Trzemeszno, burmistrz, pensja, sesja, wniosek
Burmistrzowi pensji nie zmniejszyli
Przeciwko był nawet radny Tadeusz Pawlak, który miesiąc temu był inicjatorem i wnioskodawcą obniżenia wynagrodzenia burmistrza. Dziś przekonywał radnych, by potraktować jego wniosek jako żółtą kartkę dla pracy burmistrza.
Tadeusz Pawlak najpierw zgłosił wniosek o obniżenie pensji burmistrza, ale ostatecznie głosował przeciw takiej obniżce fot. Roman Wolek ZA OPIESZAŁOŚĆ
Nie dojdzie jednak do obniżenia pensji burmistrza Krzysztofa Derezińskiego. Przypomnijmy, że miesiąc temu podczas sesji taki wniosek zgłosił radny Tadeusz Pawlak. Jak stwierdził, wszyscy narzekają na opieszałość burmistrza, a nic tak nie motywuje do pracy, jak pieniądze. Zaproponował więc, aby zastanowić się nad obniżeniem pensji burmistrza, na przykład przez obniżenie dodatku motywacyjnego o połowę. Burmistrz Krzysztof Dereziński zarabia 9.440 zł brutto. Na taką pensję składają się: wynagrodzenie zasadnicze - 5.200 zł, dodatek funkcyjny - 1.800 zł, dodatek za wieloletnią pracę w wysokości 20% wynagrodzenia zasadniczego oraz dodatek specjalny w wysokości 20% łącznego wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego. Burmistrz nie ma natomiast dodatku motywacyjnego.
Na sesję 29 czerwca trafił więc projekt uchwały zakładający zmniejszenie burmistrzowi dodatku funkcyjnego z 1.800 zł do 900 zł za okres od 1 lipca do 31 grudnia 2016 r.
WNIOSKODAWCA NIEOBECNY
Wcześniej, 22 czerwca podczas wspólnych obrad komisji zarówno radni z komisji finansowej jak i z komisji społecznej wydali opinię pozytywną co do wnioskowanej obniżki pensji. Burmistrz Dereziński zapowiedział wtedy, że jeśli jego pensja zostanie obniżona, to on obniży pensje np. kierownikom referatów ratusza i dyrektorom szkół, gdyż według burmistrza nie mogą oni mieć wyższych dodatków funkcyjnych od niego, skoro mają mniejszą odpowiedzialność. Na komisjach nie był obecny autor wniosku, czyli Tadeusz Pawlak. Przewodniczący Rady Miejskiej Sławomir Peno zapewniał jednak, że dzień wcześniej rozmawiał z radnym Pawlakiem i ten stwierdził, że będzie głosował za obcięciem połowy dodatku funkcyjnego dla burmistrza. Jednak Mieczysław Chojecki informował, że też rozmawiał z radnym Pawlakiem, jednak usłyszał zupełnie inne zdanie na ten temat.
ZMIENIŁ ZDANIE
Na sesji 29 czerwca burmistrz Dereziński podkreślił, że jest to dla niego bardzo ważna uchwała. Ponownie powtórzył, że mając najniższe wynagrodzenie w powiecie gnieźnieńskim, cięcie dodatku funkcyjnego spowoduje bezprecedensową sytuację, że kierownicy referatów, dyrektorzy szkół, osoby które pełnią mniej odpowiedzialne funkcje będą odbierały większe pieniądze. Dodał również, że przy tak ważnej sprawie napisanie w uzasadnieniu jednego słowa - opieszałość, to jest trochę mało.
Jak się jednak okazało, autor wniosku o obniżenie pensji burmistrza zmienił swoje zdanie na ten temat. Radny Pawlak na sesji tłumaczył, iż jego wniosek był impulsem na pewne postępowania burmistrza, ale zaapelowałby do radnych, żeby było to potraktowane jako żółta kartka dla burmistrza, żeby zrozumiał on, że Rada też może mu obciąć wynagrodzenie. Wyjaśniał, że był przekonany, iż jest jakiś fundusz motywacyjny, który można zabrać, a okazuje się, iż jest stałe wynagrodzenie. Prosił więc radnych, aby jednak nie obcinali pensji burmistrza.
Innego zdania był Sławomir Peno, który stwierdził, iż trzeba być konsekwentnym, jednak zastrzegł, że jeżeli burmistrz będzie do końca roku pracował tak jak w maju i czerwcu, to byłby za podwyższeniem pensji. Podkreślił, że pamięta słowa radnego Pawlaka o tym, aby zmobilizować burmistrza do pracy.
BURMISTRZ ŻYCZYŁ ZDROWIA
Według Sławomira Peno jeśli ktoś pracuje to powinien podpisywać listę i być w pracy. Komentował również, że burmistrz ma i tak całkiem wysokie uposażenie w porównaniu do innych osób, więc jego obniżenie i tak nie byłoby wielką karą.
- A jak ja cofnąłem się trochę do tyłu w czasie i przeczytałem, że nie był pan przez 420 dni w pracy przez dwie kadencje, no to uważam, że to nie jest żadna kara 900 zł dzisiaj, to jest symboliczna kara, na pół roku. I to nie nazwałbym karą nawet, no bo kara byłaby jakby ktoś komuś o połowę śmignął pensję - zwracał się do burmistrza przewodniczący RM i proponował, aby przegłosować projekt uchwały a w styczniu 2017 r. przyjąć wyższą stawkę dla burmistrza jeśli będzie pracował tak jak w maju i czerwcu.
Krzysztof Dereziński zapewnił, że jak podpisuje listę, to znaczy, że pracuje. Przyznał, iż może to jest do przemyślenia, że za mało był w biurze, a za dużo było wyjazdów.
- Natomiast nie wracajmy do moich pobytów w szpitalu 420 dni, uważam to niestety za ciosy poniżej pasa, że ciągle się przypomina. To nie było symulowanie. Byłem chory, mam na to dokumenty i szpitalne, i w ogóle inne. Nie leczyli mnie jacyś weterynarze, tylko najwyższej klasy profesorowie. Ja wszystkim życzę zdrowia i naprawdę przypominanie tego, że chorowałem, że nie byłem, bo ktoś tam wystąpił z wnioskiem, żeby podać ile byłem nieobecny w kadencji i za mało mu się wydawało, to sobie przypomniał, że 13 razy leżałem w szpitalu w poprzedniej, i sobie policzył, to 400 dni dla przeciętnego człowieka, rzeczywiście - jak przeczyta, nie było go 400 dni to może spytać się kiedy był - komentował burmistrz, po czym dodał, że nie chce widzieć wyników głosowania i opuścił obrady.
NIE OBRAŻAĆ ARTYSTÓW
Sławomir Peno tłumaczył, że skoro radny Pawlak zgłosił wcześniej swój wniosek, a teraz się wycofuje, to tym samym się kompromituje.
Odpowiadając na to Tadeusz Pawlak zauważył, że jego wniosek przyniósł pewien skutek, bo burmistrz pracuje trochę lepiej. Przypominał też o zachowaniu na jednej z wcześniejszych sesji Marka Walczaka komentując, iż przewodniczący komisji mu na to przyzwalali.
- To też było chyba niegodne naszej Rady. Pan Dalewski powiedział, że nie chce pracować w cyrku. No nie obrażajmy artystów, w cyrku pracują artyści - komentował Tadeusz Pawlak, odnosząc się do słów radnego Dalewskiego z obrad komisji sprzed tygodnia.
Na te słowa zareagował Kacper Lipiński tłumacząc, że już któryś raz słyszy o pracy w cyrku.
- Panowie, po co przychodzicie jak cały czas jesteście w tym cyrku, no po co chcieć przychodzić do cyrku? Nikt wam nie każe przychodzić. No ile razy można to powtarzać? Zmusza was ktoś, żeby przychodzić do cyrku? - pytał radny Lipiński.
- Do cyrku trzeba czasami przyjść, żeby coś naprawić - odpowiadał Maciej Dalewski dodając, że jego komentarz odnosił się do tego, że radni biorą pieniądze, a w Radzie jest cyrk.
WNIOSEK UPADŁ
Ostatecznie jednak w głosowaniu wniosek o obniżenie pensji burmistrza został odrzucony przez większość radnych, mimo że wcześniej był pozytywnie opiniowany na obradach komisji. Wpływ miało na to głównie wstrzymanie się od głosu przez Macieja Dalewskiego, mimo głosowania wcześniej za na komisjach oraz głosowanie przeciw własnemu wnioskowi przez Tadeusza Pawlaka. Przeciw głosowało w sumie 7 radnych. Oprócz Pawlaka byli to: Michał Behnke, Mieczysław Chojecki, Maria Dziel, Przemysław Woźny, Ludwik Macioł i Renata Wiśniewska. Za było 5 radnych: Kacper Lipiński, Zbigniew Matelski, Maria Sobieszak, Sławomir Peno i Daniel Bisikiewicz. Od głosu wstrzymał się tylko Maciej Dalewski.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1273 (27/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze