Edmund Kowalewski (kierownik GS), Stefan Jercha (przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej) oraz Alfons Bilon (naczelnik stacji kolejowej).
WSPOMNIENIA I KRONIKA
Jedynym żyjącym dziś członkiem komitetu elektryfikacyjnego jest 89-letni Lechosław Majewski. On też opowiedział nam to, co pamięta z tego tak ważnego dla Orchowa i jego mieszkańców wydarzenia. Pochodzi z Trzemeszna, urodził się 15 maja 1929 roku w nauczycielskiej rodzinie. Jego ojciec redagował i wydawał w Trzemesznie gazetę Kosynier. Orchowo poznał wcześnie, gdyż przyjeżdżał na obozy do pobliskiego Rękawczyna. Poznał okolicznych mieszkańców, teściów i przyszłą małżonkę.
Do dziś mieszka w tzw. poniemieckim domu lekarza. Niemcy wybudowali ten budynek dla lekarzy, ale nigdy nie był własnością niemiecką, tylko komisji kolonizacyjnej. W 1925 roku budynek kupił teść Lechosława Majewskiego - Edmund Bernardczyk. Teść pana Lechosława ukończył medycynę we Lwowie i prowadził w tym budynku lekarzówkę. W 1954 roku Lechosław Majewski otworzył u przyszłego teścia gabinet. Trzy lata później, w 1957 roku, podjął pracę w ośrodku zdrowia w Orchowie, gdzie pracował do 2012 roku
Mnóstwo informacji mamy także z kroniki komitetu elektryfikacyjnego (w jaki sposób ocalała napiszę nieco dalej w artykule), którą od samego początku skrupulatnie prowadził aptekarz Zbigniew Niedźwiedziński. Wiele bezcennych informacji i materiałów przekazał nam także społecznik, interesujący się historią Orchowa mieszkaniec tej miejscowości Paweł Dragan.
![]() |
| Zaproszenie na uroczystość otwarcia linii elektrycznej w Orchowie fot. arch. Pawła Dragana |
SŁUPY ZA GŁOSY
Pan Lechosław opowiada, że on doskonale wiedział, jakim dobrodziejstwem jest energia elektryczna, bo w jego domu prąd był już wcześniej i miał w domu całą instalację. Prąd przesyłany był od sąsiada. - Prąd 110 wat miałem od Jurka Przybylskiego. Oni silnikiem ładowali akumulatory - wspomina.
Dokumentację techniczną elektryfikacji komitet miał już 26 lutego 1957 roku. Lechosław Majewski opowiedział o tym, jak rozpoczęto prace i starania o podłączenie w Orchowie elektryczności.
- Zaczęło się od tego, że do Orchowa przyjechał minister Jan Dąb-Kocioł prosić, żeby na niego zagłosować, bo chce ministrem dalej być. A, że elektryfikacja postępowała w kraju, zapytałem go, czy można by dostać słupów na elektrykę, bo już wtedy myśleliśmy o tym. Powiedział, aby przyjechać do Warszawy, on wypisze dokument, abyśmy mogli kupić te słupy. Pan Wacław Branicki, jak się dowiedział, to zaczął chodzić koło tego. On był prezesem dwóch okręgów „Społem”. Pojechaliśmy delegacją do Warszawy. Dzwoniliśmy do Branickiego, aby przyjechał po nas na dworzec. Kazał taksówkę wziąć i przyjechał taką garbatą „warszawą”, lecz powiedział, że silnik mu się zastał i trzeba go popchnąć. Dwóch wyszło Wacław Ficer i Edmund Kowalewski, jak popchnęli, to on już się nie zatrzymał i oni zostali przy dworcu. Ja pojechałem i Seweryn Kolberg. I tak załatwiliśmy słupy. Po drodze wstąpiliśmy do Solca Kujawskiego i kupiliśmy na całą wieś te słupy i kosztowały one 1.000 zł. Słupy przyjechały pociągiem i naczelnik zaraz je tam zrzucił. Nasi zaraz pojechali je odebrać. Okazało się, że w międzyczasie podrożały i miały kosztować 9.500 zł. Naczelnik do nich zadzwonił i powiedział, że słupy już dawno są rozwiezione po wsi. Oni szybko cały dzień wozili, bo kontrola miała przyjechać - wspomina Lechosław Majewski.
Pan Lechosław opowiada też, że kierownikiem w zakładzie energetycznym był wówczas Klemens Koczorowski, jego kolega ze szkoły jeszcze sprzed wojny i on się również przyłączył do akcji elektryfikacji Orchowa.
- Pomagał, jak mógł. Myśmy chcieli się do transformatora w Różannie podłączyć. Tam już była elektryfikacja wykonana przez państwo. Jak się podłączaliśmy, to w Różannie chcieli za to pieniądze i nie zgadzali się na przyłączenie, więc Klemens pojechał i stwierdził, że źle jest podłączony transformator i im wyłączył na dwa dni prąd. To później tacy grzeczni byli i można było się podłączyć. Plan był tylko na Orchowo Górne i Dolne. Jak przewoziliśmy słupy, to kazali ładować wszystkie, jakie są podporowe, czy 8-metrowe. To wszystko do ziemi wkopywaliśmy, bo doły były już wykopane. Po drodze zrobiliśmy Myślątkowo, tymi słupami. Ja się bałem, że będą się obalać, a Klemens Koczorowski mówił „Nic się nie bój, ja zaraz będę to wszystko przejmował i będziemy poprawiać”. Jak linie rozciągnęliśmy, to został założony transformator, lecz była to setka, a potrzebna był pięćsetka. Pytałem się Klemensa, co teraz. Powiedział, aby dać spokój i poczekać, jak się ludzie podłączą. Ludzie sami bardzo dużo robili. W budynkach też wszyscy sami robili - Lechosław Majewski opowiada o tempie akcji, tak, by ewentualne kontrole stawiać przed faktem dokonanym.
![]() |
| Podczas wrześniowego wernisażu poświęconemu artyście malarzowi Józefowi Myślickiemu Henryk Sydoruk przekazał na ręce wójta Jacka Misztala kronikę elektryfikacji fot. Paweł Lachowicz |
PŁACILI I PRACOWALI
Podczas pierwszych spotkań komitetu elektryfikacyjnego rozmawiano głównie o sposobach zdobycia funduszy potrzebnych do przeprowadzenia elektryfikacji Orchowa i Myślątkowa. Zaproponowano opodatkowanie rolników w zależności od liczby posiadanych, dzierżawionych i użytkowanych hektarów oraz osób bezrolnych przez ustalenie pewnej równej dla wszystkich opłaty.
Udziałowców przedsięwzięcia było 158. W myśl statutu udziałowiec - rolnik płacił 430 zł od hektara ziemi i 50 zł na wyżywienie dla budowniczych linii. Udział robotnika wynosił 600 zł plus 30 zł miesięcznie na wyżywienie. Każdy udziałowiec musiał przepracować 13 dni przy budowie sieci elektryfikacyjnej. Jeśli do pracy nie przyszedł, płacił dodatkowo 50 zł za nieodpracowaną dniówkę. Dziennie przychodziło do pracy 10 osób. Mieli dwóch grupowych, którzy czuwali, kiedy, gdzie, jakie prace i czym były wykonywane. Problemem był ciągły brak gotówki. Niektóre instytucje, znajdujące się we wsi i zainteresowane elektryfikacją, opieszale wpłacały przypadające na nie udziały. Przykładem służyła jedynie orchowska GS - pierwsza wpłaciła 40.000 zł. Natomiast Centrala Ogrodniczo-Warzywnicza Skupu Owoców i Warzyw w Inowrocławiu jeszcze po oddaniu linii energetycznej zalegała z kwotą 6.000 zł, a Rejonowe Przedsiębiorstwo Młynów Gospodarczych dopiero 15 lutego 1958 r. miało wpłacić 30.000 zł.
A rolnicy i robotnicy? Także początkowo oglądali się. Niektórzy z nich czekali, żeby najpierw dało państwo, sami woleli zapłacić na samym końcu. Pierwszy kosztorys mówił, że na elektryfikację Orchowa wystarczy 450.000 zł. Potem okazało się, że potrzeba około 700.000 zł. Zdrożały niektóre materiały i trudno było je dostać po hurtowych cenach, bo pierwszeństwo do wszelkich materiałów miała elektryfikacja planowana, państwowa. Działający w spółdzielczości Społem Wacław Branicki podtrzymywał wszystkich na duchu. Radził, dopingował, pomagał i wykłócał się, gdy trzeba było udać się po materiały. A gdy do tego wszystkiego doszła życzliwość i pomoc Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Mogilnie, a szczególnie byłego przewodniczącego Leona Majewskiego - elektryfikacja ruszyła. Ostatecznie pomoc państwa łącznie z udziałami instytucji przy elektryfikowaniu Orchowa wyniosła 430.000 zł.
LINIA W CZTERY MIESIĄCE
Montaż linii rozpoczęto 8 października 1957 roku, a ukończono 8 lutego 1958 roku. Do budowy zużyto 335 słupów impregnowanych oraz 5.520 kg przewodów napowietrznych. Udziałowcy wykopali około 3.000 dołów i 35 rowów ziemnych o łącznej kubaturze 800 m3. Wykonano też wiele innych prac przewozowych, odbyło się wiele spotkań oraz przygotowano wiele dokumentów budowy linii. Długość linii wysokiego napięcia wyniosła 5.120 m, a niskiego napięcia około 9.600 m. Transformator miał moc 150 kVA.
![]() |
| List z 1960 roku do Zbigniewa Niedźwiedzińskiego, który po wysłaniu kroniki do Warszawy napisał zwrotnie Wacław Branicki fot. z arch. Pawła Dragana |
LAMPĘ NAFTOWĄ STŁUKLI
Tak 8 lutego 1958 r., czyli moment włączenia światła, przedstawiała ówczesna prasa rolnicza.
Zmierzchało powoli, jakby ciemność dolewał po kropli. Szarzały domy i drzewa. A za nimi, niby na wzniosłym rynku stał majestatycznie ów transformator, od którego miała się zacząć w Orchowie elektryczność. We wsi było już pusto. Każdy, kto żyw wybrał się właśnie tam, pod transformator. Stali wokół niego z obnażonymi głowami mężczyźni, stały kobiety i jak zwykle nie brakowało dzieciaków. Cisza zaległa na chwilę i tylko z przyległych ścieżek dudniły jeszcze czyjeś kroki. To spóźnieni gnali na tę niecodzienną uroczystość. Nie zabrakło kilka ciepłych słów do zebranych skierowanych przez Antoniego Wesołowskiego - przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Mogilnie, brzęk stłuczonej lampy naftowej, jak nakazuje tradycja, trzask włącznika w transformatorze i .... Jasność w całym Orchowie (...) - czytamy w zachowanym przez Pawła Dragana artykule Uwieńczenie wspólnego trudu, opublikowanym w gazecie Rolnik Polski z 19 lutego 1958 roku.
Następnie wszyscy goście spotkali się w sali Gminnej Spółdzielni na biesiadzie. Lechosław Majewski w imieniu komitetu elektryfikacyjnego wręczył 60 dyplomów najbardziej pracowitym przy elektryfikacji mieszkańcom Orchowa. Przemówienia w ten wieczór, które odtwarzały trud i wyniki społecznego wysiłku, brzmiały jak melodia pieśni ludowej. Raz smętnie, to znów skocznie. Melodia, którą zanucą teraz orchowskie dzieci pochylone nad książkami już nie przy lampach naftowych, a przy elektrycznym świetle i gospodarze mechanizujący swoje prace w gospodarstwie - czytamy w Rolniku Polskim z 19 lutego 1958 roku.
Lechosław Majewski wspomina ten dzień.
Mówi, że miejscowi artyści Józef Myślicki i Mikołaj Lorkiewicz zajęli się dekoracją sali GS. Myślicki namalował na wielkim płótnie panoramę Górnego Orchowa z fragmentem linii wysokiego napięcia i trafostacji. Mikołaj Lorkiewicz przygotował dekoracje z papieru.
We wsi cały czas trwały jeszcze prace instalacyjne. Zakładano lampy uliczne i podłączano budynki. Zebrani goście oraz udziałowcy udali się pod transformator, gdzie dokonano symbolicznego rozbicia lampy naftowej. Do zebranych przemówił przewodniczący Powiatowej Rady Narodowej Antoni Wesołowski. Punktem kulminacyjnym było włączenie prądu. W tym momencie rozbłysły lampy uliczne, a w domach pojawiła się światło. Wrócono później na salę, która oświetlona została trzema żarówkami 200 Wat i dwoma 100 Wat, przy czym 100 Wat ozdobione były abażurami papierowymi imitującymi witraże.
Nieoficjalna część, zabawa taneczna odbyła się następnego dnia, 9 lutego 1958 roku w lokalu Orchowianka, gdzie przy dźwiękach głośnika zainstalowanego w gospodzie bawili się starzy i młodzi wyrażając w ten sposób radość, że bitwa o żarówkę została wygrana. Do tańca przygrywała wówczas orkiestra jazzowa z Inowrocławia.
POWIAT W OGONIE
W Rolniku Polskim można także przeczytać, iż szkoda tylko, że w lutym 1958 r. w powiecie mogileńskim dopiero 26% wsi było zelektryfikowanych, podczas gdy w innych powiatach województwa bydgoskiego ten poziom dochodził do 70% i więcej: Choć w przyszłych latach 1959-1960 planuje się tu elektryfikację 40 wsi (wówczas będzie to stanowiło 40 procent), ale to jeszcze wciąż niewiele. Światło elektryczne, to nie tylko wygoda, to także zwiększone możliwości produkcji, które można by wprowadzić w czyn. Warto, aby ojcowie województwa, Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej z Bydgoszczy - spojrzeli łaskawszym okiem na te sprawy w powiecie mogileńskim.
PO 60 LATACH KRONIKA WRÓCIŁA
Teraz wróćmy do kroniki komitetu elektryfikacji. Prowadzona przez Zbigniewa Niedźwiedzińskiego kronika do 16 września 2017 roku znajdowała się w Warszawie.
Otóż siostrzeniec Wacława Branickiego - Henryk Sydoruk, po śmierci wuja odziedziczył cały jego majątek. Wśród różnych rzeczy znalazł kronikę. Jak wskazują materiały zebrane przez Pawła Dragana, kronika do Wacława Branickiego trafiła po uruchomieniu linii, jako pamiątka elektryfikacji w podziękowaniu za pomoc. Wysłał ją Zbigniew Niedźwiedziński. Świadczy o tym pismo z wyrazami podziękowania przesłane 4 października 1960 roku, gdzie Wacław Branicki dziękuje za przesłaną kronikę.
![]() |
| Transformator Orchowo 1958 r., który stanął przy ul. XXX-lecie PRL (dziś to ul. Józefa Myślickiego). Transformator stał po lewej stronie idąc od ul. Wyzwolenia, pomiędzy ul. Wyzwolenia a ul. Stromą. fot. z arch. Pawła Dragana |
16 września tego roku w Domu Strażaka i Kultury w Orchowie odbył się wernisaż Artysta malarz z pasją życia. Był to wernisaż poświęcony miejscowemu artyście Józefowi Myślickiemu. Z Poznania na wernisaż dotarła rodzina Henryka Sydoruka. Jego matka Maria Sydoruk z domu Kwiatkowska spokrewniona była z orchowskim malarzem, gdyż była siostrą żony Józefa Myślickiego - Barbary Myślickiej z domu Kwiatkowskiej. Z kolei warszawianin Wacław Branicki miał za żonę kolejną z sióstr Kwiatkowskich - Urszulę. Kwiatkowskie miały jeszcze siostrę Zdzisławę.
Po wernisażu Henryk Sydoruk przekazał kronikę elektryfikacji na ręce wójta Orchowa Jacka Misztala. Zapiski w kronice mówią o tym, jak doszło do zelektryfikowania Orchowa o 7 lat wcześniej niż planowano.
Dokładnie w dniu dzisiejszym, 8 lutego mija 60. rocznica elektryfikacji Orchowa.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1356 (6/2018)
Historię elektryfikacji napisałem w oparciu o materiały przekazane przez Pawła Dragana oraz opowieść Lechosława Majewskiego z Orchowa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze