Reklama

Awanturnik Redmann

Niedziela, 15 lipca, godzina 17.00. Radny Stanisław Redmann 5 godzin po awanturze w sklepie „Twój Market” w Gębicach dopinguje na boisku w Gozdaninie swoją ukochaną drużynę „Cosmos”. Radny tak szalał jeszcze poza boiskiem, że dzieci i młodzież przyglądały mu się z niedowierzaniem.

        fot. Robert Łuczak

Gębice, radny, burdy, sklep, policja, Redmann
     Awanturnik Redmann
     Gdy na miejsce przyjechał patrol policji przywitał ich: Cześć przyjaciele. Chciał, by odwieźli go do domu. Straszył policjantów komendantem policji Waldemarem Lukstaedtem. Mówił, że na tym terenie on jest władzą i on tu rządzi, bo jest radnym. Wcześniej w sklepie odnosił się wulgarnie do obsługi sklepowej, która nie chciała już mu sprzedać alkoholu.

     W sierpniu ubiegłego roku radny PSL Stanisław Redmann złożył na sesji Rady Miejskiej w Mogilnie samokrytykę i następującej treści oświadczenie: - Uważam, że postępowanie moje i zachowanie było niewłaściwe i niegodne funkcji radnego. Przeprosił burmistrza, starostę, radnych, sołtysów, mieszkańców. Szczególnie głośno przepraszał swoich wyborców, których - jak to określił - zawiódł.
     Za co przepraszał wszystkich radny?
     Za ekscesy alkoholowe w okresie wakacyjnym. 15 czerwca nie przyjechał na sesję Rady Miejskiej. - Była impreza i było wypite. I było potem chorowanie - opowiadał reporterowi. Leczył się wtedy słynną już herbatką z pokrzyw. 17 lipca opuścił finałowy dzień organizowanego przez siebie Ogólnowiejskiego Turnieju Piłki Nożnej, gdyż wdał się w bójkę z szefem miejscowego LZS. Stefan Skiba wyprowadził mu wtedy sierpowego i radny chodził z podbitym okiem. W końcu 16 sierpnia radnego znalezionego pijanego na łące nad Notecią w Gębicach. Gdy policja zanosiła go za nogi i ręce do radiowozu, gapie robili telefonami komórkowymi zdjęcia i kręcili filmy.
     O artykułach na jego temat w Pałukach mówił wtedy tak: - Jeżeli chodzi o lokalną prasę „Pałuki”, fakty są faktami, ale pan redaktor Holak przesadza w niektórych warunkach.
     Minął rok i radny Redmann organizuje akurat teraz na boisku w Gozdaninie kolejną XXIX edycję turnieju piłkarskiego.
     Sytuacja powtórzyła się. Stanisław Redmann ponownie nie przynosi chwały mogileńskiemu PSL-owi. Wtedy partia nie wyciągnęła wobec radnego żadnych konsekwencji, dlatego radny czuje się bezkarny, i znowu wdał się w publiczne burdy i awantury.
     Tym razem dyżurny komendy powiatowej policji w Mogilnie otrzymał w niedzielę 15 lipca o 12:20 telefon od pracownic sklepu Twój Market z Gębic, z prośbą o pomoc, bo pijany Stanisław Redmann awanturuje się na terenie sklepu. Z naszych informacji wynika, że pracownice zamknęły market, tak, by Redmann nie uciekł.
     Według naszych informacji poszło o to, że obsługa sklepowa nie chciała sprzedać alkoholu radnemu, którego zachowanie wskazywało na upojenie alkoholowe. Radny PSL-u wykrzykiwał w sklepie, że mają mu alkohol sprzedać.
     Gdy pod sklep podjechał patrol policji, radny Redmann stał już przed sklepem z jedną z pracownic. Na widok policjantów rozłożył szeroko ręce w geście radości i krzyczał:      - Cześć przyjaciele. Dobrze, że jesteście, to mnie teraz odwieziecie do domu.
     Policjant powiedział: - Ja pana nie znam. Redman nie dawał za wygraną: - Ale ja pana znam. Poinformowali radnego, że nie są korporacją taksówkową i nie świadczą usług podwożenia do domu. Mogą go jedynie zawieźć na izbę wytrzeźwień. W praktyce jest to tzw. dołek, miejsce trzeźwienia w komendzie w Mogilnie.
     Redmann wykrzykiwał, że jak go natychmiast nie odwiozą do domu, to poinformuje o wszystkim komendanta powiatowego policji Waldemara Lukstaedta, którego jak mówił zna osobiście. Przekonywał, że to on jest na tym terenie władzą, bo jest radnym i mają go zawieźć do domu. Jak go nie zawiozą, to załatwi ich u komendanta.
     Tak naprawdę Redmann przestraszył się i spuścił z tonu, gdy usłyszał o izbie wytrzeźwień.
     Policjanci udzieli mu pouczenia, a on poszedł pieszo do domu.
     Wczoraj radny nie odbierał od reportera Pałuk telefonu komórkowego. Telefon miał włączony, ale nie odbierał tak długo, aż włączała się poczta głosowa.

Robert Łuczak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1066 (29/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości