Małgorzata i Jacek Łapka lokalu nie chcą przyjąć, bo nie spełnia ich wymagań
Albo przyjmą lokal socjalny, albo jutro eksmisja
Rodzina Łapków z Bławat ma czas do jutra, do 10.00 na opuszczenie mieszkania i przeniesienie się do lokalu socjalnego w Stodólnie, wskazanego komornikowi przez burmistrza Strzelna. - My jako Urząd Miejski nie robimy pani tutaj koncertu życzeń (...) Na własne życzenie musicie się z Bławat wyprowadzić - przypomina im kierownik Maria Giża z ratusza w Strzelnie.
Jacek i Małgorzata Łapka zapowiadają, że nie ruszą się z dotychczasowego mieszkania w Bławatach
Zlicytowane gospodarstwo państwa Łapków w październiku 2008 r. kupił sąsiad, sołtys wsi Mariusz Szychowski ZLICYTOWANI ZA DŁUGI
Małgorzata i Jacek Łapka wraz z 20-letnim synem Mariuszem mieszkają w Bławatach (gm. Strzelno). Komornik za długi zlicytował ich gospodarstwo za kwotę 137.000 zł. W skład gospodarstwa wchodził piętrowy dom, budynek gospodarczy oraz garaże. Kiedyś do gospodarstwa przypisane było 14 hektarów ziemi. Jednak ze względu na to, iż pan Jacek odziedziczył gospodarstwo po rodzicach, musiał sprzedać część ziemi, aby spłacić swoje rodzeństwo. Państwo Łapka są bezrobotni. Pan Jacek odbiera 420 zł zasiłku dla bezrobotnych, a pani Małgorzata nie ma żadnych dochodów.
Zlicytowane gospodarstwo państwa Łapków w październiku 2008 r. kupił sąsiad, sołtys wsi Mariusz Szychowski. Jednak do dzisiaj rodzina Łapka nadal tam mieszka.
Małgorzata Łapka mówi: - Mąż nabrał kredytów i niestety nie był w stanie ich spłacić. Ale kto widział sprzedać to gospodarstwo, za tak niską cenę. Komornik zlicytował nasze gospodarstwo za bezcen. My mieliśmy kupca, który dawał nam za nie 2 razy tyle i gwarantował dach nad głową.
WYROK O EKSMISJI
18 stycznia 2010 r. zapadł wyrok Sądu Rejonowego w Mogilnie w sprawie egzekucyjnej założonej rodzinie Łapka przez Mariusza Szychowskiego zaopatrzony w klauzulę wykonalności z 9 marca 2010 roku o opuszczenie mieszkania. Miesiąc temu, 16 marca, otrzymali od komornika sądowego Edwarda Zająca wezwanie do dobrowolnego opróżnienia lokalu. Gmina Strzelno wskazała komornikowi lokal socjalny w Stodólnie.
Pani Małgorzata mówi, że o szykowanym w Stodólnie mieszkaniu dla jej rodziny dowiedziała się od pracowników interwencyjnych, którzy powiedzieli jej, że szykują dla nich właśnie to mieszkanie. Z naszych ustaleń wynika, że wcześniej nie przyjęli oni zaproponowanego im mieszkania w Miradzu, twierdząc, że nie nadaje się do zamieszkania.
Chcieli otrzymać lokal w gminnej kamienicy przy ul. Michelsona w Strzelnie. Jednak ten budynek przeznaczony jest do kapitalnego remontu i strzeleński ratusz nie wprowadza tam nowych rodzin.
W tym domu w Stodólnie mają zamieszkać Małgorzata i Jacek Łapka
Rodzina Łapków nie może pogodzić się z tym, że ubikacja jest na zewnątrz domu. Jest to jednak zgodne z wymogami, jakie musi spełniać lokal socjalny. LOKAL PRZYGOTOWAŁ SOŁTYS
Lokal w Stodólnie na własny koszt odświeżył i wymalował oraz wyczyścił teren wokół budynku sołtys Bławat Mariusz Szychowski, wydając na to z własnej kieszeni około 2 tys. zł. Natomiast gmina Strzelno założyła przyłącze energetyczne. Lokal w Stodólnie i tak jest lokalem tymczasowym, gdyż cały budynek w związku z planowaną budową drogi nr 62 przeznaczony jest do rozbiórki.
POTOK SŁÓW
8 kwietnia spotkaliśmy się z rodziną Łapków w Stodólnie, w dniu w którym miała pojawić się także komisja mieszkaniowa z Urzędu Miejskiego w Strzelnie. Dom, w którym ma zamieszkać eksmitowana rodzina, kiedyś należał do cukrowni w Kruszwicy, ale od kilku lat stoi jako pustostan. - Ja się nie zgodzę na zamieszkanie w tym budynku. Nie ma tutaj ani szamba, ani odprowadzenia od ubikacji. A jak tutaj pracowali interwencyjni, to powiedzieli mi, że po drugiej stronie jest wylęgarnia szczurów - mówi Małgorzata Łapka.
Do 15 kwietnia rodzina ma opuścić gospodarstwo i przeprowadzić się do Stodólna. - Złożyliśmy pismo do komornika z informacją, że ten obiekt nie nadaje się do zamieszkania - mówi Małgorzata Łapka.
W trakcie naszego pobytu w Stodólnie przyjechała kierownik wydziału rolnictwa, gospodarki przestrzennej i rozwoju gospodarczego Maria Giża. Od razu zaatakowana została potokiem słów przez Małgorzatę Łapkę. Oznajmiła, że kategorycznie odmawia przyjęcia proponowanego mieszkania. Miała pretensje, że mieszkanie ma tak niski standard.
TO NIE KONCERT ŻYCZEŃ
- My jako Urząd Miejski nie robimy pani tutaj koncertu życzeń, a to pomieszczenie jest tylko pomieszczeniem socjalnym wskazanym komornikowi przez gminę. Na własne życzenie musicie się z Bławat wyprowadzić i macie ten problem nie od dziś. Nie jest to lokal, w którym będziecie państwo mieszkać długo. Jest on tymczasowy. Za 3 do 4 lat będzie budowana tutaj droga i ten budynek będzie zburzony i dlatego nie będzie podłączana tutaj kanalizacja - powiedziała Maria Giża.
Kierownik dodała, że Łapkowie nadal znajdować się będą na liście oczekujących na mieszkanie, ale trafią na listę na zamianę mieszkania. - My wskazujemy lokal taki, jaki mamy i na dzień dzisiejszy innym lokalem nie dysponujemy. Państwo macie się tylko określić, jaka jest wasza decyzja - dodała Maria Giża.
BRAK SOCJALNYCH
Burmistrz Ewaryst Matczak powiedział, że to, czy państwo Łapka się do Stodólna przeprowadzą, czy nie, to jest sprawa komornika. Potwierdził także, że jest to mieszkanie tylko przejściowe. - My nie mamy mieszkań socjalnych. Mieszkania komunalne też nie mają standardów, ale tylko takie lokale mamy. A lokale w naszym mieście są tak chodliwym towarem, że jak ktoś tylko umrze, to zaraz mamy po kilka chętnych rodzin - dodał burmistrz Matczak.
CZEKAM DŁUGO
Sołtys Bławat Mariusz Szychowski powiedział, że już od 2 lat państwo Łapka mieszkają u niego i nie płacą żadnego czynszu. - Prosiłem ich, żeby się wyprowadzili, niestety do dzisiaj zamieszkują ten budynek. Obiecywali mi, że się wyprowadzą, i że sobie znajdą jakieś mieszkanie. Zwlekali ponad rok, ani grosza nie płacą, a w piwnicy mają pełno śmieci, za które od Straży Miejskiej otrzymali 200 zł mandatu - opowiada Mariusz Szychowski.
Twierdzi, że Łapkowie wcale nie muszą przyjąć mieszkania, bo komornik po terminie i tak przyjedzie i ich eksmituje. Mariusz Szychowski uważa, że w przygotowanym dla nich mieszkaniu w Stodólnie mają oni zapewnione podstawowe wymogi, które spełniają warunki komornika. Jest tam bieżąca woda, jest też ubikacja, a że kanalizacji nie ma, to zdaniem Mariusza Szychowskiego - nie musi jej być, bo tak mówi ustawa. - Komornik sprawdził mieszkanie i zaakceptował. Ja remont w tym budynku sam przeprowadziłem. Mi się wydaje, że i tak dużo dla nich zrobiliśmy, a ja dość długo czekałem na to, aby opuścili dom, który kupiłem - dodał Mariusz Szychowski.
JUTRO EGZEKUCJA KOMORNICZA
Tuż przed oddaniem materiału do druku państwo Łapka powiedzieli, że podtrzymują swoją decyzję i nie zamierzają przyjąć oferowanego mieszkania. Jednak zgodnie z postanowieniem komorniczym już jutro, tj. 15 kwietnia o 10.00 zostanie przeprowadzona egzekucja w celu opróżnienia lokalu i dobytek państwa Łapków przewieziony zostanie do Stodólna.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1000 (15/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze