Reklama

1.300 podpisów przeciw niebezpiecznym odpadom

Nie wszyscy protestujący mieszkańcy gminy Trzemeszno zmieścili się w małej sali Domu Kultury. Burmistrz Krzysztof Dereziński ostrzegał dyrekcję wrocławskiej firmy "Geotrade", że następne spotkanie zorganizowane zostanie w hali widowiskowo-sportowej. fot. Roman Wolek

Mieszkańcy gminy Trzemeszno gwałtownie protestują przeciwko robieniu z ich gminy śmietnika
    1.300 podpisów przeciw niebezpiecznym odpadom
    Na spotkanie z dyrekcją firmy wrocławskiej Geotrade przyszło do sali Domu Kultury więcej ludzi, niż mogło się pomieścić. - Albo wojewoda cofnie zgodę na prowadzenie działalności, albo państwo sami zrezygnujecie, bo następnym razem zebranie zrobimy w hali widowiskowo-sportowej. Trzeciej możliwości nie ma - mówił burmistrz do przedstawicieli Geotrade. - Wyrok już zapadł i ja go rozumiem. Państwo będą zwracać się do wojewody o cofnięcie pozwolenia - domniemywał prezes firmy Jacek Barczuk.

    WOJEWODA NIE BAŁ SIĘ PROTESTÓW
    21 lutego w sali Domu Kultury w Trzemesznie odbyło się spotkanie mieszkańców oraz władz samorządowych z przedstawicielami firmy Geotrade z Wrocławia. Przypomnijmy, że firma Geotrade na działce przy drodze nr 15 w Trzemesznie (po prawej stronie drogi Mogilno-Gniezno za firmą Paroc), ma prowadzić działalność polegającą na odzysku odpadów niebezpiecznych. Dotychczas w miejscu tym swoją działalność prowadziła firma Agroimpuls. Firma ta magazynowała odpady z wełny mineralnej i do dziś duże ilości tych odpadów nadal pozostały. Od samego początku przeciwko takiej działalności protestowali okoliczni mieszkańcy, jednak ich skargi nie przynosiły żadnego skutku. Aktualnie firma Agroimpuls udostępniła swoją działkę na rzecz firmy Geotrade. Geotrade rozpoczęła już swoją działalność w zakresie odzysku odpadów. Zezwolenia na prowadzenie takiej działalności udzielił wojewoda wielkopolski w lipcu ubiegłego roku. Wojewoda udzielił takiego zezwolenia mimo negatywnej opinii na ten temat udzielonej przez byłego burmistrza Marka Gotowałę. Burmistrz wydanie takiej decyzji uzasadnił głównie tym, że inwestycja może wywołać niepokój w środowisku lokalnym.
    DWIE METODY
    Zgodnie z decyzją wojewody, firma Geotrade uzyskała pozwolenie na prowadzenie swojej działalności w zakresie odzysku odpadów na działce w Trzemesznie na 10 lat, do 28 lipca 2016 r. Do odzysku dopuszczono glebę i ziemię zawierającą substancje niebezpieczne w ilości 10.000 ton rocznie oraz urobek zawierający lub zanieczyszczony substancjami niebezpiecznymi w ilości do 3.000 ton rocznie. Pozwolenie dopuszcza dwie metody odzysku.
    Pierwsza metoda to bioremediacja, czyli usuwanie zanieczyszczeń gruntu z wykorzystaniem żywych mikroorganizmów w celu degradacji lub transformacji różnego rodzaju zanieczyszczeń w formy mniej szkodliwe. Druga metoda polega na oczyszczaniu zanieczyszczeń metalami ciężkimi poprzez dodanie preparatu Ekolator II. Wyłącznym dystrybutorem tego preparatu na terenie kraju jest firma Geotrade, a producentem firma Agroimpuls.
    TRZEMESZNO TO NIE ŚMIETNIK
    Spotkanie w ubiegłym tygodniu miało się odbyć w salce Urzędu Miasta i Gminy, lecz spodziewając się dużej frekwencji mieszkańców zorganizowano je w sali Domu Kultury. Osób zainteresowanych było jednak i tak więcej niż może pomieścić sala i część osób śledziła przebieg rozmów stojąc w korytarzu. Niektórzy uczestnicy spotkania trzymali transparenty m.in. o takiej treści:  Trzemeszno to nie śmietnik, Nie pozwólmy otruć własnych dzieci i Precz z PCB.
    Mieszkańcy przygotowali także pisemny protest przeciwko prowadzeniu przez firmę Geotrade swojej działalności w Trzemesznie. Akcje zbierania podpisów pod tym protestem zainicjował radny Maciej Adamski. Podpisy zbierano m.in. w sklepach i szkołach. Zebrano w sumie ponad 1.300 podpisów. Pisemny protest z podpisami miał zostać wręczony podczas zebrania przedstawicielom wojewody. Jednak na spotkaniu mimo zaproszenia nie pojawił się żaden przedstawiciel wojewody, tak więc treść protestu zostanie przesłana do wojewody za pośrednictwem poczty.

Jacek Barczuk prezes firmy "Geotrade" mówił: "Nie będziemy boksować się z koniem", widząc nastroje i determinację trzemesznian fot. Roman Wolek

    SPROWADZIŁ ICH  AGROIMPULS
    W spotkaniu uczestniczyli: przedstawiciele firmy Geotrade - prezes Jacek Barczuk oraz Wiesława Krawiec, pracownicy wydziału ochrony środowiska Starostwa Powiatowego w Gnieźnie - Anna Tritt i Barbara Pacyńska oraz Monika Staszak i Krzysztof Faryś z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Zebranie rozpoczął wiceburmistrz Zygmunt Nowaczyk, przypominając, że decyzja wojewody zezwalająca na prowadzenia odzysku odpadów przez firmę Geotrade w Trzemesznie budzi sprzeciwy mieszkańców. - Władze Trzemeszna podzielają niepokój mieszkańców i uważają, że decyzja o pozwoleniu na odzysk odpadów nie powinna zostać podjęta - mówił Zygmunt Nowaczyk.
    Prezes firmy Geotrade Jacek Barczuk opowiadał o wieloletnim doświadczeniu jego firmy w odzysku odpadów i rekultywacji. Informował, że firma zajmowała się m.in. rekultywacją obiektów poradzieckich w Brzegu, Świnoujściu i Bornem Sulinowie. Przekonywał również, że każdy mógłby dostać zgodę na odzysk odpadów w Trzemesznie, gdyż wojewoda nie ma podstaw prawnych, by nie wydawać takich zezwoleń w szczególności na obszarach przemysłowych. Odpowiadając na pytanie radnego Benedykta Nitki o to, w jaki sposób Geotrade trafiło do Trzemeszna, prezes Barczuk odparł, że sprowadziła ich na ten teren firma Agroimpuls. - To co oni produkują może być wykorzystane do rekultywacji gruntu - wyjaśnił powiązania między dwiema firmami prezes Geotrade.
    BĘDĄ PRZECIWDZIAŁAĆ
    Dużo pytań dotyczyło niejasności związanych z PCB, o którym była mowa w pozwoleniu wydanym przez wojewodę. Wiesława Krawiec z Geotrade zapewniała, że do Trzemeszna nie trafi gleba zanieczyszczona PCB, a zapis w pozwoleniu związany był tylko z nazwą grupy zanieczyszczeń, przy których w nawiasie podano jako przykład PCB.
    Jarosław Jatczak uznał, że przedstawicielka firmy celowo wprowadza w błąd w tej sprawie i stwierdził, że PCB wcale nie musiało być wymienione w pozwoleniu. Gdy Anna Tritt ze Starostwa Powiatowego potwierdziła, że w pozwoleniu zapisano grupę zanieczyszczeń i PCB podano tylko jako przykład, Jarosław Jatczak nazwał przedstawicielkę starostwa - adwokatem Geotrade i poradził jej, aby głębiej sięgnęła do przepisów zanim będzie zabierała głos w tej sprawie. Jarosław Jatczak przypomniał też, że Trzemeszno miało już bardzo przykre doświadczenia z azbestem i deklarował, iż będą czynione wszelkie kroki prawne, aby firma Geotrade nie mogła prowadzić swojej działalności w Trzemesznie.

Reklama
Jarosław Jatczak twierdził, że wojewoda wcale nie był zmuszony dawać pozwolenia firmie "Geotrade" na prowadzenie działalności odzysku materiałów niebezpiecznych w Trzemesznie fot. Roman Wolek

    BRAWA ZA ZŁOŻONĄ  DEKLARACJĘ
    Podczas spotkania często dochodziło do nerwowych spięć, a obecni na zebraniu mieszkańcy co rusz dawali odczuć przedstawicielom Geotrade, że nie chcą, aby ich firma prowadziła swą działalność związaną z odzyskiem odpadów na terenie gminy. - Nasza determinacja może być jeszcze większa. My byliśmy już kilka razy oszukani - przestrzegał burmistrz Krzysztof Dereziński. - Możemy się wycofać.
    - Nie ma problemu - stwierdził najwyraźniej coraz bardziej zniechęcony przebiegiem dyskusji prezes Geotrade, a obecni na sali mieszkańcy przyjęli tę deklarację brawami.
    Radna Maria Dziel mówiła, że skoro firma z Wrocławia weszła w spółkę z Agroimpuls, to będzie odbierana nie jako ktoś kto chroni środowisko, a jako ten kto je zanieczyszcza. - Wy jesteście spółką, a my nie chcemy takiej spółki - komentowała radna Dziel.
    Niektórzy uczestnicy zebrania nie ukrywali też swojej złości, słysząc zapewnienia przedstawicieli Geotrade, że ich działalność nie będzie prowadzona blisko zabudowań mieszkalnych, tym bardziej, że na sali siedziały osoby, które mieszkają blisko działki, gdzie ma być prowadzony odzysk odpadów.
    MAMY DOŚĆ
    Przedstawiciele Geotrade apelowali, aby nie oceniać tak wcześnie działalności ich firmy. - Dajcie nam szansę. Kilka miesięcy - prosiła Wiesława Krawiec, na co uczestniczący w zebraniu mieszkańcy odpowiedzieli wspólnie chóralnym: - Nie.
    - Niech pani robi to sobie we Wrocławiu - proponował ktoś z sali. Radny Jerzy Chełmiński przypomniał, że okoliczni mieszkańcy mają już bardzo złe doświadczenia z azbestem, a później doszło do tego niezadowolenie na działalność firmy Agroimpuls, która nagromadziła odpady z wełny mineralnej. - Państwo mimo tych doświadczeń, które my mamy, chcecie nam jeszcze przywozić zanieczyszczona glebę. Dlaczego tak blisko miasta, tak blisko zabudowań ma się to odbywać? Dlaczego nie gdzieś na byłym poligonie poradzieckim? Tu tego nie chcemy. Mamy dość - tłumaczył Jerzy Chełmiński.
    JAK BOKS Z KONIEM
    Również burmistrz Krzysztof Dereziński nie pozostawiał przedstawicielom firmy złudzeń co do stanowiska władz gminy w sprawie odzysku odpadów w Trzemesznie. - Albo wojewoda cofnie zgodę na prowadzenie działalności, albo państwo sami zrezygnujecie, bo następnym razem zebranie zrobimy w hali widowiskowo-sportowej. Trzeciej możliwości nie ma - mówił burmistrz do przedstawicieli Geotrade. - Wyrok już zapadł i ja go rozumiem. Państwo będą zwracać się do wojewody o cofnięcie pozwolenia - domniemywał prezes firmy Jacek Barczuk. - Chyba, że sami zrezygnujecie - proponował burmistrz Dereziński. - Czemu mamy rezygnować? - odparł Jacek Barczuk, choć w czasie zebrania kilkakrotnie dawał do zrozumienia, że być może jego firma jednak wycofa się z Trzemeszna. - Nie będziemy boksować się z koniem - komentował prezes Geotrade widząc determinację i zdenerwowanie uczestników zebrania.
    MOŻE SIĘ WYCOFAJĄ
    Pytany o korzyści z działalności Geotrade dla gminy, prezes Jacek Barczuk wymienił możliwość rekultywacji gruntu na swoim terenie oraz zatrudnienie maksymalnie 2 pracowników. Wiesława Krawiec po raz kolejny powtórzyła, że każdy mógłby dostać pozwolenia na odzysk odpadów w Trzemesznie. Tłumaczyła, że wojewoda może nie udzielić takiej zgody jedynie, gdy są spełnione ku temu określone warunki. Nie zgodził się z tym Jarosław Jatczak, który zaznaczył, że można było wydać decyzje odmowną ze względu na możliwość stwarzania zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi lub zatrucie środowiska.
    Zaraz po spotkaniu Jacek Barczuk prezes Geotrade powiedział Pałukom, że rozważa jednak możliwość wycofania się jego firmy z działalności w Trzemesznie. Zadeklarował, że na razie nie będzie podpisywał nowych umów na odbiór odpadów do odzysku.
    - Odpowiem na to później - odparł prezes Geotrade na nasze pytanie, kiedy podejmie ostateczną decyzję, czy jego firma wycofa się z Trzemeszna.

Roman Wolek
Trzemeszeńskie Pałuki nr 126 (9/2007)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości