Tyle będzie kosztować wywóz kilkuset ton odpadów niebezpiecznych ze składowiska we Wszedniu (gm. Mogilno). Projekt zakłada wydanie 12 mln zł. Uzyskał on pozytywną ocenę i wstępną akredytację Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Ministerstwo w ogłoszonym konkursie ma przeznaczyć na ten cel 10,2 mln zł, a powiatowy samorząd dołoży 1,8 mln zł. - "Oczywiście jest tu porozumienie wstępne z Radą Miejską w Mogilnie, z panem burmistrzem i będziemy pewnie to na pół wywozić" - twierdził na powiatowej sesji starosta Krzesiński. Radni powiatowi jednogłośnie przyjętą uchwałą upoważnili Zarząd Powiatu do złożenia wniosku konkursowego do ministerstwa.
ZDROWIE PRZYKRYĆ NIEBEZPIECZNYMI ODPADAMI
Gdy w czwartek 29 maja ukazał się numer Pałuk z artykułami dotyczącymi sytuacji w mogileńskiej służbie zdrowia, po piętrach ratusza biegał nerwowo urzędnik, gestykulował i krzyczał, że za chwilę nikt o tym nie będzie mówił, że za chwilę artykuły z Pałuk zostaną przykryte absolutnie sensacyjną informacją.
Chwilę później na prywatnych kontach FB polityków ukazała się taka informacja: 10,2 miliona złotych na usunięcie nielegalnych odpadów ze składowiska we Wszedniu! Powiat Mogileński otrzymał potężne dofinansowanie z Ministerstwa Klimatu i Środowiska - to jedyny taki projekt w województwie kujawsko-pomorskim i jeden z trzech w całej Polsce, który uzyskał pozytywną ocenę i wstępną akredytację! Całkowita wartość projektu to 12 milionów złotych. Dzięki niemu zdegradowany teren po nielegalnym składowisku odpadów zostanie oczyszczony i zabezpieczony - to ważny krok dla naszego środowiska i bezpieczeństwa mieszkańców. To przykład, jak skuteczne działania samorządu mogą przynosić realne efekty - dla ludzi i dla przyrody.

To zdjęcie wykonaliśmy w 2018 r., już po pożarze składowiska niebezpiecznych odpadów. Obecnie ponad 1.000 ton odpadów pozamykanych jest w garażach i czekają na wywóz. fot. arch. Pałuk
SESJA NAZDWYCZAJNA
Temat wcale nie przykrył kłopotów w służbie zdrowia, a kilka dni później podany został termin sesji nadzwyczajnej Rady Powiatu. Okazało się, że powiat jeszcze nie otrzymał dofinansowania, że pani skarbnik nie ma tych pieniędzy na koncie. Jest zapewnienie ministerstwa i wstępna akredytacja. Rada Powiatu Mogileńskiego musiała jednak podjąć uchwałę dotyczącą upoważnienia Zarządu Powiatu w sprawie złożenia wniosku o dofinansowanie oraz przyjęcie do realizacji projektu pod nazwą Usunięcie odpadów niebezpiecznych w miejscowości Wszedzień 20, zlokalizowanych na działkach nr 111 i 112, gmina Mogilno, powiat mogileński... . Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło konkurs i takie upoważnienie przez Radę Powiatu dla działań Zarządu Powiatu było koniecznością.
OKOŁO 9 LAT NA TYKAJĄCEJ BOMBIE

Pożar na składowisku odpadów niebezpiecznych we Wszedniu wybuchł 28 maja 2018 roku fot. arch. Pałuk
W tym miejscu przypomnijmy, że na terenie w pobliżu Szkoły Podstawowej we Wszedniu swoją działalność od września do grudnia 2016 r. prowadziła firma Multikarbon. Znajdowało się tam około 859 ton odpadów, w tym około 561 ton odpadów niebezpiecznych. Według obecnych szacunków ma to być ponad 1.200 ton. Umowę dzierżawy gruntu z firmą podpisało Kółko Rolnicze we Wszedniu, które miało ten grunt w użytkowaniu. 26 czerwca 2015 r. starosta Tomasz Barczak wydał firmie pozwolenie na zbieranie i transport odpadów. Na przełomie 2016 r. i 2017 r. ślad jednak po firmie zaginął, a niebezpieczne odpady we Wszedniu zostały.
Od tego momentu Kółko Rolnicze razem ze Starostwem Powiatowym w Mogilnie przerzucało się odpowiedzialnością, kto w momencie nieobecności firmy ma te odpady uprzątnąć. Starostwo twierdziło - że opady to problem Kółka Rolniczego we Wszedniu, bo to oni są użytkownikiem gruntów, na których są odpady, z kolei Kółko Rolnicze twierdziło, że to problem starosty, bo grunt jest Skarbu Państwa, a więc administruje nim starosta.
Ogromny pożar składowiska we Wszedniu wybuchł 28 maja 2018 r. około 20.40.
W międzyczasie małe ilości odpadów zostały wywiezione, ale cały czas trwały starania o pozyskanie pieniędzy na całkowitą likwidację składowiska.
ŚWIATEŁKO W TUNELU
Sesja nadzwyczajna odbyła się 5 czerwca.
Rady opozycji Robert Musidłowski, który mieszka na tym terenie w Wiecanowie, komentował, iż bardzo się cieszy, że pojawiło się światełko w tunelu i odpady zostaną w końcu z Wszednia wywiezione. - Naprawdę trzeba uwolnić tych mieszkańców od smrodu, nieczystości (...) Cieszę się, że znajdą się środki rządowe, które spowodują, że pozbędziemy się tego z naszego terenu - mówił radny. Pytał ponadto, czy koniecznie musi być podjęta uchwała intencyjna, czy Zarząd Powiatu sam nie może podjąć takiej uchwały.
Starosta Krzesiński mówił, że taka uchwała musi być podjęta - jest to wymóg prawny, by starać się o 10,2 mln złotych. Cały projekt wynosi 12 mln zł, dofinansowanie samorządu wyniesie 1,8 mln zł. - Oczywiście jest tu porozumienie wstępne z Radą Miejską w Mogilnie, z panem burmistrzem i będziemy pewnie to na pół wywozić, ale potrzebna jest taka uchwała i nie będziemy nad tym dyskutować - zapewnił starosta Tomasz Krzesiński.
Radny koalicji rządzącej Mateusz Lisiecki prosił starostę: - Jako członkowie zarządu my wiemy, jak się odbyło pozyskanie tych pieniędzy, ale może pan starosta by innym radnym przybliżył, ile to było wyjazdów do ministerstwa, żeby te pieniądze pozyskać.
Tomasz Krzesiński potwierdził, że potrzebnych było trochę rozmów i spotkań. - Ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. Jestem bardzo ostrożny, no troszeczkę bardziej delikatnie prosiłbym stąpać po ziemi, żeby nie zapeszyć - starosta jednocześnie cieszył się, że wszyscy radni mówią jednym głosem w sprawie konieczności wywozu tego niebezpiecznego składowiska.
Inny radny koalicji Paweł Jankowski podsumował: - Jesteśmy jednym z trzech samorządów na terenie Polski, który dostanie to dofinansowanie. Miejmy nadzieję, że wszystko zostanie dopięte na ostatni guzik i te pieniądze spłyną do Mogilna.
ZE ŚRODKÓW UNIJNYCH
Tak skomentował sytuację były starosta Bartosz Nowacki: - Jedna rzecz mnie przeraża, że na te odpady będziemy wydawali pieniądze ze środków publicznych i unijnych. Być może czyjeś decyzje wcześniejsze spowodowały to, że zamiast teraz 12 milionów ze środków unijnych, moglibyśmy robić coś innego (...) Z jednej strony człowiek się cieszy, a z drugiej jest przykro, że wcześniejsze decyzje, które były podjęte spowodowały to, że mieszkańcy przez 10 lat muszą się męczyć z tymi odpadami, bo jeszcze do końca nie mamy pewności, że będą one wywiezione.
Radny Nowacki miał nadzieję, że w przyszłości wszystkie pozwolenia, które będą wydawane, będą dokładnie po kilkanaście razy sprawdzane, by uniknąć takiej sytuacji jak ta prawie 9 lat temu we Wszedniu. Radny mówił o olbrzymich kosztach społecznych oraz o tym, że tak naprawdę dzisiaj nikt do końca nie wie, co tam jest składowane. - I to jest przerażające - podsumował.
UCHWAŁĘ PODJĄĆ PO CICHU
Gdy radny opozycji Waldemar Ciesielczyk spytał starostę, kiedy będzie rozstrzygnięty konkurs i kiedy te pieniądze mogą spłynąć do powiatu, dyskusję przerwał przewodniczący Tomasz Barczak. Mówił, że on też jeździł do ministerstwa, miał obiecane pieniądze, a później się okazywało, że powiat zostawał sam z problemem.
- Ja bym bardzo prosił, żeby tą uchwałę podjąć po cichu, żeby inne samorządy nie pytały, dlaczego oni dostali, a dlaczego my nie dostaliśmy (...) Skoro to zostało tak uzgodnione i mamy przystąpić do konkursu, to bardzo bym prosił, aby dyskusję skończyć i czekać - apelował do radnych przewodniczący Rady Powiatu Tomasz Barczak. Prośba była o tyle dziwna, że sprawę 10,2 mln zł z Ministerstwa Klimatu i Środowiska nagłośnił już w międzyczasie starosta Tomasz Krzesiński, chwaląc się tym na antenie Zbliżeń i w radio.
Tomasz Barczak mówił: - Radny Nowacki pił to do mnie, że za moich czasów została wydana decyzja o składowaniu odpadów. To były początki, wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że do Polski wjeżdżają takie ilości odpadów z innych krajów. Wszystkie samorządy w Polsce mają te same problemy. Po drugie teren był Skarbu Państwa, ale w wieczystym użytkowaniu Kółka Rolniczego we Wszedniu. I to właściciele czyli zarząd Kółka Rolniczego zgodził się na sprowadzenie tych odpadów i tego nikt nie kontrolował. Były starosta potwierdził, że rzeczywiście firma dostała pozwolenie. - Wtedy się wydawało pozwolenia, kody się wpisywało, nie myśląc o tym, że ktoś może w ten sposób działać na terenie całej Europy i te niebezpieczne odpady przywozić również do Polski - tłumaczył się Tomasz Barczak.
NIE SIEJ DZIWNEJ PROPAGANDY
Pomimo apelu przewodniczącego Barczaka, swoje trzy grosze dorzucił jeszcze szef powiatowego PiS-u, członek Zarządu Powiatu Jerzy Łaganowski: - Ja chciałem tylko przypomnieć, bo teraz tak wylewamy krokodyle łzy nad losem mieszkańców, a z informacji, którą uzyskaliśmy od pana wojewody bydgoskiego, to kolega Bartosz miał zapewnienie 5 milionów złotych na usunięcie odpadów i nie chciał skorzystać. Teraz jakoś rozstrzyga czy roztrząsa. No myślę, że wojewoda jest na tyle człowiekiem poważnym, że głupot nie opowiada.
Bartosz Nowacki przypomniał, że za jego rządów był złożony wniosek do ministerstwa na więcej niż 5 mln zł na wywóz odpadów, ale ostatecznie pieniędzy powiat nie otrzymał. - Drogi Jurku, nie siej dziwnej propagandy - apelował Bartosz Nowacki.
Ostatecznie uchwałę o upoważnieniu Zarządu Powiatu w sprawie złożenia wniosku o dofinansowanie oraz przyjęcie do realizacji projekty usunięcie z Wszednia odpadów niebezpiecznych przegłosowało 16 obecnych na sesji radnych. Nieobecna była 1 radna Tatiana Urban.
Marek Holak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze