Członkowie Przyjezierza i sympatycy protestowali w Warszawie
Bronili jezior pod Sejmem
Józef Drzazgowski jest zbulwersowany tym, że ani wójt, ani nikt z radnych jeziorańskich nie pojechał do stolicy, by wziąć udział w pikiecie.
2 grudnia 450-osobowa grupa osób walczących przeciwko planom budowy kopalń węgla oraz projektowi nowego prawa geologicznego i górniczego uczestniczyła w pokojowej demonstracji pod budynkiem Sejmu RP w Warszawie. Protestujący uważają, że odkrywkowa metoda budowy kopalni jest najgorszym złem, jakie może spotkać mieszkańców rejonów, gdzie planowane są tego typu odkrywki.
- Pojechaliśmy do Warszawy po to, żeby protestować przeciwko nowemu prawu górniczemu i szkodom wyrządzonym w środowisku przez eksploatację węgla brunatnego i innych kopalin metodą odkrywkową. Nie jesteśmy przeciwnikami węgla, ale metodom jego wydobycia. Ten węgiel niech poczeka na następne pokolenia, gdzie będą już inne metody, nieniszczące tak środowiska. W naszym regionie nie ma jeszcze kopalń, ale skutki i u nas są odczuwalne. Wysychają jeziora, studnie, lasy. Najgorsze jest to, że teraz nie ma kto tych szkód naprawić. Stąd nasz apel do posłów, aby się opamiętali, nie może być tak, że lekceważy się społeczność - powiedział naszemu reporterowi Józef Drzazgowski.
Podczas pikiety swoje siły połączyli mieszkańcy pięciu województw. Byli wśród nich członkowie Stowarzyszenia Ochrony Środowiska Naturalnego Przyjezierze, mieszkańcy gminy Kruszwica, przedstawiciele organizacji Greenpeace, ludność zamieszkująca na terenie złoża Legnica, mieszkańcy gminy Gubin, członkowie Komitetu Społecznego Stop odkrywce, a także mieszkańcy Zgierza koło Łodzi. Zgromadzeni pod gmachem Sejmu chcieli wywrzeć nacisk na rząd, by ten zmienił założenia dokumentu Polityka energetyczna Polski do 2030 r. i zrezygnował z wykorzystania złóż węgla brunatnego jako głównego źródła energii, zastępując je energią ze źródeł odnawialnych. Na transparentach protestujących znalazły się hasła Stop odkrywce, Bronimy miejsc pracy, Ustawa przegłosowana - Polska rozkopana.
30 listopada strzeleński plastyk Jan Suliński na prośbę członków Stowarzyszenia „Przyjezierze” przygotowywał w Domu Kultury transparenty, które zabrane zostały na protest do Warszawy. Na trzech transparentach widniały hasła „Kujawy mówią stop odkrywkom”, „Odkrywki rakiem naszej ziemi” oraz „Ustawa zaklepana, Polska rozkopana”. fot. Magdalena Lachowicz Delegacja manifestujących osób w gmachu Sejmu spotkała się z dyrektorem gabinetu marszałka Sejmu RP Bronisława Komorowskiego - Adamem Podgórskim oraz posłami. Na ręce dyrektora Józef Drzazgowski złożył petycję. - Protestując, wyrażamy sprzeciw wobec planowanej liberalizacji prawa geologicznego i górniczego, które ułatwi budowę nowych kopalni w Polsce i domagamy się odrzucenia przez posłów ustawy w obecnym kształcie - mówi Józef Drzazgowski. Ekolodzy uważają, że przyjęcie przez posłów ustawy doprowadzi do ekspansji kopalni węgla w Polsce. Stanie się to - ich zdaniem - bez zgody i wbrew woli samorządów i obywateli, którzy w pierwszej kolejności odczują negatywne skutki działalności kopalń. Ekolodzy nie zgadzają się na wysiedlenia tysięcy ludzi. Nie chcą wegetować w pobliżu gigantycznych, sięgających 200 m wyrobisk kopalnianych, olbrzymich hałd i złomowisk. Mamy nadzieję, że nie chce Pan stanąć po stronie lobby ustępujących technologii, które nie oglądając się na konsekwencje społeczne, środowiskowe i ekonomiczne oraz wyrażoną jasno w referendach wolę obywateli, forsuje bezwzględnie swoje interesy - czytamy w petycji adresowanej do marszałka Komorowskiego.
Wśród licznych podpisów na petycji swój podpis złożyli także burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak, prezes Stowarzyszenia Przyjezierze Józef Drzazgowski oraz burmistrz Kruszwicy Tadeusz Gawrysiak.
Na protest do Warszawy ze Strzelna autokarem zorganizowanym przez Stowarzyszenie Przyjezierze pojechały 53 osoby. Najsilniejszą grupę oprócz członków Stowarzyszenia Przyjezierze stanowili mieszkańcy Ostrowa. Władze samorządowe reprezentowali burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak, sołtys Ostrowa Józef Gacek oraz sołtys Rzadkwina Mariusz Kołacki. Ponadto do stolicy Polski pojechali strażacy z OSP Ostrowo, członkowie strzeleńskiego Stowarzyszenia Miłośników Wędkarstwa i Ochrony Środowiska oraz mieszkańcy Mogilna, Gaju, Wójcina i Przyjezierza. - Od początku działalności naszemu stowarzyszeniu chodziło o jedność, bo tylko w jedności stanowimy siłę. W środę to nam się udało. Zdołaliśmy połączyć działania 5 województw, kilkunastu samorządów oraz wszystkich, którym ochrona naszego środowiska naturalnego leży na sercu i wszyscy działamy razem. Pokazała to gmina Kruszwica, którą oprócz burmistrza reprezentowało 9 radnych. Niestety bardzo przykro, że gmina Jeziora Wielkie, w tym przede wszystkim władze samorządowe tej gminy zlekceważyły zagrożenia, które w przyszłości mogą ich spotkać i nikt nie uczestniczył w manifestacji. Piastowanie władzy nie polega bowiem tylko na siedzeniu za biurkiem, ale na bardziej aktywnym działaniu i współdziałaniu z innymi - dodał Józef Drzazgowski.
Na uwagę zasługuje postawa dyrektorów strzeleńskich szkół średnich, a zarazem strzeleńskich radnych Mariana Mikołajczaka i Piotra Cieślika, którzy na wyjazd do Warszawy wydelegowali 15-osobową grupę młodzieży, dla której - jak zaznaczył Józef Drzazgowski - była to doskonała wyjazdowa lekcja samorządności.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 930 (49/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze