Trzemeszno, gmina, dług, Paroc, Marek Gotowała
Codziennie rośnie o ponad 400 zł
Trzemeszeńscy samorządowcy muszą zapłacić za błędy sprzed kilku kadencji. Nawet ponad 3,3 mln zł może przyjść zapłacić gminie za niekorzystną uchwałę podjętą za czasów burmistrza Marka Gotowały.
19 listopada informowaliśmy o przegranych procesach sądowych gminy Trzemeszno z firmą Paroc. Dotyczą one pobranego przez gminę podatku od nieruchomości od tej firmy za lata: 2009, 2010 i 2011. Firma Paroc wnioskowała o częściowe zwolnienie od podatku, powołując się na uchwałę Rady Miejskiej z 26 października 2006 r. Uchwała ta dotyczyła udzielania przez gminę Trzemeszno pomocy w formie zwolnienia od podatku od nieruchomości na wsparcie nowych inwestycji lub tworzenie nowych miejsc pracy związanych z nową inwestycją. Wprowadzała zwolnienia z podatku od nieruchomości na okres 3 lat.
Uchwała ta przyjęta została na końcu kadencji władz samorządowych, gdy burmistrzem był jeszcze Marek Gotowała, a obecny burmistrz Krzysztof Dereziński był przewodniczącym Rady Miejskiej.
Do sprawy tej powrócono 18 listopada na wspólnym posiedzeniu komisji Rady Miejskiej. Radny Sławomir Peno pytał, ile wyniosą same odsetki od należności dla Paroc.
Skarbnik Alina Kociemba informowała, że kwota, którą gmina powinna zwrócić, to około 2,5 mln zł plus należne odsetki od należności głównej, czyli od około 2 mln zł. Jak wyjaśniała, wyroki nie są jeszcze prawomocne, więc gmina nie ma podstaw, aby zapłacić, mimo że wiadomo, iż zapłacić trzeba będzie. A dziennie odsetki od długu gminy wobec firmy rosną o ponad 400 zł. Obecnie cała należność może wynieść szacunkowo około 3,3 mln zł. Gminie zależy, aby zapłacić 2 mln zł należności głównej jeszcze w tym roku, żeby utrzymać konieczne wskaźniki. Ale na razie nie jest to możliwe, skoro nie ma jeszcze prawomocnych wyroków, więc nie ma formalnej podstawy do zapłacenia tej należności.
Burmistrz Krzysztof Dereziński informował podczas obrad, że stanowisko firmy jest jednoznaczne, iż nie umorzą żadnych odsetek i nie rozłożą długu na raty. Radny Peno przypominał, że pierwszy wyrok był korzystny dla gminy. Następny wyrok był już niekorzystny i było to już kilka lat temu. Więc według Sławomira Peno, jeśli by wtedy kancelaria reprezentująca gminę poinformowałaby, że gmina nie ma szans wygrać, to dzisiaj nie byłoby aż tak dużych strat. Odniósł się do tego burmistrz twierdząc, że sprawa nie jest tak jednoznaczna i zapowiedział, że przygotuje odpowiedź i wypowie się jeszcze na ten temat.
Przemysław Woźny podsumował, że gdyby nie było uchwały z 2006 r., którą podjęła Rada Miejska, to nie byłoby problemu. Według Sławomira Peno, nie wszystkiemu jest winna Rada Miejska, bo to ówczesny burmistrz Marek Gotowała wniósł tę uchwałę do Rady.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1241 (47/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze