Jolanta Marciniak i Barbara Woźniak są już drugim pokoleniem, które walczy o remont drogi prowadzącej do ich nieruchomości. Zarządca drogi, Agencja Nieruchomości Rolnych drogi nie remontuje, tylko chce przekazać ją gminie Mogilno. Burmistrz Leszek Duszyński mówi, że drogę przejmie, ale tylko wtedy, gdy Agencja ją najpierw wyremontuje. Kwadratowe koło się zamyka.
Barbara Woźniak wskazuje, że w tej chwili warunki do jazdy drogą od ich posesji do bloków w Dąbrówce są komfortowe. Wszystko bowiem przymarzło. Mieszkanka już obawia się o to, co będzie, gdy przyjdzie odwilż. I w takim strachu mieszkańcy żyją od 15 lat. fot. Damian Stawski O tej sprawie pisaliśmy już w 2015 r. Przypomnijmy o co walczą mieszkańcy Dąbrówki (gm. Mogilno).
15 LAT TEMU
Pod koniec ubiegłego wieku Leon Dworek i Zofia Marciniak wykupili w Dąbrówce nieruchomość od Agencji Własności Rolnych Skarbu Państwa (obecnie Agencja Nieruchomości Rolnych), w której obecnie mieszkają ich dzieci. Wtedy jeszcze od swojej posesji nie dojeżdżali do drogi powiatowej drogą prowadzącą obok chlewików i bloków, głównie ze względu na zły stan tej drogi (też należy do Agencji Nieruchomości Rolnych).
Ze swojej posesji wyjeżdżali przez podwórze należące do firmy Burco Polska sp. z o.o. Firma miała siedzibę na terenie byłego PGR, dzierżawiła go od AWRSP. Sytuacja zmieniła się, gdy 15 maja 2002 r. ówczesny dyrektor Burco Marek Mazurek poinformował mieszkańców (w tym także AWRSP i Urząd Miejski w Mogilnie), że przejście zostanie zamknięte. Dyrektor tłumaczył, że mieszkańcy mieli trzy lata, aby poprawić stan istniejącej drogi wyjazdowej do bloków, którą teoretycznie powinni wyjeżdżać, a nic przez ten okres się nie działo. Od 30 czerwca 2002 r. przejście przez podwórze po byłym PGR jest ogrodzone.
PROSZĄ O REMONT DROGI
Wtedy mieszkańcy zaczęli interwencje w AWRSP, a od 2003 r. w ANR o remont drogi wyjazdowej - bezskutecznie. Gdy te starania zawiodły, zwrócili się do ówczesnego burmistrza Jacka Kraśnego o pomoc w remoncie drogi. Odpowiedź jego zastępcy Przemysława Majcherkiewicza z 17 lipca 2002 r. nie pozostawiała złudzeń: Gmina nie posiada środków na budowę nowych dróg. Droga, o której Państwo piszecie, stanowi własność Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa i jest to droga dojazdowa do Państwa nieruchomości. Zapewnienie dojazdu do nieruchomości należy więc ustalić z właścicielem (zarządcą) drogi. Zarząd Miejski w Mogilnie nie dysponuje środkami finansowymi na budowę i utrzymanie dróg nie będącymi drogami gminnymi.
Sytuacja nie zmieniła się też za czasów burmistrza Leszka Duszyńskiego. Agencja 10 grudnia 2014 r. wysłała pismo do Urzędu Miejskiego w Mogilnie w sprawie nieodpłatnego przekazania gminie na własność działek stanowiących wyjazd od nieruchomości w Dąbrówce. Reporterowi Pałuk burmistrz Duszyński powiedział, że gmina może przejąć drogę, ale dopiero gdy zostanie ona wyremontowana przez Agencję
AGENCJA - SWOJE, GMINA - SWOJE
W 2015 r. Jolanta Marciniak - córka pani Zofii oraz Barbara Woźniak, córka Leona Dworka interweniowały także w redakcji Pałuk.
Mieszkanki mówiły wtedy o zniszczonej, błotnistej drodze, którą poruszają się dzieci do szkoły, a potem po kilka godzin muszą siedzieć w szkole w przemoczonych i ubłoconych butach. Takie buty nadają się często do wyrzucenia i mieszkanka z tego tytułu narażona jest na dodatkowe koszty utrzymania swoich dzieci. Mieszkanki bały się także, że pogotowie, gdy będzie potrzeba, nie dojedzie do rodziców, albo po prostu ugrzęźnie w błocie.
Reporterowi Pałuk w styczniu 2015 r. Agnieszka Szwesta, kierownik sekcji gospodarowania zasobem ANR wyjaśniła, że Agencja może przekazać drogę gminie, ale tylko w takim stanie, w jakim się ona znajduje. Prac remontowych na drodze Agencja nie miała zamiaru przeprowadzać.
WALKĘ ZACZYNAJĄ OD NOWA
Leon Dworek nie doczekał remontu - zmarł w ubiegłym roku w wieku 92 lat. Zofia Marciniak ma dziś 90 lat.
Barbara Woźniak i Jolanta Marciniak ponownie postanowiły rozpocząć walkę o remont drogi. W tej chwili - jak mówią mieszkanki - przy niskiej temperaturze - przejazd drogą nie stanowi żadnego problemu, ponieważ przyroda sama ją utwardziła. - Ale jak to wszystko puści? Jak spadnie deszcz, to kajakiem tu można pływać - mówiła reporterowi 10 lutego Barbara Woźniak. Mieszkanki zwracały również uwagę, że nadal nie ma zainteresowania ich drogą w sprawie odśnieżania. - Na całe szczęście w tym roku nie mamy jakiś wielkich opadów śniegu - mówiła Jolanta Marciniak.
WIZYTATOR Z AGENCJI
W sprawie pojawił się nowy wątek. W sierpniu 2016 r. na kolejne pisma ze strony Jolanty Marciniak odpowiedział Edward Wysocki z Oddziału Terenowego ANR w Bydgoszczy i zjawił się on osobiście w Dąbrówce. Wlał on nieco nadziei w serca mieszkanek. Obiecywał, że do gminy i Spółdzielni Mieszkaniowej w Dąbrówce złoży wnioski o przejęcie drogi. Jak mówią nam mieszkanki, ANR miała również zaproponować dotację na remont drogi. Do końca września wnioski miały być złożone, a po tym, gdy zostaną złożone, mieszkanki miały odezwać się do Edwarda Wysockiego.
Jak tłumaczą reporterowi, tak naprawdę nie miały po co dzwonić, bo po prostu po raz kolejny ktoś próbował zamydlić im oczy - żadne wnioski bowiem nie wpłynęły. Już podczas wizyty pracownika ANR mieszkanki nie nastawiały się na sukces, ponieważ Edward Wysocki nie był według nich pozytywnie nastawiony na rozwiązanie problemu mieszkanek. - Mówił, że gorsze drogi widział, tyle, że jak przyjechał, to akurat było sucho. Tłumaczyliśmy, że jak pada, to nie idzie przejechać - mówiła Barbara Woźniak.
AGENCJA POCZYNIŁA „JAKIEŚ” STARANIA
13 lutego rozmawialiśmy telefonicznie z Edwardem Wysockim. Przestawiliśmy mu wersję mieszkanek. Edward Wysocki mówił: - Temat jest o tyle trudny, że droga prowadzi tylko do tych państwa. My staramy się tę drogę dać w administrowanie czy cokolwiek.
Dodał, że najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby Jolanta Marciniak i Barbara Woźniak same wykupiły drogę. Wątpił jednak, by mieszkanki były w stanie ją utrzymać. Szczegółowych informacji Edward Wysocki nie chciał zdradzać.
- Jedynie pan może na piśmie się zwrócić do Agencji i panu służby odpowiedzą. Starania poczyniliśmy jakiekolwiek w tym temacie. Zna pan stronę tych pań, wie pan, że byłem, staramy się, żeby każdą rzecz traktować jako ludzką - mówił Edward Wysocki. Tymczasem żadnych konkretnych działań ze strony Agencji nie widać. Nie zostały złożone wnioski, ani do gminy, ani do Spółdzielni Mieszkaniowej w Dąbrówce. Edward Wysocki mówił tylko, że i tak więcej robi się w tej sprawie niż jeszcze kilka lat temu.
- Nie wiem, czy pan dokładnie wie, ale panie pisały do Agencji chyba z 10 lat i nawet nikt nie był. A tutaj dyrektor postanowił zaraz zareagować. Jaka ta dobra zmiana nastąpiła, od razu pojechałem - mówił pracownik ANR.
Zapytaliśmy jeszcze o kwestię dotacji do remontu drogi w przypadku przekazania jej gminie.
- Ale jakiej dotacji? My nie możemy dotacji tak o, sobie dawać. Remont, remont, to trzeba urządzić drogę. Urządzić to musi być w planie urządzeniowym. Szczere dobre chęci nie wystarczą, urządzić to musi mieć to gmina w planie urządzeniowym. Coś poczyniliśmy starania, jak pan na piśmie się zwróci, to panu odpiszemy - mówił dosyć chaotycznie Edward Wysocki.
Także dyrektora ANR Grzegorza Smytrego poprosiliśmy o odpowiedź w tej sprawie, m.in. o to jakie działania Agencja poczyniła, by pomóc mieszkańcom. Do chwili oddania materiału do druku odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
GMINA POWINNA SIĘ DOGADAĆ Z AGENCJĄ
Rozmawialiśmy także z sołtysem Dąbrówki Stanisławem Radtke. Mówił, że zna Edwarda Wysockiego jeszcze z czasów, gdy ten był dyrektorem PGR w Szczeglinie. Stanisław Radtke był zresztą obecny podczas rozmowy mieszkanek z pracownikiem ANR.
- Mówiłem mu, że nie dobrze, bo żeście pozostawili tych ludzi samych sobie. Wytyczyliście drogę i jak ci ludzie mają przechodzić. A on tak tłumaczył, że oni mogą, nie mogą, jak można tych ludzi zostawić - oburzał się Stanisław Radtke.
Mówił, że rzeczywiście Edward Wysocki zwracał się z prośbą, by to Spółdzielnia Mieszkaniowa w Dąbrówce przejęła tę drogę w administrowanie. Tę opcję jednak Stanisław Radtke wykluczył, ponieważ spółdzielnia nie byłaby w stanie jej utrzymać. - Mówił, że oni by wyremontowali. To ja pytam, a w jakim zakresie byście państwo wyremontowali? A on „a tak byśmy zrównali”. To jest rzeczą niemożliwą, my jako spółdzielnia nie możemy przejmować, bo jak my mamy tę drogę naprawiać, odśnieżać, to są koszty, a z czego to brać - tłumaczy sołtys Radtke.
Sołtys Dąbrówki twierdził, że jest tylko jedno rozwiązanie tej sytuacji.
- Najlepiej, jakby doszło do porozumienia Agencji z gminą. To on wtedy powiedział, że jak będzie w Agencji, to porozmawia z dyrekcją, to oni przyślą jakąś propozycję do spółdzielni i gminy. Do dzisiejszego dnia nic nie przysłali - opowiada sołtys.
Dodał, że nie dziwi się też burmistrzowi, że ten drogi nie chce przejąć w takim stanie, w jakim się ona znajduje. Według Stanisława Radtke, najpierw Agencja powinna tę drogę po prostu zrobić. - Mi mówił „Ale jak my możemy drogę zrobić, jakie to są koszty”. A ja mówię, to co, ci ludzie mają w błocie chodzić? - grzmiał Radtke.
Sołtys podkreślał, że błąd został popełniony prawie 20 lat temu, kiedy te mieszkania zostały sprzedane. Wtedy już powinno się zaproponować mieszkańcom jedno z mieszkań w blokach w Dąbrówce.
PRZYNAJMNIEJ DWA LATA POCZEKAJĄ
W sprawie przejęcia drogi 14 lutego otrzymaliśmy odpowiedź od dyrektora wydziału gospodarki przestrzennej Arkadiusza Grobelskiego. Rzeczywiście - jak mówił - już wcześniej ANR wystąpiła do burmistrza Leszka Duszyńskiego z wnioskiem o nieodpłatne przejęcie drogi, jednak z uwagi na jej zły stan i konieczność poniesienia wysokich kosztów na naprawę, a następnie utrzymanie burmistrz nie był tą propozycją zainteresowany. Tymczasem w 2016 r. nie wpłynął już żaden wniosek do gminy, o którym mieszkankom i sołtysowi Dąbrówki mówił Edward Wysocki.
Pojawiła się jeszcze jedna bariera. Gmina do 2018 r. nie ma zamiaru przejąć na swój stan żadnej drogi. A to wszystko na wniosek radnych.
- Obecnie wszystkie wnioski o przejęcie kolejnych dróg, zgodnie z opinią komisji budżetu i finansów, są rozpatrywane negatywnie. Komisja wnioskowała o wstrzymanie się z przejmowaniem nowych dróg na stan gminy przynajmniej do końca 2018 roku - tłumaczy dyrektor Arkadiusz Grobelski.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1305 (7/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze