Według dyrektor przedszkola Anny Kryszak sprawa została wyjaśniona i zakończona
fot. Roman Wolek
Przedszkole Orchowo
Biją moje dziecko
Zastępca wójta Janusz Pawlaczyk uważa, iż w orchowskim przedszkolu dzieci nie są bezpieczne i czasami pozostają bez opieki. Nikt jednak nie chce o tym publicznie dyskutować.
POWAŻNE ZARZUTY
Pod koniec obrad sesji Rady Gminy 19 marca zastępca wójta Janusz Pawlaczyk poprosił, aby w programie obrad najbliższego posiedzenia komisji oświaty znalazł się punkt dotyczący bezpieczeństwa w orchowskim przedszkolu. Jak wtedy zaznaczył, nie chce mówić szczegółowo o powodach swego wniosku, gdyż sprawę tę omówi na posiedzeniu komisji. Jednak punkt dotyczący bezpieczeństwa w przedszkolu nie znalazł się w programie obrad komisji oświaty. Dlatego też zastępca wójta skierował do prasy list, w którym zarzuca pracownikom przedszkola brak dbałości o bezpieczeństwo dzieci (treść listu zamieszczamy poniżej). Powodem napisania takiego listu przez Janusza Pawlaczyka było zdarzenie, do jakiego doszło 18 marca w Przedszkolu w Orchowie. Wtedy to około 1000 jeden z przedszkolaków popchnął syna zastępcy wójta 5-letniego Pawła. W wyniku upadku 5-latek doznał stłuczenia tyłu głowy. Konieczne okazało się przeprowadzenie badania RTG czaszki i konsultacji chirurgicznej.
DZIECI BEZ OPIEKI?
21 kwietnia odbyło się wspólne posiedzenie komisji oświaty i rolnej. Pod koniec obrad przewodnicząca komisji oświaty Maria Sajna wspomniała, że nie wprowadziła do porządku obrad punktu o bezpieczeństwie w przedszkolu. Jak zaznaczyła, społeczeństwo wcale nie uważa, że dzieje się tam coś złego. - Jestem zbulwersowany tym, że pani wydaje opinie za społeczeństwo - odpowiadał Janusz Pawlaczyk. Zastępca wójta mówił również, że być może także inni rodzice mają problemy z funkcjonowaniem przedszkola, ale nie mówią o tym głośno. Tłumaczył też, iż jest zbulwersowany tym, że rodzica traktuje się w przedszkolu jak przedmiot. Wyjaśnił, że gdy rozmawiał z dyrektorem i wychowawcą, to sugerowano mu, że sam jest winny wypadku, bo wójtowi był zgłaszany wniosek, że jest zbyt mała kadra w przedszkolu. Janusz Pawlaczyk podkreślał także, że jest zaskoczony, iż komisja oświaty nie jest zainteresowana tematem bezpieczeństwa w przedszkolu. - Komisja bagatelizuje problem. Nie poruszałbym tego problemu, gdyby mnie nie okłamywano - dodał zastępca wójta. Informował także, że niejednokrotnie był świadkiem, że grupa dzieci 5-letnich w orchowskim przedszkolu pozostawała bez opieki.
Janusz Pawlaczyk uważa, że w przedszkolu w Orchowie nie jest bezpiecznie KTO KŁAMIE?
Podczas wtorkowych obrad dyrektor Przedszkola w Orchowie Anna Kryszak komentowała, że jest zbulwersowana, lecz z powodu zachowania zastępcy wójta. Jak wyjaśniała, nie spotkała się jeszcze z opiniami innych rodziców, że źle się dzieje w przedszkolu, i że jest tam niewłaściwa opieka. Dziwiła się, że Janusz Pawlaczyk twierdzi, że widział w przedszkolu dzieci pozostające bez opieki. Zaprzeczyła też, aby miała składać do wójta wniosek o dodatkową kadrę i dodała, że to zastępca wójta Pawlaczyk sugerował takie rozwiązanie. Na te słowa Janusz Pawlaczyk stwierdził, że zastanowi się jeszcze, czy jego syn nadal będzie uczęszczał do przedszkola w Orchowie, skoro dyrektorka kłamie. Przewodnicząca komisji oświaty Maria Sajna zaznaczyła, że temat ten uważa za skończony. Zarzuciła też Januszowi Pawlaczykowi, że w godzinach pracy odwiedza przedszkole.
Wójt Teodor Pryka komentował, że trudno teraz wyjaśnić, jak wyglądało zdarzenie w przedszkolu. Według wójta, nie można zarzucać, że jest źle w przedszkolu, ale trzeba wyciągnąć wnioski w tej sytuacji. Radny Ryszard Świtek również był niezadowolony z faktu, że punkt o bezpieczeństwie w przedszkolu nie został wprowadzony do porządku obrad przez przewodniczącą komisji oświaty. Ale jak zaznaczył, takie zachowanie przewodniczącej komisji Marii Sajny wcale nie jest dla niego zaskoczeniem. - Gdy mnie przewodniczący Rady Gminy opluł i poinformowałem o tym przewodniczącą komisji oświaty, to pani przewodnicząca poszła w siną dal - mówił radny Świtek.
Według radnego Bogdana Chmielarczyka, radni nie mogą się zajmować sprawą wydarzeń w przedszkolu, bo nie znają dobrze tego tematu.
SPRAWA ZAKOŃCZONA
Po zakończeniu obrad w rozmowie z Pałukami Janusz Pawlaczyk powtórzył, że czuje się zignorowany przez przewodniczącą komisji oświaty i jest zaskoczony tym, że temat bezpieczeństwa dzieci nie interesuje członków komisji. Zapytany, czy jego syn nadal będzie uczęszczał do przedszkola w Orchowie, zastępca wójta odpowiedział, że jeszcze nie wie co zrobi w tej sprawie i musi się nad tym zastanowić z żoną.
Przewodniczącą komisji oświaty zapytaliśmy, dlaczego nie uwzględniła w porządku obrad tematu bezpieczeństwa w orchowskim przedszkolu. - Myślałam, że przez ten okres miesiąca sprawa ta została wyjaśniona między zastępcą wójta a dyrektorką przedszkola. Więc nie widziałam potrzeby wprowadzania tego tematu - wyjaśnia Maria Sajna.
Wójt Teodor Pryka powiedział nam, że nie uważa, by w przedszkolu w Orchowie działo się coś złego, gdyż np. o działalności przedszkola bardzo dobre opinie wydają wizytator i rada rodziców. W sprawie wypadku z 18 marca wójt rozmawiał z dyrektorką przedszkola i - jak nam powiedział - zalecił by opracowano procedurę określającą, co należy zrobić w razie ewentualnego wypadku.
Na temat wydarzenia, do jakiego doszło w przedszkolu, nie chciała z nami rozmawiać Anna Kryszak, dyrektor Przedszkola w Orchowie. - Uważam, że sprawa jest zakończona i nie będę się wypowiadała na ten temat - powiedziała Pałukom dyrektor przedszkola.
Nie udało nam się na ten temat porozmawiać również z Haliną Jastrząb, wychowawcą w przedszkolu zajmującą się grupą dzieci 5-letnich. Jej mąż, radny powiatowy Bogdan Jastrząb powiedział nam, że nie pamięta numeru telefonu do swojej żony i poradził nam zadzwonić do przedszkola. Gdy zadzwoniliśmy do przedszkola, telefon odebrała dyrektor Anna Kryszak i powiedziała, że nie możemy rozmawiać z Haliną Jastrząb. - Pani Jastrząb jest na zajęciach, a w ogóle to uważam, że sprawa jest zakończona - powtórzyła swoją opinie na ten temat Anna Kryszak, zanim zdążyliśmy powiedzieć, w jakiej sprawie chcemy rozmawiać z pracownikiem przedszkola.
ROMAN WOLEK
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 897 (16/2009)
Z listów
Treść pisma przekazanego prasie przez Janusza Pawlaczyka
Dla każdego dziecka przedszkole powinno kojarzyć się z miejscem radosnym, a dla rodziców miejscem bezpiecznym. Nie mogę tego powiedzieć o Przedszkolu Gminnym w Orchowie. Niedawno moje dziecko zostało popchnięte przez jednego z chłopców. Mój syn przewrócił się i doznał silnego stłuczenia tyłu głowy. Udałem się z dzieckiem do lekarza pediatry, który zlecił RTG czaszki i konsultację chirurgiczną. Na drugi dzień poprosiłem o rozmowę z Panią dyrektor i wychowawczynią syna. Wersja wypadku co do miejsca opowiedziana przez wychowawczynię pięciolatków była inna niż wersja opowiedziana przez mojego syna. Ktoś tu kłamie, ale czy tak małe dziecko miałoby interes kłamać? Bo tak naprawdę tej Pani w chwili wypadku nie było na sali.
Na moje pytanie, czy istnieje jakiś konflikt między synem a tym chłopcem, który go popchnął, odpowiedziała, że nie, ale dlaczego moje dziecko przyszło już kolejny raz w takim stanie. Na przykład w miesiącu październiku ubiegłego roku syn przyszedł do domu z obdartym nosem, rozdartą bluzką i śladami uszczypnięć na ciele. Zrobił to ten sam chłopiec.
Źle się dzieje w Przedszkolu w Orchowie.
W rozmowie ze mną zasugerowano, że mam wybór przedszkoli w gminie, że mogę w każdej chwili zmienić przedszkole albo rozpatrzyć nauczanie indywidualne. Z przykrością stwierdzam, że tylko takie rozwiązanie widzą nauczyciele dyplomowani z 30-letnim stażem pracy zupełnie bagatelizując problem. Pytałem się także, jaką ilość dzieci miała wychowawczyni pod opieką. Padła odpowiedź, że 14 dzieci. Zadałem następne pytanie, że pani nie radzi sobie z 14 dziećmi. Otrzymałem odpowiedź, że kwestionuję jej 30-letni dorobek pracy. W trakcie rozmowy Panie stwierdziły, że już wielokrotnie składały do wójta gminy wniosek o zwiększenie kadry.
Na łamach prasy wręcz żądam, aby wychowawcy Przedszkola w Orchowie informowali rodziców o zaistniałych przypadkach stłuczeń, zadrapań, rozdartych ubrań i pobić. Pragnę również, aby dzieci nie były pozostawione bez opieki, jak często ma to miejsce w Przedszkolu w Orchowie. Sam byłem tam wiele razy i widziałem dzieci na sali zostawione bez opieki. Myślę, że tym pisemnym wystąpieniem przysporzę korzyść społeczną, a zwłaszcza przyczynię się do zwiększenia bezpieczeństwa dzieci uczęszczających do tego przedszkola, ponieważ ono powinno być najważniejsze. Na końcu dodam, że do tej pory nie usłyszałem tego jednego magicznego słowa... .
Janusz Pawlaczyk
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze