Michał i Roman Kończal prezentują miejsce, w którym zasiadł pilot skonstruowanej maszyny Marcin Gryboś
fot. Paweł Lachowicz
Warszawa, Padniewko, projekt, Agrykola, Red Bull
Budują mydelniczkę na start na Agrykoli
Role od początku były przydzielone. Marcin Gryboś i Bartek Molenda zajęli się wizualizacją pojazdu i projektem oraz stroną opisową, Michał Kończal i Roman Kończal - podwoziem oraz pracami konstrukcyjnymi.
W najbliższą niedzielę, 23 września na warszawskiej Agrykoli o 13:00 nastąpi start do II Wyścigu Mydelniczek Red Bull. Tego dnia na jednej z najbardziej stromych stołecznych ulic w wyścigu weźmie udział 80 mydelniczek, a w jury zasiądą m.in. Monika Brodka, Staszek Karpiel i Wojtek Łozowski. Dodatkową atrakcją będą przejazdy gwiazd sportów motorowych. Pojazdy zaprojektowali m.in. Adam Małysz i Michał Kościuszko.
Jedną z 80 mydelniczek jest projekt tworzony w Padniewku (gm. Mogilno) przez ekipę chłopaków, którzy nazwali siebie Cztery koguty, osiem jaj. Zespół tworzą: Michał Kończal (główny konstruktor pojazdu), Marcin Gryboś (główny kreator pojazdu), sołtys Padniewka Bartłomiej Molenda (szef zespołu) i Roman Kończal (menager zespołu).
POMYSŁ
Pomysł zaświtał w głowach Bartka Molendy i Marcina Grybosia. - W sumie równocześnie wpadliśmy na pomysł wystartowania. Napisałem do Marcina informację, że chciałbym abyśmy wzięli udział w jakimś konkursie nie zdradzając mu jeszcze o jakim konkursie myślę. Napisałem, że jest to konkurs najwyższych lotów i że będzie fajne i ciekawe. On odpisał że ok. i żebym się zastanowił czy nie chciałbym wziąć udziału w konkursie mydelniczek. W ten sposób myśli się zeszły. Pozostała kwestia dobrania dwóch członków, bo musi to być ekipa 4-osobowa. Mieliśmy 3 kandydatów, ale szybko doszliśmy do wniosku, że bracia Kończal będą najbardziej wartościowymi członkami zespołu - opowiada reporterowi Pałuk Bartek Molenda.
SPOTKANIA I WYKONANIE
Od marca, co wtorek ekipa spotykała się, aby omówić jak ma wyglądać mydelniczka i w jaki sposób ją wykonać. Zespół opracował projekt, który trzeba było wysłać do organizatorów do 31 maja. Okazało się, że poprawnych zgodnych z regulaminem projektów nadesłano blisko 700. Jury wybierało 77 najlepszych projektów, 3 projekty wybierali internauci. Gdy 20 czerwca okazało się, że projekt ekipy z Padniewka przeszedł eliminacje chłopacy zakasali rękawy i zabrali się za budowę pojazdu.
- Zabraliśmy się za budowę 2 lipca z wyjątkiem może 5 dni. Codziennie po pracy się spotykamy. Od 18:00 do 22:00, a czasami nawet i dłużej - powiedział naszemu reporterowi Roman Kończal.
Natomiast Bartek Molenda dodał: - Wydawałoby się, że nie ma tutaj takiego nakładu pracy, ale budowa od podstaw i w międzyczasie ważenie, żeby nie było to takie ciężkie zajmuje trochę czasu. Tym bardziej, że pojazd według wytycznych nie może przekroczyć 80 kg.
Sołtys Padniewka Bartek Molenda jako kierowca skonstruowanej maszyny
fot. Paweł Lachowicz
MATERIAŁ I WAGA
Na chwilę obecną pojazd ma 77,5 kg, lecz wymaga jeszcze kilku dopracowań. Dopuszczalne wymiary mydelniczki to maksymalna szerokość 1,80 m, maksymalna wysokość 1,40 m, długość nie może przekraczać 6 m, minimalny prześwit pod pojazdem 20 cm, maksymalna waga nie może przekroczyć 80 kg.
Cały pojazd konstruktorzy z Padniewka wykonywali sami. Użyli kształtowników ciętych z metra oraz profili podsufitowych. Układ kierowniczy uginany jest z płaskowników, kierownica wykonana z koła od pralki automatycznej, gdyż jest to materiał aluminiowy i w związku z tym lekki. Do konstrukcji pojazdu użyli 4 koła od motorynki, z których jedno waży 4,7 kg. Pierwotnie zastosowali kółka od wózków, lecz okazało się, że nie wytrzymały. Do konstrukcji kabiny pilota wykorzystana została siatka zbrojeniowa do posadzek. Ponadto do budowy zużyto 10 m drutu oraz gąbkę tapicerską oraz 20 tubek silikonu szklarskiego, którym przymocowano do pojazdu 3 kg pierza. Jedna tuba silikonu waży 30 dkg, w sumie zużyto 6 kg silikonu. 20 pianek montażowych po 0,5 kg jest to kolejne 10 kg. Podwozie z układem hamulcowym i kierowniczym waży 37 kg, z kolei kabina pilota 30 kg, a kabina kierowcy 10 kg. Do tego dojdzie jeszcze słoma na podwozie. Całość, jak powiedzieli nam konstruktorzy będzie ważyć przepisowe 80 kg.
Próby pojazdu przeszły najśmielsze oczekiwania. Chłopcy z Padniewka przygotowali niewielką wyskocznię, aby pojazd przetestować przed wyścigiem. - Podczas przejazdu będzie wyskok w powietrze z 30 cm wyskoczni, czyli najazd i wyskok w powietrze, więc kiedy testowaliśmy tutaj nasz pojazd na 10 cm rampie, to ten wyskok już był efektowny, a tam przy 30 cm wyskoku to faktycznie nasz pojazd może pofrunąć w powietrzu. Na pierwszych testach osiągnęliśmy prędkość tą mydelniczką 70 km/h i się nie zepsuła. Konstruktor zdał egzamin na szóstkę - dodał Bartek Molenda.
PRZEGLĄD
Podczas przeglądu, który będzie przeprowadzony przed startem pojazd musi mieć sprawny układ kierowniczy i sprawny układ hamulcowy. Jednak jak się okazało zbudowanie tego nie było problemem dla ekipy z Padniewka. Największym jednak problemem okazała się waga.
Kabina kierowcy, która wykonana została w mogileńskim zakładzie Europol z włókna szklanego miała 28 kg. Formę nasi rozmówcy wykonali sami ze styropianu.
- Zakładaliśmy, że kabina kierowcy będzie miała 10 kg. Jak się okazało, że ma 28 kg musieliśmy zejść z tą wagą do 10 kg, więc zaczęło się , bo warstwa tej ścianki była zdecydowanie za gruba. Gdy się okazało że szlifowanie nie pomogło i ta waga jest zbyt wysoka, po podpowiedzi zaczęliśmy nawiercać otwory. I faktycznie po nawiercaniu dziurka przy dziurce osiągnęliśmy wagę 7,40 kg. Oddaliśmy ją do lakiernika, który wyszpachlował i polakierował maszynę i teraz waży 10 kg, czyli tyle ile zakładaliśmy - dodał Bartek Molenda.
PROBLEM Z KSZTAŁTEM
Marcin Gryboś twierdzi, że na początku mieli także problem ze złapaniem kształtu, więc Roman Kończal przyniósł żywy obiekt na warsztat. Dokładnie go zmierzyli, jaka jest jego długość szerokość. - Proporcjonalnie zrobiliśmy tak, żeby nam pasowało do podwozia, i żeby nie przekroczyć maksymalnej szerokości i na tej makiecie przymocowaliśmy kabinę pilota na płasko do podwozia i do niego dopiero łapaliśmy druty. I tak dopasowaliśmy - opowiada Marcin Gryboś.Kabina, to postać zwierzęcia hodowanego w gospodarstwach. Konstruktorzy mieli w związku z tym problem z odzwierciedleniem w rzeczywistych kształtach jego głowy.
- I tutaj nie wiedzieliśmy jak rozgryźć ten problem. W rezultacie były cztery głowy. Pomagali nam znajomi. Wcześniejsze trzy odbiegały od naszych oczekiwań. Bo chcieliśmy, żeby ta głowa rzeczywiście przypominała oryginalną głowę. Żeby ludzie nie musieli się domyślać co to za stwór opierzony jedzie, tylko, żeby z daleka rozpoznali co to za zwierzę - dodał Marcin Gryboś.W rezultacie głowę ze styropianu wykonał mogileński rzeźbiarz Jacek Kurant.
- Jesteśmy zadowoleni i uzyskaliśmy to, co chcieliśmy, poza kolorem, który pierwotnie miał być brązowy. Lecz wiemy, że malując go stracimy tę puszystość, więc pozostał kolor biały - mówi Bartek Molenda.
PO KONKURSIE
Niezależnie od wyniku zamierzają przygotować ciekawą inscenizację do programu Mam talent. - A na poważnie, to chwila odpoczynku, bo koledzy mają już pełne rodziny, a my w ostatnim miesiącu spotykaliśmy się naprawę oprócz niedziel codziennie. I mimo wszystko, że jest to dobra zabawa i sprawiała ona nam dużo radości i frajdy, to już od kilku tygodni jest to również męczące. Założyliśmy, że chcemy brać udział w tym konkursie i wszystko zostało zaplanowane i tego się trzymamy, ale jest to już trochę męczące. I dla rodzin również. Ale chcemy promować i Padniewko, jak i powiat oraz gminę Mogilno - powiedział Bartek Molenda.
Gdy pojazd wytrzyma prezentację w Warszawie i wróci w całości, zespół ma w zamyśle, aby zaprezentować go mieszkańcom Mogilna.
- Jesteśmy bardzo wdzięczni mieszkańcom i instytucjom, które nam pomogły w pracach, nie tylko materialnie - mówią. Nie można tutaj pominąć rodziców Romana i Michała, którzy byli z ekipą codziennie. - Mama chłopaków codziennie piecze placek i dba o nasze zdrowie poprzez regularne posiłki - dodał Marcin Gryboś.
RAJD
Do Warszawy na II Wyścig Mydelniczek wraz z zespołem z Padniewka pojedzie dwoma autokarami 103-osobowa grupa kibiców, którzy na żywo zobaczą start naszej ekipy.
W rajdzie za kierownicą jako kierowca zasiądzie Bartek Molenda, natomiast pilotem będzie Marcin Gryboś. Michał i Roman będą odgrywać bardzo ważne role podczas inscenizacji oraz jako najsilniejsi członkowie zespołu będą mieli za zadanie jak najmocniej popchnąć pojazd, aby nabrał dobrej prędkości.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1075 (38/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze