Reklama

13 osób zatruło się włośnicą

Mięso z dwóch dzików odstrzelonych w lasach pod Niestronnem zostało zbadane w gabinecie mogileńskiego lekarza weterynarii Stanisława Frasia (na zdjęciu) i było zdrowe fot. Joanna Świetnicka

Mogilno, Niestronno, mięso, zatrucie, włośnica, szpital
    13 osób zatruło się włośnicą
     Wszyscy trafili do szpitali w Bydgoszczy i Wrocławiu - wśród nich było 10 z Mogilna. Nie ma wśród nich dzieci, są to osoby dorosłe. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Możliwe są jednak kolejne zachorowania. Wszyscy jedli kiełbasę i przetwory z dwóch dzików upolowanych w okolicy Niestronna i przerobionych we własnym domu 28 czerwca przez łowczego Koła Łowieckiego nr 62 Knieja w Mogilnie Wojciecha Z. Mięso z tych dzików było zbadane przez lekarza weterynarii Stanisława Frasia - było zdrowe.

     ODSTRZELIŁ DWA DZIKI
     Państwowa Powiatowa Inspekcja Sanitarna w Mogilnie ma zidentyfikowane w tej chwili na terenie powiatu mogileńskiego jedno ognisko zakażenia włośniem krętym.
     Mięso pochodziło z legalnie zabitych dwóch dzików. Dziki były odstrzelone 20 czerwca w lesie w okolicy Niestronna (gm. Mogilno).
     Co ciekawe, w tym czasie w lasach powiatu mogileńskiego tylko te dziki były odstrzelone. Potem dojrzewały w chłodni a 28 czerwca były przerabiane.
     Z naszych informacji wynika, że dziki odstrzelił łowczy Koła Łowieckiego nr 62 Knieja w Mogilnie Wojciech Z. Dziki przerabiane były w warunkach domowych, w mieszkaniu prywatnym Wojciecha Z. w Mogilnie.
     Źródłem zakażenia włośniem krętym było mięso i wyroby z zawartością właśnie mięsa z dzika, jak m.in.: kiełbasa surowa wędzona z dodatkiem mięsa z dzika, tatar z surowej polędwicy z dzika oraz pieczeń z dzika. W rodzinie łowczego i wśród jego znajomych rozprowadzana była głównie kiełbasa.
     - Ogółem dochodzeniem naszym objętych jest 16 osób narażonych, to znaczy są to osoby, które spożywały wyroby z dzika. Są to mieszkańcy gminy Mogilno, ale również powiatu wągrowieckiego, gdzie mamy 3 osoby, w tym 1 chorą oraz okolic Wrocławia, są to 2 osoby pochodzące z Mogilna, mieszkające tam tymczasowo - syn osoby, która wyprodukowała tę kiełbasę oraz jego żona. W żadnej ilości nie zostało to mięso wprowadzone ani do żadnej gastronomii ani do stołówek - mówi reporterowi Pałuk Urszula Piwek-Brejecka, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Mogilnie
     Z pośród tych 16 osób u 10 wystąpiły objawy kliniczne.
     - To przede wszystkim obrzęk twarzy, w szczególności oczodołów, bóle głowy, stany gorączkowe, nadmierne pocenie się, wysypki alergiczne. Natomiast w drugiej fazie przede wszystkim są to bardzo silne bóle mięśniowe. Pozostałe osoby nie wykazują objawów chorobowych ale są one jeszcze przez jakiś czas pod nadzorem lekarskim i gdyby coś wystąpiło to będą one włączone jako też chore - dodał Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Mogilnie.
     CZĘSTOWANIE OD 1 LIPCA
     Jak ustalił Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Mogilnie osoby spokrewnione ze sobą lub z grona najbliższych znajomych łowczego częstowane były - jak się później okazało - zarażonym produktem od około 1 lipca.
     Pierwsze objawy chorobowe pojawiły się od około 2,5 do 3 tygodni od spożycia skażonego mięsa. Od Inspektora Sanitarnego w Mogilnie dowiedzieliśmy się ponadto, że jako pierwsze do Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Bydgoszczy trafiły 3 osoby z Mogilna. U osób tych objawy wystąpiły 22 lipca. W dniach następnych zachorowały kolejne osoby. W chwili obecnej mamy 10 osób chorych. Nie wykluczone jednak, że w toku dalszego dochodzenia może się jeszcze okazać, że jeszcze jakaś osoba jakimś plasterkiem była poczęstowana. Staramy się dotrzeć do wszystkich tych osób, które w jakiś sposób mogły tutaj być narażone na spożycie.
     Pierwszych mieszkańców Mogilna, którzy trafili na oddział zakaźny szpitala w Bydgoszczy skierował tam doktor Jerzy Kriger z Mogilna.
     Reporter ustalił część osób, które zatruły się włośnicą. Żadna z nich nie chce jednak komentować sprawy ani upublicznić też swoich personaliów.
     - Mamy takie czasy, że zatruć można się wszędzie i wszystkim. Żadne badanie mięsa nie daje 100 % gwarancji, że jest ono zdrowe. Na początku traciliśmy siły, bolały nas mięśnie. Pojawiła się tez wysoka gorączka. Po otrzymaniu leków czujemy się coraz lepiej. Objawy ustępują - twierdzą chorzy.
     ZA WCZEŚNIE NA WNIOSKI
     Co stało się ze skażonym mięsem z dzika? Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że nie ma po nim śladu - wszystko zostało zjedzone.
     O komentarz zapytaliśmy prezesa mogileńskiego Koła Łowieckiego nr 62 Knieja Romana Gwiazdę. - Żadnego stanowiska na chwilę obecną nie mogę zająć w tej sprawie, trwa bowiem jej wyjaśnianie. Mogę jedynie powiedzieć, że z informacji, którą otrzymałem od łowczego wynika, że mięso było badane. Obecnie jest w szpitalu i nie mam z nim kontaktu - usłyszeliśmy od prezesa Gwiazdy.
     Rozmawialiśmy także z łowczym Wojciechem Z. Mężczyzna wolał jednak sprawy nie komentować. - Nie chciałbym się wypowiadać, bo mogło by to zostać źle zinterpretowane - powiedział. Po wyjściu ze szpitala ma spotkać się - w celu wyjaśnienia sprawy - z Powiatowym Lekarzem Weterynarii. Nie wyklucza, że wtedy może zgodzi się też porozmawiać z Pałukami. - Proszę się ze mną skontaktować jak wyjdę ze szpitala - usłyszeliśmy od łowczego.
     Rozmawialiśmy także z Powiatowym Lekarzem Weterynarii dr n. wet. Bartoszem Winieckim, który powiedział nam, że działań ze strony Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Mogilnie jeszcze nie ma.
     - Nie mam jeszcze oficjalnego materiału, który mogę opracowywać od Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. W ramach dochodzenia trzeba przesłuchać tych ludzi, które Inspekcja Weterynaryjna będzie prowadzić. Trzeba też ustalić, czy mogło być użyte mięso niezbadane - wieprzowe lub dzika - w kierunku włośni. Może być też taka przyczyna, ale na to jest jeszcze czas. Ja mogę dopiero podjąć działania kiedy będę miał, po pierwsze - listę wszystkich osób, które uległy zatruciu pokarmowemu, a pod drugie - kiedy główny producent kiełbas wyjdzie ze szpitala, bo na razie jest w szpitalu. Nie ukrywam jednak, że rozmawiałem z prokuratorem, policją i sanepidem. Nie ma jednak żadnych informacji o źródle zarażenia tych ludzi i zachorowania. Na razie wszystko wskazuje na to, że było przetworzone mięso, które było poddane badaniu weterynaryjnemu w Mogilnie. Jest na to zaświadczenie. Wszystko jest udokumentowane. Mięso było przyniesione od dwóch dzików i było poddane urzędowemu badaniu i w tym dostarczonym do badania mięsie nie stwierdzono włośni. Wszystko jest na etapie wstępnym - twierdzi dr n. wet. Bartosz Winiecki.

     WŁOŚNICA
     Włośnica (trychinoza) jest chorobą pasożytniczą. Wywoływana jest przez pasożyta o nazwie włosień spiralny. Chorują na tę chorobę świnie, domowe dziki, niedźwiedzie, konie, nutrie, psy, lisy, szczury. U świni choroba ta przebiega bezobjawowo. Klinicznie nie ma żadnych reakcji, nic nie widać. Do zakażenia dochodzi po spożyciu mięsa z wymienionych gatunków. W żołądku u człowieka dochodzi do uwolnienia się z torebek larw. One dojrzewają bardzo szybko, bo w ciągu trzech, czterech dni - namnażają się. Jedna para rodzicielska produkuje kilkadziesiąt tysięcy potomstwa. Trzeciego, czwartego dnia one masowo przebijają się czynnie przez jelito do krwioobiegu. Następnie z krwią wędrują do mięśni poprzecznie prążkowanych - do serca najmniej, najbardziej do tych mięśni, które są najlepiej ukrwione. Czyli te, które cały czas pracują - przepona, mięśnie poruszające gałkę oczną, mięśnie międzyżebrowe ale również mięśnie nóg, kończyn górnych i karku. W mięśniach u człowieka one się otarbiają i czekają, żeby ktoś spożył mięso ludzkie. Ponieważ ludzi w naszej szerokości geograficznej nikt nie spożywa ulegają one zwapnieniu i po dwóch latach są już martwe. Jeżeli ta inwazja jest nie duża nikomu to nie przeszkadza, bo nikt o tym nie wie. Ale jeżeli ta inwazja byłaby taka, że na 1 gram mięśnia ludzkiego przypadało by ich 800-1.000 sztuk, to wtedy kończy się to śmiercią.
     Przy mniejszej inwazji występują dolegliwości. Choroba ta często mylona jest z grypą, zatruciem pokarmowym. Możliwe powikłania włośnicy to: zapalenie oskrzeli i płuc, zapalenie mięśnia sercowego lub uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego.Najlepszym sposobem na uniknięcie tej choroby jest kupowanie mięsa w sklepach. Wtedy mamy pewność, że zostało przebadane przez weterynarza.  (jos)

     BADANIE MIĘSA
     Mięso z dzików badał lekarz weterynarii Stanisław Fraś z Przychodni Weterynaryjnej S.C. w Mogilnie. To lekarz weterynarii z 37-letnią praktyką. Mięso w kierunku włośnicy bada od około 27 lat.
     Mięso pochodziło z dwóch dzików, a badanie robione było 20 czerwca.
     - O zakażeniu dowiedziałem się w pierwszych dniach sierpnia. Wynik badania był oczywiście ujemny. Mięso było zdrowe, można je było konsumować - mówi Stanisław Fraś.
     Lekarz weterynarii opowiada: - Dzików bada się u nas dość dużo. To są dziki badane na użytek własny. Myśliwi polują również na dziki, które idą do punktu skupu. Tych dzików ja nie badam, bo one są badane w zakładach gdzie są przetwarzane. Taki punkt mamy u pana Pryki w Ławkach. Tam jest chłodnia i one są tam gromadzone. Za takiego dzika myśliwy dostaje pieniądze. Ma oczywiście zezwolenie na odstrzał i może to sprzedać. A część tych dzików myśliwi przeznaczają na użytek własny. A jak to jest na użytek własny to nie może być wprowadzane do obrotu, czyli nie podlega odsprzedaży, odstąpieniu. Jak na użytek własny to nie może też być stosowane na imprezach, weselach, zjazdach, spotkaniach towarzyskich, konferencjach, bo to jest na użytek własny czyli w małym gronie domowy. Jeżeli ktoś zostanie poczęstowany to zostanie poczęstowany ale nie jest to impreza.
     - Mnie nie wolno jest wnioskować. Ja tylko mogę mieć wątpliwość taką, że zachorowała grupa ludzi, w jednym momencie, w jednym miejscu, w jednych okolicznościach a przecież ktoś kto to przez miesiąc czasu, bo jeżeli kiełbasa była produkowana 28 czerwca no to ktoś ją próbował, niemożliwe żeby nie było degustacji. Część tego była zjedzona i tam nie było żadnych objawów - mówi lekarz.
     - Kiedyś było tak, że moim obowiązkiem było pobierać osobiście próbę z dzika. Myśliwi albo sami przywozili albo pan Chlebowski dzwonił i jechałem do Palędzia pobrać próbę sam, osobiście z tego dzika. Każdy dzik miał wtedy dodatkowo zawieszkę na nodze. Przy próbie zdjęcia ulegała uszkodzeniu, więc nie można tej samej zawieszki było założyć drugiemu dzikowi. Dostając legalny odstrzał myśliwy dostawał ilość zawieszek. Ja pobierając próbę musiałem taką zawieszkę widzieć na nodze. I to miało właśnie zaświadczać o legalności odstrzału, że dzik nie pochodzi z kłusowania. Wycofano się z tego, w tej chwili nie ma już tych rzeczy. Teraz myśliwy sam dostarcza mi próbę i ja tę próbę badam. Wynik dotyczy badanej próby. Nie mogę odmówić wykonania badania, nawet jeśli jakieś formalności nie byłyby dopełnione. Obowiązkiem moim próbę jest zbadać i również nie ukrywać wyniku badania. Znalezienie włośni jest łatwe. Nie znajdzie się ich jeśli nie wykona się badania. Ale jeśli badanie się robi to jest niemożliwe, żeby on gdzieś umknął uwadze przy badaniu. Jeżeli on tam jest, to my go znajdujemy. Dziki badamy metodą wytrawiania od dobrych 2 lat. Aby ustrzec się włośnicy należy dokładnie piec i smażyć mięso. Włośnie giną w wysokiej obróbce termicznej. Również mrożenie mięsa do temperatury minus 35 stopni zabija włośnie - mówi lekarz.
     Na terenie powiatu mogileńskiego na przestrzeni ostatnich 30 lat wystąpiły przypadki włośnicy m.in. w Rakarni, w Gębicach, w Kamionku oraz u świń domowych na terenie gminy Jeziora Wielkie. Włośnica jest chorobą rzadką, ale groźną. Najgorsze jest lekceważenie, jak się pobłaża. Po badaniu jest wystawiane zaświadczenie o przydatności tego mięsa, które dostaje osoba dostarczająca próbę i zapis w dzienniku urzędowego badania mięsa. Koszt badania wynosi 20 zł. - Takie badanie na terenie powiatu mogileńskiego przeprowadzam ja i pani doktor w Jeziorach Wielkich, nikt więcej tego nie bada - wyjaśnił nam lekarz weterynarii Stanisław Fraś.

Reklama

Joanna Świetnicka

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1173 (32/2014)

 

 

Inne teksty na ten temat:

Już 26 chorych na włośnicę

Łowczy Kniei z wyrokiem

 

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości