Roman Kujawski ( z lewej) i Jerzy Czarny uważają, że Ławki są idealnym miejscem na budowę składowiska odpadów zawierających azbest
fot. Roman Wolek
Ławki, i nwestycje, azbest, składowisko
- Azbest to dla nas śmierć
Jerzy Czarny i Roman Kujawski zapowiadają, że składowisko azbestu i tak w Ławkach powstanie, a ewentualne protesty mogą te plany tylko opóźnić. Część mieszkańców zapowiada, że nie dopuści do powstania składowiska. Jak trzeba będzie, to zablokują przejazdy samochodów z odpadami azbestowymi albo zaorają drogę dojazdową.
CHCĄ ZAKOPYWAĆ AZBEST
Wieczorem we wtorek 8 listopada w świetlicy wiejskiej w Ławkach (gm. Trzemeszno) kilka godzin trwało zebranie w sprawie mającego powstać w tej miejscowości składowiska odpadów niebezpiecznych zawierających azbest.
Inwestorami tego przedsięwzięcia są: trzemeszeński przedsiębiorca Jerzy Czarny wraz z żoną Hanną Czarny i wspólnikiem Tomaszem Juszczykiem. Ich pełnomocnikiem jest Roman Kujawski, były dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa Starostwa Powiatowego w Gnieźnie.
Według planów składowisko ma powstać w miejscu, gdzie obecnie znajduje się wyrobisko pożwirowe o powierzchni 4 ha. Ma ono zostać pogłębione do około 7 m. Na tym obszarze ma powstać 15 kwater o powierzchni po 2.500 m2 do składowania materiałów zawierających azbest. Odpady mają być przesypywane ziemią. Rocznie składowane ma tam być maksymalnie 25.000 t odpadów. Odpady zawierające azbest mają być przyjmowane na składowisko wyłącznie w szczelnych opakowaniach, w folii lub w specjalnych workach foliowych. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Poznaniu wydał już postanowienie dotyczące określenia warunków realizacji tego przedsięwzięcia. W postanowieniu tym jednoznacznie stwierdzono, że składowisko odpadów azbestowych w planowanej przez inwestora technologii i przy przestrzeganiu nałożonych warunków nie będzie stanowiło zagrożenia dla gleby, wód podziemnych i wód powierzchniowych.
TRUDNE PYTANIA
Postanowienie Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska jak i wcześniejsze działania inwestorów w tej sprawie zaniepokoiły mieszkańców sołectwa Ławki. Mieszkańcy skierowali do burmistrza Krzysztofa Derezińskiego pismo, w którym zgłaszają sprzeciw wobec planowanej inwestycji.
W związku z toczącym się postępowaniem i protestami mieszkańców wtorkowe zebranie zwołane zostało z inicjatywy burmistrza. Przybyło na nie około 20 mieszkańców Ławek i okolic, a także radni i przedstawiciele trzemeszeńskiego Ratusza. Stronę inwestorów reprezentowali Jerzy Czarny i Roman Kujawski.
Natalia Stachowiak, podinspektor ds. ochrony środowiska UMiG w Trzemesznie, przedstawiła zebranym aktualną sytuację związaną z formalnościami dotyczącymi budowy składowiska w Ławkach. Roman Kujawski wyjaśnił, że inspiracją dla inwestorów do powstania planowanego składowiska było to, że okoliczni mieszkańcy zwozili w to miejsce już wcześniej odpady azbestowe. Potwierdził to Jerzy Czarny dodając, że w Ławkach jest idealna lokalizacja na tego typu działalność.
Przewodniczący rady sołeckiej w Ławkach Wojciech Jurgoński przypominał, że niektórzy okoliczni mieszkańcy pracowali w przeszłości w „Izopolu” i wiedzą jak groźny i szkodliwy jest azbest dla ludzkiego zdrowia i życia Przewodniczący rady sołeckiej Wojciech Jurgoński pytał Jerzego Czarnego, czy ma dzieci. Gdy otrzymał potwierdzającą odpowiedź poinformował, że też ma własne dzieci, dwóch synów i córkę. I córka zapytała kiedyś - Po co planuje się zrobić składowisko odpadów azbestowych w Ławkach, skoro azbest jest szkodliwy dla zdrowia?
- I nie wiedziałem co odpowiedzieć - mówił Jurgoński. Przypominał również, że niektórzy mieszkańcy pracowali w Izopolu i wiedzą czym grozi azbest.
- Pan był ślepy na to, co było tu robione przed naszym pomysłem? Że były tam zwożone płyty azbestowe. Że był zbudowany szałas z płyt azbestowych, w którym bawiły się dzieci - odpowiadał Jerzy Czarny. Podobnie wypowiadał się Roman Kujawski dziwiąc się, że mieszkańcy mają na dachach azbest i to im nie przeszkadza.
- Jest tu adekwatne powiedzenie, że pod lampą jest najciemniej - komentował pełnomocnik inwestorów.
ODSTRASZĄ KLIENTÓW
Stefan Prus wyraził przekonanie, że skoro odpady azbestowe będą zakopywane w obniżeniu terenu, to dojdzie do skażenia wód. Roman Kujawski zapewnił jednak, że jak wynika z przeprowadzonych badań hydrologicznych, nie ma możliwości, żeby woda została zanieczyszczona.
Tadeusz Skrzypczak boi się, że przez składowisko azbestu straci klientów ośrodka wypoczynkowego w Gołąbkach O swoich obawach co do planowanej inwestycji mówił też Tadeusz Skrzypczak, właściciel ośrodka wypoczynkowego w Gołąbkach, przypominając o tym, że 27 lat przepracował w Izopolu. Jak stwierdził, wczasowicze nie będą chcieli do niego przyjeżdżać, gdy dowiedzą się, że w pobliżu powstało składowisko odpadów azbestowych.
- Na pewno będę przez to klientów tracił - mówił właściciel ośrodka wypoczynkowego.
Jerzy Czarny pytał, czy w takim razie Tadeusz Skrzypczak nie boi się, że odejdą od niego klienci przez to, że domki na terenie jego ośrodka mają dachy z azbestu.Właściciel ośrodka odpowiadał, że w przyszłości zlikwiduje takie pokrycie dachowe, a poza tym ma zamiar budować wielki hotel, ale będzie musiał się nad tym zastanowić, skoro w pobliżu powstać ma składowisko odpadów. Podkreślił także, iż kiedyś pracownicy Izopolu byli oszukiwani, że azbest jest bezpieczny, a teraz chodzi się na pogrzeby byłych kolegów z pracy, którzy zmarli przez działalność azbestu.
NAJPIERW EKONOMIA
Jedna z mieszkanek argumenty inwestora i jego pełnomocnika nazwała mydleniem oczu. Mówiła też, że azbest nie musi być unieszkodliwiany tylko przez składowanie w ziemi, ale może być także eliminowany metoda termiczną.
Roman Kujawski odpowiadał, że w Polsce nie ma ani jednej takiej spalarni, gdyż koszty takiego unieszkodliwiania azbestu są sześć razy wyższe niż za pomocą składowania w ziemi.
Mieszkańcy komentowali, że jest oczywistą rzeczą, iż najtaniej jest zakopać azbest w ziemi, ale nie można argumentować, że zakopywanie takich odpadów jest metoda najlepszą bo najtańszą.
Pełnomocnik inwestorów nie zgadzał się jednak z takim twierdzeniem.
- Najpierw jest zawsze ekonomia, a później dopiero ekologia. Bo bez ekonomii nie ma pieniędzy na ekologię - odpowiadał Roman Kujawski.
- Bardzo mnie dziwi pańskie stwierdzenie. Przecież pracował pan w starostwie, w wydziale ochrony środowiska - komentował tę wypowiedź jeden z mieszkańców.
STRACĄ NA WARTOŚCI
Przewodniczący Rady Miejskiej, sołtys Gołąbek Wiesław Pokorski przestrzegał mieszkańców m.in. przed tym, że wartość ich nieruchomości spadnie o połowę jeśli powstanie w Ławkach składowisko odpadów. Zastanawiał się też, kto będzie płacić odszkodowania za te straty.
- „Co my będziemy z tego mieli?” - pytał mieszkaniec Ławek Jan Koperski. Jan Koperski pytał, jakie korzyści będzie miała wieś z planowanej inwestycji.
- Co my będziemy z tego mieli? - pytał.
Jerzy Czarny wyjaśniał, że 3 lata temu sugerował, że część dochodów może przekazać na rzecz sołectwa, ale mieszkańcy protestowali przeciwko tej inwestycji.
- Jak można więc z kimś współpracować, kto utrudnia życie? - pytał inwestor. Później jednak dodał, że jeśli mieszkańcy nie będą przeciwni inwestycji, to nadal może rozważyć udzielenie pomocy dla sołectwa.
NIECH WALĄ W KONINIE
Pod koniec zebrania Wojciech Jurgoński wystąpił z dramatycznym apelem do inwestorów. Jak tłumaczył, okoliczni mieszkańcy chcą nadal normalnie żyć. Kiedyś martwili się np. tylko o to, czy spadnie deszcz lub czy będą dobre zbiory.
- A przy tym co chcecie nam tu zgotować to był pikuś. Chcecie zrobić nam krematorium powolnej śmierci - stwierdził przewodniczący rady sołeckiej. Zaapelował do inwestorów, że jeśli mają honor, wrażliwość i zależy im na ludziach, to żeby zrezygnowali ze swojego przedsięwzięcia w Ławkach.
- Są piękne wyrobiska w Koninie. 100 m głębokości. Tam możecie to walić - radził.
Sołtys Ławek Zdzisław Nowak pytał co będzie z zakopanym azbestem za 50 lat.
Roman Kujawski wyjaśniał, że przez 50 lat nie będzie można na terenie składowiska prowadzić żadnej inwestycji, a przez 10 lat po zakończeniu eksploatacji składowisko będzie musiało być jeszcze przez 10 lat kontrolowane.
PROTESTY NIE POMOGĄ?
Część mieszkańców zapowiedziało, że nie dopuszczą i tak do powstania składowiska i będą protestować lub nawet blokować przejazd samochodów z odpadami albo zaorają drogę dojazdową.
Burmistrz Dereziński informował, że do końca listopada będzie musiał wydać decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji i będzie miał z tym spory kłopot. Burmistrz stwierdził, że musi mieć na względzie postawę mieszkańców. Jednak ma świadomość, że same protesty mieszkańców nie będą wystarczającym powodem, by wstrzymać realizację inwestycji. Jak zapewnił, nawet jak on nie wyrazi zgody na powstanie składowiska, to i tak prawdopodobnie uchyli to Samorządowe Kolegium Odwoławcze, czy inna instytucja. Podobnie wypowiadali się Jerzy Czarny i jego pełnomocnik, którzy pod koniec zebrania sugerowali, że składowisko i tak w Ławkach powstanie, a ewentualne protesty mogą te plany tylko opóźnić.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1030 (45/2011)
Inne teksty na ten temat:
33 mieszkańców chce budowy składowiska azbestu
Bitwa na azbestowe wnioski
Walczą o azbest
Azbest nie trafi do Ławek
Wyrok wykasował azbest
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze