Reklama

Całe rodziny szczurów

Strzelno, śmieci, odpady, mieszkańcy, wysypisko, oburzenie, skargi
     Całe rodziny szczurów
     Podwórka zawalone są śmieciami, mieszkańcy boją się o własne zdrowie. W Bronisławiu już pojawiły się pod kontenerami całe rodziny szczurów. Przy śmietnikach dochodzi do szarpanin nerwowych mieszkańców z pracownikami firmy wywożącej odpady. To nie jest wina Sanikontu. To burmistrz Matczak zmienił zasady - od kwietnia śmieci wywożone są do Giebni nie co tydzień, a dwa razy w miesiącu. Dodatkowo Matczak nie płaci Sanikontowi i zalega mu już ponad 130.000 złotych. - Przy takim systemie grozi w Strzelnie epidemia - ostrzega szef Sanikontu Radosław Kostuch. 

     KŁOPOT PO ZAMKNIĘCIU BŁAWAT
     Od blisko miesiąca do naszego reportera urywają się telefony oraz zapełniana jest skrzynka mailowa informacjami od zdenerwowanych mieszkańców Strzelna, którzy skarżą się na śmieci zalegające przy pojemnikach na podwórkach gminnych kamienic. Od czterech lat gmina Strzelno nie posiada własnego wysypiska śmieci. Pomimo tego, że władze Strzelna próbowały przedłużyć działalność wysypiska w Bławatach, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska podjął wówczas decyzję o jego zamknięciu.
     Od tej pory wywozem odpadów z gminy Strzelno zajmuje się koncesjonowana firma Sanikont z Inowrocławia, która wywozi je na wysypisko do Giebni. Ponadto na terenie miasta i gminy wprowadzona jest też segregacja śmieci tzw. segregacja u źródła, która polega na tym, że gmina sprzedaje specjalne worki do segregacji odpadów i takie posegregowane śmieci odbierane są od mieszkańców całej gminy oraz miasta nieodpłatnie. Na wsiach ustalone są terminy i wówczas należy worki wystawić przed posesję. Harmonogram odbioru znajduje się w każdym sołectwie. Należy tylko zakupić w gminie odpowiednie worki.
     Większość naszych rozmówców twierdzi, że od momentu zamknięcia składowiska w Bławatach nigdy nie było dobrze. - Burmistrz Matczak zawsze szczędził na wywozach. Byle nie dać zarobić „Sanikontowi”, a my mieszkańcy możemy mieszkać w syfie - powiedział naszemu reporterowi mieszkaniec jednej z gminnych kamienic w centrum miasta.
      OBURZENIE MIESZKAŃCÓW
     Pani Janina ze Strzelna zasugerowała, byśmy udali się na ul. Cegiełki i okoliczne, i zobaczyli, ile tam śmieci uskładanych jest na podwórku jednej z kamienic. Obraz był przerażający. Na podwórku kamienicy pod adresem ul. Gimnazjalna 10 dzieci nie miały miejsca na zabawę. Podwórko tonęło w śmieciach. Okazało się, że na 14 mieszkających w kamienicy rodzin znajduje się tam zaledwie 6 zwykłych, standardowych pojemników. Pojemniki były całkowicie zapełnione, natomiast obok nich walała się hałda worków, po brzegi wypełniona śmieciami. - Gdyby śmieci były systematycznie wywożone, nie byłoby możliwości nagromadzenia takiej sterty obok pojemników. Ponadto kto to widział, żeby na 14 rodzin stało tam tylko 6 pojemników - mówili nam mieszkańcy.
     Inna mieszkanka, pani Karina napisała do nas maila, później dzwoniła kilkakrotnie. Zaznaczała, że bardzo jej zależy na interwencji prasy w sprawie śmieci w Strzelnie. Pani Karina w rozmowie z reporterem poinformowała, że burmistrz Strzelna zmniejszył o połowę ilość wywozów śmieci z miasta. Skutek jest taki, że podwórka toną w śmieciach. Firma Sanikont, która wywozi śmieci z terenu miasta i gminy Strzelno zdaniem pani Kariny nie może zabierać ich częściej, ponieważ burmistrz określił tylko dwa wywozy na miesiąc.

Taki widok zastaliśmy na podwórku posesji przy ul. Gimnazjalnej 10 w Strzelnie. Zdaniem mieszkańców wszystkie podwórka administrowanych przez gminę Strzelno budynków wyglądają tak samo, albo jeszcze gorzej. „Burmistrz Matczak zawsze szczędził na wywozach. Byle nie dać zarobić „Sanikontowi”, a my mieszkańcy możemy mieszkać w syfie” - powiedział mieszkaniec jednej z gminnych kamienic w centrum miasta. fot. Magdalena Lachowicz

Reklama

     - Pracownicy firmy wywozowej powiedzieli, że istnieje możliwość całkowitego wstrzymania wywozu, ze względu na brak płatności ze strony burmistrza. Podobno kwota długu sięga już 150 tysięcy złotych. Jeśli firma wstrzyma wywóz śmieci grozi nam drugi Neapol. Już teraz podwórka śmierdzą i lęgną się szczury. Bardzo proszę o interwencję. Z tego co wiem, firma „Sanikont” nie może wyegzekwować zwrotu długów od burmistrza - mówiła pani Karina.
     Jedna z mieszkanek Strzelna zatrzymała reportera na ulicy św. Ducha i również prosiła zainteresować się sprawą śmieci.
     - Na co jeszcze czekamy? Na epidemię? Brak uzdatnionej wody, góry śmieci, to idealna wręcz pożywka dla bakterii. Bardzo dobrze czują się w takim syfie również szczury. Szczury - panie burmistrzu - nie ludzie! Już teraz ościenne gminy uważają nas za dziadów. Estetyka Strzelna, prócz kościołów, to mniej niż zero w skali piękna - czytamy w jednym z przysłanych do nas maili.
     ANONIMY DO SANEPIDU
     O śmieciach mówił także radny Marian Mikołajczak podczas ostatniego wspólnego posiedzenia komisji Rady Miejskiej w Strzelnie, w czwartek 19 kwietnia. Na to spotkanie zaproszony został Radosław Kostuch, właściciel inowrocławskiej firmy Sanikont.
    Burmistrza Matczaka nie było. Pomimo, że wiedział o terminie posiedzenia komisji, wybrał uczestnictwo w otwarciu Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów w Wawrzynkach (gm. Żnin).
     W sprawie zalegających śmieci wypowiedziała się także obecna na posiedzeniu komisji powiatowy inspektor sanitarny Urszula Piwek - Brejecka. - Mam telefony, donosy, bo ludzie imiennie się pod tym nie podpisują. Ale chociaż anonimy nie podlegają rozpatrzeniu, rozpatrujemy pod kątem, a nuż jest to doniesienie o niebezpiecznym zjawisku dla zdrowia. Ludzie piszą, że nie są na bieżąco nieczystości usuwane. To są tylko sygnały, ale jeżeli wpłynie na piśmie taka informacja, będę musiała wszcząć postępowanie.      Podobno ze względów oszczędnościowych śmieci są odbierane z posesji rzadziej - mówiła Urszula Piwek - Brejecka.
    Przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Pieszak mówił, że z tego co on zdążył się zorientować, to o 50% zmniejszona została częstotliwość wywozu śmieci z miasta. - Mieszkańcy obawiają się np. plagi szczurów - mówił Piotr Pieszak.
     BURMISTRZ ZMIENIŁ ZASADY
     Radosław Kostuch tłumaczył radnym, że dotychczas wywozy nieczystości odbywały się raz w tygodniu i jego zdaniem nie było wówczas problemów z zalegającymi śmieciami, bo od jednej wywózki, do drugiej mieszkańcy zdążyli zapełnić tylko pojemniki i żadne worki nie były gromadzone obok pojemników.
     Problemy rozpoczęły się zdaniem Radosława Kostucha z dniem 20 marca, kiedy to nastąpiło rozstrzygnięcie nowego przetargu, wówczas częstotliwość wywozu została przez burmistrza Ewarysta Matczaka zmniejszona do dwóch razy w miesiącu.
     - Nie co dwa tygodnie, tylko dwa razy w miesiącu - mówi Radosław Kostuch. W miesiącu kwietniu zbiórka dwa razy w miesiącu już się odbyła. Pracownicy Sanikontu zbierali śmieci we wtorek 17 kwietnia, czyli następny wywóz wypada 2 maja. I tu zdaniem Radosława Kostucha rodzi się problem. Otóż w maju przypadłyby trzy wywozy 2, 15 i 29 maja, gdzie za jeden Sanikont nie miałby zapłacone. Firma, jak powiedział jej właściciel odstępuje więc od wywózki 2 maja i będzie na terenie Strzelna 8 i 22 maja. Czyli od dnia 17 kwietnia do 8 maja są w sumie trzy tygodnie bez wywozu.
     - I jest tragedia. Mamy w umowie krótko i zwięźle zaznaczone dwa razy w miesiącu, bo gdyby umowa skonstruowana była, że wywozimy co dwa tygodnie to problem byłby rozwiązany. My nie możemy złamać umowy, bo tylko za wywozy dwa razy w miesiącu będziemy mieli zapłacone. Jest jeszcze jedna kwestia, we wtorek podczas wywozu śmieci przez moich pracowników doszło prawie do rękoczynów. Ludzie tak się już po prostu awanturują, że na ul. Św. Ducha 1 doszło do przyparcia pracowników o mur. Do takich sytuacji nie może dochodzić, że będzie się pobijało naszych ludzi, kiedy to nie nasza wina. Umowa jest dodatkowo tak skonstruowana, że ul. Gimnazjalna 22 ma zaznaczony tylko jeden wywóz. Pozostałe posesje mają wywóz dwa razy. Najgorsze jest to, że to my obrywamy, choć jesteśmy Bogu ducha winni. To jest bardzo przykra sprawa - powiedział Radosław Kostuch.
     SZCZURY I DŁUGI
     Zaznaczył także, że w Bronisławiu pod kontenerami już teraz jest epidemia szczurów. Pracownicy Sanikontu twierdzą, że 50 szczurów jest mało jak podnoszą kontener do wywózki.
     Radosław Kostuch poruszył także sprawę zadłużenia gminy Strzelno względem jego firmy. Twierdził, iż ostatnio przeczytał w jednym artykule prasowym, że burmistrz Matczak wypowiedział się, że zalega z płatnościami dostawcom usług na 107 tys. zł. - To chyba zapomniał o mnie. Na dzień dzisiejszy zadłużenie gminy Strzelno względem mojej firmy wynosi 125.777 zł - mówił Radosław Kostuch. Do tego, jak zaznaczył dochodzi gimnazjum z zadłużeniem 680 zł i Szkoła Podstawowa w Strzelnie z zadłużeniem 1.557 zł. Istnieje także nota odsetkowa z 6 grudnia 2011 r. za poprzednie zaległości, bo płatności - zdaniem Radosława Kostucha - Urzędu Miejskiego w Strzelnie odbywają się tylko raz na rok i to po wielkich interwencjach, ta nota odsetkowa, to bez mała 3 tys. zł. Czyli zaległość ogółem sięga ponad 130 tys. zł.
     - W tej sytuacji zanika nam światło na dalszą współpracę. Dziś jeszcze sobie poradzimy, bo udział gminy w kosztach wynosi około 25 %. Reszta mieszkańców płaci indywidualnie. Jak państwo wiecie, w tym roku wchodzi nowa ustawa śmieciowa, która ma funkcjonować od 2013 roku. Wtedy to gmina będzie pobierała pieniądze od mieszkańców i będzie w 100% płatnikiem. Więc jeżeli 25% udziału w śmieciach nie może ta gmina pokryć, to 100% nie widzę wcale - mówił Radosław Kostuch.
    W rozmowie z naszym reporterem Radosław Kostuch powiedział, że największy ma żal o to, że mieszkańcy awanturują się z pracownikami jego firmy, że opowiadają, jaki to Sanikont jest zły i  jacy są oni najgorsi. Zdaniem Radosława Kostucha opinia poszła po mieście, że to Sanikont wywozi sobie śmieci jak chce i kiedy chce.
     - To nie jest tak. My możemy być tutaj nawet codziennie i na każde zawołanie, bo to jest nasz pieniądz i my z tego żyjemy, ale niestety musimy przestrzegać warunków umowy - powiedział nam Radosław Kostuch. Dodał, że istnieje prawdopodobieństwo, że jego firma zaprzestanie w ogóle świadczyć usługi, raz ze względu na zadłużenie, a dwa ze względu na zmniejszoną liczbę wywozów i związane z tym nieporozumienia i ataki mieszkańców na jego pracowników. - Byłem na rozmowie u burmistrza z panią Kowalską od administracji gminnych kamienic, to burmistrz powiedział mi, że mam zabierać tylko to, co jest w pojemnikach, nic co znajduje się obok, ani częściej. Ja teraz po prostu czekam jaki będzie po tych komisjach odzew gminy. Jeżeli w najbliższym czasie nic się w tej materii nie zmieni, to ja odstąpię od tej umowy z winy gminy Strzelno.

     Generalnie burmistrz nie wprowadził oszczędności na to, co potrzeba. Bo oszczędza na śmieciach, a nie oszczędza na tych wózkowych z prac interwencyjnych, których tam jest około 150. Oni się nawet naszym pracownikom chwalili, że czy się stoi, czy się leży to nam nawet 13-stka się należy. Tu niech burmistrz poszuka oszczędności. 150 ludzi z wózkami na takie małe Strzelno. Każdy niech dostanie chociaż po tysiąc zł, to jest już nasz dług miesięczny spłacony, a porządkiem możemy naprawdę my się zająć. Oszczędzajmy na czymś innym, a nie na zdrowiu mieszkańców, bo przy takim systemie to grozi w Strzelnie epidemia - dodał w rozmowie z naszym reporterem Radosław Kostuch.
     RADNI ZMUSZĄ MATCZAKA
     Radny Marian Mikołajczak stwierdził, że w sprawie uregulowania należności za 2011 r. Rada Miejska zobowiąże burmistrza do zapłaty w drodze uchwały. - Jeszcze miesiąc poczekamy. Jeśli się okaże, że pieniądze zaległe do pana firmy nie wpłyną podejmiemy uchwałę zobowiązującą do regulacji należności za 2011 rok. Sprawa jest bezdyskusyjna. Pan może mieć w banku szwajcarskim nawet miliony, ale skoro usługa jest wykonana, musi być za nią zapłacone - powiedział Marian Mikołajczak.
     Chcieliśmy w sprawie gospodarki śmieciowej porozmawiać z burmistrzem, ale przebywa aktualnie na urlopie. Kierownik referatu organizacyjnego Urzędu Miejskiego w Strzelnie Jarosław Marek nie miał nam w tej sprawie za dużo do powiedzenia. Stwierdził, że adresatem naszych pytań jest autor umowy z Sanikontem, czyli burmistrz Matczak.
     - Taki jest harmonogram i co mam na to poradzić. Ja umowy nie podpisywałem. Zamówiliśmy dodatkowo pojemniki do segregacji odpadów. Będą ustawione w najbardziej newralgicznych miejscach, żeby ograniczyć ładowanie śmieci w te pojemniki - powiedział Jarosław Marek.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1054 (17/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości