Reklama

Źle znoszą obecność skuterów wodnych na jeziorze

15 maja do Starostwa Powiatowego w Mogilnie wpłynęła petycja od części mieszkańców Łąkiego w sprawie ustanowienia na terenie jeziora w wiosce strefy ciszy, która wprowadziłaby pewne ograniczenia. Wniosek został pozytywnie zaopiniowany przez Radę Powiatu i przegłosowany na sesji Rady Powiatu 20 czerwca. Podjęcie uchwały powoduje wszczęcie procedury prawnej. W złożonej petycji wskazuje się, że strefa miałaby objąć jedynie same jezioro, czyli do granicy lustra wody. Zakazem, jeśli takowy zostanie ustanowiony, nie będzie objęta linia brzegowa. Oznacza to, że nadal będzie możliwość organizowania nad jeziorem festynów, konkursów i innych form rekreacji.

WODOWANIE I JAZDA

Części mieszkańcom Łąkiego (gm. Strzelno) zamieszkałym blisko jeziora, od pewnego czasu utrudnia życie zakłócanie ciszy i spokoju przez wodne skutery. - Napisałam do sołtysa, aby zabezpieczył łąkę, bo panowie wjeżdżają przez tę łąkę drogą gminną. Przy okazji zostawiają śmieci i rozjeżdżają łąkę. Łąka była zawsze zadbana, są tutaj dwa lokalne miejscowe zakazy. Te znaki postawiło sołectwo. Inni nie wjeżdżają samochodami, a ci panowie najpierw jeden, potem drugi. Wjeżdżają na sam brzeg jeziora samochodem z przyczepką, a na przyczepce skuter, wodują go i zaczyna się jazda - opowiada nam Ewa Kwiatkowska.

Reklama

Dodaje, że wszystko zaczęło się od tegorocznej majówki i w zasadzie zakłócanie spokoju odbywa się w dni weekendowe. Pod koniec czerwca w sobotę i niedzielę po jeziorze w Łąkiem miały pływać 3 skutery wodne. W lipcu było już ich 5. - Panowie tymi skuterami, o wysokiej częstotliwości huku, pływali po jeziorze pięć i pół godziny bez przerwy. Na tym małym jeziorku. Ono tak wyschło, że z 19 hektarów zrobiło się 14 hektarów - dodaje pani Ewa.

Dla części mieszkańców i letników przebywających w Łąkiem wakacyjnie, teren nad jeziorem był miejscem na spokojny wypoczynek po roku ciężkiej pracy. Teraz ich spokój został zakłócony. Grzeczne rozmowy z osobami, które przyjeżdżają do Łąkiego, by popływać na skuterach zdaniem naszych rozmówców nie przyniosły żadnych efektów. Wręcz przeciwnie, osoby te twierdzą, że skoro nie ma ustanowionej na jeziorze strefy ciszy, to oni mogą na skuterach jeździć.

Reklama

O problemach mieszkańców, którzy podpisali się pod petycją do Zarządu Rady Powiatu Mogileńskiego opowiedziała nam między innymi Ewa Kwiatkowska fot. Paweł Lachowicz

PETYCJA DO POWIATU

Nasi rozmówcy, jak podkreślają, nie chcą z nikim się kłócić, chcą żyć w zgodzie, ale na pewne działania nie mogą pozostać obojętni, tym bardziej, jak mówią, że samorząd gminy Strzelno całkowicie się od nich odwrócił. Dlatego wystosowali petycję do Rady Powiatu Mogileńskiego.

W petycji mieszkańcy wnioskowali o ustanowienie strefy ciszy dla jeziora Łąkie. W uzasadnieniu, jako jedną z przyczyn podali ochronę przyrody. Wskazywali, że od kilku lat powierzchnia jeziora Łąkie jak i jego głębokość uległa znacznemu zmniejszeniu. Ich zdaniem pływanie w tak płytkim zbiorniku łodziami z silnikami spalinowymi (skutery wodne), powoduje niszczenie zarówno flory, jak i fauny znajdujących się pod lustrem wody. Takie destrukcyjne działania mogą mieć nieodwracalne skutki w przyszłości, spowodowane brakiem odbudowy utraconych walorów przyrodniczych. Ponadto w trzcinach jeziora, jak uzasadniali, znajdują się liczne lęgowiska ptaków wodnych - gęsi gęgawy, kaczki krzyżówki, perkozów, łyski zwyczajnej, siewkowców, trzciniaków. - Mamy również łabędzie nieme, które w Polsce objęte są ścisłą ochroną gatunkową. Jezioro zamieszkują również czaple białe (w Polsce czapla biała objęta jest ochroną gatunkową ścisłą) i czaple siwe. Ptaki te budują swoje gniazda i egzystują na tym jeziorze od wielu lat. Trudno nam mieszkańcom jest się pogodzić z płoszeniem tych ptaków i ich ciągłym opuszczaniem stanowisk lęgowych, co ostatnio nagminnie dzieje się na jeziorze Łąkie, a wywołane zostaje przez pływające skutery wodne, wytwarzające przy tym ogromny, ogłuszający hałas.

Reklama

Cisza i spokój nad jeziorem w Łąkiem zakłócana jest, zdaniem naszych rozmówców, przez pływające na nim skutery wodne fot. Paweł Lachowicz

Drugim punktem uzasadnienia petycji był aspekt społeczny. Wnioskodawcy pisali, że mieszkańcy domów położonych od strony jeziora zawsze żyli w zgodzie z naturą. Ochrona i poszanowanie przyrody stanowiły i stanowią dla nich najważniejszy aspekt życia codziennego. W większości jesteśmy emerytami, mieszkamy w Łąkiem od pokoleń i oczekujemy szacunku od innych ludzi. Nie zgadzamy się, aby dziedzictwo naszej miejscowości i jej walory przyrodnicze, pielęgnowane od pokoleń, zostały zniszczone przez bezmyślność osób, które nie liczą się z żadnymi zasadami. Hałas pływającego skutera uniemożliwia także relaks osób przebywających u nas gościnnie, głównie w celach rekreacyjnych. Są to rodziny z małymi dziećmi, emeryci, młodzież. Gościmy często także grupy rowerzystów, przemieszczających się wyznaczonym kilkadziesiąt metrów od jeziora Szlakiem Jerzego Wojciecha Szulczewskiego. A co z osobami pływającymi po jeziorze na materacach, pontonach, kąpiącymi się? - m.in. czytamy w uzasadnieniu petycji.

Reklama

POWIAT ODPOWIEDZIAŁ POZYTYWNIE

20 czerwca Rada Powiatu Mogileńskiego uznała za zasadną petycję mieszkańców i podjęła uchwałę w sprawie ustanowienia strefy ciszy dla jeziora Łąkie. - Radni z powiatu przejęli ten temat i powiedzieli nam, że tegoroczne lato będziemy mieli przechlapane, bo to jednak trochę potrwa - mówi Ewa Kwiatkowska.

BURMISTRZ WIDZI POPULIZM I KOLOROWYCH

Tematem strefy ciszy zajęła się także radna Barbara Narbut podczas sesji Rady Miejskiej w Strzelnie 28 czerwca. Burmistrz wówczas odpowiedział, że temat jest mu znany, szczególnie dlatego, że tam mieszka i doskonale wie, słyszy i bywa. - Bardzo panią radną proszę, to już jest koniec kampanii wyborczej, pani radna. Tu już nie ma miejsca na populizm. Ilu mieszkańców? Ile podpisów zebrano? Niech mi pani radna powie, ilu jest mieszkańców w sołectwie Łąkie z Ziemowitami, Kurzebielami i Zofijówką? Jest ich 630. Oczywiście będziemy wspierali inicjatywę. Ja chciałbym widzieć podpisy tych mieszkańców nim oczywiście gmina włączy się w ten proces. Jakbyśmy szli tym tokiem rozumowania, to się okaże, że na wszystkich jeziorach, na których nie ma strefy ciszy, nie ma ptaków, bo uciekły ze swoich gniazd albo zachwiała się równowaga ekologiczna wśród ptaków gniazdujących czy zwierząt, które tam żyją. Ja czytałem opracowania, że takie zachowania skuterów, które nie maja śruby, a mają strumień powoduje dodatkowe dopowietrzenie tej wody, która kiśnie. Tam jest klęska, te wszystkie liście z lasu zamieniają się pod wodą w siarkowodór (…). Ja nie wiem, będziemy szukali opinii fachowców, specjalistów. Rada Powiatu przyjęła uchwałę intencyjną rozpoczynającą odpowiednie procedury. Tak, że radni powiatowi będą nad tym pracowali (…). Burmistrz Strzelna musi być obiektywny. Ja nie wyrażam tutaj opinii ani pozytywnej, ani negatywnej, nie ode mnie będzie to zależało. Jak byłem kiedyś radnym powiatowym to zagłosowałem za ustanowieniem strefy ciszy w Przyjezierzu, no tak, ale tam jest strefa "Natura 2000", ale tam racjonalne argumenty były, a nie polityczne. Nie radnych gdzieś tam z Gębic, czy z jakichś innych miejscowości daleko od Strzelna, naszych radnych racjonalne uwagi, nie jakiś kolorowych ludzi gdzieś tam ze świata, którzy sobie pobąkują coś pod nosem jak to było na sesji Rady Powiatu, mają swoje znaczenie. Bo to my będziemy z tym żyli, to nasze dzieci będą się tam bawiły, to nasza infrastruktura będzie się tam rozwijała, a nie ludzi, którzy przyjadą sobie gdzieś tam z Torunia i dzisiaj tutaj mają wizję w Strzelnie w Łąkiem dla nas strzelnioków, kujawiaków, którzy się tam urodziliśmy - mówił burmistrz Dariusz Chudziński. Dodał, że gmina będzie interesowała się tym tematem, ale decyzja leży w gestii Powiatu Mogileńskiego.

Reklama

Jarosław Piasecki i Michał Ostrowski rozmawiali z naszym reporterem na plaży w Łąkiem fot. Paweł Lachowicz

DOTYCZY TYLKO TAFLI JEZIORA

- Pan burmistrz powiedział, że my jesteśmy kolorowi znikąd i przyjdzie taka jedna z Torunia i się zajmuje takimi rzeczami. A ja tutaj mieszkam. Jesteśmy tutaj całe życie, nasi przodkowie się tutaj urodzili. Każdy wolny czas tutaj spędzamy. Jesteśmy właścicielami i żadne obce, tylko swoje. Dbamy o to jezioro, o te ptaki i dziedzictwo nasze - mówi Ewa Kwiatkowska.

Dodaje, że ich oponenci karmią ludzi informacjami, że jak będzie ustanowiona na jeziorze strefa ciszy, to nie będzie można robić imprez na plaży. A to jedno z drugim nie ma nic wspólnego. - I to nie ma żadnego znaczenia. Cisza dotyczy tylko tafli jeziora, a linia brzegowa nie będzie objęta zakazem. Zatem imprezy nadal będą mogły odbywać się na plaży. 13 radnych było za nami na 17, więc mamy liczebną przewagę. Najbardziej żal jest tych ptaków. Wypłyną z małymi i nagle huk. Nie wiedzą, gdzie uciekać. Tu zawsze była cisza i nagle weszli intruzi - dodała Ewa Kwiatkowska.

Reklama

NA RAZIE STREFY CISZY NIE MA

Podczas naszej wizyty w Łąkiem spotkaliśmy nad jeziorem mężczyznę ze skuterem wodnym. Okazał się nim przedsiębiorca ze Strzelna Jarosław Piasecki. Stwierdził, że prędzej czy później spodziewał się wizyty Pałuk. Jego zdaniem na razie nie ma na jeziorze Łąkie ustanowionej strefy ciszy, więc na skuterach wodnych pływać wolno. - Petycję złożyły dwie panie. Jedna co tu nie mieszka cały rok i nie jest tutaj zameldowana i druga pani, która też nie jest tutaj zameldowana. Złożyły petycję i podpisy zebrały u siebie w domu, a my zebraliśmy podpisów nie 14, tylko ponad 160. Już pierwszego dnia, jak byłem popływać, to przyszła i pytała mi się czy wiem, że nie można tutaj pływać. Powiedziałem jej, że z tego co ja wiem i jak się dowiadywałem w "Wodach Polskich" i WOPR strefy ciszy tutaj nie ma. Ona na to, że tu są ptaki i ryby. Więc mówię, że „Rusałka”, jak płynie na Gople to też do Noteci każą rybom popłynąć, bo „Rusałka” na jezioro wypłynęła? Później jeszcze raz podeszła, to jej powiedziałem, że już jej wszystko wytłumaczyłem i nie mam z nią o czym dyskutować i się odwróciłem. Po co mam się denerwować, czy ona ma się denerwować. Od tej pory nie dyskutowałem z nią w ogóle - powiedział nam Jarosław Piasecki.

Reklama

Dodał, że im zabrania się dostępu do jeziora, chociaż legalnie łowią tam ryby i nie przeszkadza im to, że inni łowią ryby nawet na cztery wędki lub zakładają siatki bez zezwoleń. Jego zdaniem przez ubytek wody w jezierze oraz postawione przez letników ogrodzenia i krzaki linia brzegowa nie jest w tym miejscu, co powinna. - Ktoś tam wszedł, że chce sobie ryby łowić, to ta pani wyszła i powiedziała, że to jest jej teren i ma odejść. No to jak ani mają łowić, nawet motorem tu wjechać nie mogą. Dzisiaj jest problem, bo siedzą przy płocie ludzie, którzy przyjechali dzisiaj na kajak. Założył Michał kamery w domu i sobie patrzy, żeby mu złodziej nie wszedł i jest problem - powiedział Jarosław Piasecki. Dodał, że skuterami pływają od innej strony, tak, żeby problemów mieszkankom nie robić, a panie policję wzywają. - 6 razy była policja. My tu codziennie nie przyjeżdżamy. Jak sołectwo postawiło tą budkę, to krzyk. Kto tą budkę postawił, ile tu będzie ludzi i to im przeszkadza. Ja mogę jechać na Gopło, ale nie dajmy się zwariować. Zaraz w Strzelnie będzie strefa ciszy, a ja mieszkam przy rondzie. Strefa ciszy jest na jeziorze Przyjezierze Ostrowo, to niech chociaż jedna woda, na której będzie można popływać. Tutaj nie ma wczasowiczów, a oni przyjeżdżają tylko na 2 miesiące. Ja drogi robię i tutaj robiłem drogę gminną, to był problem, że nie tak kamień sypię - dodał Jarosław Piasecki.

KILKA OSÓB NIE MOŻE DECYDOWAĆ O WSI

Reklama

Mieszkaniec Łąkiego Michał Ostrowski twierdzi, że można mieć w różnych sprawach odmienne zdanie i z wieloma rzeczami się nie zgadzać. - Ale to co oni zaczęli tutaj robić, to przechodzi ludzkie pojęcie. Można tutaj skuterami pływać. A jak chodzi o tą drogę, to nie podobało się im, że za dużo tego kamienia i woda będzie im do ogrodu leciała, a oni muszą to specjalnie grabić. Generalnie problem widzą we wszystkim. Ja jako wędkarz chciałbym iść na ryby w okolicach ich domów, a nie mogę. Jeżeli chodzi o przyrodę, to trzeba by się zapytać, czy nie płoszą gęsi ze swojego kawałka, które zagospodarowali. Bo tam też ptactwo chce gniazda zakładać i płoszone są notorycznie, bo jak to mówią "mają nasrane przez nie", a jest to teren, który nie należy do nich. Nie może być tak, żeby kilka osób zarządzało całą wsią, co tu może się dziać, a co nie może. Upraszczając to ci ludzie chcą, żeby ta wieś była taką wsią XVII-wieczną, gdzie się nic kompletnie nie dzieje, bo wiata im przeszkadza, bo będzie za dużo ludzi. Huśtawki dla dzieciaków przeszkadzają, bo tu będzie za dużo ludzi. Siłownia dla seniorów przeszkadza, bo będzie za dużo ludzi. Dwa lata temu były dożynki, to podeszli przed godziną 22.00, że trzeba muzykę ściszyć, bo oni nie mogą rozmawiać. Ci sami ludzie od tej petycji. Tu jest coś nie halo. Są problematyczni na każdym możliwym kroku, tak zwany syndrom emeryta - powiedział nam Michał Ostrowski.

Jarosław Piasecki twierdzi, że przyjeżdża nad jezioro, bo chce swoje dzieci nauczyć pływania i odciągnąć ich od elektroniki. Najpierw nauczył ich pływać, a teraz zamierza nauczyć, jak motorem jeździć, bo jak podkreśla z nudów dzieci potrafią całe dnie z telefonem spędzać. - Co te dzieciaki mają robić. A jak popływamy, to wodę wzburzymy i woda napowietrzona jest. Tu na brzegu, jak brudno było, to wszystko posprzątaliśmy i wygrabiliśmy. Jak wygramy z tym wszystkim, to ja zbiorę ludzi z firmy i zrobimy cały brzeg jeziora, że do lasu swobodnie będzie można dojść - dodał Jarosław Piasecki.

Reklama

Cisza i spokój nad jeziorem w Łąkiem zakłócana jest, zdaniem naszych rozmówców, przez pływające na nim skutery wodne fot. Paweł Lachowicz

PRZYWRÓCIĆ BARIERKĘ

Obecnie część mieszkańców wystosowała pismo do sołtysa Łąkiego Kazimierza Łojewskiego dotyczące hałasu i dewastacji przyrody na jeziorze Łąkie z powodu pływających skuterów wodnych. W piśmie zwrócili się do sołtysa z apelem i zapytaniem o przywrócenie barierki składanej uniemożliwiającej wjazd na teren gminnej łąki i dalej nad brzeg jeziora samochodom z przyczepami wiozącymi skutery wodne. - Postawione znaki zakazu wjazdu nie zawsze były skuteczne, jedynym wyjściem było zamontowanie ogranicznika wjazdu. Było to dobre rozwiązanie i przez wiele lat bardzo skuteczne. Od momentu stawiania wiaty na łące ogranicznik ten zdjęto. Rozumiemy, że wjazd dla tych, którzy budują wiatę musi być otwarty, święta, soboty, niedziele (wtedy właśnie, tylko czy tak trudno zamknąć go w dni wolne, kiedy pływają najczęściej skutery wodne, choć już teraz coraz częściej w dni robocze). Przecież z osobami, które chcą wjechać na łąkę z materiałami budowlanymi, można skontaktować się telefonicznie lub znaleźć inne rozwiązanie. Zastanawiamy się już, czy na pewno chodzi o wiatę, czy o to, aby pewnym osobom ułatwić wjazd i możliwość destrukcyjnych szaleństw na wodzie. Napisana petycja mieszkańców o ustanowienie strefy ciszy dla jeziora Łąkie, została uchwałą Rady Powiatu, przyjęta do dalszego procedowania. Wiemy jednak, że jeśli samorząd (Rada Sołecka!), nie włączy się w trybie pilnym w ratowanie lokalnej przyrody (,,Ustawa o ochronie przyrody 2004r. nakłada obowiązek i dbałość o przyrodę nie tylko na państwo ale i samorządy"!), a także w pomoc nam w walce z ogłuszającym hałasem, niestety z niepokojem będziemy oczekiwać kolejnych wolnych dni tego lata. Zaznaczmy, że chodzi o pomoc mieszkańcom, którzy są wyborcami sołtysa i rady sołeckiej. Od swoich przedstawicieli, oczekuje się, że będą do końca reprezentować i bronić interesów swoich wyborców, swojej wsi - napisali mieszkańcy.

Reklama

Do chwili oddawania materiału do druku odpowiedzi od sołtysa mieszkańcy nie otrzymali, w związku z tym, jak zapowiadali pismo o tej samej treści przekażą do burmistrza Strzelna. Natomiast radna Barbara Narbut stwierdziła, że zorganizuje spotkanie z mieszkańcami, by bliżej zapoznać się z ich problemem.

Paweł Lachowicz

Miejsce zdarzenia mapa Mogilno
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/07/2024 06:45
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości