Mogilno, ul. Magazynowa, budynek, zakup, rewitalizacja
Budynku magazynu nie kupią
18 radnych z wszystkich opcji politycznych zagłosowało wczoraj przeciwko kupieniu od GS budynku magazynu zbożowego. Uznały, że to ruina, a burmistrz nie daje im gwarancji pozyskania na remont budynku środków z rewitalizacji.
Wycena magazynu zbożowego przy ul. Magazynowej w Mogilnie jako całości (grunt + budynek) wynosiła 177.500 zł. Burmistrz Leszek Duszyński powiedział radnym podczas poniedziałkowych komisji, że po wstępnych rozmowach z prezesem GS, ustalono cenę na 88.200 zł brutto. Radny Konrad Andrzejewski komentował: - On powinien to oddać za złotówkę.
Kupno budynku zostało zaproponowane w ramach programu rewitalizacyjnego gminy i po przeprowadzonych konsultacjach społecznych. Teren ten spełniał wszystkie zapisy rewitalizacji. Jest terenem zdegradowanym. W ramach inwestycji odbudowana zostałaby także ul. Magazynowa, a między ulicą a torami kolejowymi zorganizowane byłyby parkingi. - Jest ogromna szansa pozyskać środki na remont tego budynku. Jaki będzie całkowity koszt w tej chwili nie wiemy. Trwają prace szacunkowe i projektowe. Byłoby to miejsce prowadzące szerszą działalność niż tylko kulturalną. Byłoby to centrum aktywności społecznej, gdzie każdy mógłby realizować swoje pasje - mówił koordynator ds. rewitalizacji dyrektor MDK Jan Szymański. Pomysł na funkcjonowanie w przyszłości budynku magazyny zawierał także wymagane przez Unię Europejską tzw. działania miękkie - szkoleniowo - edukacyjne i warsztatowe. Dyrektor wydziału rozwoju lokalnego Beata Motyka mówiła, że konkurs na dofinansowanie rozpisany byłby w jeszcze w tym roku, albo w I kwartale przyszłego.
Burmistrz Leszek Duszyński kilkakrotnie prosił radnych: - To państwa decyzja, my też musimy wiedzieć co robić. Od państwa zależy przyszłość budynku.
Teresa Kujawa mówiła: - Musimy się zastanowić czy nas na to stać. Ja jestem cała za tym, aby rozwijać kulturę. Zwróciła jednak uwagę, że radni dali zielone światło na rozwój kultury na terenie miasta. Na przykład na budowę potężnej biblioteki. - Nie wiem, jakie konsultacje były prowadzone, ale odczucia mieszkańców są różne chociażby co do miejsca lokalizacji tego przybytku kultury. Pytają co z dworcem, co z otoczeniem dworca PKP. Powiem szczerze, że mam mieszane uczucia - mówiła radna Kujawa. Burmistrz komentował: - Żałuję, że pani nie uczestniczyła w konsultacjach, bo to było blisko pani domu, na rynku.
Zwracała uwagę, że radni obiecali społeczeństwu dom dziennego pobytu dla osób starszych, dom samopomocy i najpierw trzeba wywiązać się z tej obietnicy. Tym bardziej, że do końca kadencji zostały tylko 2 lata.
- Przepraszam, kupimy i co dalej. Nie dostaniemy dofinansowania i zostaniemy z następną ruiną. Panie burmistrzu zastanówmy się, czy budżet wytrzyma utrzymanie tylu rodzajów różnych przybytków - pytała radna Kujawa.
Burmistrz Duszyński mówił, że jest zwolennikiem magazynu i gdyby był radnym głosowałby za. Już na środowej sesji zachęcał do takiego głosowania. - To była oddolna inicjatywa młodych ludzi, która broniła się, ale przez nieżyczliwość niektórych lokalnych polityków została zduszona. I teraz chcemy to reaktywować - mówił Leszek Duszyński.
Teresa Kujawa uważała, że zdegradowanym obszarem jest na przykład wieża ciśnień przy drodze do Szczeglina. Burmistrz zdziwił się. Spytał: - Chodzi tam pani? Usłyszał, że nie, ale ludzie tam chodzą z kijkami. - Może pan Majcherkiewicz tam chodzi - docinał radnej burmistrz Duszyński.
- Myślę, że nie będę odebrany, że jestem przeciwko kulturze bo jestem za, ale mamy piękny amfiteatr, mamy wiele budynków. Mnie przeraża tylko jedna rzecz. Nie daj Bóg, żeby coś nie wyszło z tą rewitalizacją, to czy ktoś sobie zdaje sprawę, ile będzie kosztowało rozebranie tego budynku. Tego budynku jak nie kupi gmina Mogilno to nikt go nie kupi. Nikt nie zainwestuje własnych pieniędzy, nawet gdyby prezes przekazał tą działkę z budynkiem za darmo. 200.000 zł nie starczy, żeby to zburzyć. Jakie tam trzeba włożyć pieniądze, żeby powiedzieć, ze jest to chluba gminy to dla mnie jest niewyobrażalna kwota - argumentował swój głos na nie radny Paweł Molenda. Zwracał uwagę jego zdaniem na inne, na faktyczne problemy gminy, jak chociażby parkowanie. - Nie pobudowaliśmy kilometra kanalizacji w tej kadencji, a o tym się nic nie mówi. Mamy problem z oczyszczalnią. Na dzień dzisiejszy kupowanie tego jest niezasadne, wręcz nie powinniśmy tego robić - twierdził radny Molenda.
- Nikt państwa nie zapewni, że dostaniemy dofinansowanie, bo nie wiemy tego - mówił burmistrz.
- I co wtedy zrobić - pytał radny Molenda. - No ja nie wiem, żeby była sprawa jasna - twierdził Leszek Duszyński.
Już na sesji radnych próbował do pomysłu kupna budynku przekonać szef Stowarzyszenia Artystycznego Magazyn Zbożowy Marcin Perek Stelmasik. Beskutecznie, do radnych nie trafiały żadne argumenty.
W głosowaniu 18 radnych z PO, PSL i Klubu Radnych Niezależnych zagłosowało przeciwko kupnu budynku. 2 radnych PO było za: Piotr Kaźmierczak i Łukasz Drzazgowski.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1288 (42/2016)
Komentarz
No future
Próba kupna przez gminę budynku magazynu zbożowego od razu była skazana na niepowodzenie. Wiedziałem o tym już 5,5 roku temu, gdy służby nadzoru zamykały magazyn. Nie jest możliwa rozmowa polityków o kulturze alternatywnej, w sytuacji gdy ta kultura czegoś od polityków oczekuje. Moja obserwacja poczynań radnych od 1990 r. pokazuje, że radni w ogóle nie potrafią rozmawiać o kulturze. Nie znają się na tym. Ta rozmowa najczęściej kończy się tym, że dają dużo albo mało pieniędzy na kulturę. A tak naprawdę na funkcjonowanie budynków kultury. Samo zgłębianie tajników kultury nie jest już mocną stroną radnych.
Teresa Kujawa lubi często mówić, że kultura to jej oczko w głowie. Pokazała na wczorajszej sesji, że kompletnie nie rozumie co to kultura alternatywna, kultura niezależna. Proponowała młodym ludziom ze Stowarzyszenia Artystycznego Magazyn Zbożowy, by korzystali z amfiteatru, boisk orlik czy hali widowisko - sportowej. Szczytem niezrozumienia było to, gdy zaproponowała zorganizowanie jakiejś imprezy w którymś z tych przybytków i napisanie na plakatach, że to impreza alternatywna. Wtedy jak to określiła ludzie na pewno przyjdą, bo to przecież nie będzie koncert operetkowy.
Radni cały czas zachowywali się tak, jakby nie wiedzieli o czym jest mowa. Pytali się burmistrza i Marcina Perka Stelmasika ze stowarzyszenia, o co wam właściwie chodzi, przecież my tyle robimy dla młodzieży i dla kultury. Oczywiście wszyscy radni jak jeden mąż bili się w piersi i zapewniali o swej dozgonnej miłości do kultury.
Próba pożenienia polityki i niezależnej kultury musiała się tak zakończyć. Powiem więcej, każda kolejna próba zakończy się tak samo. Polityk jak słyszy słowo niezależny czy alternatywny to staje się czujny. A nuż mi zagrożą, a nuż ciepłe krzesło radnego mi zabiorą. Co za alternatywni, co za niezależni, będą mi tu zakłócać błogi spokój gminny. Totalne niezrozumienie słów. Totalne niezrozumienie, o co chodzi w kulturze niezależnej.
Niemniej ważną sprawą jest to, że za te sznurki pociągają o wiele mocniejsi politycy niż ci zasiadający w Radzie Miejskiej. Kulturalne działania w magazynie zbożowym odbijały się echem w całej Polsce. Nigdy wcześniej i nigdy później w Mogilnie nie było tak udanych imprez kulturalnych. To była promocja Mogilna na taką skalę, jakiej sobie radna Kujawa nie potrafi nawet wyobrazić. I to praktycznie bez pieniędzy budżetowych albo z bardzo znikomą dotacją.
Przywrócenie magazynu zagrażało bardzo wpływowym politykom. Zmniejszało znacznie ich szanse wyborcze w starciu za dwa lata z burmistrzem Duszyńskim. Wiem o czym piszę i nie zamierzam się z tych słów wycofywać. Udział kilkuset osób każdorazowo w imprezach, to był naturalny elektorat obecnego burmistrza.
Należało to skasować, pod pretekstem używania wielkich słów: są ważniejsze potrzeby, nie tylko jest młodzież.
Mój szef powiedział mi, że w samym pomyśle, by o przybytek dla niezależnej kultury starać się u polityków jest już sprzeczność.
W latach 80. ubiegłego wieku, gdy SB wyrzucało nas z harcówki, graliśmy w garażach, ćwiczyliśmy w piwnicach. Tak naprawdę już teraz jest w Mogilnie gros wykonawców, którzy ćwiczą w takich właśnie miejscach, a potem wyjeżdżają do innych miast. Mogilno dla swej promocji z tych wykonawców właściwie nie ma żadnego pożytku. O tym radna Kujawa nie wspomni ani słowem. Prawdopodobnie dlatego, że jako miłośnik kultury - nie zdaje sobie z tego sprawy.
Czy w systemie totalitarnym czy w demokratycznym kultura niezależna nie może pytać się władzy, czy może istnieć. Musi to robić nie oglądając się na władzę. Musi to robić w garażach, piwnicach, na ulicy w przestrzeni publicznej. Tam jest jej miejsce. Musi patrzeć władzy na ręce i komentować to w happeningach, muzyce, graffitti, itp.
Proszenie władzy o cokolwiek jest poniżaniem się przed nią. Nie warto, wręcz nie wypada, sesja wczorajsza to pokazała.
Hasło brytyjskich punków z końca lat 70. ubiegłego wieku jest ciągle drogowskazem dla niezależnych działań. No future. No future for you.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1288 (42/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze