Reklama

Bronią pomysłu zmniejszenia Trzemeszna

Mieszkaniec, Trzemeszno, Jacek Zieliński, miasto
     Bronią pomysłu zmniejszenia Trzemeszna
    Zwolennicy zmniejszenia Trzemeszna do 5.000 mieszkańców i podzielenia części miasta na wsie nie mogą pogodzić się z krytyką tego pomysłu. Asystent burmistrza Michał Michalak zastanawia się z tego powodu nawet nad sensem pracy w samorządzie.

     PODZIELIĆ NA WSIE
     Jak już informowaliśmy dwa tygodnie temu, na dość oryginalny pomysł poprawienia sytuacji finansowej trzemeszeńskiej oświaty wpadł sekretarz gminy Tomasz Gorczycki. Proponuje on, aby Trzemeszno, które liczy obecnie około 8.000 mieszkańców, zmniejszyć do 5.000, gdyż subwencja oświatowa z budżetu państwa na jednego ucznia ze wsi lub miasteczka poniżej 5.000 mieszkańców jest wyższa o 38%. Według tej propozycji, liczbę mieszkańców miasta można obniżyć o przeszło 3.000 osób poprzez okrojenie granic miasta. Według wstępnych planów, w mieście miałoby pozostać tylko centralne części. Części bardziej odległe miałyby zostać przyłączone do najbliższych wsi. Według szacunków sekretarza Gorczyckiego, dzięki temu zabiegowi gmina otrzymywałaby rocznie subwencję oświatową wyższą o około 3 mln zł.
     NIE RÓBCIE OSADY
     Do tego tematu wrócono podczas sesji Rady Miejskiej 26 czerwca.
     Jacek Zieliński komentował, że jest zbulwersowany tą propozycją jako mieszkaniec Trzemeszna.
     - Tyle lat przeżyliśmy i nie było takiego horroru jak się teraz robi horror. No to już jest sygnał, tak zwany duży znak zapytania, że się już przewiduje zamiast poszerzać miasto i dbać o wizerunek, to się robi osadę. Osady jak kiedyś było w czasach kamienia łupanego, że była wtedy mała osada. A już w bitwie pod Grunwaldem wygrywali ci, którzy mieli większe osady. A tu jest XXI wiek i się do osady wraca, żeby nie było tzw. rady osiedlowej, żeby nie było policji, żeby nie było straży. Będą zyski, będą pieniądze.      Po co mamy wybierać burmistrza, jak możemy, jak pisało w gazecie, tylko sołtysa? Panowie radni, panie burmistrzu, poproszę albo nie publikować tego w gazetach, bo ludzie albo nie mają o tym zielonego pojęcia co to znaczy powiedzieć, aby z Trzemeszna się zrobiła wieś. Jeśli mamy tak myśleć, tą drogą to ja jako mieszkaniec, tak mówiąc, o pomstę do nieba. Jan Paweł II mówił tak - „nie lękajcie się”, ale w tym momencie lękamy się - komentował mieszkaniec Trzemeszna i narzekał, iż informacja o tym, że z miast robi się wieś idzie w świat. Jak mówił, drogi w Trzemesznie są jako takie, ale na wieś wystarczą. Zastanawiał się, po co ma być w Trzemesznie np. Dom Kultury, skoro można zrobić świetlicę wiejską. Denerwował się, że z takimi pomysłem wychodzi ktoś spoza gminy Trzemeszno.
     JAKI SENS PRACY W SAMORZĄDZIE
     Pomysłu sekretarza gminy bronił asystent burmistrza Michał Michalak. Podkreślał, że jest to tylko propozycja. Jak komentował, nasuwa mu się smutna refleksja, że nie rozmawia się o pomysłach, które mogą przynieść jakąś korzyść, a to że sekretarz nie mieszka w gminie Trzemeszno, nie znaczy, że nie chce on dobra gminy Trzemeszno.      Asystent burmistrza zwracał też uwagę, że on jako mieszkaniec Mijanowa nie czuje się gorszy od mieszkańców Trzemeszna. Mówił, że przed wprowadzeniem zmian byłaby prowadzona cała procedura i konsultacje z mieszkańcami. Podawał przykład gminy Piechowice, gdzie takie konsultacje były i burmistrz przedstawił tam korzyści jakie miasto miałoby, gdyby miało mniej niż 5.000 mieszkańców. W konsultacjach wzięło tam udział mało osób, ale większość była za tym rozwiązaniem. Michał Michalak narzekał, że w gminie Trzemeszno od razu skazuje się jakikolwiek pomysł i nie rozmawia się o poważnych pieniądzach.
     - Jeśli dla państwa 3 mln zł w skali roku jest tematem nie godnym rozważenia, no to ja się zastanawiam nad sensem pracy w samorządzie, bo dla mnie to jest coś bynajmniej dziwne. Rozmawiajmy nawet może o takich rzeczach absurdalnych, ale nie kreślmy pomysłów, które nam mogą jakoś pomóc - radził asystent burmistrza.
     JEST BLOKADA LUDZI
     Jako zwolennik podziału części Trzemeszna na wsie głos zabrał radny Krzysztof Szapował. Komentował, że przy takich zmianach miasto nie straci swojego charakteru, a wpłynęłyby z tego powodu duże pieniądze do gminy. Podkreślał, że pomysł ten jest godny rozważenia i wiele miast już tak robi.
     - Nie można ślepo tylko mówić, my jesteśmy miasto i będziemy bronić miasta - przestrzegał radny Szapował.
Proponował, by rozważnie podchodzić do tej sprawy, ale wyraził obawę, czy przy niektórych prezentowanych postawach w ogóle coś takiego zafunkcjonuje. Komentował, że jest pewna blokada ludzi, którzy są za tym, żeby pozostało wszystko tak jak jest. Radny przewidywał, że Trzemeszno nie będzie się rozwijało, bo nie będzie środków.
     - Żeby coś robić, trzeba mieć pieniądze. Nie ma pieniędzy, nie ma rozwoju -mówił Krzysztof Szapował.
     WINNE SĄ MEDIA
     Do tego, by pozytywnie podejść do propozycji okrojenia granic Trzemeszna, namawiał także Marcin Leśny, radca prawny gminy. Radził Jackowi Zielińskiemu, iż jeśli uważa, że został źle poinformowany, to najwięcej pretensji powinien mieć do przedstawicieli mediów. Zastanawiał się, dlaczego burmistrz i jego służby skoro analizują różne warianty dla gminy i poszukują rozwoju, mają ponosić odpowiedzialność za to, że zostało to tak przedstawione w mediach, iż mieszkańcy mylnie odbierają teraz te zamierzenia.
     Według radcy prawnego gminy, pomysł ten na pierwszy rzut oka może budzić kontrowersje, ale warto się jednak zastanowić, czy go realizować. - Lepiej mieć pomysły i nad nimi pracować, niż stać w miejscu - komentował Marcin Leśny.
     INNI POWIĘKSZAJĄ
     Spośród samorządowców zabierających w tej sprawie głos sceptycznie do pomysłów zmniejszenia Trzemeszna odniósł się jedynie wiceburmistrz Dariusz Jankowski. Zaznaczył, że przedstawione argumenty może są zasadne, ale według niego, jako samorząd powinno się szukać innych rozwiązań, bardziej w celu usprawnienia różnych rzeczy.
     Zastępca burmistrza stwierdził, że nie bardzo widzi, jak takie zmiany w ogóle można przeprowadzić biorąc m.in. pod uwagę potencjał i strukturę miasta. Podkreślił, że zna doskonale geografię miasta i takie uwarunkowanie, że np. wiodącym skupiskiem jest tzw. Osiedle Wysokie. Dariusz Jankowski przypomniał, że wiele samorządów z tradycjami zmierza do powiększania miast, tak jak próbowano robić w Mogilnie. Przyznał również, że pomysł o zmniejszeniu miasta, być może za wcześnie trafił do opinii publicznej, bez wewnętrznego przedyskutowania i dlatego wzbudza to kontrowersje.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1116 (27/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości