Patrycja Figiel nie będzie już musiała codziennie rano odprowadzać około 1 km trójki swoich dzieci na przystanek PKS do centrum Twierdzinia, by mogły one dojechać do szkoły we Wszedniu. Po interwencji reportera „Pałuk” błyskawicznie zareagował dyrektor ZOSiP Jarosław Lorek i po rozmowie z dyrektor SP Iwoną Kosińską oraz kierownikiem oddziału PKS w Mogilnie Piotrem Ostrowskim, autobus wydłuży trasę o kilkaset metrów, bliżej domu rodziny Figielów.
- „Teraz, jak napiszecie, to może się tutaj lawina takich wniosków pojawić” - obawia się dyrektor Lorek.
fot. Paweł Lachowicz
Twierdziń, autobus PKS, dowóz, dzieci, szkoła, interwencja, reporter, Pałuki
Autobus wydłuży trasę do figury
Dzieci Patrycji i Romana Figielów nie będą już musiały być codziennie rano odprowadzane około 1 km na przystanek PKS w centrum Twierdzinia, by dojechać do szkoły we Wszedniu. Po interwencji reportera Pałuk błyskawicznie zareagował dyrektor ZOSiP Jarosław Lorek i po rozmowie z dyrektor SP Iwoną Kosińską oraz kierownikiem oddziału PKS w Mogilnie Piotrem Ostrowskim, autobus wydłuży trasę o kilkaset metrów, bliżej domu rodziny Figielów. - Teraz, jak napiszecie, to może się tutaj lawina takich wniosków pojawić - obawia się dyrektor Lorek.
Autobus PKS, który dowozi dzieci z Twierdzinia do Szkoły Podstawowej we Wszedniu, nadjeżdża od strony Mogilna i zatrzymuje się w pobliżu przystanku autobusowego w centrum wsi, później przez Jerkowo jedzie do Wszednia.
W ubiegłym tygodniu z naszym reporterem skontaktowała się jedna z czytelniczek (nazwisko znane redakcji), która prosiła, by zainteresować się wielodzietną rodziną z Twierdzinia, której matka codziennie musi pokonać około 1 km drogi, prowadząc trójkę dzieci na ten autobus dowożący jej pociechy do szkoły we Wszedniu.
Rodzina to Patrycja i Roman Figielowie. Małżeństwo wychowuje 5 dzieci. Troje z nich - 9-letni Robert, 8-letnia Wiktoria i 6-letnia Daria - dojeżdża autobusem do szkoły we Wszedniu. Podczas gdy matka odprowadza je na przystanek autobusowy, pozostała dwójka - 3-letni Wojtek i 5-miesięczna Aleksandra - pozostaje w domu z 70-letnią babcią.
W momencie, gdy Patrycja Figiel odprowadza trójkę swoich dzieci na autobus, w domu pozostaje dwójka najmłodszych dzieci: 3-letni Wojtek i 5-miesięczna Aleksandra
fot. Paweł Lachowicz
Patrycja Figiel mówiła, że nie ma innego wyjścia. Mąż pani Patrycji wyjeżdża do pracy w stolarni do Wszednia wcześnie rano, a do przystanku od jej domu jest blisko kilometr. Mówiła, że puściłaby dzieci same na autobus, ale obawia się o ich bezpieczeństwo. Tym bardziej, że by dotrzeć na przystanek trzeba pokonać znajdujący się tam przejazd kolejowy. By zdążyć wyszykować je do szkoły, budzi swoje pociechy o 6:00 rano. Pani Patrycja czesze córkom włosy, szykuje ciepłą herbatę oraz śniadanie do szkoły. We czwórkę wychodzą o 6:50 z domu, by na czas dojść do przystanku, na którym autobus pojawia się o 7:10. W tym czasie dwójka młodszych dzieci jeszcze śpi.
Zdaniem pani Patrycji, autobus mógłby dojeżdżać do figury, która znajduje się około 200 m od jej domu. Wyliczyła, że przy figurze do autobusu mogłyby wsiadać nie tylko jej dzieci, ale jeszcze dzieci sąsiadów. W sumie do autobusu przy figurze wsiadałoby siedmioro dzieci.
- Nie chcę, aby autobus podjeżdżał pod mój dom. Mógłby zatrzymywać się koło figury. Tam moim zdaniem swobodnie by zawrócił. Mam zamiar porozmawiać z panią dyrektor, ale czekam na zebranie w szkole. Ja bym moje dzieci puściła same, ale gdyby nie te tory i ten straszny wypadek (chodzi o śmiertelny wypadek sprzed kilku lat, gdy na przejeździe zginęła dziewczyna jadąca z instruktorem nauki jazdy samochodem, przyp. pal). Po tym zdarzeniu ani rogatek nie zrobili i jak ja mogę dzieci same puścić przez tory. Do figury, te 200 m, to sobie dojdą same - opowiada Patrycja Figiel.
Dyrektor Zespołu Obsługi Szkół i Przedszkoli w gminie Mogilno Jarosław Lorek przyznaje, że temat dowozu szkół jest trudnym tematem. Zwracał uwagę na fakt, że w gminie dowożonych do szkół i przedszkoli jest około 9:00 dzieci. - Jeśli wzięlibyśmy pod uwagę, że większość rodziców, by powiedziała „proszę podjeżdżać”, bo mamy również mniejsze dzieci pozostawione w domu, to w takich miejscach przejazd autobusu wydłuży się nam o 5 minut i tak jak zbierzemy to sobie, to wyjdzie nam pół godziny. Ten autobus ma wyznaczoną trasę, gdzie dowożenie połączone jest na trasie - Wszedzień, Gimnazjum Mogilno oraz z Dąbrówki do Szkoły Podstawowej nr 3. Jeżeli to nie spowoduje żadnego problemu i jakiejś kolizji i nie będzie rościło następnych roszczeń, bo ja sobie zdaję sprawę, że ta osoba ma taką sytuację i jest miejsce, gdzie autobus cofnie, to owszem. Musiałbym porozmawiać z panią dyrektor. Mamy opiekunkę w autobusie. Tam, gdzie możemy i nie wiąże się to z problemem organizacyjnym, to staramy się pomóc. Mamy takie przypadki, gdzie rodzice mają mniejsze dzieci i muszą ubrać wszystkie i zabrać, aby odprowadzić na przystanek. Na pewno nie jest to odosobniony przypadek. Dziwię się, że poszli do prasy, a nie było najpierw sygnału do wychowawczyni, czy do dyrektora szkoły. My mamy obowiązek dowozić z odległości ponad 3 km, a dowozimy dzieci nawet z mniejszych odległości, nawet z około kilometra. Teraz, jak napiszecie, to może się tutaj lawina takich wniosków pojawić - tłumaczył Jarosław Lorek.
Dyrektor obiecał jednak, że osobiście sprawdzi sytuację jeszcze tego samego dnia (2 lutego przyp. pal) i wspólnie z dyrekcją szkoły oraz przewoźnikiem ustali, czy będzie możliwość wydłużenia trasy do figury w Twierdziniu.
3 lutego otrzymaliśmy od dyrektora Lorka drogą mailową odpowiedź. W wyniku ustaleń pomiędzy dyrektorem Lorkiem, dyrektorem szkoły Iwoną Kosińską i kierownikiem oddziału PKS w Mogilnie Piotrem Ostrowskim, po dokonaniu analizy sytuacji, podjęto decyzję o przedłużeniu trasy autobusu szkolnego o 400 m, do skrzyżowania w pobliżu zamieszkania państwa Figielów od 4 lutego.
- Jednocześnie informuję, że rodzice dzieci nie wnioskowali, zarówno w szkole oraz w ZOSiP, o wydłużenie trasy autobusu. W tym konkretnym przypadku, jeżeli sprawa zostałaby zgłoszona wcześniej, również byłaby rozpatrzona pozytywnie. Nie ma ona większego wpływu na wydłużenie trasy autobusu i nie wpływa to negatywnie na organizację dowozu uczniów do SP Wszedzień i Gimnazjum w Mogilnie - poinformował Jarosław Lorek.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1199 (5/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze