Dla firmy „Usługi Ratownicze” Jerzego Prussaka trwa wyścig z czasem. Jeżeli jego firma nie spełni warunków i nie zostanie wpisana na listę MSW, wówczas nie może przystąpić do kolejnego przetargu na usługi ratownicze na krytej pływalni w Mogilnie.
fot. Paweł Lachowicz
Jerzy Prussak, OSRiR, przetarg, usługi, ratownictwo wodne
Bez uprawnień wygrał przetarg
Po proteście olsztyńskiej firmy Koordynator Terenowy, oferta mogileńskiej firmy Usługi Ratownicze została z przetargu odrzucona. Firma Jerzego Prussaka nie mogła świadczyć usług ratowniczych na krytej pływalni, bo nie spełniła wymogu wpisania na listę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych firm, które takie uprawnienia posiadają. Dyrektor OSRiR Robert Michalski zapewnia, że przetarg nie był ustawiony pod mogileńską firmę. Pobieżne przyjrzenie się ofertom tłumaczy małym doświadczeniem członków komisji przetargowej.
CZTERY OFERTY
19 grudnia 2013 r. dyrektor OSRiR Robert Michalski ogłosił przetarg na Świadczenie kompleksowych usług ratownictwa wodnego dla Ośrodka Sportu Rekreacji i Rehabilitacji w Mogilnie. Dyrektor zarezerwował w budżecie OSRiR na ten cel 205.900 zł.
27 grudnia o 1010 w pokoju nr 10 nastąpiło oficjalne otwarcie kopert. Wpłynęły 4 oferty. W chwili otwarcia obecna była komisja przetargowa, dwóch przedstawicieli firm, którzy złożyli oferty oraz dyrektor Robert Michalski. Komisja przetargowa została powołana zarządzeniem nr 8/2013 dyrektora Michalskiego w tym samym dniu, a w jej skład weszli: księgowa OSRiR Marzanna Smółka jako przewodnicząca komisji, pracownik sekretariatu Natalia Marciniak jako sekretarz i pracująca w kasie krytej pływalni Aneta Dobrodziej jako członek komisji.
W przetargu wystartowały 4 firmy: Megateam Promotion sp. z o.o. z Wrocławia (jako lider) i jako partner Delphinus Sport Promotion Stowarzyszenie Rekreacyjno-Sportowe z Wrocławia za kwotę - 229.299,60 zł.
Multi Grupa z miejscowości Smolec za kwotę - 218.883,045 zł; Koordynator Terenowy sp z o.o. z Olsztyna za kwotę - 209.413,44 zł oraz Usługi Ratownicze Jerzy Prussak z Mogilna za kwotę - 202.920 zł.
PRUSSAK WYGRAŁ, BO NAJTAŃSZY
2 stycznia dyrektor Michalski przesłał do wszystkich biorących udział w przetargu zawiadomienie o wyborze najlepszej oferty. Żadna oferta nie została odrzucona w postępowaniu przetargowym, żadna też nie została wykluczona z postępowania.
Przetarg wygrała najtańsza oferta, czyli firma Jerzego Prussaka.
PROTESTUJE KOORDYNATOR
2 stycznia drogą mailową z firmy Koordynator Terenowy wpłynął wniosek o wykluczenie firmy Jerzego Prussaka z przetargu i ponowne rozpatrzenie ofert. Okazało się, że mogileńska firma nie spełnia istotnych warunków zamówienia, to znaczy nie ma zgody Ministra Spraw Wewnętrznych uprawniającej do wykonywania działalności w zakresie ratownictwa wodnego, które obowiązuje od 1 stycznia 2014 r. Tym samym nie posiadała uprawnień do do wykonywania tej działalności.
Firmy, które takie uprawnienia posiadają, wyszczególnione są na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
Jerzy Prussak doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że taka zgoda MSW, która wydawana jest w formie decyzji administracyjnej, jest konieczna, gdyż tydzień przed ogłoszeniem przetargu (12 grudnia) do MSW taki wniosek z imieniu firmy Usługi Ratownicze złożył. Pomimo iż nie miał tej decyzji, wziął udział w przetargu. Do wczoraj firma Jerzego Prussaka nie została jeszcze wpisana na listę MSW.
PRUSSAK ODRZUCONY
Po proteście Koordynatora Terenowego komisja przetargowa w OSRiR zebrała się ponownie, uznała racje olsztyńskiej firmy i odrzuciła firmę Jerzego Prusaka z postępowania przetargowego.
Ostatecznie przetarg wygrała firma Koordynator Terenowy z Olsztyna. Dyrektor Michalski jednak przetarg unieważnił ze względu na to, że oferta firmy - czyli 209.413,44 zł - przekraczała kwotę, jaka on zaplanował na sfinansowanie usług ratowniczych w 2014 r.
Nowy przetarg ma być ogłoszony jeszcze być może w tym tygodniu.
RATOWNICY NA UMOWĘ ZLECENIE
W tej chwili, jak mówi dyrektor Michalski, na okres przejściowy do rozstrzygnięcia kolejnego przetargu, zatrudnił on na krytej pływalni ratowników na umowę zlecenie. Jerzego Prusaka zatrudnia nadal, z tym, że nie jako firmę, lecz jako osobę fizyczną. W ten sposób zatrudniono też kilku innych ratowników. - Jego działalność w tej chwili mnie nie interesuje, bo on nie może mnie jako prowadzący działalność obsługiwać. Jako osoba fizyczna może pracować z tego względu, że należy do WOPR-u, który ma pozwolenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Tak samo dwóch pozostałych ratowników zatrudniam - dodał Robert Michalski.
Dyrektor Robert Michalski mówił, że nie wie, czy firma Jerzego Prussaka będzie podchodzić do kolejnego przetargu. Wiedział o złożonym przez niego wniosku do MSW. - Złożył dokumenty i chyba wiedział, że jest ono potrzebne, ale chyba myślał, że od ręki je dostanie - usłyszeliśmy.
PRZETARG NIE BYŁ USTAWIANY
Spytaliśmy, czy nie był to czasami przetarg ustawiany pod firmę Jerzego Prussaka oraz czy komisja liczyła, że nikt się nie zorientuje, że Usługi Ratownicze nie są wpisanie na listę MSW podmiotów uprawnionych do działalności ratowniczej.
Dyrektor Michalski stanowczo zaprzeczył. - W żadnym przypadku nie brałem w tym udziału. Komisja przetargowa działała w dobrej wierze, lecz opierała się na przepisach, które obowiązywały w latach poprzednich i były to przejściowe przepisy, dla których nie trzeba było zgody MSW. W sumie na dzień przetargu on nie potrzebował tego, ale przetarg dotyczył tego roku, w którym ten przepis zaczął obowiązywać - powiedział Robert Michalski.
Spytaliśmy również dyrektora, czy nie uważa, że komisja nie sprawdzając do końca dokumentów zaniedbała obowiązki.
- Komisja przetargowa są to pracownicy, którzy nie są od przetargów. Była to księgowa i dwie pracowniczki. Szczególną uwagę skierowali na kwotę i czy mają legitymacje ważne i inne takie sprawy. Może faktycznie trzeba by zatrudniać firmę profesjonalną do przetargów, ale to będą koszty. Wyjdzie na to, że będę musiał zapłacić firmie dla własnego bezpieczeństwa, ale to są publiczne pieniądze - powiedział Robert Michalski.
ZA DROGO
Spytaliśmy, czy różnica kwoty w przetargu (więcej o 3.500 zł niż zaplanował sobie dyrektor), jaką zaproponowała olsztyńska firma, mocno obciążyłaby budżet OSRiR. Dyrektor sugerował, że różnica między kwotą oferowaną przez firmę Jerzego Prussaka a firmę z Olsztyna była znaczna. Wbrew temu co mówi dyrektor Michalski ta różnica nie była znaczna, bo te dwie oferty różniła kwota 6.500 złotych.
- Budżet mamy obliczony dokładnie i nie jest tak, że sobie po 10% pododajemy tu, czy gdzie indziej, bo w sumie zamiast dwóch milionów wyjdzie nam dwa i pół miliona. A to jest tylko usługa ratownicza, więc jest to kropla w morzu tego, co OSRiR potrzebuje. Może teraz będzie lepiej i powstanie zdrowa konkurencja. Firmy wiedzą, jakie były nasze zamysły - usłyszeliśmy.
ZA INNE PIENIĄDZE
Dyrektor Robert Michalski sugerował, że firma, która wygra nowy przetarg, będzie prawdopodobnie zatrudniać ratowników miejscowych, ale na pewno za inne pieniądze. - Prawdopodobnie taka firma zatrudniłaby Jerzego Prussaka do pracy jako osobę fizyczną - powiedział dyrektor Michalski.
Robert Michalski twierdzi, że był i jest zadowolony z dotychczasowej pracy Jerzego Prussaka i chciałby, aby takich ratowników było więcej.
- W tym przypadku o bezpieczeństwo jestem pewien. On był również sanitariuszem. Teraz w niedzielę mieliśmy zawody. Brała w nich udział dziewczyna z wadą serca i nie powiedziała o tym. Po drugim pływaniu zasłabła. Nie było żadnej paniki, bo pan Prussak wiedział co robić i o to mi chodzi, ale przepisy są przepisami i trzeba ich przestrzegać - podsumował Robert Michalski.
TELEFONY ODBIERA, NIE Z KAŻDYM ROZMAWIA
Próbowaliśmy o sprawie porozmawiać z Jerzym Prussakiem. Ratownik telefon odebrał, jednak gdy reporter się przedstawił, usłyszał w słuchawce telefonu: - Proszę pana ja w tej chwili nie mogę rozmawiać. Jestem w pracy. Do widzenia. Reporter spytał, o której godzinie może zadzwonić, ale nie usłyszał odpowiedzi. W telefonie słychać było jedynie dźwięk gwizdka, po czym Jerzy Prussak rozłączył się.
Kolejna próba połączenia się z nim też nie dała rezultatu. Reporter wysłał również wiadomość SMS-ową, ale odpowiedzi nie otrzymał.
TO NIE PIERWSZY RAZ
To nie pierwszy taki przypadek z udziałem ratownika Jerzego Prussaka na krytej pływalni.
Przypomnijmy, że 5 lat temu, 28 stycznia 2009 r.przestał on prowadzić na mogileńskiej pływalni zajęcia komercyjnego aerobiku wodnego dla chętnych mieszkańców. Takie same zajęcia prowadził z seniorkami w ramach Uniwersytetu III Wieku Ziemi Mogileńskiej. Okazało się, że Jerzy Prussak prowadził je bez wymaganych prawem uprawnień.
Sprawa wyszła na jaw, po tym, gdy 27 stycznia z 3-miesięcznym wypowiedzeniem warunków pracy został zwolniony z pracy ówczesny dyrektor OSRiR Mirosław Wieczorek.
5 lat temu po ujawnieniu przez Pałuki tej informacji Jerzy Prussak jadąc przez centrum miasta swoim peugeotem 204 dziwnie się zachowywał. Pokazywał reporterowi uniesiony do góry palec środkowy, coś krzyczał zza zamkniętych drzwi samochodu i pukał się po głowie. Równie niezrozumiale i agresywnie zachowywał się wobec reportera na przykład na stadionie mogileńskiej Pogoni czy w innych sytuacjach w miejscach publicznych.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1146 (5/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze