Reklama

16 lokali komunalnych powróciło do gminy

BGK, lokale, gmina, hipoteka, Jacek Kraśny, afera
     16 lokali komunalnych powróciło do gminy
    Burmistrz Mogilna Leszek Duszyński i prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Wojciech Baran, po wielu latach starania naprawili to, co 10 lat temu zepsuł burmistrz Jacek Kraśny i jego zastępca Przemysław Majcherkiewicz. Byłego wiceburmistrza jak to określił śmieszy powracanie do tamtych czasów. Dziś chce być rozliczany, ale tylko z tego co robi obecnie jako radny.

     10 LAT WSTECZ
    Cała afera z mieszkaniami komunalnymi rozpoczęła się 25 kwietnia 2003 r. Wtedy dokonano zmian w uchwale budżetowej, w wyniku przystąpienia do budowy 16 mieszkań w budynku wielomieszkaniowym realizowanym przez Spółdzielnię Mieszkaniową w Mogilnie. Wartość kosztorysową budowy tych 16 lokali określono wówczas na kwotę 1.033.160 zł.
     11 listopada 2003 r. gmina Mogilno i Spółdzielnia Mieszkaniowa podpisały umowę o realizacji wspólnej inwestycji budowy budynku mieszkalnego 36-rodzinnego. 22 lipca 2003 r. ówczesny radca prawny urzędu Jolanta Sitek wydała negatywną opinię prawną w tej sprawie. Zwróciła uwagę na jej zdaniem złamanie przepisów o zamówieniach publicznych, braku podstaw prawnych, aby opłaty czynszowe należne spółdzielni stanowiły zabezpieczenie ewentualnych roszczeń gminy. 30 lipca 2003 r. skarbnik gminy Elżbieta Gałęzewska złożyła na piśmie na ręce ówczesnego burmistrza Mogilna Jacka Kraśnego następujące oświadczenie: W związku z negatywną opinią prawną umowy o realizacji wspólnej inwestycji - budynek mieszkalny 36-rodzinny w Mogilnie, pomiędzy Spółdzielnią Mieszkaniową w Mogilnie, a gminą Mogilno, odmawiam podpisy w/w umowy.
     Na tej notatce widnieje też adnotacja ówczesnego burmistrza J. Kraśnego o następującej treści „Przyjąłem do wiadomości”. Wiceburmistrzem Mogilna był wtedy Przemysław Majcherkiewicz.
     Jednocześnie w tym samym dniu burmistrz Mogilna na piśmie nakazał pani skarbnik podpisać umowę ze Spółdzielnią Mieszkaniową. Także w tym samym dniu, 31 lipca 2003 r. w kancelarii notarialnej Krzysztofa Kaczyńskiego w Bydgoszczy podpisano umowę przedwstępną, w której Spółdzielnia Mieszkaniowa w Mogilnie zobowiązała się: wybudować na nieruchomości, której wieczystym użytkownikiem jest Spółdzielnia Mieszkaniowa, murowany czterokondygnacyjny budynek mieszkalny o powierzchni użytkowej około 1.281,2 m2; wyodrębnić z ww. nieruchomości 16 lokali położonych w jednej klatce schodowej oraz przenieść na gminę Mogilno własność ww. lokali, wraz z udziałem w nieruchomości wspólnej oraz w prawie użytkowania wieczystego.
     Gminę Mogilno przy podpisywaniu aktu notarialnego reprezentował burmistrz Jacek Kraśny, bez pani skarbnik; zaś spółdzielnię - jej prezes, ówczesny radny Rady Miejskiej, przewodniczący komisji mieszkaniowej, członek klubu radnych SLD Jan Guzik oraz skarbnik spółdzielni  Krzysztof Twarużek. Koszty umowy poniosła gmina Mogilno.
     Umowa o wspólnej realizacji inwestycji budowy bloku była zmieniana 4 aneksami. Ostateczny łączny koszt mieszkań finansowany przez gminę wyniósł 1.172.413,70 zł. Czyli cena 1 m2 wyniosła ostatecznie 2.100,72 zł.
     NIEUDANY AKT NOTARIALNY
     Po zakończeniu inwestycji 15 listopada 2005 r. w tej samej kancelarii notarialnej Krzysztofa Kaczyńskiego, tym razem w Toruniu podpisano umowę o ustanowienie odrębnej własności lokali i przeniesieniu własności. Spółdzielnię Mieszkaniową reprezentowali wtedy: prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Mogilnie, radny Jan Guzik i skarbnik spółdzielni Krzysztof Twarużek. Gminę Mogilno reprezentował tylko ówczesny burmistrz Mogilna Jacek Krasny.
     Spółdzielnia Mieszkaniowa przeniosła na gminę Mogilno własność lokali mieszkalnych wraz z udziałem w nieruchomości wspólnej oraz w prawie użytkowania wieczystego. Koszty umowy w wysokości 26.404,60 zł poniosła gmina Mogilno.
     Pomimo to lokale mieszkalne nie stały się własnością gminy Mogilno. Czynsz od właścicieli lokali, które miały być własnością gminy Mogilno, pobierała Spółdzielnia Mieszkaniowa w Mogilnie.
     5 lipca 2006 r. Sąd Rejonowy w Mogilnie IV Wydział Ksiąg Wieczystych oddalił wniosek gminy Mogilno o wykreślenie roszczenia oraz wydzielenie 16 lokali mieszkalnych z księgi wieczystej kw 15545
i założenie dla każdego z nich osobnej księgi wieczystej z wpisem własności w założonych księgach na rzecz gminy Mogilno.
     Na przeszkodzie stanęło to, że właścicielem nieruchomości jest gmina Mogilno, zaś wieczystym użytkownikiem spółdzielnia mieszkaniowa. Spółdzielnia Mieszkaniowa musiałaby więc zrzec się prawa wieczystego użytkowania.
     Gmina, gdyby otrzymała te 16 lokali, byłaby jednocześnie właścicielem gruntu i jego wieczystym użytkownikiem, co było działaniem wbrew prawu.
     Już po wygraniu wyborów w listopadzie 2006 r. przez burmistrza Leszka Duszyńskiego, 8 marca 2007 r. skierował on pismo do notariusza Krzysztofa Kaczyńskiego w Toruniu z żądaniem sprostowania wadliwej umowy. Pismo zostało skierowane także do wiadomości Izby Notarialnej w Gdańsku. 15 marca 2007 r. Izba Notarialna w Gdańsku z siedzibą w Sopocie poinformowała burmistrza, iż notariusz Krzysztof Kaczyński jest zawieszony w czynnościach notariusza i w związku z tym nie może dokonywać żadnych czynności notarialnych.
     - Będę domagał się, aby lokale mieszkalne stały się własnością. Do Spółdzielni Mieszkaniowej w Mogilnie zostanie skierowane pismo, aby podjęła stosowne kroki, zgodnie z zawartą umową - mówił wtedy burmistrz Duszyński.
     HIPOTEKA NA LOKALACH
     Gdy w końcu gmina Mogilno zrezygnowała z właściciela nieruchomości i stała się wieczystym użytkownikiem, okazało się, że lokale nie mogą wrócić do gminy, gdyż na całą nieruchomość został wzięty przez Spółdzielnię Mieszkaniową kredyt w Banku Gospodarstwa Krajowego potrzebny do budowy bloku i na całej nieruchomości (także na tych 16 lokalach) jest ustanowiona hipoteka.
     Burmistrz Duszyński oraz po zmianie prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej Wojciech Baran rozpoczęli od tego momentu długotrwałe starania o zdjęcie hipoteki z komunalnych lokali.
     Wiele razy do sprawy wracali radni podczas sesji. Postępem prac przy odzyskiwaniu lokali interesowała się także mogileńska Prokuratura Rejonowa.
     TYDZIEŃ TEMU
     Na sesji 22 maja wiceburmistrz Majcherkiewicz pytał, co dalej z mieszkaniami komunalnymi w bloku na Świerkówcu. - Chciałbym wiedzieć, jak to wygląda. To jest nasz majątek, który jest w tej chwili jakby w powietrzu zawieszony i nie wiemy co z tego dalej będzie - martwił się radny.
     Burmistrz Duszyński przypomniał radnemu, że ten nieszczęsny akt notarialny był podpisany w 2005 r., wtedy, gdy Przemysław Majcherkiewicz był wiceburmistrzem Mogilna.
     - Wszystko robimy, aby ten stan zmienić. Mamy zapewnienie prezesa Barana, że niedługo podpiszemy nowy akt notarialny i te mieszkania wrócą, tak, jak to powinno być od początku do gminy Mogilno. Wierzę głęboko, że będzie to jeszcze w tym roku - tłumaczył radnym burmistrz Duszyński.
     Przypomnienie radnemu Majcherkiewiczowi faktu bycia wtedy wiceburmistrzem bardzo go zdenerwowało: - Tyle się mówi, co było, kiedy ja byłem zastępcą burmistrza. Mnie to już śmieszy. Panowie 7 lat już tutaj rządzicie i nie wracajcie, naprawdę Panowie. Radni proszą. Ja nie będę prosił, nie będę skamlał. Ja w tej chwili jestem radnym Rady Miejskiej i proszę mnie z tego rozliczać.
     Już kilka miesięcy temu radny Majcherkiewicz tłumaczył na sesji, że nie miał zielonego pojęcia o tym, iż taki akt notarialny był w 2005 r. podpisywany i gdzie był podpisywany.
     PRZYSPIESZENIE
     Jak się okazało, działania podjęte przez burmistrza Duszyńskiego i przez prezesa Barana przyniosły efekt, który nie trzeba będzie czekać do końca roku.
     Przyspieszenie starań nastąpiło w 2012 r, po tym, gdy nowe władze SM zostały wpisane już do Krajowego Rejestru Sądowego. 15 października prezes Wojciech Baran skierował do Banku Gospodarstwa Krajowego pismo, w którym prosił o zniesienie hipoteki, którą obciążone było 16 komunalnych lokali.
     23 maja do Spółdzielni Mieszkaniowej wpłynęła pozytywna decyzja Banku Gospodarstwa Krajowego. 16 lokali komunalnych zostało wyjętych spod hipoteki.
Jak powiedzieli reporterowi Pałuk burmistrz Duszyński i prezes Baran, w ciągu najbliższych kilkunastu dni umówią się oni na wizytę u notariusza i cała sprawa zostanie pozytywnie dla gminy po 10 latach zakończona.
     - Obiecałem mieszkańcom, że sprawę, którą zepsuły poprzednie władze doprowadzę ze szczęśliwym rezultatem do końca i słowa dotrzymałem. To była jedna z najtrudniejszych spraw, jaką trzeba było wyprostować po poprzednikach. Majątek gminy w tym przypadku po 10 latach wraca do właściciela, czyli gminy Mogilno. I to jest szczęśliwe zakończenie tej sprawy - mówi nam burmistrz Leszek Duszyński.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1111 (22/2013)

Reklama

 

 

 

 

Komentarz

     Przeszłość dopada go sama

     Przemysława Majcherkiewicza śmieszy to, że obecnie rządzący gminą ciągle wracają i rozliczają go z okresu, gdy był wiceburmistrzem Mogilna, czyli przez 16 lat, od 1990 r. do 2006 r.
     Nie jestem zwolennikiem ciągłego wypominania radnemu jego przeszłości, czemu dawałem wyraz w tym miejscu. Są jednak sprawy, przed którymi radny nie ucieknie, nie schowa się do żadnej dziury, i czy mu się to podoba czy nie, za to co wtedy robił - a raczej z tego czego nie robił - musi się rozliczyć.
     Radny Majcherkiewicz powtarza, że obecna władza rządzi już prawie 7 lat, i o tym trzeba rozmawiać, a nie od tym, co on robił kiedyś.
     Tak naprawdę, to sam Majcherkiewicz wywołuje upiory przeszłości. Pyta na przykład burmistrza, jak wygląda sprawa 16 lokali komunalnych. Jest zaniepokojony tym, kiedy w końcu wrócą one do gminy.
     Moim zdaniem pytanie jest tym z gatunku bezczelnych. Przecież to nie kto inny, tylko burmistrz Kraśny i wiceburmistrz Majcherkiewicz przyczynili się do tego, że od 10 lat sprawa tych lokali komunalnych nie była załatwiona. Radny tłumaczy się tym, że on niewiele mógł za czasów burmistrza Kraśnego, że nie był dopuszczany do tajemnic, do których klucz miał nadburmistrz Lukstaedt. Dziś mówi, że nic nie wiedział o podpisanym akcie notarialnym, ani o tym, gdzie go podpisano.
     Po czasie też chciałbym tak mówić. Najpierw brać pensję wiceburmistrza, a potem mówić, że nic nie wiedziałem, nic nie mogłem.
     Pytanie moje jest proste - to po co codziennie radny chodził do pracy i siadał za biurkiem wiceburmistrza. Trzeba było zrezygnować na znak protestu wtedy z funkcji ,i dzisiaj nikt z obecnie rządzących nie czepiałby się radnego.
     Trzeba mieć doprawdy dużo tupetu i złej woli, żeby samemu zawinić w sprawie lokali komunalnych, a potem rozliczać kolejną władzę z tego, jak tę sprawę rozwiązała.
     Tylko, że akurat tutaj Majcherkiewicz źle trafił.
     Burmistrz Duszyński z pomocą prezesa SM Wojciecha Barana rozwiązali ten węzeł gordyjski. Trwało to długo, ale zakończyło się szczęśliwie. Jeszcze tylko akt notarialny i mienie gminne zostało uratowane.
     Nie ma racji radny Majcherkiewicz, gdy dopytując się o mieszkania komunalne mówi, że wiszą one gdzieś w powietrzu, zawieszeniu. Nieprawda. Nie były w żadnym zawieszeniu i nie fruwały. Były przygniecione hipoteką zaciągniętego kredytu na budowę bloku. I tę hipotekę mówiąc obrazowo, trzeba było zrzucić.
     Dziwię się radnemu, że zadaje pytania, na których nic nie zyskuje. Czepia się spraw, którymi trafia jak kulą w płot. Mamy na myśli na przykład rozpowiadanie po całym Mogilnie, że niedługo parking będzie rozkopywany przy przenoszeniu stacji transformatorowej. A tu się okazuje, że nie będzie. Burmistrz zadbał o to, by za chwilę nie niszczyć parkingu (piszemy o tym na str. 5). Czyli zrobił to, czego poprzednia władza - której ikoną jest właśnie osoba Majcherkiewicza - nie robiła. To za tamtych czasów kładło się brukowane chodniki, by za chwilę je rozkopywać. Taki symbol. To Przemysław Majcherkiewicz jest symbolem tego, jak nie należy rządzić.
     A ma pretensje do burmistrza, który rządzi dokładnie odwrotnie i jest bardzo skuteczny, także w naprawianiu wszystkich złych rzeczy i zaniedbań z przeszłości.
Radny mówi, że nie będzie skamlał przed obecną władzą, by ta nie wracała do przeszłości. Nikt nie każe mu skamleć. Przeszłość go sama dopada, praktycznie przy każdym temacie, jakiego by nie ruszył.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1111 (22/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości