Reklama

15 sołtysów nie chce funduszu sołeckiego

Radny Franciszek Pałucki bacznie przegląda listę z podpisami sołtysów fot. Paweł Lachowicz

Jeziora Wielkie, sołtys, fundusz sołecki, zebranie, komisja, Rada Gminy
     15 sołtysów nie chce funduszu sołeckiego
    Podpisy sołtysów zebrali radny Marcin Czaplicki i członek Rady Sołeckiej Wójcina Jacek Siwek. Sprawa ta wywołała burzę podczas połączonych komisji Rady Gminy.

     Zwołane na 12 marca połączone zebranie komisji Rady Gminy w Jeziorach Wielkich zdominował temat funduszu sołeckiego na 2016 rok. Przypomnijmy, że za tym, by fundusz powstał głosowało wcześniej na sesji Rady Gminy 11 radnych, przeciwko byli Marcin Czaplicki, Katarzyna Kasztarynda i Franciszek Pałucki. Do radnych, którzy byli za wyodrębnieniem funduszu, dotarły informacje, że część mieszkańców i sołtysów nie zgadza się z ich decyzją. Po naszym artykule opublikowanym dwa tygodnie temu wśród radnych zawrzało. Fundusz zdominował posiedzenie komisji.
     Okazało się, że po gminie jeździli radny z Wójcina Marcin Czaplicki i członek Rady Sołeckiej Wójcina Jacek Siwek, zbierając podpisy wśród sołtysów przeciwko wyodrębnianiu funduszu sołeckiego w budżecie 2016 roku. Pod takim pismem podpisało się 15 sołtysów: Halina Płachcińska - Wójcin, Kazimierz Derenda - Kuśnierz, Jadwiga Wódczak - Budy, Jan Szymankiewicz - Golejewo, Zenon Krzesiński - Kościeszki, Eugeniusz Wojtasik - Rzeszynek, Małgorzata Winiarska - Rzeszyn, Danuta Majewska - Krzywe Kolano, Piotr Jabłoński - Berlinek, Henryka Kuźniarek - Siedlimowo, Monika Szymczak - Lenartowo, Barbara Godzich - Nożyczyn, Marek Twardowski - Dobsko, Emilia Wojtasik - Nowa Wieś oraz Sylwia Fołda-Ruszkiewicz - Gaj.
     Radna Jolanta Toda prosiła radnych, aby byli oni prawdziwi.
     - Jestem przerażona tą sytuacją, co się dzieje. Ludzie chodzą do kościoła, ręce składają, a tutaj co się dzieje. Gdzieś na zebraniu wiejskim pięcioro, czy sześcioro mieszkańców się wypowiada, a dziennikarze piszą, że całe społeczeństwo się wypowiada. Nie można tak mówić, to są indywidualne osoby i trzeba przedstawiać taką prawdę, jaka jest. Teraz może pan napisze o mnie. Proszę bardzo, rodzina jest przygotowana. Proszę bardzo, niech pan mnie opisze, ja się tego nie wstydzę. Ja powiedziałam, że jestem osobą prawdziwą i całe życie będę to powtarzała. Co ja takiego zrobiłam, żeby powiedzieć, że robię coś dla gminy źle. Mnie to naprawdę przeraża. Ja nic nie zrobiłam złego dla gminy. To, że zamknęłam szkołę [w Siedlimowie - przyp. pal] i te dzieci wtedy tak płakały. Ja nie chcę do tego wracać, bo ten obraz zapadł mi w pamięci. Jako pedagog pod względem etycznym za tą szkołą (w Rzeszynku - przyp. pal) będę, żeby istniała. Jako człowiek rozumny i radna pomyślałabym tak. Trzeba ją zamknąć, lecz zadaję pytanie. Dlaczego wtedy nie zamknęliście tej szkoły, a teraz mówi się, że my chcemy gminę do ruiny doprowadzić. Pan Franciszek Pałucki mówi, że zamknąłby szkołę, a pani Kasia Kasztarynda przez cztery lata nic nie powie, bo będzie się bała, że się narazi. A ja mówię i myślę, że się nie narażę. Dlaczego nie zamknęliście wtedy tej szkoły, to najmniej problemu by było. Ja nie siedzę w plotach i to jest nieprawdą, że część społeczeństwa jest za tym, aby nie było funduszu sołeckiego. Teraz słyszę, że są podpisy zbierane. Nie wiem, czy to jest plotka, czy prawda, że pan Pałucki jeździ i zbiera podpisy - mówiła radna Toda. Na komisjach natychmiast sprostowano, że podpisy zbierał radny Marcin Czaplicki.
     Sprawę zbierania podpisów próbował wyjaśnić Marcin Czaplicki, stale przekrzykiwany tłumaczył, że o zebraniu podpisów mówione było na zebraniu wiejskim w Wójcinie
6 marca. Radny Czaplicki twierdził, że na tym zebraniu radna Aneta Bemke i przewodniczący Rady Gminy Dariusz Ciesielczyk mieli powiedzieć, że na zebraniach sołtysi mówią, że chcą funduszu sołeckiego. - Moim obowiązkiem jako radnego jest zapytać się tych sołtysów. Inaczej nie mogłem się ich zapytać, jak pojechać do nich. Pojechałem i się zapytałem - powiedział Marcin Czaplicki. Dodał też, ze nikt nie był w żaden sposób namawiany do złożenia podpisu, każdy podpisywał się dobrowolnie.
     Radna Aneta Barczak rozgoryczona twierdziła, że zbieranie podpisów nie powinno mieć miejsca już po przegłosowaniu uchwały o funduszu. Natomiast radna Elżbieta Liczbińska była oburzona faktem, że podpisy sołtysów z radnym Czaplickim zbierał Jacek Siwek. - Jeździł i to z panem Jackiem Siwkiem. A co ma Jacek Siwek do tego? On rządzi gminą? - pytała radna Liczbińska. Zapomniała jednak, że Jacek Siwek jest członkiem Rady Sołeckiej w Wójcinie i podczas ostatnich wyborów otrzymał największą ilość głosów (87 na 106 obecnych). Jeżdżąc z Marcinem Czaplickim reprezentował Radę Sołecką Wójcina, gdyż sołtys Płachcińska zajęta była organizacją pogrzebu swojej mamy.
     Jolanta Toda krzyczała: - Do jakich czasów my wracamy? Wójt i pleban będzie rządził, i kto i ksiądz.
     Radna, a zarazem sołtys Proszysk Elżbieta Kozłowska pytała, na jakiej zasadzie sołtysi się wypowiadali w sprawie funduszu: - Proszę mi powiedzieć, czy sołtys jednoosobowo wypowiedział się w tej sprawie. Przewodniczący Ciesielczyk twierdził, że sołtys nie może jednoosobowo wypowiadać się za społeczeństwo
Jolanta Toda zarzuciła, że mieszkańcy w takiej ilości, jak na zebraniu, nie powinni decydować i wypowiadać się na temat funduszu sołeckiego. Sugerowała, że było ich zbyt mało, by się o funduszu sołeckim wypowiadać (w zebraniu w Wójcinie uczestniczyło 106 mieszkańców na 611). - A ilu tam było mieszkańców na 700 było 100 - mówiła z politowaniem radna Toda.
     Aneta Bemke nie wytrzymując panującego na komisjach napięcia, zarzuciła Marcinowi Czaplickiemu, że ten źle postąpił jadąc do sołtysów po podpisy. - Ja też jestem sołtysem i nawet jak bym myślała inaczej, prędzej bym ci nie podpisała niczego, gdybym nie zrobiła zebrania wiejskiego i nie zapytała się mieszkańcom. Bo to nie są sołtysów pieniądze, to są pieniądze mieszkańców - mówiła radna Bemke.
     Aneta Bemke podsumowała: - Tu nie chcą, ale drugiemu nie dadzą. To skoro na 2016 rok 15 sołtysów nie chce funduszu sołeckiego, to tym pozostałym 7 sołectwom trzeba coś zrobić i sołeckiego nie uchwalać. Skoro ma być taki podział społeczeństwa i mamy sobie skakać do gardeł, to ja nie widzę sensu.
     Skarbnik gminy Jolanta Szydłowska próbowała rozmawiać o inwestycjach w gminie, bo głównie w tej sprawie spotkali się radni na połączonych komisjach. - Jeżeli wójt proponuje inwestycje, a państwo nie przyjmiecie tych inwestycji, to wójt nie może ich realizować. Radni stwierdzili, iż myśleli, że wójt jest władzą absolutną w gminie i tylko on decyduje o inwestycjach.
     Radny Franciszek Pałucki prosił radnych, by zastanowili się jeszcze raz nad funduszem sołeckim w 2016 r. Przypominał, że sprawa uchwalonego funduszu sołeckiego nie jest jeszcze przesądzona i można jeszcze do końca marca podjąć uchwałę o niewyodrębnianiu funduszu sołeckiego.
     Radni stwierdzili zaś, że trzeba odświeżyć propozycje inwestycji, które proponowały sołectwa w 2010 r.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1206 (12/2015)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości