Gębice, ul. Leśnia, droga, nawierzchnia, stan, błoto
Błoto do samego lasu
Mieszkańcy ul. Leśnej 35 w Gębicach proszą o poprawienie stanu ich drogi. Po opadach droga zamienia się w wielkie błoto i ani polem, ani drogą nie można przejść. Po deszczu dzieci Anety Grabowskiej muszą zostawać w domu i nie mogą pójść do szkoły.
Zdzisław Walkowski tłumaczył, że po opadach deszczu droga jest nieprzejezdna, a błoto ciągnie się do samego lasu fot. Damian Stawski 31 października reporter Pałuk spotkał się z mieszkańcami ul. Leśnej w Gębicach (byłe Wybudowania Gębickie). Interwencja dotyczyła drogi, która położona jest przy skrzyżowaniu dróg z Gębic i do Zbytowa i Przyjezierza. Droga prowadzi do lasu po lewej stronie drogi powiatowej.
Na miejscu spotkaliśmy Zdzisława Walkowskiego, który wielokrotnie o remont drogi upominał się w gminie i u sołtysów - obecnej Marii Nadolnej oraz byłego sołtysa. Odcinek około 200 metrów drogi był zrobiony metodą tzw. duszyniówki, gdy ona dopiero wchodziła. Dalszy odcinek o długości niecałego kilometra to droga polna. Droga prowadzi do czterech posesji, ale w sołectwie Gębice znajduje się tylko posesja nr 35, gdzie mieszkają państwo Walkowscy oraz Grabowscy (są rodziną). Przy tej drodze swoje pole ma też starosta Tomasz Barczak, który mieszka w Gębicach.
- Panie, po deszczu to błoto do samego lasu jest na tej drodze - mówił Zdzisław Walkowski. Wcześniej razem z żoną walczył o wodę, bo do ich posesji ta po prostu nie dopływała. Teraz chcą mieć zrobioną drogę na tyle, aby móc nią przejechać.
Rozmawialiśmy również z Anetą Grabowską, która mówiła wprost: - Wiosną dzieci będą musiały zostać w domu. Wszystko dlatego, że ani drogą, ani polem po deszczach przedostać się nie można. W przeszłości zdarzało się, że przez fatalny stan drogi dzieci nie mogły dojść do przystanku i opuszczały lekcje. Matka była bezradna, ale nie było innego wyjścia. Innym razem do dziecka zostało wezwane pogotowie. Była zima, a od doktora Aneta Grabowska miała usłyszeć, że ma wyjść z dzieckiem do drogi powiatowej, bo on tam nie dojedzie. W końcu po interwencji służb odśnieżona została droga, karetka dojechała, dziecko zostało zbadane i trafiło do szpitala.
Mieszkańcy mówili, że wnioski o remont drogi składali od około 10 lat i nadal słyszą to samo. - Oni tylko się zasłaniają, że nie mają pieniędzy i ciągle przekładają wszystko na przyszły rok - mówiła Aneta Grabowska.
Z kolei Zdzisław Walkowski opowiadał, że w przeszłości były próby utwardzenia tej drogi za pomocą kawałków asfaltu, ale były one oblane jakimś olejem, który przeniknął do gleby. - Błoto jest takie śliskie, tłuste, widzi pan - pokazywał pan Zdzisław.
Mieszkańcy opowiadali również, że 3 lata temu dwa samochody pełne tłucznia załatwił były sołtys Andrzej Konieczka. Zbyt wiele to jednak nie dało. Pomocy szukali również u nowej sołtys Gębic Marii Nadolnej.
- Sołtys powiedziała, że nie ma pieniędzy, a oni teraz jakąś drogę przy cmentarzu robią, bo na Wszystkich Świętych musi być gotowa - tłumaczył Zdzisław Walkowski.
Najpierw porozmawialiśmy z sołtys Gębic Marią Nadolną. Sołtys tłumaczyła, że w zeszłym tygodniu Zdzisław Walkowski był u niej i wykrzykiwał, że droga jest rozjechana przez maszyny rolnicze. Maria Nadolna interweniowała, wezwała Straż Miejską, a rolnik, który rozjechał drogę, musiał ją poprawiać. Z kolei, jeżeli chodzi o pomoc ze strony sołectwa, Maria Nadolna mówiła: - 5.000 zł zarezerwowaliśmy na kamień bitumiczny na następny rok. 100% ma dołożyć burmistrz. Być może część kamienia przekażemy na tę drogę.
Bardziej szczegółowe informacje odnośnie drogi przytoczył dyrektor Arkadiusz Grobelski. W ramach duszyniówek został utwardzony odcinek 243,5 m w latach 2011-2012 zgodnie ze zgłoszeniem przez Radę Sołecką Gębic. W latach 2013-2014 został zgłoszony już inny odcinek do utwardzenia kruszywem w ramach II etapu podwójnego powierzchniowego utwardzenia. Odcinek od drogi powiatowej do zabudowań Zdzisława Walkowskiego to około 482 m. Wcześniej, jak tłumaczył Arkadiusz Grobelski, nie było zgłoszeń o złym stanie technicznym tego odcinka drogi. Droga na razie nie zostanie wyremontowana. Powodem są ograniczone środki finansowe.
- Nadmienić należy, że obecnie rolnicy korzystają ze sprzętu o dużych parametrach i poprzez swój duży tonaż bardzo niszczą drogi gruntowe, które gmina remontuje w miarę swoich możliwości finansowych. W ostatnim okresie zanotowaliśmy kilka takich przypadków (głównie spowodowanych przez ciężki sprzęt wywożący buraki z pól i intensywne opady deszczu w tym okresie). Z uwagi jednak głównie na warunki pogodowe panujące o tej porze roku oraz ograniczone środki finansowe nie ma obecnie możliwości naprawy zniszczonych odcinków dróg gruntowych (z których część została wyremontowana w okresie wiosenno-letnim) - pisał w odpowiedzi do reportera Pałuk Arkadiusz Grobelski.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1290 (44/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze