Przez 7 godzin przez stację w Mogilnie nie przejechał ani jeden pociąg osobowy i towarowy. Kolej odnotowała potężne opóźnienia. W akcji przeszukania składu pociągu relacji Warszawa - Berlin uczestniczyła ogromna ilość funkcjonariuszy i samochodów. Część miasta przez 7 godzin wyłączona była całkowicie z ruchu. Wszystko przez ponury żart osoby, która do dziś nie została namierzona.
Część pasażerów od razu poszła do budynku Zespołu Szkół. Inni kręcili się w otoczeniu szkoły, na boisku, dzwonili do rodzin i najbliższych. fot. Marek Holak Pociąg PKP InterCity relacji Warszawa - Berlin jeździ przez Mogilno od 11 czerwca. Powodem zmiany trasy są prace modernizacyjne, jakie zaplanowano na odcinku Podstolice - Konin - Barłogi. Z uwagi na dłuższą trasę przejazdu w PKP InterCity zdecydowano się, że pociągi na odcinku Inowrocław - Poznań mają tylko jeden postój - na stacji Gniezno. W Mogilnie do pociągu tej relacji nie można wsiąść ani z niego wysiąść. Najbliżej taka możliwość jest w Gnieźnie albo w Inowrocławiu.
Okazało się jednak, że 28 czerwca pociąg zatrzymał się na dworcu w Mogilnie i to od razu na 7 godzin, od środy 18:30 do czwartku 1:30.
Powodem była informacja przesłana na infolinię PKP InterCity w Łodzi o podłożeniu w pociągu ładunku wybuchowego. Podjęto decyzję, że pociąg zostanie zatrzymany na dworcu w Mogilnie. Tu pracownicy Straży Ochrony Kolei i policjanci ewakuowali z pociągu około 600 pasażerów. Musieli zostawić w przedziałach swoje bagaże, bo one też musiały zostać przeszukane. Z dworca zostało ewakuowanych około 100 kolejnych osób, które czekały na pociągi.
Na miejscu akcji rozmawialiśmy z mężczyzną, który z rodziną mieszka w budynku dworca. Opowiedział, że usłyszał za oknem jakiś hałas i wyjrzał na zewnątrz. Zobaczył mnóstwo policji i zapytał z okna co się dzieje. Policjant był zaskoczony, że w strefie zagrożenia ktoś jeszcze przebywa. Pytał, co mężczyzna robi w budynku dworca. Był zaskoczony, że mieszkają tam dwie rodziny. Policja nie zdawała sobie z tego sprawy. Natychmiast zostali także ewakuowani. Mieli wziąć tylko dokumenty i najpotrzebniejsze rzeczy do ubrania.
Pierwsze minuty po ewakuacji pasażerów pociągu linii Warszawa - Berlin. Porządku na peronach pilnują Strażnicy Ochrony Kolei i mogileńscy policjanci. fot. Marek Holak Ostatecznie cały teren został otoczony w promieniu kilkuset metrów. Ulica Dworcowa została zamknięta od strony ronda i od strony ul. Narutowicza. Zamknięto przejście dla pieszych przez tory kolejowej, oraz możliwość dostania się na dworzec od strony ul. Magazynowej. Cały teren dla osób postronnych był niedostępny.
Na miejsce przyjechały 3 zastępy Straży Pożarnej z KP PSP Mogilno oraz 2 zastępy z OSP Gębice. W sumie w akcji brało udział 15 radiowozów i 77 funkcjonariuszy policji, Straż Miejska, Pogotowie Ratunkowe, Pogotowie Gazowe. Na miejsce dotarli antyterroryści z Bydgoszczy. Mieszkańcy Wszednia i Wiecanowa zaskoczeni byli pędzącą wieczorem na sygnałach kolumną policyjnych samochodów w kierunku Mogilna.
Poszukiwaniem niebezpiecznego ładunku zajęła się Policja. Sprowadzono także psy specjalnie przeszkolone do szukania ładunków wybuchowych. Jeden z nich dotarł do Mogilna z Poznania, a drugi z Olsztyna.
Wszyscy ewakuowani pasażerowi znaleźli schronienie w leżącym naprzeciwko dworca - budynku Zespołu Szkół. Tutaj mieli zapewnioną pomoc lekarską, także napoje i poczęstunek. Aktywnie pomoc nieśli m.in.: zespół karetki lekarza Romana Bardonia, ekipa strażników komendanta Mirosława Kussa. Ze strony samorządu działania nadzorował starosta Tomasz Barczak.
Przewoźnik zadbał także o to, by podstawić autokar zastępczy, który zabrał grupę około 50 pasażerów w dalszą podróż w kierunku Gniezna. Jechać mogli tylko ci, którzy mieli bagaże. Autobus po pasażerów cofnął się także do Kołodziejewa, gdyż tam także stały pociągi. Z powodu alarmu przez 7 godzin przez Mogilno nie kursowały żadne pociągi osobowe i towarowe.
Antyterroryści z Bydgoszczy ustawili na ul. Dworcowej, na odcinku od sklepu „Tęcza” do postoju taksówek, szpaler uniemożliwiający przedostanie się na teren dworca PKP, gdzie pracowały policyjne psy szukające ładunku wybuchowego fot. Marek Holak Co chwilę na teren dworca PKP przyjeżdżały radiowozy i samochody z kolejnymi policyjnymi ekipami fot. Marek Holak
Ostatecznie po sprawdzeniu wszystkich wagonów, policja nie stwierdziła żadnych podejrzanych i niebezpiecznych ładunków i przedmiotów. Pasażerowie wrócili do przedziałów i około 1:30 pociąg wyruszył w kierunku Berlina.
Od 29 czerwca pociąg na stacji w Mogilnie znowu się nie zatrzymuje.
Więcej zdjęć w naszej galerii.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1325 (27/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze