Reklama

Brudy Kujawianki

- „Ja z tego miejsca przyznaję się na klatkę, ja się do tego absolutnie nie nadaję” - mówił do zebranych Krzysztof Ostojski. Obok niego w bordowym swetrze siedzi prezes Andrzej Pruczkowski

       fot. Paweł Lachowicz

Strzelno, klub, Kujawianka, dymisja, zarząd
     Brudy Kujawianki
     9 grudnia cały zarząd strzeleńskiego klubu zdominowany przez czynnych zawodników podał się do dymisji. - Jak jeden z naszych zawodników strzeli gola, to inny nie potrafi mu ręki nawet podać- tak atmosferę w klubie ocenia trener młodzików Wacław Grobelny. I to wszystko w roku, w którym najstarszy klub na ziemi mogileńskiej obchodził 90-lecie istnienia (powstał 17 czerwca 1922 r.). Na zebraniu o rocznicy nie było jednak ani słowa.

     REZYGNACJE
     W piątek, 14 grudnia w sali obrad Urzędu Miejskiego w Strzelnie odbyło się zebranie klubu sportowego Kujawianka Strzelno. Celem spotkania było podsumowanie zakończonego sezonu jesiennego.

Zbigniew Fredyk (z prawej) pytał również o rozliczenia z trenerami oraz dlaczego Wacław Grobelny nie dostał ani grosza

      fot. Paweł Lachowicz

     Przypomnijmy, iż wybory zarządu klubu sportowego Kujawianka Strzelno odbyły się w ubiegłym roku i jego członkami zostało 7 osób, w tym aż 4 obecnych piłkarzy I drużyny Kujawianki. Prezesem klubu wybrany został wówczas Andrzej Pruczkowski, wiceprezesami - kapitan seniorów Krzysztof Ostojski oraz były bramkarz Kujawianki Robert Łuszcz. Skarbnikiem klubu został również były zawodnik Sławomir Kwiatkowski, natomiast sekretarzem skrzydłowy Sebastian Warzecha. Poza tym członkami zarządu byli bramkarz Przemysław Tomaszewski i napastnik Bartosz Pawliński.
     W nowym zarządzie nie ma ani jednego członka z poprzedniego składu, którego prezesem był Jacek Sadowski.
Już 10 września z funkcji prezesa zrezygnował wybrany w ubiegłym roku Andrzej Pruczkowski, który swą rezygnację motywował złym stanem zdrowia. Jednak zarząd klubu nie przyjął rezygnacji Andrzeja Pruczkowskiego i jednogłośnie zadecydował, iż pozostanie on na stanowisku prezesa do końca 2012 r.
    9 grudnia, wszyscy członkowie zarządu zadecydowali o rezygnacji z pełnionych funkcji.
     TRENERZY
     Na spotkaniu w ratuszu 14 grudnia prezes Andrzej Pruczkowski odczytał sprawozdanie finansowe z rocznej działalności klubu. Z informacji podanych przez prezesa wynikało, iż Urząd Miejski ma jeszcze na ten rok do przekazania klubowi 9.000 zł. Wypowiedź prezesa przerwał członek klubu Kujawianka, a zarazem kierownik referatu organizacyjnego UM w Strzelnie Jarosław Marek, który poinformował, że właśnie tego dnia została wpłacona przez Urząd Miejski na konto klubu ostatnia transza i urząd nie zalega już ze zobowiązaniami względem klubu.
     Jednym z problemów, z jakimi boryka się Kujawianka, są trenerzy. Prezes oznajmił, że trener juniorów młodszych Piotr Glanc zrezygnował z funkcji trenera, motywując to brakiem współpracy z młodzieżą. Z kolei trenerowi drużyny V ligi Edwardowi Abramowi umowa skończyła się 30 listopada i na dzień dzisiejszy zarząd nie podjął decyzji o przedłużeniu umowy z trenerem. Powodem tego miała być właśnie rezygnacja zarządu z pełnionych funkcji.
     PO CO ZEBRANIE
     W części pytań i wolnych wniosków rozgorzała dyskusja. Przewodniczący komisji rewizyjnej Krzysztof Nawrocki pytał o cel zebrania. Zastanawiał się, czy członkowie spotkali się tylko po to, żeby sobie porozmawiać, czy ustalić jakieś konkrety.
     - Co to jest zebranie sprawozdawcze? Ani porządek zebrania nie był odczytany, ani nic i co tak tylko porozmawiamy sobie? - pytał.
     Członek klubu Marcin Czaplicki pytał, ilu jest członków klubu na dzień 14 grudnia. W odpowiedzi usłyszał, że 11 oraz 16 zawodników co daje w sumie 27 osób. Czaplicki zapytał również o powody rezygnacji zarządu. - Nie wiem, czy zarząd jest wypalony już, czy brakuje mu pomocy z zewnątrz. Bo kłopotów finansowych na dzień dzisiejszy chyba klub nie ma - dociekał.
     O PIENIĄDZACH
     Trener młodzików Wacław Grobelny pytał, dlaczego trenerzy nie mają na bieżąco płacone. Prezes Pruczkowski twierdził stanowczo, że trenerzy są opłacani na bieżąco.
Narzekał: - Stale były kłopoty z panem Wackiem, miał zawsze pretensje. Jak ten nowy zarząd przyszedł stale mówił, że on nie ma płacone, bo on chciał mieć od razu pieniądze. Tak nigdy nie było, bo pierwsze pieniądze były na sędziów - tłumaczył prezes. Wacław Grobelny twierdził jednak, że mija sezon, a pieniędzy jak nie ma, tak nie ma: - Jest grudzień, a się nie dostaje ani złotówki. Przez 40 lat tak nie było, więc co teraz? Dlaczego jednym się płaci, a innych traktuje się jak piąte koło u wozu.
Prezes Pruczkowski twierdził, że skoro pieniądze z urzędu zostały przelane na konto klubu, to będą też wypłaty. - Słyszał pan, że pieniądze zostały dzisiaj wpłacone. Pan zawsze twierdził, że chce pan pierwszy dostać pieniądze. Powtarzam pierwsi są sędziowie - twierdził Andrzej Pruczkowski.

Reklama

Przemysław Tomaszewski mówił, że praca w zarządzie zabiera im każdą wolną chwilę

     fot. Paweł Lachowicz

     Wacław Grobelny nie odpuszczał atakując prezesa kolejnymi pytaniami: - Dlaczego inny zarząd przez 40 lat potrafił przynajmniej porozmawiać, że nie dopilnował wypłat. A tu nic.
     Podczas spotkania padały pytania, czy trenerzy mają zapłacone za swoją pracę. Zbigniew Fredyk pytał, dlaczego Wacław Grobelny nie dostał ani grosza.
    W obronie prezesa stanął Bartosz Pawliński, który tłumaczył, że prezes, mówiąc o opłaconych trenerach mówił o Edwardzie Abramie.

Reklama

Wacław Grobelny twierdził, że przez 40 lat jego pracy w „Kujawiance” nigdy nie było problemów z płatnościami

     fot. Paweł Lachowicz

      TRZY TYSIĄCE Z HACZYKIEM
     - Prezes tłumaczył, że podczas rozpoczęcia prac nowego zarządu były jeszcze do uregulowania płatności pozostałe po poprzednim zarządzie, więc trzeba było to uregulować w pierwszej kolejności. Później można było przejść do spraw bieżących - mówił Bartosz Pawliński.
     Andrzej Pruczkowski próbował tłumaczyć, że były zarząd zdał nowemu dokumentację i rozliczenie bilansowe. - Powiedzieliście, że wszystko jest opłacone. W styczniu pan przyszedł do mnie i powiedział mi, że nie jest opłacony Edward Abram. Ja odpowiedziałem panu, że my pieniędzy nie mamy. Mówiliście, że wszystko jest opłacone, a zaczęły przychodzić pisma z Bydgoszczy - zwracał się do Jacka Sadowskiego.
     Jacek Sadowski tłumaczył zaistniałą na początku roku sytuację. Twierdził, że już się z tego usprawiedliwiał. - Pan Wacek Grobelny był upoważniony do odbierania korespondencji. Być może gdzieś to pismo zaginęło po drodze. Być może wysłano drugie. Nie wiem, jak to się stało. Ja się do tego przyznawałem. Ja pieniędzy nie przetrwoniłem, po prostu zostawiliśmy klub na 3.000 zł z haczykiem obciążenia - przyznał były prezes Jacek Sadowski.
     Zbigniew Fredyk twierdził, że taka kwota, to nie jest żadne zadłużenie. Wyliczał także, jaki sprzęt został kupiony za pieniądze związkowe podczas kadencji poprzedniego zarządu (getry i stroje dla juniorów) .
     - A to ty, kolego Andrzeju rozpowiedziałeś jakieś tam bzdury, że ktoś ci nie wiadomo ile tego długu zostawił - mówił Zbigniew Fredyk.
     - Okłamał cię panie, twój kolega, pan Wacek - stwierdził Andrzej Pruczkowski.
     Jacek Sadowski bronił Wacława Grobelnego, twierdził, że jest to ikona Kujawianki.
     - On jest tutaj dłużej, jak prezes Woźnica, który odszedł. Jak ja byłem trampkarzem, to on mnie już trenował i do dzisiejszego dnia jest. Jak byłem prezesem, wokół pana      Wacka zawsze była gromadka dzieciaków. On umiał z nimi postępować. Jak ja byłem prezesem, on skończył sezon na pierwszym miejscu - mówił Jacek Sadowski.
     WINNY ZARZĄD
     Podczas spotkania usilnie szukano również winnego tak słabego sezonu Kujawianki. - To co, może to jest wina zarządu, że drużyna ma któreś tam miejsce - pytał Pruczkowski.
     Zbigniew Fredyk stwierdził, że winę za słaby wynik Kujawianki ponosi właśnie prezes klubu.
     WŁOCŁAWEK ZNIECHĘCIŁ MIEJSCOWYCH
     Marcin Czaplicki zaproponował, aby prezes przedstawił, na co wydano pieniądze w tym sezonie. Kłótnię wzmogła informacja prezesa, który poinformował, że wolał zapłacić własnemu zawodnikowi niż brać droższego z Włocławka, któremu trzeba było wypłacić dodatkowo 200 zł. Takich zawodników z Włocławka było 4, klub wydał dodatkowo 800 zł.
     Zbigniew Fredyk nie zgadzał się z opinią Pruczkowskiego, tłumaczył, że ci zawodnicy mieli tylko płacone 100 zł za dojazd.
     - Kochany, masz złe informacje. Żeście dali ponad 3.000 zł za jednego zawodnika, a my za czterech po 400 zł zapłaciliśmy za wypożyczenie. To jaka to jest kalkulacja. I do tego jeszcze trener jechał w 11 na mecze. Za zawodnika, który zaledwie 3 treningi odbył zimą, dałeś ponad 3.000 zł - mówił.
     Pruczkowski twierdził, że zawodnicy z Włocławka przyjechali na mecz w ogóle bez treningu, po czym Jacek Sadowski tłumaczył, że zawodnicy ci mieli treningi, ale we Włocławku. Prezes Pruczkowski pytał z niedowierzaniem, czy ktoś widział jak trenowali. - W jakiś sposób trzeba sobie ufać. Dobra, to oni we Włocławku nie trenowali, to niech pan powie na dzień dzisiejszy procentowo, jaką zawodnicy ze Strzelna mają frekwencję na treningach. I co, nie jest pan przygotowany -  dodał Sadowski.
Przemysław Tomaszewski tłumaczył, że 8 treningów się nie odbyło z powodu braku zawodników. Miał też przygotowaną średnią każdego z zawodników.
     - Możemy porównać średnią zawodników z Włocławka ze średnią naszych zawodników. Jak byli zawodnicy z Włocławka, to my ściągaliśmy zawodników, którzy pan (mówił do Jacka Sadowskiego przyp. pal.) doskonale wie, że się nie łapali w pierwszym składzie, a byli tylko po to, żeby była sztuka dla sztuki. Jeżeli ściągamy zawodnika np. z Włocławka, to niech to będzie zawodnik, który bierze pieniądze i coś wnosi do drużyny, bo rezerwowych możemy sobie u nas po wioskach poszukać - powiedział Przemysław Tomaszewski.

Reklama

Jacek Sadowski twierdzi, że „Kujawianka” mogła grać w IV lidze, lecz zawodnicy to zaprzepaścili 

      fot. Paweł Lachowicz

     Jacek Sadowski tłumaczył, że piłkarze z Włocławska nie byli wcale słabymi zawodnikami. Przyznał jednak, że nie byli to zawodnicy z górnej półki, ale w sumie grali dobrze i się wzajemnie uzupełniali.
     - Była konkurencja dla wszystkich zawodników, bo nie było jedenastki i pan panie Przemku był w stroju zawodnika, żeby uzupełnić ławę. Za poprzedniego zarządu była lepsza frekwencja na treningach, w tej chwili jest cienko - mówił Jacek Sadowski.
     Zdaniem Przemysława Tomaszewskiego ściąganie zawodników z zewnątrz zniechęcało miejscowych do gry i to było powodem ich rezygnacji z gry w Kujawiance. - Zawodnicy miejscowi odchodzili bo wiedzieli, że jak przyjedzie Włocławek to i tak musi grać, bo oni są z Włocławka. Powiedz mi, dlaczego taki wielki raban się zrobił, jak byli zawodnicy z Włocławka i groził nam spadek, to po kogo sięgnęliśmy - pytał Sadowskiego Tomaszewski.
     Jacek Sadowski odpowiedział że ówczesny zarząd podjął działania w tym kierunku.
     - Sięgnęliśmy po trenera Abrama. Zawodnicy nie mają z tym nic wspólnego. Zasługa jest trenera. I na pewno mobilizacja zawodników, to też jego zasługa - mówił Sadowski.
     Prezes Andrzej Pruczkowski ubolewał nad stratą miejscowych zawodników. Twierdził, że dużo z nich odeszło do Wójcina i Jezior Wielkich i oni nie chcą już wrócić do Kujawianki.
     PODAĆ RĘKĘ
     Prezes poinformował zebranych, że 30 listopada umowa z trenerem Edwardem Abramem wygasła i na dzień dzisiejszy nie została jeszcze przedłużona. Jacek Sadowski twierdził za to, że Abram nadal trenuje drużynę Kujawianki. Przemysław Tomaszewski mówił, że Edward Abram nie trenuje, lecz przyjeżdża tylko tak sobie i nie są to treningi.
    Wacław Grobelny również krytykował pracę obecnego zarządu i winił go za obecną atmosferę, jaka panuje w klubie: - Ktoś na tę atmosferę w klubie zapracował. Niestety żaden zawodnik nie chce do nas przyjść. Dlaczego? Woli iść na wioskę pograć, niestety. Jak jeden z naszych zawodników strzeli gola, to inny nie potrafi mu ręki nawet podać.
     BIERZE NA KLATKĘ
     Przysłuchując się trwającym rozmowom i kierowanym zarzutom Krzysztof Ostojski zdecydował się wytłumaczyć wszystkim, dlaczego zostało zwołane zebranie oraz próbował wytłumaczyć, dlaczego obecny zarząd podaje się do dymisji.
     - Rok temu zdecydowaliśmy się, że będziemy prowadzić klub. Jak się okazuje po roku, po prostu nie nadajemy się do tego. Ja z tego miejsca przyznaje się na klatkę - ja się do tego absolutnie nie nadaję. Popełniliśmy dużo błędów. Podejrzewam, że na każdym kroku, gdzie błąd można było popełnić, my ten błąd popełniliśmy. Byliśmy zarządem w ogóle niedoświadczonym. Każdy z nas w ogóle nie wiedział, jak to funkcjonuje od strony zarządu. Większość zarządu, to zawodnicy. My wiemy jak grać, ale nie wiemy, jak rządzić klubem. Popsuliśmy wiele spraw i być może, jak byśmy dalej to ciągnęli, popsulibyśmy to do końca. Dlatego nasza decyzja jest taka, że podajemy się do dymisji. Dlatego, że nie chcemy więcej popełniać błędów. Miejmy nadzieję, że ktoś kto będzie po nas rządził tym klubem, uratuje z sytuacji jaka jest obecnie i ją poprawi. Zobowiązania finansowe, jakie mamy w stosunku do pana Wacława, uregulujemy na pewno, ma pan nasze słowo. Przychodząc tutaj dzisiaj spodziewałem się ostrych słów i powiem wam panowie szczerze, że siedząc na waszym miejscu dzisiaj, też bym siebie skrytykował. Bo po roku czasu nie jestem zadowolony ze swojej pracy. Postanowiliśmy z chłopakami do końca roku poprowadzić to wszystko. Pogadajmy po męsku, po prostu daliśmy ciała i przyznajemy się. Ja się po prostu przyznaję, robiłem, co mogłem starałem się, po prostu nie wyszło, trudno. Będą inni ludzie i mam nadzieję, że zrobią to lepiej niż my - mówił Krzysztof Ostojski.
     NIE PRAĆ BRUDÓW
     Marcin Czaplicki próbował rozładować złą atmosferę tłumacząc wszystkim, że nie powinni się kłócić. Twierdził, że zebranie powinno odbywać się na poziomie, a niektóre rzeczy powinny być wyjaśnione w kuluarach.
     - Jest tutaj prasa, siedzimy i słuchamy tego i to jest naprawdę niepotrzebne. Tutaj się powinno doradzić temu zarządowi, czy ma zrezygnować, czy ma to dalej prowadzić. Bo takiego wyciągania brudów się nie robi, bo to tak jak w rodzinie. W rodzinie też nie powinno się brudów wyciągać na zewnątrz, a niestety tutaj to jest robione i to jest naprawdę przykre. Ja chciałbym abyście się zastanowili, pociągnęli to do czerwca i zostawili ten klub w piątej lidze - mówił Marcin Czaplicki.
     Krzysztof Ostojski upierał się przy decyzji rezygnacji: - Ja uważam, że jeżeli będziemy to ciągnąć dalej, to narobimy jeszcze więcej problemów i kłopotów. I będzie jeszcze większa kompromitacja niż w tej chwili, dlatego chcemy skończyć teraz.
     CHCE GRAĆ
     Bartosz Pawliński popierał swojego przedmówcę Krzysztofa Ostojskiego twierdząc, że on jest tego samego zdania.
     - Nie będę mówił tego samego, co kolega Krzysztof, ale w 100% podpisuję się pod tym i tak samo uważam. Dodam tylko jedno, bo Marcin mówił, żebyśmy się jeszcze zastanowili. Wśród nas jest czterech zawodników czynnych, którzy grają, jeżdżą na mecze, po za tym pracują często do 17:00 i biegną bez obiadu na trening. Trening kończy się o 19:00. Oni mają też rodziny, dom i dzieci. Myślałem, że przez ten rok po prostu znajdę czas, żeby dać więcej od siebie, ale nie znalazłem i w następnym roku nie znajdę. Bo chcę jeszcze grać w piłkę. Ten czas, który trzeba poświęcić to nikt sobie nie zdaje sprawy, ile go potrzeba. Ja jestem żółtodziobem i do zarządu będę mógł startować, jak będę na emeryturze albo będzie mi pozwalało życie na to - mówił Bartosz Pawliński.
     MAJĄ SWOJE ŻYCIE
     Przemysław Tomaszewski również mówił, że praca w zarządzie zabiera mu każdą wolną chwilę.
     - Bo nikt na to nie patrzy, że my też mamy swoje życie i każdy pracuje. Wiadomo nie poświęci się dla klubu czasu, tyle ile trzeba. Ja poświęcałem czas wolny i każdy z nas. Przychodziliśmy i robiliśmy, co mogliśmy dla klubu. Bartek ma racje, nie poświęcimy całego życia dla klubu. Siedzieliśmy po nocach na stadionie. Laliśmy wodą płytę, żeby jakoś wyglądało to boisko. To był mój czas. Ja przychodziłem i robiłem wszystko, żeby było dobrze, a teraz każdy cię krytykuje. Ja wiem, co źle zrobiłem i nie musi mi pan tego wykrzykiwać - mówił do Zbigniewa Fredyka.
     FREKWENCJA
     W trakcie zebrania trener Kujawianki w minionym sezonie Edward Abram został poproszony o przedstawienie sytuacji drużyny i podanie przyczyny tak słabej gry zawodników.
     - Główną przyczyną jest przede wszystkim frekwencja na zajęciach plus nieobecność czołowych zawodników na kilku spotkaniach. Miesiąc sierpień był miesiącem zmarnowanym. W jednym meczu nie było ośmiu zawodników z podstawowej jedenastki, w kolejnych meczach nie było po trzech, czy czterech. A frekwencja na treningach jest, jaka jest, bo jeden zawodnik ma powyżej 50% obecności, a wszyscy pozostali poniżej 50%. Mówię o zawodnikach podstawowej jedenastki. Do tego brak czołowych zawodników w kilku meczach oraz były mecze, gdzie przegrywano tylko jedną bramką. Główną przyczyną była jednak frekwencja - mówił Edward Abram.
     KAŻDY ZARZĄD ZŁY
     Zdaniem skarbnika klubu Sławomira Kwiatkowskiego, członkom Kujawianki nie spodoba się już żaden zarząd i każdy będzie czemuś winien.
     - Na to wyjdzie, że każdy zarząd, który będzie, będzie najgorszy. Za jakiś czas się spotkamy, przyjdzie pan X, będzie pieniądze ciągnął niesamowite i będzie przykładowo 80.000 na plusie, to i tak będzie najgorszy. Bo przyjdziecie tutaj i będziecie mówić, bo są pieniądze. Ja zadam panu Zbigniewowi Fredykowi pytanie, jak pan był skarbnikiem, jakie pan dostawał na klub pieniądze od burmistrza, bo my dostawaliśmy co tydzień jakieś tam sumy, bo nie było więcej pieniędzy. Nie było nigdy raz odpowiedniej kwoty - mówił Sławomir Kwiatkowski.
     Marcin Czaplicki twierdził, że często pieniądze nie trafiały do klubu na czas: - Jak ja byłem prezesem cała dotacja z gminy była 45.000 zł, a nie raz było tak, że pierwsze pieniądze dostaliśmy dopiero 20 maja.
     Mimo propozycji Marcina Czaplickiego, by zarząd pozostał w niezmienionym składzie do czerwca 2013 r., członkowie Zarządu Kujawianki ostatecznie zdecydowali o swojej dymisji. Zebranie sprawozdawczo-wyborcze ma się odbyć na początku przyszłego roku.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1088 (51/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości