Sołtys Barbarze Frelich zależy na tym, żeby można było z boiska korzystać, tym bardziej, że w jego tworzenie angażowali się mieszkańcy sołectwa
fot. Roman Wolek
Miaty, boisko, prąd, piłka nożna
Boiska pod napięciem
Burmistrz Dereziński w piśmie do firmy energetycznej zapewnił, że urzędnicy ratusza nie wiedzieli nic o takiej lokalizacji boisk. Napisał tak, mimo że sam wręczał puchar dla zwycięzców turnieju zorganizowanego z okazji otwarcia tego obiektu. 15 miesięcy temu zadeklarował także, że niezwłocznie doprowadzi do zabezpieczenia boiska przed ewentualnym wypadkiem, ale nic w tej sprawie nie zrobił.
KABLE WISZĄ NAD BOISKIEM
Od 5 lat w Miatach (gm. Trzemeszno) istnieje boisko sportowe. Kompleks boisk znajduje się za blokami mieszkalnymi, na terenie należącym do gminy. Najpierw w 2007 r. powstało tam boisko do piłki nożnej. W prace przy budowie boiska zaangażowali się mieszkańcy Miat. Po kilku latach, dzięki pozyskaniu sprzętu z Ośrodka Sportu i Rekreacji utworzono także boiska do koszykówki i siatkówki. Bezpośrednio nad kompleksem boisk znajduje się linia energetyczna średniego napięcia. Kable, przez które płynie prąd, wiszą kilka metrów nad boiskiem. Taka lokalizacja linii stwarza ogromne zagrożenie dla osób grających tam w piłkę. Przez lata nikomu to jednak nie przeszkadzało. Na boisku piłkarskim były nawet rozgrywane turnieje. A zawodnicy grali w siatkówkę i koszykówkę pod liniami energetycznymi średniego napięcia. Problemy pojawiły się dopiero ponad rok temu.
Wtedy to podczas pracy przy równaniu boiska do siatkówki ciężki sprzęt uszkodził słup energetyczny. Dopiero wtedy pracownicy firmy energetycznej Enea zauważyli problem lokalizacji boisk w Miatach.
Rok temu burmistrz Dereziński w piśmie do firmy energetycznej zapewnił, że on ani urzędnicy nie wiedzieli o budowie boiska w Miatach. Jednak z pisma prezentowanego na zdjęciu wynika, że sołtys Miat i rada sołecka informowali burmistrza o zamiarze budowy boiska już w 2007 r.
fot. Roman Wolek
GROZI PORAŻENIEM
W związku z tym 14 lipca 2011 r. Stefan Waszak, dyrektor Rejonu Dystrybucji w Mogilnie Enea Operator, skierował do trzemeszeńskiego ratusza pismo, w którym poinformował, że lokalizacja boiska sportowego w Miatach ze względów bezpieczeństwa jest niemożliwa i grozi porażeniem prądem elektrycznym. Dodał, że lokalizacja boiska nie została w ogóle uzgodniona z Rejonem Dystrybucji w Mogilnie.
Dlatego mając na uwadze względy bezpieczeństwa prosimy przedstawicieli UMiG w Trzemesznie o zainteresowanie się ww. sytuacją i zabezpieczenie boiska oraz poinformowanie nas pisemnie, jakie to czynności zostały podjęte, aby usunąć zaistniałe zagrożenia. Aktualnie linia średniego napięcia przebiegająca przez boisko znajduje się pod napięciem. Pragniemy nadmienić, że sprawę traktujemy bardzo poważnie - napisał dyrektor Waszak w piśmie do UMiG.
URZĘDNICY NIC NIE WIEDZIELI?
18 lipca ubiegłego roku na pismo to odpowiedział burmistrz Trzemeszna Krzysztof Dereziński. W wyjaśnieniach przesłanych do Rejonu Dystrybucji w Mogilnie napisał, że o lokalizacji boisk w Miatach pracownicy Urzędu nie posiadali wiedzy i nie brali udziału w procesie uzgadniania ich lokalizacji. Zaznaczył też, że boiska zostały wykonane prawdopodobnie przez mieszkańców Miat, którzy nie informowali wcześniej urzędników o takim zamiarze.
Wyjaśnienia burmistrza mówiące o tym, że ani on, ani urzędnicy nie wiedzieli o powstaniu na gruncie należącym do gminy boiska w Miatach wydają się dość zaskakujące, szczególnie biorąc pod uwagę niektóre fakty związane z tą sprawą.
O BOISKU NIE WIEDZIAŁ, ALE PUCHAR WRĘCZAŁ
Otóż 21 maja i 28 maja 2007 r. z Miat do trzemeszeńskiego ratusza wysłane zostały dwa pisma adresowane do burmistrza Derezińskiego. Pierwsze z nich zostało podpisane przez członków Rady Sołeckiej Miat i sołtys Barbarę Frelich, a drugie podpisane tylko przez sołtys. Obydwa pisma są bardzo podobnej treści. Zawierają prośbę do burmistrza o przekwalifikowanie działki gminnej w Miatach z nieużytków na boisko i informacje o planach utworzenia boiska w tej miejscowości.
Wyjaśnienia burmistrza dotyczące niewiedzy jego i urzędników o powstaniu boiska w Miatach tym bardziej muszą szokować w kontekście wydarzeń, jakie miały miejsce na tym boisku 4 sierpnia 2007 r. Wtedy to odbyło się otwarcie boiska w Miatach. Z tej okazji zorganizowano Turniej Piłki Nożnej dla Niezrzeszonych o puchar burmistrza miasta i gminy Trzemeszno. Po zakończeniu sportowych zmagań zwycięzcom puchar wręczył jego fundator, czyli nie kto inny jak burmistrz Krzysztof Dereziński.
Kable energetyczne pod napięciem wiszą w Miatach kilka metrów nad boiskami do koszykówki i siatkówki
fot. Roman Wolek
DEKLARACJE BEZ POKRYCIA
W piśmie z 18 lipca ubiegłego roku do Rejonu Dystrybucji w Mogilnie burmistrz Dereziński złożył także deklarację dotyczącą zabezpieczenia terenu boiska. Zapewnił w nim, że jak się wyraził bez zbędnej zwłoki podjęte zostaną kroki celem oznakowania tablicami informacyjnymi o zagrożeniu porażeniem prądem elektrycznym na terenie boiska. Zapowiedział także, że bezwzględnie usunięte zostaną elementy konstrukcyjne urządzeń sportowych zainstalowanych na placach do gry mieszczących się pod linią energetyczną.
Dziękuję bardzo za informację, która pozwoli na uniknięcie tragedii. Względy bezpieczeństwa naszych mieszkańców są dla nas bardzo ważne, dlatego zapewniam, że działania w tej sprawie zostaną natychmiast podjęte - zadeklarował w piśmie do firmy energetycznej burmistrz Krzysztof Dereziński.
Deklaracji tych jednak do dni dzisiejszego nie zrealizował. Od momentu wysłania pisma do Enei minęło 15 miesięcy. Jednak żadne tablice informacyjne o zagrożeniu porażenia prądem na boisku się nie pojawiły. Elementy konstrukcyjne urządzeń sportowych stoją nadal w tym samym miejscu, gdzie stały, a więc są zamontowane pod linią energetyczną. Teren boisk jest nie ogrodzony, więc dzieci czy też dorośli mogą nadal spokojnie wejść na teren boiska i grać sobie w piłkę pod liniami energetycznymi.
PRZESPANO I ZAPOMNIANO
W rozmowie z Pałukami, po tym gdy przedstawiliśmy burmistrzowi treści pism i fakty związane z otwarciem boiska w Miatach, Krzysztof Dereziński przyznał, że informacje podawane przez niego w tej sprawie do Enei nie były zbyt precyzyjne.
- Na pewno źle się wyraziłem i bardzo niefortunnie. Na pewno wiedziałem o tym, gdzie jest to boisko, bo byłem tam na turniejach kilka razy. Pani sołtys Miat też monitowała, aby to boisko było w tym miejscu - komentuje burmistrz i przyznaje, że doszło do zaniechań w tej sprawie, jeśli chodzi o deklarowane umieszczenie na boisku tablic ostrzegawczych i usunięcie urządzeń sportowych.
- To nie zostało wykonane. W najbliższym czasie będę rozmawiał o tym z panią sołtys. Kwestia ta została przespana przez mnie i zapomniana. Nie uda mi się z tego wytłumaczyć - wyjaśnia burmistrz Dereziński.
Burmistrz poinformował nas, że zajmie się tą sprawą i najpierw będzie rozmawiał na ten temat z pracownikami Enei i ratusza oraz sołtys Miat.
MAJĄ ZWIĄZANE RĘCE
- Mi zależy, żeby coś z tym zrobić. Obojętnie, co i jak, byle dzieci mogły na tym boisku grać. Bo ja, jako sołtys mam związane ręce i nie mogę już tam organizować turniejów - mówi sołtys Miat Barbara Frelich.
Według sołtys, są dwie możliwości załatwienia tej sprawy: poprowadzenie linii energetycznej pod ziemią albo dołożenia 2 lub 3 słupów i skierowanie linii tak, by omijała boisko.
Stefan Waszak, dyrektor Rejonu Dystrybucji w Mogilnie Enea Operator przyznaje, że sam nie może zamknąć boiska w Miatach, choć wisząca nad nimi linia energetyczna stwarza zagrożenie. Zaznacza także, że wcześniej były rozpoczęte tylko wstępne rozmowy z gminą dotyczące przebudowy linii w tym miejscu, ale żadnych konkretnych kroków w tej sprawie nie podjęto.Według dyrektora mogileńskiego Rejonu Dystrybucji koszt takiej inwestycji to kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1080 (43/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze