Reklama

Chybione zarzuty z chodnikami przy stadionie

Mogilno, chodniki, radni, sesja, Rada Miejska
     Chybione zarzuty z chodnikami przy stadionie
    Radni PSL, SLD i PO nie zostali przekonani przez Przemysława Majcherkiewicza i wyrazili zgodę, by gmina przejęła na własny majątek dwa chodniki wykonane w ubiegłym roku przez firmę Tomasza Olejnika na gruncie gminnym i zapłacone z kasy spółki Mogilno Sport. Budżet kosztować to będzie kwotę 18.426,88 zł.

     Radni mogileńscy otrzymali 5 czerwca materiały przed sesją absolutoryjną. 17 czerwca podczas komisji Rady Miejskiej zostały one uzupełnione o kolejne proponowane przez burmistrza zmiany budżetowe. Wśród nich znalazła się kwota 18.426,88 zł na nowe zadanie inwestycyjne - chodniki przy hali widowiskowo-sportowej w Mogilnie.
     ZA MAŁY, ZA DROGI
     Między poniedziałkiem a sesją absolutoryjną radny Przemysław Majcherkiewicz i przewodnicząca Rady Teresa Kujawa byli na miejscu sprawdzić, jak wygląda sprawa      z chodnikami. Oglądali chodnik za halą sportową, prowadzący od strony dużego parkingu do kasy biletowej na stadion sportowy. Zaglądali jeszcze przez szparę w bramie, by zobaczyć, ile metrów chodnika znajduje się już na terenie samego stadionu.
     Radny Majcherkiewicz komentował na sesji 19 czerwca, że chodnik jest niezwykle skromny, szerokości 2 metrów, a na stadionie jest jeszcze z 5 m bieżących chodnika. Jego zdaniem jest za wąski o 1 m.
     - Jak można pisać, że jest to nowe zadanie, skoro ten chodnik został wykonany w ubiegłym roku. Zostało to sfinansowane przez spółkę „Mogilno Sport” w ubiegłym roku i teraz spółka próbuje odzyskać pieniądze. Tylko pytanie mnie nurtuje, dlaczego aż w takiej kwocie - dociekał radny. Dziwił się, że na 50 m2 chodnika wydano aż 18.000 zł. Mówił, że orientował się, iż średnio 1 m2 wykonania chodnika kosztuje około 100 zł.
     Radny zaproponował wycofanie tych środków ze zmian budżetowych, gdyż chodnik został już zapłacony. - Wykonawca na pewno otrzymał pieniądze, skoro w zeszłym roku wykonał chodnik - mówił. Zaproponował kwotę 18.426,88 zł przeznaczyć do Mogileńskich Domów na remonty mieszkań komunalnych.
     - Pan burmistrz był łaskawy powiedzieć, że ten sport mi nosem wychodzi (mówił o tym nie burmistrz tylko sam radny, piszemy o tym na str. 13, przyp. mah). Tak wychodzi, bo to jest kolejne 18.000 zł na sport. A jakoś dziwnie się składa, że co miesiąc nie dokładamy na budownictwo komunalne - komentował radny Majcherkiewicz.
      RADNY MYLIŁ SIĘ
     - Oczywiście pan Majcherkiewicz myli się. To jest nowe zadanie, polegające na tym, że przyjmujemy na majątek gminy coś, co zwiększa ten majątek. Ten chodnik istnieje, my go kupujemy. Przejmujemy koszty, które poniosła spółka za nas. To jest nowe zadanie. Proszę nie sugerować, że to zmiana kolejności, jaka powinna istnieć - mówił do radnego zastępca burmistrza Jarosław Ciesielski.
     Tłumaczył, że w ubiegłym roku stadion sportowy musiał otrzymać licencję na możliwość gry zespołu Pogoni Mogilno w III lidze. Trzeba było tym samym wykonać na stadionie wiele prac. Przypomnijmy, że zakupiono wtedy plastikowe krzesełka na stadion, wyremontowano sanitariaty i szatnie, pojawiły się nowe wejścia i wyjścia ewakuacyjne ze stadionu, drewniane budki dla kasjerów.
     - Spółka „Mogilno Sport” pomogła nam, wykonując błyskawicznie to zadanie ze swoich środków, żeby ominąć to proceduralne zamieszanie, które jest, gdy to gmina wykonuje inwestycje, np. budowy chodnika - tłumaczył zastępca burmistrza.
     - Skoro panu Majcherkiewiczowi nosem wychodzi sport, to pewnie chciałby, żeby boisko było zamknięte. Ale nie jest. Mieszkańcy chcą boiska, kibicują swojej drużynie. Może nie pan Przemysław, ale my wszyscy tak - mówił Jarosław Ciesielski.
     KIBIC DOMOWY
     Słowa te zdenerwowały radnego Majcherkiewicza. Mówił: - To nie pan będzie oceniał, czy ja lubię sport czy nie. Bo ja sport uprawiam czynnie, o czym wiele osób wie i nie będzie pan mnie oceniał, czy ja jestem na stadionie „Pogoni” czy nie. Czy kibicuję. Ja mogę kibicować będąc w domu.
     Radny PSL powtarzał, że dziwi go, iż chodnik wykonano ubiegłego roku jesienią i dopiero teraz gmina go kupuje. - Dla mnie jako starego budżetowca, to jest tak, że już w tej spółce „Mogilno Sport” dzwoneczki dzwonią i brakuje środków. To środki trzeba przekazać z budżetu, kupując ten chodnik - mówił.
     Zastępca burmistrza odpierał zarzuty: - Myli się pan. Spółka komunalna uzgodniła razem z wykonawcą terminy płatności. Te terminy były jeszcze w tym roku. I to jest powód, dla którego dopiero teraz możemy przejmować chodniki, a nie to, że spółka potrzebowała kilku złotych.
     PROSTOWANIE INFORMACJI
     Po wyjaśnieniach dyrektora Mogilno Sport Roberta Michalskiego udzielonych na sesji i później reporterowi Pałuk, okazało się, że radny Majcherkiewicz przekazywał na sesji nieprawdziwe informacje.
     Tak, jak mówi zapis w projekcie zmian budżetowych, kwota ponad 18.000 zł nie dotyczyła jednego chodnika, tylko chodników. Radny odnosił się zaś tylko do chodnika, prowadzącego od większego parkingu. I ten chodnik nie ma, jak mówił radny Majcherkiewicz powierzchni 50 m2, tylko 70 m2. Tymczasem drugi chodnik, do którego radny z Teresą Kujawą już nie poszli, prowadzi z tzw. małego parkingu zlokalizowanego między garażami a halą od strony ul. Niezłomnych i prowadzi do wejścia dla przyjezdnych kibiców. Ten chodnik ma powierzchnię około 110 m2. Mniejszy chodnik kosztował około 8.000 zł (o pracach przy tym chodniku pisaliśmy w sierpniu ubiegłego roku w Pałukach), większy chodnik około 10.000 zł. Również szerokość chodnika, prowadzącego od większego parkingu jest wystarczająca, zgodna z wymogami licencyjnymi
Prace przy chodnikach trwały w sierpniu 2012 r., a nie tak jak mówi radny Majcherkiewicz jesienią. Musiały być ukończone przed 1 września, przed I kolejką spotkań, gdyż stadion nie uzyskałby inaczej licencji PZPN. Prace przy chodnikach wykonywał Zakład Brukarski Tomasza Olejnika z Mogilna.
     Jak ustaliliśmy, pierwotnie miało tak być, że to OSRiR miał awaryjnie za gminę pokryć koszty budowy tych chodników. Jednak działka, na której robione były te prace, należy do hali, a co za tym idzie do gminy Mogilno. W związku z powyższym OSRiR nie mógł za prace zapłacić. Zgodnie z umową pomiędzy gminą Mogilno a Mogilno Sport, od
     1 października 2012 r. działkę, na której są położone chodniki dzierżawi spółka. - Chodniki wykonane były już w sierpniu, ale uzgodnienia z wykonawcą były takie, że pierwsza faktura wystawiona będzie w październiku 2012 r., druga w grudniu 2012 r., a trzecia w maju-czerwcu 2013 r. i dlatego fakturami za wykonanie chodników została obciążona spółka - tłumaczy nam zastępca burmistrza Jarosław Ciesielski. Ostatecznie trzecia rata płatności za chodniki przypadła w czerwcu tego roku.
     POPARLI PRZEJĘCIE CHODNIKA
     Radny Majcherkiewicz tak długo upierał się przy swoim wniosku, aż usłyszał od prawnika ratusza, że jedyną osobą upoważnioną do wprowadzania zmian w budżecie jest burmistrz. Radni mogą o takie zmiany wnioskować, ale burmistrz musi na to każdorazowo wyrazić zgodę. Przemysław Majcherkiewicz mógł taki wniosek podczas sesji
19 czerwca do Jarosława Ciesielskiego złożyć, ale tego nie uczynił, dlatego radni głosowali projekt zmian budżetowych zaproponowany przez burmistrza Duszyńskiego.
Za przejęciem chodników na majątek gminy głosowało w sumie 18 radnych PSL, SLD i PO. 3 radnych wstrzymało się od głosu, m.in. Przemysław Majcherkiewicz i Karol Nawrot.
     Kwota, za jaką gmina przejmie chodniki od Mogilno Sport jest dokładnie tą samą kwotą, jaką Mogilno Sport zapłaciła firmie Tomasza Olejnika.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1115 (26/2013)

Reklama

 

 

 

 

Komentarz

     Ja jako stary Wiarus

     Rozmyślam ostatnio nad tym, co powinien umieć stary budżetowiec. Dokładam w myślach kolejne elementy i wychodzi mi, że powinien znać się bezbłędnie na ekonomii. Powinien charakteryzować go spokój, umiar w wydawaniu sądów, roztropność, nieferowanie wyroków. Umysł powinien mieć wyciszony, analityczny. Zanim coś uzna za pewnik, powinien kilka razy to sprawdzić, przeliczyć. Powinien posiąść umiejętność wysłuchania różnych opinii, powinien w ogóle umieć słuchać.
     Zawsze, gdy siadam na komisji lub sesji czekam na te cztery słowa: „Ja jako stary budżetowiec”.
     Gdy je usłyszę, wiem już, że będzie nieprawdziwie, będą padały oskarżenia bez pokrycia, będą wydawane sądy i ferowane wyroki.
     Takiego zwrotu używa często Przemysław Majcherkiewicz. Chce słuchacza przekonać do siebie, uwiarygodnić to, co mówi.
     Określenie „Ja jako stary budżetowiec”, okazuje się w praktyce tylko pustym hasłem i najczęściej służy tylko jako parawan.
     Ostatnia sesja Rady Miejskiej przynosi aż za dużo przykładów.
     Radny rzucał oskarżeniami pod adresem urzędników a z nazwiska wymienił jednego z dyrektorów. Zarzucał kłamstwa i oszustwa. Czuł się okłamany brakiem nasadzeń w parku miejskim nowych roślin. Bardzo poważne oskarżenia wobec urzędników. Niezasłużone. Jak dzisiaj można przeczytać w środku numeru nasadzenia były. Radny ferował wyroki i pomówił wielu niewinnych ludzi.
     Kolejna sprawa to przejęcie przez gminę na swój majątek chodników. Podkreślam słowo w liczbie mnogiej - chodników.
     Radny zaś swój cały wywód buduje na słowie chodnik. Oskarża, że za mało liczy on metrów, że był za drogi w wykonaniu, że spółka za niego dawno już zapłaciła a teraz gmina chce wspomóc spółkę finansowo. Wszystkie te zarzuty okazały się nieprawdziwe. Radnego i tak nic nie przekonało. Przy okazji tej sprawy jeszcze jedna rzecz mnie uderzyła. Radny przyznał się, że razem z przewodniczącą Kujawą byli pod stadionem i zaglądali przez szparę w bramie, by zobaczyć ile metrów chodnika zostało wybudowanych już na stadionie.
     Naprawdę stadion jest miejscem ogólnodostępnym dla wszystkich. Nie trzeba się skradać i zaglądać tam przez szpary w płocie. Można przyjść legalnie na mecz i kibicować.
     Nie wierzyłem, ale widzę, że radny z ul. Ustronie ma naprawdę sport w głębokim poważaniu i to co mówił na sesji, że wychodzi mu już czubkiem uszu i czubkiem nosa - to mówił to najzwyczajniej poważnie.
     Radny zainicjował też akcję, by burmistrz nie mógł kupić działki w tzw. Małpim Gaju i zamknąć tym samym etap przygotowywania terenów pod rozwiązania rekreacyjne. Akcja była skuteczna, ale jakże bezsensowna pokazujemy dzisiaj w środku numeru. Od 2009 r. radni każdorazowo zgadzali się na nabywanie kolejnych działek, aż do teraz.      Na nabycie tam działki do PKP zgodził się także radny Majcherkiewicz. Przy omawianiu budżetu na
2013 r. do zakupu obecnej działki też nie wnosił żadnych uwag. „Ja jako stary budżetowiec” działa, gdyż nawet dwie radne z PO nieskore do politycznego ulegania, jednak uległy czarowi słów byłego wiceburmistrza.
     Radny często mówi, że nikt nie zamknie mu ust, on i tak będzie mówił i zgłaszał swoje uwagi.
     I bardzo dobrze. Burmistrz za każdym razem jak radny wychodzi na mównicę musi zacierać ręce z radości. Radny właśnie wtedy, gdy mówi, jest sam dla siebie największym zagrożeniem.
     Po co ktoś miałby odbierać mu tę przyjemność permanentnego pogrążania się.
     Maciej Gajewicz musiał się zapewne nieźle zdenerwować, tym co usłyszał podczas Targów Rolnych. Tym bardziej, że jest porywczy. Bez powodu nie chwytałby za klapę marynarki czy koszuli radnego, wyrywał największą PSL-owską świętość - złotą koniczynkę i ciskał nią o ziemię.
     Ja jako stary Wiarus wiem co mówię.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1115 (26/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości