Reklama

Bociany odleciały, gniazdo zlikwidowali

Chociaż mieszkaniec ul. Ogrodowej Robert Kasprzak prosił, by pracownicy „Enei” przekazali mu stelaż z gniazdem, nie chcieli tego zrobić. Załadowali na przyczepkę i zawieźli pod siedzibę „Enei”. W tle widać słup, z którego gniazdo zostało ściągnięte.

      fot. Joanna Świetnicka

Józef Spychalski, właściciel, posesja, ul. Ogrodowa, Mogilno, gniazdo, bocian
     Bociany odleciały, gniazdo zlikwidowali
     Stelaż z gniazdem chciał zabrać mieszkający kilka posesji dalej Robert Kasprzak. Ma tam słup z prowizorycznym bocianim gniazdem. Pracownicy Enei nie pozwolili na to. Dyrektor Enei Stefan Waszak, gdy usłyszał o tym od reportera Pałuk, zgodził się, by mieszkaniec przyjechał i zabrał gniazdo na swoją posesję. Ma jednak wziąć ze sobą z sześciu ludzi, bo gniazdo waży około 200 kilogramów.

     BOCIANI ALARM
     W poniedziałek 8 grudnia otrzymaliśmy od jednego z mieszkańców alarmującą informację, że na ul. Ogrodowej w Mogilnie ściągane jest gniazdo bocianie ze słupa energetycznego. Mieszkaniec, który do nas dzwonił był bardzo oburzony tym faktem, pytał, komu może przeszkadzać w tym miejscu bocianie gniazdo. Bociany od 7 lat przylatywały na ten sam słup. Teraz ktoś wykorzystał okazję, że akurat są w ciepłych krajach.
     Gdy reporter pojechał na miejsce pracownicy Enei Operatora ściągali gniazdo przy pomocy dźwigu, nie przejmując się mieszkańcami ul Ogrodowej. - Komu te bociany przeszkadzały? Teraz przylecą i co? Zdurnieją? - pytał rozwścieczony Robert Kasprzak, mieszkaniec ul. Ogrodowej.
     NIE CHCIELI WYDAĆ GNIAZDA
     Mieszkaniec prosił również zdejmujących platformę pracowników Enei, by przekazali mu chociaż znajdujące się na platformie gniazdo, to mógłby wtedy zamocować je na jego własnym prywatnym słupie przy własnej posesji. Bezskutecznie. Mieszkaniec był zdania, że gdyby to samo gniazdo umieścił na słupie, który jest przy jego posesji kilka domów dalej od tego miejsca, byłaby duża szansa, że tam właśnie przyleciałyby bociany. Platformę co prawda Robert Kasprzak ma, ale bez gniazda będzie ciężko by przywabić tam bociany.
     BOCIANY ŚMIECIŁY
     Słup energetyczny z bocianim gniazdem znajduje się na prywatnej posesji Józefa Spychalskiego, jak ustaliliśmy emerytowanego pracownika Energetyki. To on właśnie złożył wniosek o usunięcie gniazda. Na co dzień nie przebywa w Mogilnie, i nie udało się nam z nim skontaktować. Dzwoniliśmy dzwonkiem do domu, ale nikt nam nie otworzył. Podobno powodem miało być zaśmiecanie przez bociany podwórka odchodami i gałęziami. Podobno chodziło także o to, że bociany straszyły jego gołębie.
    Informacje potwierdził Regionalny Rzecznik Prasowy Enea Operator S.A. Waldemar Olter wydając oświadczenie, w którym mówił, że prośbę o zdjęcie platformy z gniazdem właściciel posesji argumentował zagrożeniem życia i mienia mieszkańców posesji.
     - Potwierdzamy fakt demontażu gniazda bociana białego ze słupa energetycznego położonego przy ulicy Ogrodowej w Mogilnie. Przyczyną demontażu był wniosek właściciela posesji, który wpłynął do Rejonu Dystrybucji Mogilno poparty decyzją Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy w związku z uciążliwością tego gniazda (odchody oraz spadające gałęzie z budowy coraz większego gniazda) oraz jego zagrożeniem dla bezpieczeństwa życia i mienia mieszkańców posesji. Wydana decyzja nałożyła na wnioskodawcę obowiązki mające ograniczyć zagrożenie dla bocianów. Wykonanie demontażu gniazda nastąpiło w okresie, kiedy bociany z niego nie korzystają. Ponadto wspomniana decyzja zobowiązuje wnioskodawcę do tzw. kompensacji przyrodniczej, polegającej na zamontowaniu w najbliższej okolicy na słupie platformy zastępczej na nowe gniazdo bociana. Wykonanie tego obowiązku będzie monitorowane przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. W uzasadnieniu RDOŚ wskazuje, że likwidacja siedliska bociana białego przy ulicy Ogrodowej zgodnie z warunkami zawartymi w decyzji, nie spowoduje zagrożenia dla populacji tego gatunku, a leży w interesie zdrowia i bezpieczeństwa ludzi - tłumaczył Waldemar Olter.
     - Wystarczyło powiedzieć, to bym raz w tygodniu sam przyszedł i posprzątał u niego - komentował wniosek Józefa Spychalskiego jego sąsiad Robert Kasprzak.
     PIORUN TRAFIŁ SŁUP
     Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska decyzję o zdjęciu gniazda podjęła też na podstawie zagrożenia, jakie niosło bezpośrednie gniazdowanie ptaków nad ulicą oraz na słupie energetycznym doprowadzającym energię elektryczną do posesji, jak również względy sanitarne. Ptaki znajdowały się przez to pod baczną obserwacją leśnika gminy Mogilno.
     - Gniazdujące ptaki i ich młode znajdowały się pod naszą obserwacją w okresie lata 2014 r., ponieważ w wyniku burzy jaka przeszła w maju i czerwcu tego roku słup został rażony piorunem, na szczęście ptasiej rodzinie nic się nie stało - potwierdza te informacje leśnik gminy Olga Cierzniewska.
     MUSI BYĆ SŁUP ZASTĘPCZY
     Leśnik gminy Mogilno nie ukrywała, że o fakcie złożenia wniosku w tej sprawie oraz zgodzie RDOŚ dowiedziała się dopiero w poniedziałek 8 grudnia, czyli w dniu demontażu gniazda i to od reportera Pałuk.
     - Zgodnie z decyzją DROŚ gniazdo nie ma jednak zostać zniszczone ale przeniesione na platformę zastępczą - np. słup energetyczny, pal drewniany - zlokalizowany w najbliższej okolicy. Z uzyskanych informacji wynika także, że na dzień dzisiejszy nie jest jeszcze znana nowa lokalizacja słupa. Wnioskodawca zobowiązany jest do przedłożenia sprawozdania z wykonania decyzji RDOŚ - powiedziała leśnik gminy Mogilno.
     Samo zezwolenie na przeniesienie gniazda ważne jest do 28 lutego 2015 r.
     Dziwi tym bardziej fakt, że pracownicy Enei mieszkańcowi ul. Ogrodowej Robertowi Kasprzakowi nie chcieli wydać gniazda, tylko zawieźli na teren firmy.
     WYDADZĄ GNIAZDO
     Gdy dyrektor Oddziału Enea Operator S.A. w Mogilnie Stefan Waszak dowiedział się od reportera Pałuk, że mieszkaniec tej ulicy ma prywatny słup i chciałby to gniazdo tam zamontować, usłyszał, że nie żadnego problemu. Gniazdo razem ze stelażem jest do odebrania przy budynku Enei.
     - Jeżeli chce, to gniazdo w każdej chwili może zabrać - mówi dyrektor Waszak. Dyrektor dodał od razu, że mieszkaniec Ogrodowej musi zorganizować z sześciu ludzi do przewiezienia tego gniazda, bo razem ze stelażem waży ono około 200 kilogramów.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1191 (50/2014)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości