Plantatorzy buraków uczestniczący w zebraniu nie kryli zdenerwowania z powodu sytuacji, która ich dotknęła fot. Roman Wolek
Dotyczy kilkuset rolników z terenu Orchowa, Mogilna i Trzemeszna
Cukier został pod śniegiem
Plantatorzy nie pamiętają sytuacji, aby na początku grudnia, na obszarze od 300 ha do 400 ha nie były wykopane buraki cukrowe. Kombajny firm wskazanych przez cukrownię nie zdążyły tego zrobić przed atakiem zimy.
Marian Kierzkowski z Lubinia pokazuje buraki z trudem wyrwane z zmarzniętej ziemi na jednym z pól w Trzemżalu fot. Roman Wolek SPÓŹNIONE WYKOPKI
Minęła pierwsza dekada grudnia, ziemię przykrywają warstwy śniegu i jest ona zmarznięta. To niewiarygodne, ale przy tej zimowej pogodzie na polach znajdują się jeszcze bardzo duże ilości niewykopanych buraków cukrowych. Do takiej sytuacji nie dochodziło nigdy wcześniej. Taka nienormalna sytuacja panuje szczególnie na polach rolników gmin Trzemeszno, Mogilno i Orchowo. Według stanu na koniec ubiegłego tygodnia, buraki nie zostały zebrane na tym terenie na powierzchni od 300 do 400 ha.
Problem ten dotyczy kilkuset plantatorów buraków. Dostarczają oni buraki do Cukrowni Kruszwica należącej do Krajowej Spółki Cukrowej SA. Najczęściej rolnicy sami nie wykopują buraków. Robią to kombajny firm wytypowanych do tych prac przez cukrownię w Kruszwicy. Na pograniczu powiatu gnieźnieńskiego i mogileńskiego terminy wykopu buraków wyznaczono głównie na listopad, czyli już na końcowy okres, kiedy powinno to być zrobione.
Co stało się, że w tym roku kombajny nie trafiły jeszcze na pola rolników i buraki tkwią pod śniegiem w zmarzniętej ziemi?
ZAWINIŁA TYLKO POGODA
Tego chcieli się dowiedzieć plantatorzy buraków na zebraniu, jakie zwołali specjalnie w tym celu 4 grudnia w świetlicy wiejskiej w Trzemżalu.
Na pytania odpowiadał Józef Pawela z Wylatowa, prezes Związku Plantatorów Buraka Cukrowego przy Cukrowni w Kruszwicy. Na zebranie przybyło kilkudziesięciu plantatorów. Józef Pawela tłumaczył, że tak duże opóźnienia w zbiorze buraków spowodowane są przede wszystkim warunkami pogodowymi. Ale jako jedną z przyczyn podawał także fakt, iż coraz większa ilość plantatorów zapisywała się do kopania buraków kombajnami przez firmy wskazane przez cukrownię.
Pawela apelował, aby w pierwszej kolejności poczekać na polepszenie pogody i na razie nastawić się na to, że buraki uda się jeszcze wykopać. Dopiero jeśli to się nie uda, pomyśleć o podjęciu starań o uzyskanie odszkodowania za niewykopane buraki. Jednocześnie zaznaczył jednak, że w umowach kontraktacyjnych z cukrownią nie ma zapisów przewidujących odszkodowania za niewykopanie buraków. - Szukanie winnych jest przedwczesne. Na pewno będziemy wyciągać konsekwencje - zapewniał prezes związku.
UBEZPIECZENIE TO FIKCJA
Obecni na zebraniu plantatorzy pytali, jak wygląda sprawa ubezpieczeń posiadanych przez firmy wykopujące buraki. Józef Pawela odpowiadał, że właściciel jednaj z takich firm deklarował, iż w razie niewybrania na czas buraków ma polisę ubezpieczeniową, która zapewni zapłatę odszkodowania do wysokości kontraktacji. I przez długi czas wierzono w takie ustne zapewnienia. Dopiero w tym roku, gdy pojawiły się problemy, poproszono go o pokazanie tej polisy. Okazało się jednak, że zgodnie z tą polisą może być zapłacone odszkodowanie dla rolnika, jeśli m.in. kombajn uszkodzi mu traktor czy rów na polu lub np. jakiś mostek lub słup. Odszkodowania za niewybranie buraków polisa ta w ogóle nie przewiduje.
- Zostaliśmy oszukani. Tylko ta jedna firma wspominała o ubezpieczeniu. Inni nawet o tym nie wspominali - tłumaczył prezes ZPBC przy Cukrowni Kruszwica.
- Czyli chociaż nie oszukiwali - stwierdził jeden z plantatorów.
Józef Pawela, prezes Związku Plantatorów Buraka Cukrowego przy Cukrowni w Kruszwicy, podczas zebrania w Trzemżalu musiał odpowiadać na wiele trudnych pytań fot. Roman Wolek UWIERZYLI NA GĘBĘ
Eleonora Mądra z Trzemżala pytała, czy ktoś z władz cukrowni sprawdzał wcześniej, co według deklaracji firmy powinno się znaleźć w polisie. - Czy cukrownia uwierzyła na gębę? - pytała.
- W poprzednich latach uwierzyła na gębę. W tym roku to sprawdzono i treść polisy była taka jak wcześniej przedstawiłem - wyjaśniał Józef Pawela.
Eleonora Mądra dociekała, dlaczego nikt z cukrowni nie sprawdził wcześniej tych danych.
- Na zasadzie zaufania - odpowiadał prezes związku.
Mieszkanka Trzemżala pytała także, na jakich zasadach cukrownia wyłania firmy, które mają kopać buraki u plantatorów. Jak wyjaśniał Józef Pawela, firmy chętne do świadczenia takich usług są zapraszane na rozmowy, w trakcie których ustalana jest cena i ilość hektarów.
TU NIE AFRYKA
Podczas zebrania część plantatorów głośno wyrażała swoje wątpliwości, czy jest jeszcze szansa na to, że buraki zostaną w tym roku wykopane.
- Teraz to w Afryce można buraki kopać, a nie u nas - stwierdził jeden z rolników. Część plantatorów miała uwagi co do słabej ich zdaniem organizacji wykopu buraków i braku nad tym właściwego nadzoru.
Zebranie zakończyło się bez żadnych konkretnych ustaleń, a jedyną pocieszającą dla rolników informacją była prognoza pogody zapowiadająca ocieplenie, a więc tym samym wzrost szans na wykopanie buraków.
Józef Pawela informował także plantatorów, że sprawa opóźnienia wykopu buraków ma zostać poruszona na zebraniu radny nadzorczej Krajowej Spółki Cukrowej w Warszawie, która zwołana została na 6 grudnia. W posiedzeniu wzięli członkowie rady, czyli: 6 przedstawicieli Skarbu Państwa, 2 przedstawicieli pracowników cukrowni i 2 przedstawicieli plantatorów, w tym Józef Pawela.
Jak nam powiedział po zebraniu mieszkaniec Wylatowa, na razie nastawienie jest takie, że w związku z ociepleniem trzeba dołożyć wszelkich starań, aby buraki udało się zebrać.
NIE WIADOMO, CZY ZDĄŻĄ
O sprawie spóźnionych buraczanych wykopków próbowaliśmy się także czegoś dowiedzieć w Krajowej Spółce Cukrowej. Do rzecznika prasowego tej firmy Aleksandry Paulskiej wysłaliśmy pytania:
- Jak jest przyczyna nie wykopania buraków na terenie gmin: Trzemeszno, Mogilno i Orchowo według Krajowej Spółki Cukrowej?
- Czy poczyniono jakieś działania, aby wykopy buraków na tym terenie były jeszcze w tym roku możliwe i aby więcej nie dochodziło do podobnych sytuacji?
- Czy w razie nie wybrania buraków na terenie tych gmin plantatorzy mogą ubiegać się o odszkodowanie, a jeśli tak to od kogo?
Do czasu zamknięcia numeru gazety nie otrzymaliśmy odpowiedzi na te pytania.
Mimo wielu prób nie udało nam się także porozmawiać z żadnym z przedstawicieli firm zajmujących się wybieraniem buraków. A są to firmy z różnych części Polski.
W związku z poprawą pogody od początku tygodnia kombajny rzeczywiście pojawiły się na polach. Na teren plantacji, z których buraki trafiają do cukrowni w Kruszwicy, wyjechało 14 kombajnów z różnych firm z terenu całej Polski. 5 z nich pracuje na terenie gmin Trzemeszno i Mogilno. Nie wiadomo jednak, jak długo utrzyma się taka pogoda i czy uda się im zebrać wszystkie buraki.
Do tematu wrócimy w Pałukach.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 982 (49/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze