O tym, czy istnieje recepta na doskonały związek i czy sprawdza się ona w codziennym życiu mówili 10 czerwca w sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego w Strzelnie Jubilaci, którzy obchodzili Złote i Diamentowe Gody.
Tego dnia wraz z rodzinami i władzami miasta świętowało 5 par małżeńskich, które związek małżeński zawarły w 1974 r. obchodziły 50. lecie pożycia małżeńskiego i jedna para, która w związku małżeńskim jest już od 60 lat. Dostojnym Jubilatom w tym uroczystym dniu towarzyszyła najbliższa rodzina. Z gratulacjami, kwiatami i medalami oraz okolicznościowym grawertonem na Jubilatów czekali burmistrz Dariusz Chudziński, przewodnicząca Rady Miejskiej Emilia Walkowiak i kierowniczka USC Joanna Stranc, którzy życzyli świętującym przede wszystkim zdrowia, wszelkiej pomyślności i kolejnych pięknych jubileuszy.
- Minęło 50 i 60 lat, od kiedy związaliście się węzłem małżeńskim, przyrzekaliście sobie nawzajem dozgonną miłość i wierność, szacunek i przyjaźń. To wy dostojni Jubilaci, już dzisiaj możecie powiedzieć, czym dla człowieka jest rodzina - mówiła kierowniczka USC Joanna Stranc. Następnie małżonkowie podając sobie prawe ręce złożyli wzajemne podziękowania za zgodne, szczęśliwe i trwałe małżeństwo. Nie zabrakło toastu lampką szampana i odśpiewania Jubilatom Sto lat.

Dostojni Jubilaci z rodzinami i władzami Strzelna przed strzeleńskim magistratem fot. Magdalena Lachowicz
Do życzeń dołączył się Maciej Leszczyński, który przygrywał na kayboardzie znane Jubilatom dawne przeboje. Nie zabrakło występów artystycznych uczniów kl. IIIb SP im. Jana Dałkowskiego przygotowanych przez wychowawczynię Patrycję Lewandowską, którzy zaprezentowali muzyczną interpretację wiersza Okulary Juliana Tuwima. Przy słodkim poczęstunku pary małżeńskie opowiadały o tym, jak przeżyli ten bardzo długi okres, który ich zdaniem nie zawsze usłany był różami, a często natomiast okraszony zmęczeniem.
KLARA I STANISŁAW WIŚNIEWSCY ZE STRZELNA
Małżeństwo świętowało Diamentowe Gody - 60 lat małżeństwa. Poznali się na jednej z zabaw tanecznych, które odbywały się często na rynku w Strzelnie. Pan Stanisław grał w zespole, który przygrywał mieszkańcom do tańca. Wystarczył jeden błysk w oku, by spędzić ze sobą resztę życia. - To nie było też tak od razu. To najpierw była zwykła znajomość, a potem tak pomalutku się to rozkręcało. Nasza miłość stopniowo dojrzewała - mówią Jubilaci.
Pobrali się w 1965 r. Ślub cywilny zawarli w USC w Strzelnie 6 marca. Tego samego dnia połączeni zostali też sakramentalnym węzłem małżeńskim w kościele parafialnym w Strzelnie. Wychowali dwójkę synów Karola i Dariusza. Doczekali się 3 wnucząt - Joanny, Darii i Michała oraz 5 prawnucząt - Julii, Adama, Nicoli, Mikołaja i Aleksandra. Pan Stanisław pracował zawodowo w SKR w Strzelnie, pani Klara najpierw zajmowała się domem i wychowywaniem dzieci, później podjęła pracę w Urzędzie Miejskim w Strzelnie.
Za receptę szczęśliwego i trwałego związku małżeństwo uważa wyrozumiałość. Mówią, że życie trzeba po prostu ze sobą przeżyć. - Życie to nie bajka. Po samych płatkach róż się nie chodzi, ale po kolcach też. Ale musi być w związku wyrozumiałość, ustępliwość, to jest najważniejsze, bo jak będziemy na udry szli, to nic by z małżeństwa nie zostało. Jak to się mówi, nie ma domu bez szumu. Dlatego tak ważna jest wyrozumiałość i tolerancja - powiedziała nam pani Klara.

Klara i Stanisław Wiśniewscy ze Strzelna z wnuczką Joanną oraz burmistrzem Dariuszem Chudzińskim, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i kierowniczką USC Joanna Stranc fot. Magdalena Lachowicz
AURELIA I JÓZEF WIŚNIEWSCY Z ŻEGOTEK
Pan Józef pochodzi z Bożejewic, a pani Aurelia z Żegotek. Poznali się na zabawie tanecznej. Po roku znajomości 5 stycznia 1974 r. zawarli związek małżeński. Najpierw w USC w Strzelnie, a następnie tego samego dnia w strzeleńskiej bazylice. Po ślubie pan Józef przeprowadził się do żony do Żegotek. Małżeństwo całe życie pracowało na gospodarstwie. Pan Józef pracował też jako kierowca. 10 lat temu gospodarstwo przekazali swojemu synowi. Obecnie przebywają na emeryturze.
Małżeństwo wychowało dwoje dzieci, córkę Bogumiłę i syna Marcina. Doczekali się 4 wnucząt - Jagody, Oskara, Kamila i Konrada oraz prawnuka Franciszka. Spytani o receptę na długotrwały związek zaśmiali się, po czym pan Józef powiedział: - Ja byłem porządny człowiek i nie uciekłem, bo niektórzy to uciekają. Natomiast pani Aurelia powiedziała, że w związku potrzebne są szczere rozmowy i przede wszystkim wzajemna miłość. - Gdy mąż zachorował i przechodził kolejne operacje, po których leżał w łóżku i ja się nim opiekowałam, to wtedy powiedziałam, zobacz, to jest przykład tego, że jesteśmy z sobą na dobre i na złe. Zmartwienia i troski zbliżają do siebie - powiedziała pani Aurelia.

Aurelia i Józef Wiśniewscy z Żegotek z rodziną oraz burmistrzem Dariuszem Chudzińskim, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Magdalena Lachowicz
MARIA I JERZY HEŁMINIAKOWIE Z WITKOWA
Pan Jerzy pochodzi z Bożejewic, a pani Maria z Młynów. Poznali się, gdy pan Jerzy jako murarz przyjechał do rodzinnego domu pani Marii murować budynek. Związek małżeński zawarli w 1974 r. Po ślubie najpierw mieszkali w Młynach, później we Wronowych, a następnie kupili domek w Witkowie i tam mieszkają do dzisiaj. Pan Jerzy pracował w SKR we Wronowych, a później w Strzelnie. Obecnie jest na emeryturze. Pani Maria zajmowała się domem i wychowywaniem synów.
Małżeństwo wychowało dwóch synów Wojciecha i Jacka. Doczekali się 5 wnucząt - Julii, Dawida, Jakuba, Patryka i Klaudii. W małżeństwie zdaniem pani Marii najważniejsza jest wyrozumiałość. - Jeden drugiego musi zrozumieć i jeden drugiemu musi wybaczać, tak w małżeństwie być powinno. Najważniejsze, że przetrwaliśmy z sobą tyle lat - powiedziała pani Maria.
.

Maria i Jerzy Hełminiakowie z Witkowa z rodziną oraz burmistrzem Dariuszem Chudzińskim, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Magdalena Lachowicz
GENOWEFA I ZENON NOWAKOWIE Z JEZIOREK
Pani Genowefa pochodzi ze Strzelna, a pan Zenon z Jeziorek. Poznali się 1 maja po pochodzie pierwszomajowym. Związek małżeński zawarli w 1974 r. w Strzelnie. Po ślubie razem zamieszkali w Jeziorkach. Pani Genowefa pracowała jako księgowa w GS w Strzelnie, przez wiele lat była przewodniczącą KGW w Jeziorkach. Pan Zenon pracował w SKR-ach. Oboje od 2005 r. są na emeryturze.
Małżeństwo wychowało dwie córki Arletę i Małgorzatę. Doczekali się dwóch wnuków Jakuba i Damiana. Żeby małżeństwo było szczęśliwe i trwałe, zdaniem pani Genowefy trzeba umieć jeden drugiemu ustępować. - Trzeba żony słuchać. Ktoś w domu musi rządzić, a przeważnie to właśnie żony rządzą - powiedział z uśmiechem pan Zenon.

Genowefa i Zenon Nowakowie z Jeziorek z rodziną oraz burmistrzem Dariuszem Chudzińskim, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Magdalena Lachowicz
HENRYKA I ZDZISŁAW KROTOWSCY ZE STRZELNA
Oboje są rodowitymi mieszkańcami Strzelna. Poznali się na zabawie. - Żona pracowała wtedy w GS i prowadziła po wioskach kursy nowoczesnej gospodyni dla KGW. Po takim kursie była zawsze potańcówka. Tam żeśmy się poznali. Ja byłem po weselu brata i jeszcze mi mało było, więc poszedłem na tę potańcówkę i tam poznałem swoją żonę. Jednak nie tak od razu zostaliśmy parą. Po jakimś czasie spotkaliśmy się w Strzelnie na rynku i wtedy nasza znajomość się odnowiła. Ona wysiadła z autobusu, a ja odwiozłem ją "syrenką" do domu. I stało się - opowiedział pan Zdzisław.
Związek małżeński zwarli w 1974 r. w Strzelnie. Pani Henryka pracowała w GS w Strzelnie, a pan Zdzisław w Centrali Nasiennej i Urzędzie Gminy w Strzelnie. Małżeństwo wychowało syna Artura i córkę Beatę. Syn już nie żyje. - Tak żeśmy razem przetrwali, aż do dzisiejszego dnia. W związku trzeba być cierpliwym i wyrozumiałym, bo tak nie jest, że zawsze jest ładnie i pięknie. Życie jest trudne - powiedzieli małżonkowie.

Henryka i Zdzisław Krotowscy ze Strzelna z rodziną oraz burmistrzem Dariuszem Chudzińskim, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Magdalena Lachowicz
HENRYKA I HENRYK OSTROWSCY Z JEZIOREK
Pani Henryka pochodzi z Kunowa (gm. Mogilno), a pan Henryk z Jeziorek. Poznali się gdy pan Henryk przyjeżdżał w odwiedziny do brata pani Henryki. Oboje panowie grali na akordeonie. Pan Henryk wraz z zespołem grywał na weselach. Ślub zawarli w 1974 r. Pan Henryk pracował w SKR, a pani Henryka zajmowała się domem.
Wychowali 4 dzieci - Annę, Alinę, Piotra i Pawła. Doczekali się też 7 wnucząt - Małgorzaty, Pauliny, Waldemara, Kamila, Mai, Amelii i Marcela oraz 3 prawnucząt - Franciszka, Stanisława i Jana. Receptą na trwały związek małżeński jest ich zdaniem zdrowie i dużo miłości.

Henryka i Henryk Ostrowscy z Jeziorek z rodziną oraz burmistrzem Dariuszem Chudzińskim, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Magdalena Lachowicz
Do życzeń składanych Jubilatom doczekania kolejnych jubileuszy dołącza się także redakcja Pałuk.
Magdalena Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze