Reklama

Burmistrzu, kup Pan portal

...w sumie nie chciałby tych nagrań ujawniać...
     Burmistrzu, kup Pan portal
    Leszek Duszyński: - Wiem teraz, że grupa ta jest zdolna do najgorszego świństwa, aby wygrać wybory. We wtorek złożył zawiadomienie do prokuratury. W tle są taśmy, zakamuflowany szantaż, Bartosz Nowacki i osoba podpisująca się jako (pak).

Lipiec 2010. Uroczystość z okazji rewitalizacji mogileńskiego parku - "Ależ proszę Panie Burmistrzu. Pan idzie pierwszy" - mówi Bartosz Nowacki do Leszka Duszyńskiego. "Nie to Pan idzie pierwszy, panie marszałku" - mówi Duszyński do Nowackiego. Wtedy Nowacki ruszył pierwszy. fot. Joanna Świetnicka

    TAŚMY
    Nikt, z kim rozmawialiśmy, nagrań nie słyszał, ale podobno istnieją. Chodzi o nagrania, które miały (mają?) być wyciągnięte w czasie kampanii wyborczej, umieszczone w Internecie i użyte dla skompromitowania obecnego burmistrza Leszka Duszyńskiego. Prawdopodobnie zostały nagrane w lokalu Platformy Obywatelskiej przy pl. Wolności w Mogilnie, podczas licznych cotygodniowych spotkań członków PO i radnych rządzącej Mogilnem koalicji. Co jest na tych taśmach - nie wiemy.
    Leszek Duszyński potwierdził nam te rewelacje. - Rzekomo miałem używać tam niecenzuralnych słów - mówi burmistrz. O taśmach powiedział mu jeden z członków władz mogileńskiego koła PO Norbert Bembenek, który mówił burmistrzowi, że o nagraniach dowiedział się od Pawła Krzyżana, czyli od osoby, która je zamierzała w odpowiednim momencie do Internetu wrzucić. Burmistrz o taśmach dowiedział się 17 września. Wczoraj próbowaliśmy rozmawiać z Norbertem Bembenkiem, miał jednak po południu wyłączony telefon.
    - Od wielu miesięcy jestem bezpardonowo atakowany, obśmiewany i szkalowany w Internecie, dlatego w pierwszej chwili ta wiadomość nie zrobiła na mnie większego wrażenia - mówi.
    TELEFONY
    Aż do dnia 20 września. - Wtedy, w poniedziałek zadzwonił do mnie pan Bartosz Nowacki. Było to rano. Poinformował mnie, że rozmawiał z kimś, kto mnie nagrał i ten materiał będzie wykorzystany w walce przeciwko mnie. Pan Bartosz Nowacki wspomniał o tym, mówiąc, że ten ktoś to Paweł Krzyżan i w sumie nie chciałby on tych nagrań ujawniać, ale będzie musiał, gdyż grupa mi nieprzychylna chce to wykorzystać - burmistrz ujawnia nam przebieg rozmowy.
    Dalszy charakter rozmowy telefonicznej - jak mówi burmistrz - zdumiał go. - Według Bartosza Nowackiego, Paweł Krzyżan z chęcią by się pozbył swego portalu internetowego, sprzedając go za 10.000 zł. Bartosz Nowacki zaproponował mi wówczas spotkanie u niego z Pawłem Krzyżanem o godzinie 17:00 - mówi burmistrz. Do spotkania miało dojść w domu Bartosza Nowackiego w Świerkówcu. - Po godzinie 15:00 w ten sam dzień Bartosz Nowacki ponownie do mnie zadzwonił, aby umówić się konkretnie na rozmowę. Uznałem jednak, że nie będę brał udziału w takim spotkaniu, gdyż wiele rzeczy nie było dla mnie zrozumiałych. Poinformowałem o tym Bartosza Nowackiego. Ten ponownie wspomniał o Pawle Krzyżanie, że zamyka on interes i chce sprzedać swój portal za 10.000 zł - opowiada przebieg rozmowy.
    Leszek Duszyński mówi, że całą rozmowę z Bartoszem Nowackim odebrał od razu w sposób jednoznaczny. - To ja miałem kupić ten portal lub znaleźć kupca, w zamian za niepublikowanie tych materiałów z nagrań - tak ocenia telefony z 20 września. Odebrał rozmowę jako klasyczną formę szantażu.
    Spytaliśmy Bartosza Nowackiego, dlaczego 20 września dwa razy dzwonił do burmistrza Duszyńskiego i proponował mu spotkanie, by załatwić sprawę taśm z nagraniami, jakie podobno ktoś ma mieć na niego. - To jest trochę dziwne pytanie, powiem szczerze. Po prostu przekazałem informację, którą od kogoś otrzymałem. Chciałem pana burmistrza poinformować, że taka sytuacja ma, może mieć miejsce. Czy proponowałem burmistrzowi spotkanie? To była rozmowa luźna. Nie wiem, w jakim kontekście chce to pani napisać. Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Rozmawialiśmy szczerze i poinformowałem burmistrza, że ktoś coś planuje, ale to była informacja taka pobieżna. Ja szczerze mówiąc tych taśm nie widziałem i ich nie słyszałem. I jeszcze proponowano mi, że mogę panu burmistrzowi jakąś próbkę dostarczyć. Powiedziałem, że nie chcę mieć kompletnie nic z tym wspólnego. I to jest wszystko - mówi Bartosz Nowacki, według którego tych nagrań miało być w sumie dużo - 2 gigabajty danych (taką informację przekazał burmistrzowi).
    Spytaliśmy Bartosza Nowackiego, czy nie uważa, że był to ukryty szantaż w stosunku do Duszyńskiego. - Powiem szczerze. Nie chcę być tak w tą sprawę kompletnie zamieszany. Zresztą też rozmawiałem z panem posłem Lenzem na ten temat, że coś takiego może mieć miejsce. Pan poseł stwierdził, że warto dać to do prokuratury. Jeśli będzie trzeba zeznawać, to oczywiście, ale ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego - tłumaczył reporterowi. Bartosz Nowacki. Sam sprawy do prokuratury jednak nie oddał.
    Wczoraj rozmawialiśmy z Pawłem Krzyżanem. Spytaliśmy go, czy jest w posiadaniu taśm, które mogą szkalować burmistrza. - No, czegoś takiego nie posiadam. Nawet o czymś takim nie słyszałem. Na 100% jest to nieprawda - mówi. Gdy powiedzieliśmy mu, że takie informacje Bartosz Nowacki przekazał Leszkowi Duszyńskiemu, powiedział: - No nie wiem, skąd on ma takie informacje.
    GAZETY
    Przez 3 tygodnie nic praktycznie w sprawie się nie działo. Aż do dnia 15 października. Wtedy w różnych miejscach pojawiła się nibygazeta Głos Mogilna. W mieście wykładana była w sklepach, natomiast na wioskach podrzucana pod drzwi domów, wkładana do skrzynek, itp. Artykuły w tej gazecie nie są podpisane imieniem i nazwiskiem, poza pseudonimem Irokez oraz (pak) i informacjami o przedrukach z Internetu. Nazywamy ten druk nibygazetą, bo z jednej strony ma tytuł jak gazeta, ale z drugiej strony - nie posiada cech, pozwalających uznać go za gazetę - nie ma stopki redakcyjnej ani jakichkolwiek oznaczeń, które mogłyby identyfikować autora lub instytucję, ewentualnie wskazywać, że jest to materiał jakiegoś komitetu wyborczego.
    Po przeczytaniu tego druku burmistrz oświadczył: - Wiem teraz, że grupa ta jest zdolna do najgorszego świństwa, aby wygrać wybory. Dopiero teraz po tych publikacjach zacząłem kojarzyć pewne fakty z wcześniejszymi telefonami. Postanowił oddać sprawę do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie, by ta ustaliła, kto jest autorem tego druku. - Nie zrobiłbym tego, gdyby osoby, które mnie tam szkalują, miały odwagę podpisać się pod artykułami oraz gdyby był tam umieszczony adres redakcji - mówi. Burmistrz zwraca uwagę, że w takim wypadku ordynacja wyborcza pozwala osobom atakowanym na skuteczną obronę przed sądem w trybie przyspieszonym: - Ja takiej możliwości nie mam, gdyż nie ma w gazecie oznaczonego komitetu wyborczego, firmy, osoby... Nikt ze mną także nie rozmawiał na temat poruszanych w artykułach problemów. Ostatecznie burmistrz złożył do mogileńskiej prokuratury pismo we wtorek 19 października około 14:00.
    Pomimo braku stopki redakcyjnej pewne elementy wskazują na podobieństwo Głosu Mogilna do wydawanych wcześniej przez Starostwo Powiatowe w Mogilnie biuletynów. Przypomnijmy, że Starostwo Powiatowe w Mogilnie 2 i 16 września wydało numery bezpłatnego Biuletynu Informacyjnego Powiatu Mogileńskiego. Gazeta wydawana za publiczne pieniądze okazała się jednak nielegalna, gdyż tytuł nie był zarejestrowany w sądzie. Opozycja z Piasta zarzuciła wtedy staroście Tomaszowi Barczakowi, że wydaje publiczne pieniądze na gazetę, by promować własną osobę. Starosta nie potrafił wówczas odpowiedzieć radnym podczas sesji powiatowej, kto w gazecie starostwa podpisuje się (pak) i (samorządowiec). Powiedział, że nie wie, gdyż za redagowanie gazety odpowiedzialny był sekretarz powiatu. Sprawa ta była o tyle dziwna, że w numerze z 16 września starosta udzielił biuletynowi wywiadu, a jego rozmówcą był nie kto inny tylko (pak). Pałuki spytały sekretarza Stefana Łukomskiego, kto to jest (pak) i (samorządowiec). Odpowiedział nam - choć gazeta ukazywała się bezprawnie i nie korzystała z dobrodziejstw zapisów prawa prasowego - że autorzy artykułów zgodnie z prawem prasowym mogą pozostać anonimowi oraz, że nie życzą sobie, by ujawniać ich nazwisk.
    Kolejny numer biuletynu już się nie ukazał. Za to 14 października wyszła bezpłatna jednodniówka Informator Powiatu Mogileńskiego. A następnego dnia - bezpłatny Głos Mogilna.
    Wszystkie te trzy tytuły łączy ta sama szata graficzna. Łączy także podpis (pak). Ślady powiązań są na tyle wyraźne, że w Głosie Mogilna i w Informatorze Powiatu Mogileńskiego jest zamieszczony ten sam artykuł podpisany (pak).
    Bartosz Nowacki zapewnił reportera, że kompletnie nic nie ma wspólnego z Głosem Mogilna. - Jeżeli związałem się z Platformą Obywatelską, to nie mam zamiaru, nigdy nie miałem zamiaru, atakować tego ugrupowania, z którego będę startował - zapewnia.

Marek Holak
współpraca
Joanna Świetnicka

Reklama

 

Komentarze

     Użyczyć pleców i jeść żabę
    Gdy wybierałem pracę dziennikarza, nie wiedziałem, że zostanę prorokiem. 16 września pisałem na tym miejscu: „...tendencje do obrastania partii władzy w karierowiczów, którzy przeszkadzają w skutecznym sprawowaniu władzy. Tych karierowiczów burmistrz-platformer musiałby legitymizować (ba! nawet może wciągnąć na swoich plecach do samorządu!)”.
    I oto znamy już listę Platformy Obywatelskiej do mogileńskiego powiatu. Na pierwszym miejscu - popularny burmistrz (gdyby nie był popularny, nie dawaliby go na frontmana), na drugim - były członek Samoobrony. Gratuluję Grzegorzowi Schetynie i Tomaszowi Lenzowi znakomitego sojusznika. Rozumiem, że w przeddzień wyborów samorządowych chcą poszerzyć elektorat tej partii o wyborców, głosujących w czasach „wzmożenia moralnego” na partię Andrzeja Leppera. Znakomity pomysł, nie wiem tylko, co na niego powie twardy elektorat Platformy.
    Nie wiem też, po co burmistrz Mogilna chce jeść tę żabę. Zagranie polityczne aż nazbyt czytelne. Zwolennicy Leszka Duszyńskiego głosują na niego do powiatu, ale on rezygnuje z mandatu, bo przecież zostanie przez tychże samych zwolenników wybrany burmistrzem (uwaga - znów przyjmuję rolę proroka, wybaczcie mi, ale naprawdę uważam, że szanse Duszyńskiego na zdobycie mandatu burmistrza są duże) i do powiatu wchodzi Bartosz Nowacki. Gratuluję, serdecznie gratuluję burmistrzowi Mogilna roli, w jakiej jest obsadzony.
    Jestem ciekaw, jestem bardzo ciekaw i myślę, że informacje takie zostaną ujawnione, kto będzie kandydatem Platformy na starostę mogileńskiego. W grę dotąd - według mnie - wchodził jedynie Przemysław Zowczak - obecny wicestarosta (zostawmy na boku dziecinne zastrzeżenie, że jest ze Strzelna i nie może być starostą; starosta żniński jest z Janowca). Przemysław Zowczak - naturalny kandydat na to stanowisko w przypadku, gdyby to Platformie, a nie PSL-owi udało się po powiatowych wyborach montować koalicję. Ale tydzień temu przyszło mi na myśl, że może to Bartosz Nowacki szykowany jest przez Platformę na najwyższe stanowisko w powiecie? 
    To się Polska zdziwi! W powiecie mogileńskim spadochroniarz z Samoobrony kandydatem na starostę. Nie chce mi się wierzyć, ale czy to jest niemożliwe?
    A będzie to zaiste znakomity kandydat. Kandydat, który składa swojemu koledze z listy, koledze, na którego plecach ma wjechać do samorządu, propozycję kupna portalu internetowego w taki sposób, że burmistrz odbiera to jako szantaż. Jednym słowem kandydat, który spełnia wysokie standardy osobowe i moralne, stawiane przez Donalda Tuska ludziom, którzy z ramienia PO mają sprawować funkcje publiczne.

Reklama

Dominik Księski

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości