Reklama

101 lat Jadwigi Michalak

Łąkie, jubileusz, 101. urodziny, Jadwiga Michalak
     101 lat Jadwigi Michalak
     Jubileusz obchodziła uroczyście 28 lipca w obecności najbliższej rodziny, władz gminy i przyjaciół. Pani Jadwiga należy do najstarszych mieszkańców gminy Strzelno.

Jadwiga Michalak w otoczeniu rodziny z burmistrzem Ewarystem Matczakiem i kierownikiem USC Joanną Stranc fot. Magdalena Lachowicz

     101 lat temu w Sadowie koło Lublińca przyszła na świat mieszkanka Łąkiego (gm. Strzelno) Jadwiga Michalak. Urodziła się 30 lipca 1915 r., miała pięcioro rodzeństwa, trzech braci i dwie siostry. W 1921 r. po plebiscycie na Górnym Śląsku, kiedy ojciec pani Jadwigi opowiedział się za Polską, musieli ze Śląska uciekać i trafili na Kujawy. Jako dziecko wraz z rodziną zamieszkała w Baranowie (gm. Kruszwica), gdzie rodzice kupili podupadłe gospodarstwo. - Mieli ciężkie warunki, na słomie spali, ale cała rodzina była bardzo pracowita i szybko doprowadzili gospodarstwo do świetności - opowiada nam pasierbica pani Jadwigi Urszula Musiałowska. Młodość kojarzy się jej z ciężką pracą i niepokojem o życie własne i rodziny. Przeżyła dwie wojny światowe. Jako panienka w 1939 r. wyjechała do pracy do Niemiec. W miejscowości Echta pracowała w gospodarstwie rolnym 5 lat. - Wszystko tam robiła, całą zimę drzewo rąbała. Jak potem do nas przyszła, to wszyscy się dziwili, że tak doskonale umie drewno rąbać, lepiej niż niejeden mężczyzna - dodaje pani Urszula.
     Mając 45 lat poznała swojego przyszłego męża, wdowca Stanisława Michalaka. Ślubowali w 1961 r. w parafii w Kościeszkach (gm. Jeziora Wielkie). Pan Stanisław miał wówczas trójkę dzieci: 19-letnią Zdzisławę Teresę, 14-letnią Urszulę i 15-letniego Izydora Tadeusza. - Mama moja Helena, jak zmarła w 1960 r., miała 47 lat. Wtedy kuzyn z Kościeszek, organista Franciszek Hyży namówił Jadwigę mojemu ojcu. My mieszkaliśmy wtedy w Goryszewie-Krzyżówce, tam nasza rodzina miała gospodarstwo. Była dla nas bardzo w porządku, jak prawdziwa mama. Pracowała ciężko w gospodarstwie i jeszcze nas wychowywała. A nie miała lekko, bo mieliśmy hodowlę kur i kaczek i jajka odstawialiśmy do wylęgarni, do tego ojciec pozostawił po sobie duże bartnictwo, to jeszcze pszczołami się zajmowała. Nigdy nie powiedziała na nas złego słowa. Bardzo się z ojcem zgadzali - opowiada pani Urszula.
     Po pięciu latach małżeństwa pan Stanisław zmarł. W związku z tym pani Jadwiga zajęła się wychowaniem jego dzieci. Miała tak dobre serce, że wszyscy nie zapominając o swojej zmarłej mamie, pokochali panią Jadwigę, jak prawdziwą matkę. W 1972 r. jej pasierbica Urszula Michalak wyszła za mąż za Hieronima Musiałowskiego z Łąkiego. Po dwóch latach pani Jadwiga wprowadziła się do rodziny pani Urszuli do Łąkiego i tutaj mieszka do dzisiaj.
     Pomagała wychowywać dzieci pani Urszuli, a swoje wnuki, które bardzo kocha. Obecnie w Łąkiem pod jednym dachem mieszkają cztery pokolenia. Pani Jadwiga, jej pasierbica Urszula, wnuk, a syn Urszuli Piotr Musiałowski z żoną Joanną oraz ich dzieci, a prawnuki pani Jadwigi Marcin Bartłomiej, Szymon i Julia. Otoczona miłością najbliższych cieszy się jak na swój wiek dobrym zdrowiem. Są u niej dni lepsze i gorsze.
     W sumie pani Jadwiga doczekała się 7 wnucząt - Piotra, Małgorzaty, Zbigniewa, Dariusza, Kingi, Marzeny i Anny oraz 12 prawnucząt - Marcina, Bartłomieja, Szymona, Julii, Mateusza, Agaty, Marty, Katarzyny, Rafała, Macieja, Szymona i Wiktora. Ma także jednego praprawnuka, 3-letniego Leona. Ma problemy ze słuchem, słabo też widzi. Pomimo tego lubi czasami wdawać się w długie dysputy. Od 25 lat jest osobą niesłyszącą. Na dzień dzisiejszy nie porusza się już o własnych siłach. Potrzebuje stałej opieki, którą zapewnia jej córka Urszula i rodzina. Dla jej wygody i komfortu rodzina zapewniła specjalistyczne łóżko. Lubi dobrze zjeść, szczególnie potrawy mięsne, ale muszą być one przygotowane w szczególny sposób, tak, by nie sprawiały kłopotu z jedzeniem. Bardzo lubi lody i parzoną kawę. - Tak, bo ona była nauczona dobrego jedzenia. Lubiła gotować, piec i gościć - dodaje pani Urszula.
     Dwa dni przed 101. urodzinami dostojną Jubilatkę oprócz członków rodziny odwiedziło mnóstwo gości. Byli przedstawiciele gminy z burmistrzem Ewarystem Matczakiem i kierownikiem USC Joanną Stranc, którzy w prezencie przynieśli kosz pełen smakołyków i kwiaty.
     Wszyscy obecni odśpiewali pani Jadwidze 200 lat, a następnie za zdrowie Jubilatki wypili lampkę szampana.
     Do życzeń dołącza się redakcja Pałuk.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1277 (31/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości