9 ofiara śmiertelna w tym roku na drogach powiatu mogileńskiego
5 godzin szukali ręki
Niechlubne statystyki tragicznych wypadków na tzw. łuku kwieciszewskim powiększyły się o kolejną śmiertelną ofiarę - tym razem obywatela Słowenii. Po raz kolejny ucierpiały budynki mieszkających tam ludzi - po uderzeniu tira zawalił się budynek gospodarczy.
Strażacy szukają w gruzowisku odciętej w wypadku ręki kierowcy. Akcja przeszukiwania trwała kilka godzin i prowadzona była w skrajnie trudnych warunkach. W czwartek, 23 sierpnia około 6.00 rano mieszkających w Kwieciszewie (gm. Mogilno) na łuku drogi krajowej nr 15 Toruń-Poznań obudził straszny huk. Mieszkańcy tej wsi, mający swe domostwa po lewej i prawej stronie łuku są już do takich odgłosów przyzwyczajeni i wiedzą za każdym razem, że rozbił się kolejny tir. Nigdy nie wiadomo jednak, w który uderzy dom, w jakie wjedzie zabudowania.
Choć od czwartkowego wypadku minął tydzień, do dziś nie wiadomo konkretnie co się stało. Czy kierowca jechał za szybko, wpadł w poślizg i już nie mógł wyprowadzić samochodu na prostą, czy zasnął za kierownicą, czy może w końcu doszło do jakiejś awarii w samochodzie. Ciężarowy mercedes z naczepą sunął jednak z ogromną siłą jak pocisk. Zjechał z łuku drogi, przebił bariery energochłonne postawione przy drodze, zniszczył płot gospodarstwa, przejechał przez stojące w ogrodzie maszyny rolnicze, zmieścił się między drzewo, a słup energetyczny i wbił się całym impetem w budynek gospodarczy. Trudno powiedzieć z jaką prędkością jechał tir, gdyż akurat fotoradar nie rejestrował przejeżdżających aut. Fotoradar załączany jest tylko okresowo, jednak w terminach, o których nie wiedzą kierowcy.
Niestety, kierowca ciężarówki 57-letni Słoweniec zginął na miejscu. Na szczęście nikt inny nie został poszkodowany w wypadku. Akcja służb ratunkowo-porządkowych trwała przeszło 5 godzin. Do wydobycia ciężarówki użyto specjalistycznego ciężkiego holownika, który przyjechał z Wrześni. Akcja była utrudniona, gdyż przy każdej próbie wyciągnięcia samochodu, budynek zawalał się.
Prawie 5 godzin, do 12.30 strażacy przeszukiwali ruiny budynku, gdyż zwłoki kierowcy pozbawione były ręki. - Tir zniszczył tyle żelastwa po drodze, że rękę odcięło mu jak gilotyną - mówi nam jeden z uczestników akcji ratowniczej. Przez moment ratownicy nawet zakładali, że może psy z gospodarstwa gdzieś odciągnęły rękę na bok, ale raczej ta wersja została wykluczona, gdyż zwierzęta były wystraszone całą sytuacją. W końcu ręka po 5 godzinach została znaleziona w gruzowisku.
Ciało trafiło do Zakładu Medycyny Sądowej bydgoskiej Akademii Medycznej. Stamtąd, według naszych informacji, wczoraj zostało zabrane i przewiezione do Słowenii.
W akcji ratowniczej uczestniczyli strażacy z JRG Mogilno, OSP Kwieciszewo i OSP Gębice. Kierował ich pracą kpt. Krzysztof Gałczyński. Budynek nadaje się tylko do rozbiórki. Straty materialne przy wypadku oszacowano razem na 40.000 zł.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze