Orchowo
Były sekretarz gminy atakuje wójta
Jarosław Hendrysiak uważa, że firma, która chce budować wiatraki na terenie gminy, nie powinna finansować planów przestrzennych dla terenów pod tę inwestycję. Wójt Pryka się z tym nie zgadza i w rewanżu ostro krytykuje byłego sekretarza gminy.
Były sekretarz gminy Orchowo uważa, że specjalna komisja powinna zbadać okoliczności dotyczące zamiarów sporządzenia planów przestrzennych dla terenów pod wiatraki BYŁY SEKRETARZ PISZE
Jarosław Hendrysiak, były sekretarz gminy Orchowo a obecnie prezes Słupeckiego Gospodarstwa Komunalnego, przesłał obszerny list kierowany do przewodniczącego Rady Gminy Hieronima Adamczyka i całej Rady Gminy. Pismo przesłał także do wiadomości naszej redakcji. W liście tym Jarosław Hendrysiak odnosi się do spraw związanych z planowaną budową parku elektrowni wiatrowych w gminie Orchowo.
Przypomnijmy, że 23 wiatraki na terenie gminy planuje wybudować firma Windbud. 12 z nich ma powstać w rejonie Osówca i Wólki Orchowskiej, a 11 w rejonie Różanny, Orchowa i Bielska. Pomysł budowy elektrowni wiatrowych spotykał się dotychczas z poparciem władz gminy, gdyż jak się szacuje w razie powstania wiatraków rocznie z tytułu podatku od nieruchomości do kasy gminnej wpływać będzie około 2 mln zł. Byłaby to więc równowartość prawie 20% rocznego budżetu gminy Orchowo. Przeciwko budowie opowiada się część mieszkańców. W efekcie protestów 31 stycznia dojdzie do referendum, w którym mieszkańcy będą odpowiadać na pytanie, czy są za powstaniem parku siłowni wiatrowych.
PLANY NA KOSZT FIRMY
W swoim piśmie Jarosław Hendrysiak porusza sprawę procedury uchwalenia miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dopuszczających lokalizowanie elektrowni wiatrowych. Zarzuca, iż wójt Teodor Pryka przekazał firmie Windbud finansowanie i zlecenie opracowania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Podkreśla także, że zgodnie z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, koszty sporządzenia takiego planu powinny obciążać budżet gminy, z wyjątkiem sytuacji, gdy dana inwestycja dotyczy celu publicznego. Autor pisma wyjaśnia jednak, że zespół elektrowni wiatrowych nie jest inwestycją celu publicznego i na dowód przytacza m.in. wyroki sądów administracyjnych zapadające w podobnych sprawach oraz odpowiedź Olgierda Dziekońskiego - podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury na interpelację posła Jarosława Urbaniaka. Jarosław Hendrysiak informuje również, że Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej na swojej stronie internetowej kwestionuje możliwość zaliczania elektrowni wiatrowych do inwestycji celu publicznego.
Złe zapisy ww. planu mogą wywoływać nieodwracalne, negatywne skutki dla finansów gminy i jej mieszkańców, a także lokalnego środowiska (...) stanowią zagrożenie dla cennych gatunków ptaków i nietoperzy, a ich lokalizacja może spowodować obniżenie wartości nieruchomości je otaczających oraz atrakcyjności turystycznej gminy. Nie jest to chyba obojętne dla gminy i ludzi ją zamieszkujących. Nie powinno to być również obojętne dla wójta, którego ci mieszkańcy wybrali. Powyższe argumenty są tylko niektórymi przemawiającymi za tym, że dla zapewnienia bezstronności podczas opracowywania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, a co za tym idzie bezpieczeństwa prawnego gminy i jej mieszkańców, bardzo ważną rolę odgrywają przepisy nakazujące finansowanie opracowania, w tym przypadku ww. planów na koszt gminy - argumentuje w swoim piśmie Jarosław Hendrysiak.
Z WIATRAKAMI - JAK Z HAZARDEM?
Były sekretarz gminy w piśmie przytacza przykład afery hazardowej, w której zachodzi podejrzenie, że przepisy prawa dotyczące gier losowych były tworzone na wyraźne zamówienie przedsiębiorców prowadzących biznes w tej branży. Należy zadać sobie zatem pytanie, czy w Orchowie nie zachodzi podobna sytuacja? Jeśli przedsiębiorca zleca i zarazem finansuje tworzenie prawa miejscowego, z którego ma korzystać, to czy nie jest oczywiste, że to on przedstawia projektantowi wskazówki co do jego treści? Taka sytuacja stawia w sposób sprzeczny z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym w uprzywilejowanej pozycji firmę zlecającą opracowanie planu - dowodzi Jarosław Hendrysiak w piśmie do Rady Gminy.
Zastanawia się również nad rzetelnością prognozy skutków finansowych uchwalenia planu oraz prognozy wpływu ustaleń planu na środowisko przyrodnicze, skoro dokumenty te mają zostać przygotowane na koszt i zlecenie inwestora, czyli podmiotu zainteresowanego lokalizacją elektrowni wiatrowych. Autor pisma wyraża też zdziwienie, iż wójt zobowiązał się prywatnemu przedsiębiorcy do przeprowadzenia procedury uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, skoro przeprowadzenie tej procedury jest zależne także od Rady Gminy, która może uchylić swoją wcześniejszą uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia planu przestrzennego. Wtedy dalsze prowadzenie procedury zmierzające do uchwalenia tego planu będzie niemożliwe. Według Jarosława Hendrysiaka, wójt może naraził gminę na konieczność wypłaty firmie Windbud odszkodowania za niewykonanie zobowiązania w przypadku, gdyby Rada Gminy podjęła uchwałę o uchyleniu uchwały o przystąpieniu do sporządzenia przedmiotowego planu.
WÓJT UNICESTWI GMINĘ
Jarosław Hendrysiak w piśmie kierowanym do Rady przewiduje także, co może się stać, jeśli Rada Gminy uchwali miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego na koszt inwestora i wskutek tego dojdzie do unieważnienia tego planu już po budowie wiatraków. Według autora pisma, elektrownie wiatrowe zostałyby rozebrane, a gmina zostałaby narażona na konieczność zapłaty wielomilionowego odszkodowania, co oznaczałoby jej finansową zagładę. Czy zatem działania wójta nie narażają gminy na jej unicestwienie? - pyta się w piśmie.
Były sekretarz zastanawia się, czy Rada Gminy Orchowo jako organ kontrolny wójta nie powinna powołać specjalnej komisji na wzór sejmowej komisji śledczej dla wyjaśnienia wszystkich tych wątpliwości. Nadmieniam, iż w celu wyjaśnienia ww. sprawy zwrócę się również do pana ministra Eugeniusza Grzeszczaka z prośbą o podjęcie stosownej interwencji - przestrzega w swoim piśmie były sekretarz gminy Orchowo.
KOMISJI NIE BĘDZIE
Na powołanie specjalnej komisji do zbadania tej sprawy jednak raczej się nie zanosi. Przewodniczący Rady Gminy Hieronim Adamczyk powiedział nam, że jeszcze nie otrzymał listu od Jarosława Hendrysiaka. Przyznał jednak, że radni w 2007 roku podejmując uchwałę w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w zakresie lokalizacji parku elektrowni wiatrowych byli świadomi, że to firma Windbud ma sfinansować opracowanie tych planów. Zapis na ten temat znalazł się w uzasadnieniu uchwały. Przewodniczący RG przypomina, że treść uchwały była przecież analizowana pod względem prawnym przez wojewodę i nie było do niej zastrzeżeń. - Komisja przeciwko komu miałaby być i czemu miałaby służyć? - zastanawia się Hieronim Adamczyk.
Wójt Teodor Pryka powiedział Pałukom, że nie zgadza się z zarzutami przedstawionymi w piśmie. Podkreślił, że radni od samego początku wiedzieli, iż plany zagospodarowania przestrzennego dla terenów pod wiatraki mają powstać na koszt firmy Windbud. Wójt twierdzi także, że budowa elektrowni wiatrowych w gminie Orchowo jest normalną inwestycją i nigdy nie było mowy o tym, że jest ona inwestycją dotycząca celu publicznego. Według wójta, bezzasadne są obawy byłego sekretarza, iż gmina naraża się na zapłatę wielkich odszkodowań z powodu sporządzenia planów zagospodarowania przestrzennego przez inwestora. - To jest jego myślenie. Myli się, tak jak wiele razy mylił się, jak był sekretarzem - uważa wójt. Teodor Pryka powiedział nam, że nie wie, co kierowało byłym sekretarzem do napisania tego listu, ale na pewno nie była to troska o gminę. Wójt zarzucił, że były sekretarz nie troszczył się nigdy o innych, a chodziło zawsze tylko o pieniądze. - Mało zarabiał w Urzędzie jako sekretarz i dlatego zmienił pracę - komentuje wójt.
Również Janusz Radzikowski, doradca ds. inwestycyjnych firmy Windbud sp. z o.o. uważa, że gmina Orchowo nie zagrażają żadne odszkodowania z tytułu sporządzenia planów przestrzennych dla terenów pod elektrownie wiatrowe. Jak powiedział Pałukom, zostanie przeanalizowana sytuacja czy firma może finansować sporządzenie planów. - Nie będzie żadnego niebezpieczeństwa dla gminy. Jeśli istnieje jakieś zagrożenie to zostanie ono usunięte - twierdzi przedstawiciel firmy Windbud. Według Janusza Radzikowskiego, gdyby okazało się, że planowana forma finansowania byłaby nieodpowiednia, to można szukać innego rozwiązania np. takiego, że firma wpłaca darowiznę na rzecz gminy a następnie gmina środki te przeznacza na sporządzenie planów przestrzennych pod wiatraki.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 931 (50/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze