Jubilatka Stanisława Kowalewska z synową Jadwigą i synem Witoldem
fot. Paweł Lachowicz
Wójcin, jubileusz, Stanisława Kowalewska
104 lata w zdrowiu
Stanisława Kowalewska 8 października skończyła 104 lata. Jest najstarszą mieszkanką gminy Jeziora Wielkie.
Stanisława Kowalewska z domu Kirylczuk urodziła się 8 października 1911 r. w Mordach na Podlasiu. Jako młoda dziewczyna przeprowadziła się do ciotki do Warszawy i tam w 1938 r. wyszła za mąż za Wacława Kowalewskiego. W związku małżeńskim pani Stanisława przeżyła 53 lata. Owdowiała w 1991 r. Z małżeństwa tego przyszło na świat dwóch synów - urodzony w 1939 r. Zenon i Witold, który urodził się w 1946 r. Jubilatka doczekała się 5 wnucząt - Katarzyny, Anny, Krzysztofa, Agnieszki, Moniki oraz 6 prawnucząt - Karoliny, Pauliny, Macieja, Michaliny, Magdaleny, Michała. Będąc w pełni samodzielną, mieszkała w Warszawie, jednak z czasem konieczna stała się pomoc, której udzielają jej syn Witold wraz z żona Jadwigą, z którymi 9 lat temu przeprowadziła się do Wójcina (gm. Jeziora Wielkie). - Przeprowadziliśmy się z żoną do Wójcina 9 lat temu. Mama przyjechała zobaczyć, jak się urządziliśmy. Tak się jej spodobało, że została u nas na stałe - opowiada pan Witold.
Przed wojną pani Stanisława pracowała w prywatnych firmach jako szeregowy pracownik, najpierw u Żydów przy produkcji świec oraz innych wyrobów ze stearyny i wosku, następnie u Niemców przy produkcji środków medycznych. Po wojnie pracowała wraz z mężem Wacławem, z którym prowadzili prywatny warsztat konfekcjonowania nici. Jubilatka przeżyła dwie wojny światowe oraz Powstanie Warszawskie.
Pomimo życia w bardzo ciężkich czasach, dzisiaj jest bardzo szczęśliwą i pogodną osobą. Nigdy nie skarży się na jakiekolwiek dolegliwości. Nie chce też być tzw. kulą u nogi dla syna i synowej, z którymi mieszka. Chociaż wiek daje o sobie znać. Pani Stanisława ma duże problemy z chodzeniem. Dom, w którym mieszka z synem i synową, jest piętrowy, więc trudno jej już zejść po schodach do pokoju na parterze domu, a - jak powiedziała - bardzo lubi tam przebywać.
Podczas naszej wizyty z racji 104. urodzin spytaliśmy, czy coś od ubiegłego roku się u pani Stanisławy zmieniło. - Do ubiegłego roku ani razu nie trzeba było pomocy lekarskiej dla mamy - powiedział Witold Kowalewski. Dopiero w tym roku konieczna była pomoc lekarska, gdy panią Stanisławę dopadły bóle pleców. - Pani doktor przepisała leki, ale mama, która nie zażywała wcześniej żadnych medykamentów, źle je tolerowała. Po ich odstawieniu bóle ustąpiły i mama psychicznie też poczuła się lepiej - dodała pani Jadwiga.
Pani Stanisława pomimo sędziwego wieku nie narzeka na stan swojego zdrowia. Rok przybył, a ona twierdzi, że u niej nic się nie zmieniło. - Nic mnie nie boli, zdrowa jestem i dziękuję Bogu za wszystko - opowiada pani Stanisława. - Straciła tylko cztery zęby u góry, na dole nadal ma wszystkie i to swoje własne, nie sztuczne. Ma problemy ze słuchem i słabo widzi. Żołądek ma zdrowy i niejeden mógłby jej tego pozazdrościć. Nie ma ustalonej żadnej diety, je wszystko co ugotujemy, nie jest wybredna. W swoim pokoju słucha radia, na dwór już nie wychodzi - dodają pani Jadwiga i pan Witold.
10 października Jubilatkę odwiedzili przedstawiciele władz gminy z wójtem Zbysławem Woźniakowskim, kierownikiem USC, a zarazem sekretarzem gminy Grażyną Leśniewską. O Jubilatce pamiętała także sołtys Wójcina Halina Płachcińska oraz przedstawicielki Samorządu Uczniowskiego miejscowej Szkoły Podstawowej. Wszyscy złożyli Jubilatce urodzinowe życzenia, zaśpiewali 200 lat oraz wręczyli bukiety kwiatów. Podczas uroczystego spotkania jubileuszowego pani Stanisława zdmuchnęła świeczki z ogromnego tortu i wypiła wspólnie z gośćmi lampkę szampana.
Do życzeń z racji zacnego jubileuszu dołącza się redakcja Pałuk.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1235 (41/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze