Nie posiadają recepty na małżeństwo doskonałe. Twierdzą jednak zgodnie, że prawdziwa miłość, wzajemne poszanowanie i zrozumienie, dobry humor i odrobina małżeńskiej niezgody to czynniki wpływające na wspólne przeżycie długich lat.
O tym, czy istnieje recepta na doskonały związek i czy sprawdza się ona w codziennym życiu mówili dostojni Jubilaci, którzy 28 lutego w sali sesyjnej Urzędu Miejskiego w Strzelnie obchodzili 50-lecie pożycia małżeńskiego. W tym dniu swoje szczególne święto obchodziły trzy pary małżeńskie: Aleksandra i Józef Powałowscy z Rzadkwina, Wanda i Marian Jurkiewiczowie ze Sławska Dolnego oraz Irena i Zenon Lewandowscy z Górek, które ślubowały w 1972 roku. Po 50 latach małżeństwa, za wytrwałość i wspaniały przykład dla młodych ludzi zostali uhonorowani medalami prezydenta Rzeczpospolitej Polski. Jubilaci odebrali nie tylko szczere życzenia i kwiaty, ale także okolicznościowe grawertony ufundowane przez burmistrza Strzelna Dariusza Chudzińskiego.
Przybyli na uroczystość jubilaci dziękowali nawet za te najtrudniejsze chwile swego życia i kolejny raz, podobnie jak pół wieku temu przyrzekali sobie miłość, wierność i wsparcie w każdej chwili życia. Uroczystość rozpoczęła kierownik USC Joanna Stranc, która zaznaczyła, że 50. rocznica zawarcia związku małżeńskiego, to niezwykle piękna uroczystość. Następnie małżonkowie podając sobie prawe ręce złożyli wzajemne podziękowania za zgodne, szczęśliwe i trwałe małżeństwo. Z życzeniami wystąpił również burmistrz Dariusz Chudziński, który pogratulował jubilatom długich lat wspólnego życia, życzył wszystkim parom zdrowia, wszelkiej pomyślności, pogody ducha i doczekania następnych pięknych jubileuszy. - Spotykamy się dzisiaj w parlamencie naszej małej ojczyzny, bo tak można nazwać salę, w której przebywamy, tutaj odbywają się sesje Rady Miejskiej i podejmowane są najważniejsze dla gminy tematy. To świadczy o tym, jak jesteście państwo dla nas ważni (…). Gratuluję tak pięknego jubileuszu, to na fundamentach, które wy zbudowaliście budujemy nowoczesne, przyjazne mieszkańcom Strzelno - mówił burmistrz. Do życzeń dołączyła też wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Emilia Walkowiak wręczając jubilatom listy gratulacyjne oraz kwiaty, a także przewodniczący rady Miejskiej, który obdarował jubilatów okolicznościowymi grawertonami.
| Twoja przeglądarka nie obsługuje odtwarzacza filmów. |
| fot. Magdalena Lachowicz |
Następnie przy symbolicznej lampce szampana odśpiewano jubilatom Sto lat. Przy jubileuszowym torcie ufundowanym przez Urząd Miejski oraz kawie i muzyce, którą grając na akordeonie zapewnił Waldemar Krystkowiak i śpiewie Patrycji Politowskiej dostojne pary małżeńskie opowiadały o tym, jak przeżyły ten bardzo długi okres, który ich zdaniem nie zawsze usłany był różami, a często okraszony zmęczeniem. Jednak bardzo szczęśliwy. Jaka jest zatem recepta na długowieczne szczęście we dwoje? Odpowiedź była jedna, że nie istnieje recepta na małżeństwo doskonałe. Potrzebna jest tylko prawdziwa miłość, wzajemne poszanowanie i zrozumienie oraz uczciwość i wyrozumiałość.
![]() |
| Aleksandra i Józef Powałowscy z córka Renatą, synem Wojciechem i zięciem Robertem fot. Magdalena Lachowicz |
Aleksandra i Józef Powałowscy mieszkają w Rzadkwinie. Pani Aleksandra pochodzi z Wójcina, a pan Józef z Rzadkwina. Poznali się w wiejskim klubie w Rzadkwinie, gdy pani Aleksandra podjęła pracę w miejscowej szkole. - Żona mnie wyprowadziła za klub i tam przycisnęła, no i cóż, nie było już odwrotu - mówił z humorem pan Józef. Po długiej znajomości, 29 stycznia 1972 roku zawarli związek małżeński. Najpierw w USC w Strzelnie i tego samego miłość i wierność ślubowali w parafialnym kościele. Wychowali dwoje dzieci Renatę i Wojciecha i doczekali się trójki wnucząt Tymoteusza, Kajetana i Zofii. Pani Aleksandra zawodowo związana była z oświatą, pracowała w szkole i przedszkolu w Rzadkwinie, pan Józef najpierw pracował w rolnictwie uspołecznionym, a następnie w sprywatyzowanym Zakładzie Rolnym w Markowicach. Jak mówią specjalnej recepty na tak długie wspólne pożycie nie ma, ale oni cały czas szanują swoje uczucia i nadal starają się je pielęgnować. - Życie upłynęło szybko, szkoda, że aż tak szybko. Przeżyliśmy bardzo dużo ciekawych momentów, wybory papieża Jana Pawła II na Stolicę Piotrową, powstanie Solidarności (…). Było nam ze sobą dobrze w okresie narzeczeństwa i jest nam dobrze i teraz, chociaż nastały trudne czasy, ale oby tylko nie było gorzej. My akurat wierzymy w prawdziwą miłość, wierzymy, że można ze sobą tyle lat żyć, tylko trzeba znaleźć tę odpowiednią osobę. Nam się to udało - usłyszeliśmy. Pani Aleksandra dodała, że koniecznie trzeba sobie nawzajem ustępować. - Jeden, drugiego brzemiona nosi, jak powiedział papież, a nam góra też pomaga - dodał pan Józef.
![]() |
| Wanda i Marian Jurkiewiczowie z synem fot. Magdalena Lachowicz |
Wanda i Marian Jurkiewiczowie mieszkają w Sławsku Dolnym. Pani Wanda urodziła się na Pałukach, w wieku 10 lat z rodziną przeprowadziła się do Sławska Dolnego. Pan Marian pochodzi z okolic Tarnowa. Poznali się w Sławsku Dolnym, gdzie pan Marian odwiedzał swoją siostrę, która była główną księgową w PGR. Do Sławska przyjeżdżał motorkiem, tylko po to, by zobaczyć ukochaną Wandę. Na stałe zamieszkał w Sławsku 1 kwietnia 1970 roku. Swoją miłość obecni jubilaci przypieczętowali zawarciem 29 kwietnia 1972 roku związku małżeńskiego w USC i kościele w Strzelnie. Pani Wanda pracowała w biurze w PGR, a pan Marian prowadził rodzinne gospodarstwo rolne. Wychowali dwóch synów Roberta i Marcina. Doczekali się trzech wnuczek Wiktorii, Amelii i Mai. Oboje twierdzą, że wspólne lata upłynęły im bardzo szybko. Przez cały związek zawsze starali się iść na ugodę. - Bardzo ważne jest w związku to, by jeden drugiemu umiał ustąpić. Równie ważny ich zdaniem jest wzajemny szacunek i miłość.
![]() |
| Irena i Zenon Lewandowscy z córką Marleną fot. Magdalena Lachowicz |
Irena i Zenon Lewandowscy mieszkają w Górkach. Pani Irena pochodzi z Rypina, a pan Zenon z Górek, gdzie pracował w miejscowych PGR-ach. Poznali się, gdy pani Irena przyjechała na staż do PGR. Ślubowali 3 czerwca 1972 roku w Rypinie. Wspólnie w Sławsku Dolnym zamieszkali w 1972 roku, w mieszkaniu, które otrzymali z zakładu pracy. Wychowali dwie córki Marlenę i Annę. Doczekali się trójki wnucząt Bartosza, Stanisława i Zofii. Ich recepta na długie pożycie małżeńskie jest przede wszystkim miłość, szacunek i wyrozumiałość. Bardzo ważne jest też zdrowie i opiekuńczość. - Trzeba się kochać i szanować. Tak, jak wszędzie były wzloty i upadki, ale z własnego doświadczenia wiemy, że choroba jednego z małżonków jeszcze bardziej zbliża do siebie.
Magdalena Lachowicz, 28 II 2023
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze