Reklama

Burmistrz proponuje likwidację Straży Miejskiej

Mogilno, straż miejska, uchwała, konflikt, komendant
    Burmistrz proponuje likwidację Straży Miejskiej
    Konflikt od lat między strażnikami a komendantem, brak zaufania do siebie, skargi składane nawzajem - to zdaniem Leszka Duszyńskiego główne przyczyny wniosku o likwidację tej formacji. Nie ma żadnego konfliktu, wyniki pracy są znakomite, ktoś podgrzewa sztucznie problemy - to reakcja komendanta Mirosława Kussa.

Komendant Mirosław Kuss tłumaczył na sesji radnym, że sprawa rzekomego konfliktu w Straży Miejskiej jest sztucznie i celowo podgrzewana                                    fot. Marek Holak

    ZASKOCZENIE
    Gdy na początku zebrania połączonych komisji Rady Miejskiej 27 marca przewodnicząca Elżbieta Sarnowska poprosiła o poszerzenie porządku obrad m.in. o projekt uchwały wniesiony przez burmistrza Mogilna Leszka Duszyńskiego o rozwiązanie Straży Miejskiej, na wielu twarzach pojawiło się zdziwienie i duże zaskoczenie.   Zaskoczony nie mógł być komendant Straży Miejskiej Mirosław Kuss, który o fakcie przygotowania takiej uchwały dowiedział się tego samego dnia w porannych godzinach w gabinecie burmistrza, w obecności jego zastępcy Jarosława Ciesielskiego. O projekcie uchwały była też mowa na wieczornym spotkaniu (26 marca) koalicji Wspólnoty, Przymierza i PiS.

Radny Stochliński ironizował: - "Jestem niezmiernie zadowolony, że bez względu na opcję polityczną, wszyscy są zadowoleni z pracy Straży Miejskiej"
    fot. Marek Holak - "Nie można likwidować instytucji tylko dlatego, że są w niej wewnętrzne problemy" - uważał radny Jacek Kończal       
fot. Marek Holak

    OPÓR OPOZYCJI
    Radny Stanisław Grela, prowadzący obrady, chciał przegłosować nowy porządek obrad, gdyż jak tłumaczył: - Uległ on niewielkim zmianom. Gwałtownie na te słowa zareagował radny lewicy Jan Thiede: - To nie są niewielkie zmiany. To są bardzo duże i istotne zmiany. Uchwała dotycząca rozwiązania Straży Miejskiej jest bardzo poważną sprawą. Zaproponował zdjęcie tego punktu z najbliższej sesji, po to, żeby przedyskutować to na komisjach osobno. - Powinniśmy mieć jednak troszeczkę czasu, żeby przygotować się do dyskusji na sesji. Nic się nie stanie, jeżeli podyskutujemy o tym na sesji najbliższej - gdyż, jak mówił radny Thiede, sesja 28 marca i tak jest przeładowana (około 30 punktów).
    Radny Stanisław Wojtasiński mówił: - Myślę, że w komisjach powinniśmy sobie przede wszystkim zadać pytanie, czy powinniśmy Straż Miejską rozwiązywać. Podobnie uważał radny Krzysztof Solarczyk. Mówił, że to temat zbyt poważny, wymaga głębszej analizy: - Pamiętam jeszcze, jaka była euforia, gdyśmy powoływali Straż Miejską. Miała to być wizytówka miasta.
    Radny Grzegorz Stochliński przekonywał, że przedstawiony przez burmistrza projekt dotyczy komisji. Wskazywał, że jest dobra okazja do dyskusji, gdyż obradują połączone komisje razem. - Możemy obradować do 2000 czy do 2200. Po to jesteśmy wybrani przez społeczeństwo, żeby taką sprawę m.in. dzisiaj rozpatrzyć. Zanim burmistrz nam uzasadni potrzebę rozwiązania Straży Miejskiej, my już odrzucamy taką możliwość. Nawet nie chcemy wysłuchać uzasadnienia tej propozycji. Uważam, że w dniu dzisiejszym powinniśmy tą sprawę rozwiązać. Nie ma co jej przeciągać. Państwo musicie zdać sobie sprawę, że to pan burmistrz bezpośrednio nadzoruje strażników, to burmistrz na co dzień współpracuje ze Strażą Miejską. Jeżeli uzasadnienie będzie właściwe i uzasadni to w sposób przekonywujący, to powinniśmy mieć tutaj także na względzie dobro pracy burmistrza i przyszłą współpracę z Radą Miejską - uważał radny.
    Przeciwnego zdania był Jan Thiede: - Nie stało się nic nadzwyczajnego, żeby nagle wprowadzić w ciągu 24 godzin pod obrady sesji tak poważną sprawę. Nic się nie stanie, jeśli za miesiąc przedyskutujemy ten projekt uchwały, posłuchamy uzasadnienia i podejmiemy decyzję. No, naprawdę nic się nie stanie. Dzisiaj jesteśmy zaskakiwani.
    PUNKT DLA KOALICJI
    Radny Stochliński był zdania, że na wtorkowych połączonych komisjach można przedyskutować ten punkt i wcale nie musi to oznaczać, że na sesji wniesiemy to pod obrady.
    - Co pan w ogóle mówi, przecież to jest proponowane do porządku obrad - oburzał się radny Wojtasiński. Radny Stochliński odparował: - Pan jest tak doświadczonym radnym, że powinien pan wiedzieć, że projekt porządku sesji głosujemy tylko na sesji i to bezwzględną ustawową większością głosów. Radny z Bielic uważał: - Panie radny, proponuję, żeby o tym o czym powinniśmy wiedzieć, to porozmawiali sobie na boku. Bo i tak nie przekonał mnie pan.
    Ostatecznie koalicja Przymierze-PIS- Wspólnota wygrała głosowanie. 10 radnych było za, 8 przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu. Projekt uchwały o likwidacji Straży Miejskiej znalazł się w programie obrad.
    Jacek Kończal i Jan Thiede już po głosowaniu mieli duże wątpliwości, czy porządek komisji nie powinno się głosować tak jak porządek sesji czyli bezwzględną większością głosów. Wątpliwości rozwiała jednak sekretarz gminy Mariola Źrałka, powołując się na Statut Gminy.
    BURMISTRZ UZASADNIA
    Leszek Duszyński mówił, że złożył tak szybko projekt uchwały o likwidacji Straży Miejskiej, chciał wywołać temat i rozpocząć dyskusję. - Straż Miejska budzi różne odczucia wśród społeczeństwa. Nie podważam jej roli i misji, do jakiej została powołana. Ja jeździłem, drodzy państwo, na zebrania wiejskie. Padały tam różne głosy. Broniłem straży, mówiąc, że powołana jest z naszych podatków. Niemniej nie można przejść obojętnie wokół wypadków i sytuacji, jakie miały ostatnio miejsce. Chciałem jeszcze państwu zwrócić uwagę, że to nie ja, ale szanowna Rada jest władna podjąć taką uchwałę - twierdził burmistrz. Mówił, że zadaniem własnym gminy jest dbanie o bezpieczeństwo gminy. Można to robić w różny sposób, na przykład mieć Straż Miejską, ale także wspierać w różny sposób policję. Komendant wojewódzki policji musi być poinformowany o zamiarze likwidacji Straży Miejskiej i takie zawiadomienie zostało wysłane: - Chciałbym, żeby rzeczywiście była duża merytoryczna dyskusja bez żadnych uprzedzeń.
    KOMENTARZ KOŃCZALA
    Radny koalicyjny Jacek Kończal, który jednak głosował przeciw wprowadzeniu projektu uchwały pod obrady komisji zarzucił burmistrzowi:  - Panie burmistrzu, ja chciałbym powiedzieć tylko tyle. Byłem ciekaw, jakie uzasadnienie pojawi się w tym projekcie. Gdyby wskutek pewnych problemów interpersonalnych, każda instytucja w tym kraju była rozwiązywana to nie byłoby tego kraju. Koniec komentarza. Burmistrz mówił, że zdaje sobie sprawę, że w mojej gestii leżą pewne problemy. - No właśnie, nie można likwidować instytucji, tylko dlatego, że są w niej wewnętrzne problemy - uważał radny Kończal.

Reklama
uli13a-m.tif  - "Nie stało się nic nadzwyczajnego, żeby nagle wprowadzić w ciągu 24 godzin pod obrady sesji tak poważną sprawę" - uważał radny Jan Thiede (z prawej)   fot. Marek Holak

    MOLENDA PRZECIW
    Radny Paweł Molenda mówił, że powołując Straż Miejską gmina poniosła jakieś koszty. Dofinansowując policję nie zabezpieczymy spraw porządkowych w takim stopniu, jak to robiła Straż Miejska. - Jest jakiś konflikt, ale to już nie nasz problem, to problem pana burmistrza, jak go rozstrzygnąć. Mówił, że jest przeciwny likwidacji SM - twierdził radny z Padniewka.
    PERSONALIA NALEŻĄ
    DO BURMISTRZA
    Radny Solarczyk był zdania: - Czytając uzasadnienie dochodzę do wniosku, że głównym problemem są zaistniałe konflikty personalne w Straży Miejskiej. Mówił, że burmistrz powinien przedstawić merytoryczną analizę działalności SM, bo na czym problem polega, na rozwiązywaniu konfliktów czy likwidowaniu instytucji. Jan Thiede dołożył argumentów: - Zostaliśmy zaskoczeni. Ja otrzymałem projekt uchwały o rozwiązaniu Straży Miejskiej i koniec kropka. Teraz pojawia się wiele wątków i wątpliwości. To co powiedzieli radni Kończal i Solarczyk. Nie jest naszą zmianą dokonywanie zmian personalnych. My możemy podjąć uchwałę o rozwiązaniu albo o nierozwiązaniu Straży Miejskiej. Sprawy personalne, to jest sprawa pana burmistrza, to jest sprawa jego kompetencji.
    Radny Strzelecki był zdania, że: - Wszystkich projekt uchwały na pewno zaskoczył. Panie burmistrzu, nie  ma tu jakiegoś wykręcania się, bo projekt uchwały mówi wyraźnie o likwidacji Straży Miejskiej. Przypomniał, że zaraz po objęciu funkcji komendanta przez Kussa był konflikt personalny w poprzedniej kadencji i część radnych brała udział w rozwiązaniu tego problemu pomiędzy strażnikami i komendantem: - Później Rada już się nie zapoznawała czy ten konflikt wzrastał czy nie. Mówił, że SM to najtańsza służba burmistrza: - Od tego jest pan burmistrz, żeby rozwiązywał problemy personalne, co do wymagań wykonywania zadań Straży Miejskiej. Nie oczekujmy od policji, że będzie stały 24-godzinny nadzór nad monitoringiem ze strony policji, bo tam również obsady personalnej nie ma i na to liczyć nie możemy.
    DUSZYŃSKI CIESZY SIĘ Z DEKLARACJI RADNYCH
Radny Molenda pytał, jak funkcjonował by monitoring, gdyby rozwiązać Straż Miejską. Burmistrz Duszyński mówił, że byłoby to stanowisko opłacane z budżetu gminy, z zatrudnionym pracownikiem i nie ma z tym żadnych problemów. Burmistrz wyjaśniał: - Ja powtórzę jeszcze raz. Świadomie wywołałem ten problem do dyskusji. Problemy były opisywane w gazecie, dochodziły do mnie głosy mieszkańców. Burmistrz podziękował radnym za głosy i mówił, że teraz już wie, iż sprawy personalne należą do niego. Była to aluzja do poprzednich zwolnień dyrektorów MDK i muzeum, tak bardzo krytykowanych przez dotychczasowy układ rządzący SLD i PSL. Na tej sesji tymczasem burmistrz usłyszał, że decyzje personalne należą do niego, co jak powiedział Pałukom, bardzo go cieszy.
     Burmistrz tłumaczył radnym: - To nie jest tak, że ja z panem komendantem nie rozmawiam. Rozmawiam i pan komendant wie, jaki mam stosunek do Straży Miejskiej. Proszę wierzyć. Zależy mi, żeby był porządek i bezpieczeństwo. Skoro wola państwa będzie taka, że tej uchwały nie podejmiecie, to dla mnie będzie sygnał czytelny, by wzmocnić Straż Miejską, by coraz skuteczniej mogła egzekwować przepisy prawa.
    PAN JEST NIEKONSEKWENTNY
    Radny Thiede zarzucił burmistrzowi: - Chciałbym podkreślić pewną niekonsekwencję i to bardzo dużą pana burmistrza. Jeśli pan burmistrz chciałby usłyszeć nasze opinie o Straży Miejskiej, to świetnie do tego nadaje się punkt programu sesji "Zapoznanie się ze sprawozdaniem z działalności Straży Miejskiej za rok 2006". Tutaj jest właśnie punkt, gdzie każdy może przedstawić swoje opinie o konkretnej działalności, natomiast pański projekt dotyczy likwidacji. Sprzeczność jest daleko idąca.
    Duszyński tłumaczył, że jest wielu radnych siedzących na tej sali, którzy przychodzili do niego i mówili, żeby podjąć kroki w sprawie Straży Miejskiej.
    DRUGIE DNO SPRAWY
    Radny Stochliński podsumował dyskusję: - Jestem niezmiernie zadowolony, że bez względu na opcję polityczną, wszyscy są zadowoleni z pracy Straży Miejskiej, że pracują bardzo dobrze i zgodnie z literą prawa. Takie mam odczucie, że taka jest po prostu państwa opinia. Jeżeli chodzi o sprawy personalne i zastrzeżenia do pracy pracowników Straży Miejskiej, to najlepiej przerzucić odpowiedzialność na pana burmistrza. Stochliński zdradził w pewnym momencie, że radni powinni wiedzieć, że są pewne przepisy prawa i burmistrzowi trudno wykonać ruch bez zgody i bez woli Rady Miejskiej. Chodziło tutaj o to, że stanowisko komendanta jest stanowiskiem mianowanym i nie ma żadnych szans na rozwiązanie przez burmistrza umowy o pracę, nawet, gdyby burmistrz bardzo tego chciał.
    Radny Kończal zauważył: - Pan radny odkrył teraz drugie dno tej sprawy. Jan Thiede dodał: - My tak rozmawiamy, ale wyczuwam, że do końca nie wiemy o co chodzi. Dlatego, że uzasadnienie jest tak ogólne.
    Radny Kończal tłumaczył Stochlińskiemu, że do radnych należy powoływanie i odwoływanie Straży Miejskiej jako instytucji: - My tu próbujemy za pomocą uchwały rozwiązać problem zespołu komendanta Kussa. To się nijak ma do tego. Co innego jest instytucja, co innego jest konkretna osoba.
    Radny Stanisław Żerdka powiedział, że radni powinni rozstrzygnąć czy Straż Miejska jest potrzebna czy nie: - Sprawa nie jest błaha, sprawa jest ważna, ale na to potrzeba trochę czasu.
    KUSS: KONFLIKTY SĄ PODGRZEWANE
    Mirosław Kuss tak tłumaczył radnym sytuację w Straży Miejskiej:  - Przyszła nowa osoba. Zastała pewien stan rzeczy. Pewne rzeczy trzeba było zmienić, bo nie do końca były zgodne z przepisami. Nikt nie wnioskował nigdy nawet o zwolnienie jakiegokolwiek strażnika. Wiedziałem, że przychodzę do tych ludzi i z tymi ludźmi pracować trzeba. Uważam osobiście, że normalnie rozmawiamy. My się możemy jako osoby prywatnie nie lubić, ale służbowo nie ma żadnych konfliktów. Rozmawiamy normalnie, stawiamy sobie zdania normalnie. Strażnicy świetnie te zadania wykonują. Oczywiście, że są problemy, one zawsze będą (...) Moim zdaniem, problem konfliktów Straży Miejskiej jest podgrzewany. Nie ma takich konfliktów. Są sprzeczki. Strażnicy mówią tak, ja mówię tak. Tak jak w normalnym wydziale. Jest szef i szef decyduje i odpowiada. Jeżeli ja przekroczę prawo i normy, proszę bardzo wyrzućcie mnie z kretesem. W ustawie jest zapisane, że jeżeli przekroczę przepisy prawa można oddać sprawę do sądu i sąd zdecyduje. Jeżeli ktoś uważa, że przepisy prawa są łamane, proszę to zgłosić do prokuratury. Sztucznie problem konfliktów w Straży Miejskiej jest podgrzewany od pewnego czasu. Jeżeli byłyby to nie sądzę, żeby strażnicy i ja osiągnęli takie wyniki w pracy. Te wyniki nie są moją wyobraźnią, to jest wszystko odnotowane. To jest wszystko w dokumentach. My działamy na zasadzie zdarzenia i odnotowania zdarzenia. I tu jest rzeczywista prawda o pracy Straży Miejskiej. Fakty medialne są faktami medialnymi. One nie muszą się w ogóle zgadzać z faktami rzeczywistymi.
    STRAŻNICY POWIEDZĄ PRAWDĘ
    Komendant Kuss mówił, że jeżeli radni chcą rozmawiać ze strażnikami, jeżeli mają taką wolę, spotkajmy się w komisjach: - Strażnicy powiedzą, oni nie okłamią. Oni powiedzą tak jak jest. Chyba, że coś tam. Ale wątpię. Spytajcie, rozmawiajcie, najpierw rozmawiajmy, a potem podejmujmy decyzję. Bo pozbawić 4 ludzi pracy - ja o sobie nie mówię - gdzie Krzysio Nowaczyk ma chore dziecko i on pójdzie na bruk. Młodzi  może pracę znajdą, ale starsi pracy nie znajdą.
    KRAŚNY KAZAŁ ZROBIĆ NOTATKĘ
    Radny Stanisław Grela spytał o notatkę zamieszczoną w poprzednim numerze Pałuk: - Czy to był incydentalny przypadek?   
    - Ja codziennie patrzę na kamery. Na przykład jak idzie pani radna, jak idzie pan radny. Ja widzę. Jest to zgodne z przepisami - tłumaczył się komendant.
    Kuss mówił, że takie działania są zgodne z przepisami, chyba że kamery byłyby umieszczone w ubikacji, przebieralniach, itp.: - To jest moja praca. Jeżeli ktoś uważa, że ten monitoring powinien być w innym miejscu lub zlikwidowany to przecież można to zrobić. W zeszłym roku otrzymałem od poprzedniego burmistrza polecenie w związku z artykułem, który pojawił się w "Pałukach" odnośnie spotkań w oświacie (Gniazdo Os, przyp. mah), z poleceniem takim, żeby sprawdzić czy to faktycznie pracownicy nie pracują i chodzą gdzieś tam, a powinni pracować czy też nie. To jest ta notatka. Pokazał radnym oryginał. - Jeżeli państwo widzą, to są tu wszyscy wpisani, jacy pojawili się od godziny 12:00 do godziny wpół do trzeciej i nie ma tu napisane, że na przykład pan Musidłowski... Tu są pokazani wszyscy, którzy pojawili się w tym czasie. I tu nie ma żadnego przekroczenia moich obowiązków. Pracodawca ma prawo sprawdzić, jak pracownicy pracują. Takie jest jego prawo. I o to wystąpił, a ja mu to dałem.
    Drugi przypadek był. Inny naczelnik sprawdzał inną sprawę, nie chcę o tym mówić. Dostała ta osoba (Krystyna Ziomkiewicz, przyp. mah) pozwolenie, przyszła sprawdzić i tyle. Trzeci przypadek był sprawdzenia rzekomego przeszukania biura pani sekretarz. Tu może się troszeczkę nie dogadaliśmy. Ja myślałem, że jest to uzgodnione z burmistrzem. Z tego co się okazuje, pan burmistrz mówi, że takich uzgodnień nie było. No cóż to takiego, że pani sekretarz poleca mi, mówi czy prosi, żebym sprawdził czy ktoś obcy wchodził do jej biura czy nie. Ten monitoring właśnie po to jest, właśnie po to. I to były trzy przypadki. Koniec - tłumaczył się nerwowo Kuss.
    Jednocześnie przekonywał radnych, że on w takim działaniu nie miałby żadnego interesu: - Żeby odtworzyć monitoring z jakiegoś dnia, proszę bardzo przyjdźcie, zobaczycie jakie to jest czasochłonne. Po co ja mam odtwarzać i zapisywać jakieś sprawy, które widzę na bieżąco. No idzie człowiek, wszyscy to widzą. Ja to widzę ponadto w monitoringu. Były trzy przypadki z polecenia przełożonych. Nie miałem zamiaru nikogo podglądać, nikogo - jak to jest mi sugerowane - inwigilować. Bo to nie o to chodzi. Te osoby nic złego nie robią, nie dokonują rozboju. Tu nawet nie jest stwierdzone czy on wszedł do oświaty czy do biura Rady Miejskiej i tak ot jest napisane, albo do biura Rady albo do oświaty. I taka moim zdaniem była intencja poprzedniego burmistrza. Polecenie wykonałem, jeżeli niezgodnie z przepisami to proszę mi to jasno powiedzieć, że niezgodnie z przepisami.
    JAK PRZECIEKŁY DOKUMENTY
    Radny Grela pytał, jak to się stało, że dokumenty (notatka służbowa), które nie powinny ujrzeć światła dziennego ujrzały je. - Społeczeństwo jest nieprzygotowane na pewne informacje prasowe, dlatego, że nie zna podstaw działania takiej telewizji przemysłowej. Takie informacje prasowe, jak docierają, to wzbudzają wśród mieszkańców duży szok. Nie wiem jak to się stało, nie umiem tego powiedzieć. Miałem ten dokument w notatniku służbowym, w teczce mojej, w biurze. Osobiście strażników nie podejrzewam. Być może inna osoba to zrobiła. Po prostu ktoś to wyniósł. Dobrze też byłoby pomyśleć nad tym, czy ta osoba się właściwie zachowała. Tu nikt o tym nie mówi. Nie podejrzewam pracowników Straży Miejskiej. 2,5 roku ze sobą pracujemy i nic mi do tej pory nie zginęło - uważał komendant Kuss.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 789 (13/2007)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości