Reklama

101 lat Kazimiery Deskiewicz

Dwieście lat - usłyszała w środę z ust rodziny i przedstawicieli władz gminy Kazimiera Deskiewicz z Wójcina.

Kazimiera Deskiewicz w otoczeniu rodziny i przybyłych na jej 101. urodziny gości. Od lewej stoją: Irena Deskiewicz, Zbysław Woźniakowski, Grażyna Leśniewska, Jolanta Szydłowska, Renata Podhorodecka, Marek Deskiewicz, Anna Słowik, Halina Płachcińska. Od lewej na dole: Agata Hyży, Zuzanna Kluczyńska, Jubilatka Kazimiera Deskiewicz, Dominika Dzwoniarkiewicz. fot. Paweł Lachowicz

     101 lat temu w Rzadkwinie (gm. Strzelno) przyszła na świat mieszkanka Wójcina (gm. Jeziora Wielkie) Kazimiera Deskiewicz. Z tej okazji w 101. rocznicę urodzin, 28 stycznia, Jubilatkę odwiedzili m.in. przedstawiciele władz gminy z wójtem Zbysławem Woźniakowskim, sekretarzem Grażyną Leśniewską, skarbnikiem Jolantą Szydłowską, sołtys Wójcina Halina Płachcińska oraz uczennice miejscowej Szkoły Podstawowej - Agata Hyży, Zuzanna Kluczyńska i Dominika Dzwoniarkiewicz z nauczycielką Renatą Podhorodecką. Wszyscy złożyli Jubilatce urodzinowe życzenia oraz wręczyli bukiety kwiatów. W uroczystości urodzinowej uczestniczyli też syn Marek z żoną Ireną i córka Anna Słowik z Mogilna.
     Kazimiera Deskiewicz z domu Barczak urodziła się 28 stycznia 1914 r. w Rzadkwinie (gm. Strzelno). Miała 9 rodzeństwa. Edukację szkolną rozpoczęła w Szkole Powszechnej w Rzadkwinie. Uczęszczała na prowadzone przy kościele przez proboszcza Sołtysińskiego kursy dla młodzieży, w tym kursy szycia, gotowania, wyszywania, pielęgnacji ogródków przydomowych. Działała też w parafialnym kółku teatralnym. Jednocześnie pomagała rodzicom w gospodarstwie. Od początku tkwiła w niej dusza artystki. Bardzo lubiła wiersze. Recytowała często wiersze Norwida i Słowackiego. Od 1934 r. do wybuchu wojny pracowała u ciotki jako modystka w sklepie z kapeluszami w Strzelnie. W czasie wojny pracowała u Niemca, jako gospodyni domowa. Po wojnie, w 1947 r. poślubiła Ignacego Deskiewicza. Mieszkali wówczas w Bolesławcu na Dolnym Śląsku, tam urodziły się ich dzieci Marek, Anna, Stanisław i Michał. W 1953 r. wraz z mężem i dziećmi powróciła w rodzinne strony. Pan Ignacy pochodził z kupieckiej rodziny, pracował w handlu, do przejścia na emeryturę prowadził sklep w Wójcinie, gdzie rodzina Deskiewiczów osiedliła się w 1953 r. Tutaj pani Kazimiera mieszka do dnia dzisiejszego. 33 lata temu, w 1982 r. zmarł jej mąż. Dzieci po usamodzielnieniu rozjechały się po Polsce. Córka Anna Słowik mieszka w Mogilnie, syn Stanisław mieszka w Zbąszyniu, a Michał w Zakopanem. Pani Kazimiera mieszka w budynku po byłej szkole podstawowej z synem Markiem i jego żoną Ireną.
     Pani Kazimiera doczekała się 12 wnucząt i 11 prawnucząt. W minionym roku urodził się jej najmłodszy prawnuk Michał Jan.
     Rodzina twierdzi, że pani Kazimiera jest wspaniałym, dobrym człowiekiem. Zawsze była pogodna i wszystkim niezwykle życzliwa. Jej do niedawna snute opowieści były dla rodziny prawdziwymi lekcjami żywej historii. Od ubiegłego roku w życiu pani Kazimiery niewiele się zmieniło. Obecnie więcej czasu spędza w łóżku i dużo śpi. Porusza się po domu tylko na wózku. Nie interesuje ją już ani radio, ani telewizja. Nadal zasiada jednak z rodziną do wspólnych posiłków. Są dni, kiedy nie ma ochoty na rozmowę, a są i takie, kiedy zagadałaby każdego.
     Podczas spotkania rodzina wspominała, że gdy pani Kazimiera miała 97 lat pięknie recytowała wiersze i śpiewała piosenki z lat swojej młodości. Wśród tych wierszy były utwory Norwida i Słowackiego. Jej wystąpienia rodzina nagrywała na magnetofonie. Podczas urodzinowego spotkania pan Marek odtworzył jedno z takich nagrań, na którym pani Kazimiera pięknie recytowała jeden z aforyzmów japońskich o życiu. Nie sztuka umrzeć, sztuka żyć, wśród słońca, barw i woni, każdy potrafi w ziemi zgnić, nie sztuka umrzeć, sztuka żyć... Mocno zasady tej się chwyć, śmierć cię i tak dogoni - nie sztuka umrzeć, sztuka żyć wśród słońca, barw i woni - recytowała pani Kazimiera.
     Po śmierci męża, gdy miała 68 lat, sama nauczyła się grać na pianinie. Grała różne melodie na organach elektronicznych. Jej wielkim hobby była uprawa kwiatów, których w jej domu była niezliczona ilość. Kiedy miała 85 lat obudziła się u niej wena malarska. - Ni z tego, ni owego wzięła pędzelek, a że ja malowałem, to przeglądała albumy i tak jakoś ją to pociągnęło. Tak, że przez 4 lata około 200 prac namalowała. Wcześniej, jak wychowywała dzieci, prowadziła dom, to nie miała na to czasu, dopiero jak została sama mogła sobie pozwolić na wszystko - wspominał pan Marek. Prace, szczególnie pejzaże, zdobią ściany jej mieszkania.
     Kazimiera Deskiewicz jest jedną z najstarszych mieszkanek gminy Jeziora Wielkie, starsza od niej jest tylko pani Stanisława Kowalewska z Wójcina, która 8 października 2014 r. skończyła 103 lata. W dzień urodzin Jubilatka odebrała moc życzeń od rodziny, przyjaciół i władz gminy.
     Do życzeń z racji zacnego jubileuszu dołącza się redakcja Pałuk.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1199 (5/2015)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości