Reklama

101 lat Stanisławy Kowalewskiej

Pani Stanisława w otoczeniu domowników i przybyłych na urodziny gości. Na rękach trzyma najmłodszą prawnuczkę Michaliną, która przyszła na świat 19 września. Obie panie dzieli różnica „tylko” 101 lat. Podczas urodzinowej uroczystości pani Stanisława zobaczyła prawnuczkę po raz pierwszy.

        fot. Paweł Lachowicz

Wójcin, mieszkanka, urodziny, jubilatka, Stanisława Kowalewska
      101 lat Stanisławy Kowalewskiej
      Były życzenia, kwiaty i czas na wspomnienia. 8 października Stanisława Kowalewska skończyła 101 lat. Jest najstarszą mieszkanką gminy Jeziora Wielkie.

      Stanisława Kowalewska, z domu Kirylczuk, urodziła się 8 października 1911 r. w Mordach na Podlasiu. Jako młoda dziewczyna przeprowadziła się do ciotki do Warszawy i tam w 1938 r. wyszła za mąż za Wacława Kowalewskiego. W związku małżeńskim pani Stanisława przeżyła 53 lata. Owdowiała w 1991 r. Z małżeństwa tego przyszło na świat dwóch synów, urodzony w 1939 r. Zenon oraz Witold, który urodził się w 1946 r. Jubilatka doczekała się 5 wnucząt: Katarzyny, Anny, Krzysztofa, Agnieszki i Moniki oraz 4 prawnucząt: Karoliny, Pauliny, Macieja i Michaliny. Ponadto w drodze jest piąta prawnuczka, która miała się urodzić już 30 września. Będąc w pełni samodzielną, mieszkała w Warszawie, jednak z czasem konieczna stała się pomoc, której udzielają jej syn Witold wraz z żoną Jadwigą. Z nimi 6 lat temu przeprowadziła się do Wójcina (gm. Jeziora Wielkie).
      Przed wojną pracowała w prywatnych firmach jako szeregowy pracownik, najpierw u Żydów przy produkcji świec oraz innych wyrobów ze stearyny i wosku, następnie u Niemców przy produkcji środków medycznych. Po wojnie pracowała wraz z mężem Wacławem, z którym prowadzili prywatny warsztat konfekcjonowania nici.
      Jubilatka przeżyła dwie wojny światowe oraz Powstanie Warszawskie. Mieszkała wówczas na warszawskiej starówce. W momencie wybuchu II wojny światowej, aby uniknąć śmierci, musiała uciekać z malutkim wówczas synem Zenonem ze swojego mieszkania. Po ucieczce z miejsca zamieszkania pani Stanisława pomieszkiwała u ludzi w różnych miejscach Warszawy. Na jakiś czas wyjechała na wieś, tam gdzie się urodziła. Jednak wróciła do Warszawy.
      Pomimo życia w bardzo ciężkich czasach, dzisiaj jest bardzo szczęśliwą i pogodną osobą. Nigdy nie skarży się na jakiekolwiek dolegliwości. Nie chce też być tzw. kulą u nogi dla syna i synowej, z którymi mieszka.
      - Mam tutaj bardzo dobrze. I Jadzia i Wituś dobrze się mną opiekują, czasami mówię, że aż za dobrze. Nawet śniadanie podają mi do łóżka - powiedziała nam pani Stanisława, w dniu swoich 101 urodzin. Pani Stanisława wraz z synem Witoldem i synową Jadwigą od 6 lat mieszka w Wójcinie. Tutaj kupili dom i przeprowadzili się z Warszawy.
      - Gdy osiągnęliśmy wiek emerytalny postanowiliśmy wyrwać się z miasta. Mieszkaliśmy w centrum Warszawy na jednym pokoju, 50 m od Pałacu Kultury i blisko Dworca Centralnego. W największym hałasie, wśród betonów, gdzie nie było nawet źdźbła trawy. Pomyśleliśmy, że oszalejemy na emeryturze w Warszawie, na tym jednym pokoiku, a że wszyscy lubimy wędkować i jeździć na grzyby, więc zaczęliśmy szukać pięknego miejsca na tej ziemi. W internecie znaleźliśmy ten piękny dom nad jeziorem w Wójcinie. Urzekła nas ta zieleń wokół domu. Natychmiast przyjechaliśmy, załatwiliśmy formalności, żeby nam ktoś sprzed nosa tego domu nie sprzątnął. Sprzedaliśmy mieszkanie w Warszawie. Tak od 2006 r. mieszkamy w Wójcinie i jesteśmy zauroczeni tym miejscem do dziś - opowiadają Jadwiga i Witold Kowalewscy. Natomiast pani Stanisława dodała, że tutaj w Wójcinie ludzie żyją zdrowo i długo.
      Chociaż od ubiegłego roku sędziwa jubilatka nieco podupadła na zdrowiu, nadal chce być samowystarczalna. Sama wykonuje toaletę poranną i wieczorną, sama się ubiera, je oraz spaceruje po ogrodzie.
      - Jednak musimy ją pilnować, bo potrafi się oddalić, nic nikomu nie mówiąc. Już nie słyszy, nawet nasze wołanie jej nie pomoże - opowiada pan Witold. W minionym roku, prócz tego, że pani Stanisława nagle zaczęła gubić zęby, nic poważnego jej nie dolega.
      - To jest ta różnica, że człowiek jest o rok starszy i tego się nie uniknie. Dwa lata temu mama straciła dwa zęby, a przez ostatni rok sypią się kolejne i nic się nie da zrobić.

      Trudno powiedzieć co się dzieje, a mama ma problem i mówi co to się stało, że ja zgubiłam zęby. Choć to i tak fenomen, żeby w wieku 101 lat mieć jeszcze prawie wszystkie zęby. W wieku 100 lat mamie brakowało tylko czterech zębów - opowiada pan Witold. Obecnie pani Stanisława śpi dłużej niż zwykle, pogorszył się u niej także słuch, w związku z czym nie słucha już radia. Ze wzrokiem też nie jest za ciekawie.
      - Mama coraz gorzej widzi, chociaż nic o tym nie mówi. My widzimy, że jeszcze niedawno stawała 2 m od telewizora i gdy ją coś zaciekawiło oglądała sobie, teraz nawet na telewizor nie zwraca uwagi - opowiada synowa Jadwiga. Nadal jednak pani Stanisława nie wie, co to są dolegliwości żołądkowe. Do dzisiaj je wszystko, co poda jej synowa. Na śniadanie często zjada potrawy mleczne, na obiad natomiast je to samo, co pozostali domownicy. - Nigdy nie powiedziała, że coś jej nie smakuje, nie jest wybredna, zje wszystko, co ugotujemy. Nigdy nie narzekała i nie wołała, że czegoś chce, czy coś się jej nie podoba. Jakby się człowiek nie zapytał, gdyby człowiek sam jej nie zrobił herbaty, to z pragnienia by umarła i by nie poprosiła. Podczas uroczystości potrafi jeszcze kieliszek przechylić, ale tylko jeden - opowiada pani Jadwiga.
      Jubilatka sama o sobie mówi, że chętnie wychodzi przed dom wygrzać się na słońcu. Twierdzi, że bardzo jej się podoba w Wójcinie, ale czasami tęskni też za miastem. Jest zadowolona, że tak dobrze dbają o nią dzieci. - Dbają, żebym się nie zaziębiła i nie dopadło mnie jakieś choróbsko. Chociaż ja mówię, że człowiek robi się głuchy i ślepy i tak powoli umiera - mówi pani Stanisława. Ma także doskonałą pamięć. Jak mówią domownicy, jest żywą skarbnicą wiedzy.
     Pani Stanisława żyje spokojnie, otoczona troskliwą opieką kochającej rodziny. Radość z każdej chwili życia wzmocniona pogodą ducha, to recepta na długie życie dostojnej Jubilatki.
      W poniedziałek, 8 października Jubilatkę odwiedzili przedstawiciele władz gminy z wójtem Zbysławem Woźniakowskim, zastępcą USC Ewą Kapturską oraz skarbnikiem gminy Jolantą Szydłowską. O jubilatce pamiętała także sołtys Wójcina Halina Płachcińska. Ponadto specjalnie na 101. urodziny przybyła z Warszawy rodzina pani Stanisławy, synowa Izabela, wnuk Krzysztof z żoną Magdaleną oraz prawnuczki Karolina i najmłodsza prawnuczka, urodzona 19 września Michalinka. Wszyscy złożyli jubilatce urodzinowe życzenia oraz wręczyli bukiety kwiatów. Podczas uroczystego spotkania jubileuszowego pani Stanisława zdmuchnęła świeczki z ogromnego tortu i wypiła wspólnie z gośćmi lampkę szampana.

Reklama

Paweł Lachowicz
Film można zobaczyć w zakładce Filmy na stronie www.palukitv.pl
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1078 (41/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości