Rodzice na zebraniu w Kwieciszewie byli bardzo aktywni. By móc konkurować z innymi szkołami - do czego zachęcał ich burmistrz Duszyński - oczekują, że przy szkole burmistrz wybuduje boisko wielofunkcyjne, że oddział przedszkolny będzie przyporządkowany do szkoły w Kwieciszewie a nie do Gębic, a między budynkami szkoły i pawilonu powstanie chodnik. Cieszą się, że nie będzie zlikwidowana stołówka, a dzieci nadal będą mogły korzystać z obiadów.
Na zebranie w sprawie oświatowej reformy do budynku Szkoły Podstawowej w Kwieciszewie przyszło około 40 rodziców. Mieli dużo uwag do władz samorządowych z Mogilna odnośnie funkcjonowania ich szkoły i oddziału przedszkolnego. fot. Joanna Świetnicka ZACZĄŁ OD KONKURENCJI
18 stycznia około 40 rodziców uczniów Szkoły Podstawowej w Kwieciszewie przyszło na spotkanie konsultacyjne odnośnie wprowadzanej reformy oświaty. Uczęszcza do niej 52 uczniów. Szkoła podobnie, jak wszystkie inne w gminie Mogilno od 1 września zostanie utrzymana i będzie placówką 8-klasową.
- Proszę państwa - pamiętajcie o konkurencji. Macie konkurencję najbliżej w postaci szkoły podstawowej w Gębicach i jeżeli rodzic będzie chciał posłać do Gębic to będzie miał takie prawo - te słowa wypowiedziane zaraz na początku przez burmistrza Leszka Duszyńskiego miały potem wpływ na przebieg całego spotkania. Przewodnicząca Rady Miejskiej Teresa Kujawa chciała jednocześnie szybko przerzucić rozmowę na temat sprzed kilku lat, którego rozwiązanie uważała za sukces. Mówiła o zlikwidowanym we wsi przedszkolu znajdującym się w innym budynku, które zostało przeniesione do pawilonu obok budynku szkoły jako oddział przedszkolny. - Zainwestowaliśmy, jest stołówka tutaj, dzieci wasze mogą również z tego korzystać i korzystają - dodała przewodnicząca.
FORMALNIE ODDZIAŁ ZABRANY
Teresa Kujawa od razu usłyszała ripostę. Rodzice zwrócili uwagę, że oddział przedszkolny choć terytorialnie znajduje się w Kwieciszewie należy pod szkołę z sąsiednich Gębic. - To przedszkole zostało nam zabrane, my mamy żal, bo to przedszkole powinno podlegać pod tą szkołę. Powinno być tak jak kiedyś. Jest wiele dzieci z młodszej grupy, które są nie przyjęte do przedszkola, bo nie ma miejsca, bo jest tylko jedna grupa - komentowali rodzice.
- Pan burmistrz to przemyśli - zapewniła Teresa Kujawa.`
- W Mogilnie też nie ma miejsca w przedszkolach - stwierdził burmistrz. Najlepszym dowodem jest to, że 115 dzieciaków chodzi do dwóch przedszkoli niepublicznych.
- Jeżeli państwo będziecie mieli do grupy jednej 25 dzieci i do drugiej grupy będzie jeszcze 15, czyli razem będzie 40 dzieci, to możemy rozmawiać żeby utworzyć grupę drugą. Ale poczekajmy do naboru w kwietniu - proponował dyrektor ZOSiP Jarosław Lorek.
Burmistrz próbował tłumaczyć, że przyjechał do Kwieciszewa z nowiną, że szkoła u nich nie zostanie zlikwidowana i będzie 8-klasowa. - Pewnych rzeczy nie przeskoczymy, ta szkoła zawsze będzie małą szkołą. Rozważaliśmy różne warianty, łącznie z I-III. Pani dyrektor się obawiała, czy ta szkoła nie będzie pomału wygaszana - braliśmy to pod uwagę. Wzięliśmy również pod uwagę państwa postulaty, żeby ta szkoła była 8-letnia - mówił burmistrz. Nad przyporządkowaniem oddziału przedszkolnego obiecał się zastanowić, tym bardziej, że podobny problem pojawił się na zebraniu w Strzelcach. Tam rodzice także chcą, by oddział podlegał pod szkołę w Strzelcach, a nie pod Przedszkole nr 1 w Mogilnie. - Ważne żeby była opieka przedszkolna, żeby funkcjonowała w Kwieciszewie. A czy to będzie pod Gębice, czy pod Kwieciszewo, dla mnie to nie ma znaczenia - wyjaśnił burmistrz.
Dla rodziców miało to znaczenie i twardo chcieli, by oddział przedszkolny należał pod szkołę w Kwieciszewie. By nie było potem komentarzy, że koszty ponoszone są w Kwieciszewie a dzieci liczone w Gębicach.
- Chyba, że chce pan, żeby na papierze było, żeby przykładowo dzieci z przedszkola doliczyć do szkoły - pytał burmistrz jednego z rodziców.
- Tak chcemy - odpowiedzieli rodzice.
- I tylko o to chodzi? Ale to nie ma znaczenia - upierał się Leszek Duszyński.
- Ma znaczenie - przekonywali rodzice.
- Dla nas naprawdę proszę państwa to nie ma znaczenia, bo gdyby miało znaczenie to małe szkoły byśmy licytowali i wygaszali. Ale tego nie robimy. Dla nas akurat nie ma znaczenia, czy te dzieci są przyporządkowane do szkoły, czy też nie. Być może są jakieś problemy, o których nie wiemy, o których ja nie wiem - na linii dyrektor szkoły, przepływ informacji. Ja pozwolę sobie rozważyć państwa postulat na spokojnie - zapewnił Leszek Duszyński.
KIEDY BOISKO WIELOFUNKCYJNE
By skutecznie móc konkurować z innymi szkołami, rodzice domagali się także poprawy bazy sportowej. Konkretnie pytali o termin budowy boiska wielofunkcyjnego. - Przez tyle lat nic nie jest robione, a tu chodzi o naszą młodzież - zapewniali rodzice.
- Ale macie też fajny park, piękny park (mówił o Parku Piastowskim, przy. jos). Ja jestem zwolennikiem innych nawierzchni niż te boiska wielofunkcyjne. I można tam też spędzać wolny czas - mówił Leszek Duszyński. - Ale żebyśmy mieli co zaoferować trzeba troszeczkę nam pomóc. My będziemy starać się jako rodzice na pewno - nie dawali za wygraną.
Burmistrz zauważył, że dopiero w ubiegłym roku takie boisko wielofunkcyjne powstało przy Szkole Podstawowej nr 2 w Mogilnie. - Zostały nam jeszcze trzy szkoły, czyli Kwieciszewo, Wszedzień i Strzelce. I musimy się do tego przygotować. Wy macie teren, fajny teren - stwierdził burmistrz.
- Od początku - gdybyśmy chcieli zlikwidować państwa szkołę, to 10 lat temu byśmy w te małe szkoły nie inwestowali (...) To staram się państwu od kilku minut wytłumaczyć. U nas nie ma żadnej szkoły na terenie gminy, która ma piece. Wszystkie mają centralne ogrzewanie. My inwestowaliśmy po równo w każdą szkołę. Są tablice interaktywne i inne rzeczy. Dlatego też doceniajmy to co dla państwa zrobiliśmy. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. My nie wybudujemy nowego pawilonu szkolnego, na to nie ma szans - wyjaśnił burmistrz.
Rodzice jednak nic nie mówili o potrzebie budowie nowej siedziby szkoły. - Nam nie chodzi o to. Nie mamy aż tak wygórowanych wymagań - twierdzili. Twardo za to domagali się powstania boiska wielofunkcyjnego, podobnie jak to się stało w Wylatowie, Gębicach czy Padniewie, nie mówiąc o szkołach mogileńskich.
- My cały czas służymy pomocą państwu. Nie zamykamy, chcemy pomóc. Każda szkoła będzie mogła tak naprawdę prowadzić swoją politykę i dokonywać ekspansji terytorialnej - zapewniał Leszek Duszyński.
- My też odprowadzamy podatki, są inwestycje z podatków. A nasze podatki idą zawsze do miasta - powiedziała jedna z pań.
- A co pani by chciała w tej szkole jeszcze? - zapytał włodarz miasta.
- Własnego boiska - mówiła matka. Rodzice pytali, dlaczego swego czasu powstało boisko w Wylatowie, a nie w Kwieciszewie.
- Dlatego, że szkoła w Wylatowie jest większa od państwa - odpowiedział burmistrz.
- No właśnie, zawsze tak jest - komentowali rodzice - Mogilno ma halę, orliki są na każdym osiedlu.
- Proszę tak nie mówić. My mamy halę. Gdybyście tak mówili, to byśmy nie wozili waszych dzieci na krytą pływalnię, a wozimy. To ta hala miała by napisane - „tylko dla dzieci z miasta”. Nie ma tak, no ludzie - burmistrz Duszyński był coraz bardziej zdenerwowany.
PŁYWALNIA NIE DLA WSZYSTKICH
W tym momencie okazało się, że nie wszystkie jednak dzieci z SP Kwieciszewo korzystają z możliwości lekcji na krytej pływalni w Mogilnie.
- Mam córkę w trzeciej klasie. Od zerówki było mówione, że dzieci będą jeździły na basen. Trzecią klasę ona w tej chwili kończy i nie była ani razu - powiedziała jedna z mam.
Dyrektor szkoły Małgorzata Chudańska - Baran zapewniała jednak burmistrza, że wszystkie dzieci jeżdżą na basen. - W tym semestrze jeżdżą klasy IV-VI, a z I-III od przyszłego semestru - powiedziała.
- Pani dyrektor, ale tak co roku było mówione. Moja córka kończy trzecią klasę i żeby ani razu na godzinach szkolnych nie była na basenie - dodała rozgoryczona matka.
- Szkoda, że dopiero teraz i tutaj pani z tym przychodzi. Pani jest w Radzie Rodziców, dlaczego pani nie mówiła wcześniej - pytała dyrektor szkoły.
- Było mówione wcześniej, nie raz - przyznała zdenerwowana matka.
- To zależy też od nauczycieli - w końcu zaczęła tłumaczyć sytuację pani dyrektor. Burmistrz chciał, by w szkole razem z rodzicami ta sytuacja została definitywnie wyjaśniona.
CHCĄ BUDOWY CHODNIKA
Rodzice prosili także o budowę chodnika z budynku szkoły do budynku pawilonu. - Czas płynie, a tu się nic nie dzieje. Trudno przejść, żeby się nie przewrócić, a dzieci biegają - powiedział jeden z ojców.
- Ten chodnik nieszczęsny czeka w kolejce. Jak puszczą mrozy i puszczą lody będzie chodnik - zapewnił dyrektor Lorek.
WŁADZA SIĘ EWAKUUJE
W końcu dyrektor Lorek uznał:
- Dla mnie priorytetem, najważniejszą rzeczą w tej chwili jest przeprowadzenie reformy szkolnej. - I jeszcze muszą to zaklepać radni - dodała pani przewodnicząca Kujawa.
- A jak nie zaklepią, to co wtedy - szkołę zamkną? - zapytała jedna z matek.
- A tak naprawdę czekają nas bardzo trudne rozmowy w Mogilnie, tak więc jeśli nie ma pytań musimy się ewakuować - dodał Leszek Duszyński.
- Mamy nadzieję, że tej szkoły za rok nikt nie zamknie, bo nie będzie pieniędzy w budżecie - spuentowała jedna z pań.
- Nie ma takiej opcji - zapewnił burmistrz.
Więcej zdjęć w naszej galerii.
Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1302 (4/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze