Reklama

Byli Marycha i Zdzichu, zabrakło burmistrza

Poniedziałkowe zebranie osiedla nr 2 w Trzemesznie cieszyło się dość dużym zainteresowaniem mieszkańców

fot. Roman Wolek

Trzemeszno, zebranie, osiedle, spotkanie, burmistrz, finanse
   Byli Marycha i Zdzichu, zabrakło burmistrza
     Cztery miesiące temu Krzysztof Dereziński na zebranie spóźnił się. Teraz nie przyszedł w ogóle. Część mieszkańców wyrażała z tego powodu niezadowolenie. - Burmistrz się boi przyjść - komentowała głośno Maria Chudaś.

     BYŁO NERWOWO
     12 marca wieczorem odbyło się zebranie mieszkańców osiedla nr 2 w Trzemesznie. Było to pierwsze spotkanie mieszkańców tego osiedla od zebrania z 22 listopada ubiegłego roku, na którym doszło do ostrych spięć słownych. Niektórzy uczestnicy wyrażali wtedy oburzenie, iż na zebranie mocno spóźnił się burmistrz Krzysztof Dereziński. Kilku mieszkańców dając wyraz swojemu niezadowolenia z tak późnego przybycia burmistrza opuściło wtedy obrady. Później nerwy poniosły burmistrza po wypowiedzi Jacka Zielińskiego, przewodniczącego komisji rewizyjnej osiedla nr 2.
     - Pan na razie stęka i nic nie zrozumiałem. Mam dosyć pańskiego bla, bla. Każdy może szczekać. Nie po to tu pędziłem jak wariat, żeby takiego oszołomstwa słuchać - krzyczał wtedy burmistrz Dereziński.
     Do przebiegu zebrania burmistrz odnosił się także dwa dni później podczas obrad komisji finansowej Rady Miejskiej.

Według wiceburmistrza Jankowskiego, potoczna nazwa osiedla „Manhattan” wzięła się z dużego dofinansowania przez gminę tej części miasta

Reklama

fot. Roman Wolek

     O przebiegu obrad mieszkańców osiedla nr 2 mówił wtedy: - Przyjdzie Zdzichu, Rychu. Ma w dupie miasto. On przyjdzie po to, żeby zaistnieć, bo będzie gazeta. On przyjdzie dowalić burmistrzowi. Z nim przyprowadzi Marychę, Zdzichę. Komentował także, iż prasa lokalna nie zauważa, że niektóre zebrania organizowane są tylko po to, żeby dokopać burmistrzowi.
     - Przyjdzie Jacek, placek, czy nie wiem kto. Nie wyartykułuje zdania. Bo, żeby miał merytoryczny głos w dyskusji. A za nim Zdzichu, Rychu i ten. Wszyscy przychodzą wyć na burmistrza. To jest cel tych zebrań - mówił burmistrz Dereziński. Kilka tygodni później burmistrz na sesji oraz na łamach prasy przepraszał za swoje zachowanie podczas komisji finansowej.
     BEZ BURMISTRZA
     Na poniedziałkowym zebraniu było ponad 30 mieszkańców osiedla nr 2. Burmistrz Krzysztof Dereziński nie przybył na obrady. Jak wyjaśniali przewodniczący zarządu osiedla Zbigniew Matelski oraz wiceburmistrz Dariusz Jankowski, burmistrz musiał być w tym czasie na innym zebraniu.
     Jeden z uczestników zebrania, Dariusz Malach komentował, że ma prawo oczekiwać, iż burmistrz też przyprowadzi swoją osobę na zebranie. Maria Chudaś proponowała, żeby zrezygnować z organizowania zebrań mieszkańców osiedla, jeśli burmistrz nie będzie na nie przychodził. - Burmistrz się boi przyjść - dodała mieszkanka osiedla nr 2.
     Na początku zebrania Zbigniew Matelski przedstawił wnioski zarządu sformułowane w ostatnim czasie oraz to, w jaki sposób zostały one załatwione. Wiceburmistrz Dariusz Jankowski i Paweł Piechowiak z trzemeszeńskiego UMiG przedstawili zakres inwestycji, które zaplanowano w 2012 r.

Reklama
Dariusz Malach mówił, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby burmistrz Dereziński też przyprowadził na zebranie swoją osobę fot. Roman Wolek

     TRUDNA SYTUACJA
     Jacek Zieliński pytał o kondycję finansową gminy i czy warto robić jakieś inwestycje, skoro ciągle pojawiają się jakieś należności, z których gmina musi się wywiązywać.
     Skarbnik gminy Maria Kiełpińska wyjaśniała, że sytuacja finansowa gminy jest trudna, a bieżący rok jest bardzo ciężki. Jak tłumaczyła, żadna tegoroczna inwestycja nie jest realizowana ze środków gminy, tylko z pożyczek i kredytów. Poza tym skarbnik informowała, że gmina musi przejąć zobowiązania wynikające z połączenia TPK i ADM, są prowadzone rozmowy w sprawie roszczeń finansowych powiatu na prowadzenie gimnazjum oraz w sprawie przedpłaty firmy Paroc za odpady. Dodatkowo gmina musi oddawać do Urzędu Skarbowego pieniądze, które trafiałyby do gminy, na poczet zobowiązań powstałych przez błąd notariusza w sprawie podatku za sprzedaż RSP w Lubiniu, a w gminnej kasie jest obecnie tylko 200.000 zł wolnych środków.
     Dariusz Jankowski zwracał uwagę, że zadłużenie gminy bierze się z tego, że w ostatnich latach był prawdziwy boom inwestycyjny, a ta gmina, która się nie zadłuża, robi błąd, bo się wtedy nie rozwija.
     MANHATTAN BEZ CHODNIKA
     Mieszkańcy obecni na zebraniu zgłosili kilka wniosków do realizacji, szczególnie w okolicach SP nr 1 oraz osiedla przy ul. Kochanowskiego.
     Upomnieli się m.in. o naprawę nawierzchni ul. Szkolnej, która została zniszczona przez ciężkie samochody podczas modernizacji oczyszczalni ścieków. Kierownik referatu inwestycji Paweł Piechowiak zapewnił, że zostanie to sprawdzone i w razie zniszczeń wyegzekwuje się naprawę drogi od wykonawcy remontu.
     Kilku mieszkańców apelowało o utworzenie chodnika w rejonie osiedla nad jeziorem, gdyż jego brak może doprowadzić kiedyś do wypadku. Jak komentowali, osiedle przy ul. Kochanowskiego jest zapomniane.
Protestowali przeciwko takim komentarzom Paweł Piechowiak i wiceburmistrz Dariusz Jankowski. Paweł Piechowiak przypominał o kanalizacji wykonywanej w ostatnim czasie, a wiceburmistrz Jankowski podkreślał, że osiedla to było jednym z najbardziej dofinansowanych i stąd też wzięła się jego potoczna nazwa Manhattan.
     SIEDZĄ W KARTONACH
Andrzej Leśniewski zwracał uwagę na potrzebę instytucjonalizacji i znalezienia siedziby muzeum w Trzemesznie. Przypomniał, że obecny rok jest ostatnim, w który muzeum może funkcjonować w pomieszczeniach SP nr 1.
     - Siedzimy na walizkach, siedzimy w kartonach - przypominał, informując, że trzech wolontariuszy zajmuje się obecnie archiwizacją i pakowaniem zbiorów.
Wiceburmistrz Jankowski zwracał uwagę, że aby mówić o instytucjonalizacji muzeum to musi być najpierw jego siedziba. Jak informował, rozmowy z kurią w sprawie ewentualnego przejęcia przez gminę zabytkowego alumnatu i utworzenia tam muzeum nadal trwają.
     Obecny na zebraniu mieszkaniec osiedla, były wiceburmistrz Zygmunt Nowaczyk przypomniał, że gdyby była wcześniej dobra wola, to siedziba muzeum mogła być w budynku przy ul. Dąbrowskiego, tam gdzie obecnie powstaje prywatne przedszkole. - Wtedy pomieszczenia stały puste. Ale nie było decyzji - komentował Zygmunt Nowaczyk.
     Jacek Zieliński proponował, żeby muzeum umieścić w pomieszczeniach dworca PKP. - A niech alumnat ksiądz sobie remontuje - radził.
     DZWONIĆ NA POLICJĘ
     Część zebrania poświęcono tematowi bezpieczeństwa. Zbigniew Matelski apelował do obecnego na spotkaniu dzielnicowego starej części miasta Sebastiana Kwiecińskiego o większą ilość patroli, szczególnie wieczorami, w rejonie pl. Kosmowskiego, na al. Kowalskiego w kierunku cmentarza, a także w pobliżu jeziora za remizą strażacką.
     Sebastian Kwieciński wyjaśniał, że zwykle wieczorami służbę pełni dwóch policjantów, a muszą oni patrolować teren całej gminy. Ale apelował, aby telefonicznie informować o wszelkich zdarzeniach i - jak zapewnił - funkcjonariusze zawsze będą wtedy reagować.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1048 (11/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości