Koncert w Magazynie Zbożowym w środę 7 czerwca zaskoczył z kilku powodów. Nie było takiego zainteresowania muzyką zespołu, jak podczas poprzednich wizyt punkowych kapel z Ameryki. Zespół zagrał zdecydowanie za krótko, bo tylko około 40 minut. Grali za to bardzo stylowo-rockandrollowy punk z dużymi wpływami muzyki brytyjskiej tego gatunku. Zespół amerykański, a brzmiał bardzo brytyjsko.
Zespół Liberty and Justice z Houston w Teksasie przyjechał do Mogilna prosto z koncertu w Pradze. Był to jedyny zakontraktowany koncert zespołu w Polsce, w europejskiej części trasy koncertowej Mad World"2023. Koncert w środę 7 czerwca zaczął się z półgodzinnym opóźnieniem, gdyż wszyscy czekali aż w konie Wawrzyn zakończy się projekcja filmowa w ramach Pyszadłowego Supportu. Takim mianem określona została środa. Faktycznie serial trwa od czwartku do piątku, jednak w tym roku zostały wydłużony o działania kulturalne już w środę.
Wewnątrz Magazynu Zbożowego mogliśmy zobaczyć pewne zmiany, które miały poprawić akustykę sali, jak chociażby wygłuszoną podłogę oraz punktowo wygłuszony sufit.
Na koncert przyszło mało fanów, bo gdzieś ponad 100 osób. Co szczególnie smuci, mało było ludzi z Mogilna, większość stanowili przyjezdni z innych miast. Co bardzo rzuca się w oczy podczas koncertów w Magazynie Zbożowym, zupełnie przestali chodzić na koncerty magazynowicze, czyli publiczność i organizatorzy pierwszego okresu niezależnego Magazynu Zbożowego do 2010 roku, który został zniszczony i zamknięty przez polityków. I to wtedy symbolicznie umarła niezależność tego miejsca. Do dzisiaj nie została już odbudowana.
Liberty and Justice zagrali stylowy punk rok, lub jak kto woli street punk. Malo było agresywnej gitarowej muzyki, to co charakteryzuje zespoły zza oceanu. Za to dużo było riffów gitarowych z muzyki brytyjskiej, raz brzmieli jak Sex Pistols, innym razem jak The Undertones, by za chwilę grać jak Buzzkocks lub zespół ska reggae z londyńskiej dzielnicy Camden.
Zespół zagrał charakterystyczny punkowy set. Czyli kilkanaście kawałków granych w szybkim tempie non stop bez przerw między utworami. Zagrali około 40 minut i zeszli ze sceny. Publiczność była zaskoczona, że tak krótko, i że nie wyjdą na bis. Jednak w innych miastach europejskich, w których grali, zazwyczaj w koncercie towarzyszyło im 1-2 innych wykonawców. Wtedy 40 minut byłoby odebrane inaczej. Mam też takie wrażenie, że w Mogilnie nie było chemii między zespołem a publicznością. Fani nie ruszyli pod scenę tańczyć pogo i nie wykluczam, że zespół miał już dość tej sytuacji. Ostatecznie nie przyjechał do Mogilna grać do kotleta.

Wokalista Liberty and Justice fot. Marek Holak
Marek Holak