Reklama

Co ma świetlica do kiełbasy? Mieszkańcy kontra wójt Jezior Wielkich

W projekcie budżetu wójt Jezior Wielkich Dariusz Ciesielczyk ujął środki finansowe na projekt budowy świetlicy wiejskiej w Gaju. Spytaliśmy wójta, jakie są plany odnośnie budowy świetlicy i kiedy to może nastąpić. Usłyszeliśmy, że na razie zlecone zostało wykonanie projektu, a co do samej budowy, to nie ma jeszcze planów kiedy ona nastąpi. - Czyli mamy traktować troszeczkę ten projekt, jak brzydko powiem, taką przedwyborczą kiełbaskę? Mieszkańcy cieszą się, a okazuje się, że nie do końca wiadomo jak to będzie – twierdziła sołtyska Sylwia Fołda-Ruszkiewicz.

PROJEKT BUDOWY ŚWIETLICY

Jak ustaliliśmy gmina Jeziora Wielkie złożyła zapytanie ofertowe na wykonanie projektu budowy świetlicy wiejskiej w Gaju. Na ten cel przeznaczyła środki finansowe w wysokości 50.000 zł. Zainteresowani oferty mogli składać do 27 kwietnia. W wyznaczonym terminie oferty złożyło 11 podmiotów. 

Najniższą cenę zaproponowała firma Sytek – Projekty Ewy Sytek z Kłecka za 32.927 zł brutto i tym samym ta oferta została przez komisję wybrana. 

Projekt ma obejmować budowę nowej świetlicy, w miejscu obecnego budynku, w którym mieści się świetlica wiejska. W związku z tym w ramach projektu przewidziana jest rozbiórka budynku obecnej świetlicy, na którą również ma być opracowany projekt wraz z uzyskaniem pozwolenia na rozbiórkę. Następnie gmina będzie starała się o uzyskanie pozwolenia na budowę nowej świetlicy.

Reklama

BUDOWA ŚWIETLICY I KIEŁBASA WYBORCZA

W pierwszym tygodniu lipca w obecnej świetlicy w Gaju odbyło się spotkanie wójta z mieszkańcami. Jedną z omawianych kwestii było umieszczenie w lokalu socjalnym znajdującym się w budynku świetlicy lokatora, na co mieszkańcy nie wyrażali zgody (pisaliśmy o tym w 27/2023 numerze Pałuk w artykule Mieszkańcy nie chcą nowego lokatora).

Podczas spotkania mieszkańcy pytali wójta, jak będzie wyglądała budowa nowej świetlicy. W tym temacie, jako pierwsza zajęła głos mieszkanka wsi Anna Kobiela-Kanaan, pytając wójta na jakiej podstawie robiony jest projekt i w oparciu o jakie potrzeby mieszkańców.

Reklama

Anna Kobiela-Kanaan twierdziła, że przez wiele lat miała do czynienia z projektami unijnymi, które również rozliczała. Nie mogła pojąć, że w gminie nie ma osoby, która zajmowałaby się pisaniem projektów. fot. Paweł Lachowicz

 

Wójt tłumaczył, że nie obiecywał, że świetlica będzie już budowana, bo nastąpi to tylko wówczas, jeśli pojawią się jakieś środki zewnętrzne na ten cel. - Gminy nie stać na to, aby wybudować świetlicę, to pierwsza sprawa. Ja obiecałem, że zrobimy projekt i projekt robimy. Rada sołecka o tym wie, a kiedy będzie wybudowana nie wiem. To nie zależy ode mnie, ale też od radnych. Różne są głosy, w większości radni zgodzili się na wykonanie projektu, więc jest to zadowalające i cieszę się z tego - mówił wójt. Dodał, że gmina nie ma zbyt wysokich dochodów własnych, które pochodzą głównie z podatków od rolników.  A wszystko, co udało się do tej pory wybudować, to zrobione zostało dzięki środkom zewnętrznym. - Świetlica ma służyć mieszkańcom, a że jestem nowa, chciałam zapytać, jak ten projekt przebiegał i czy jest niezależny projekt, który nie zależy od mieszkańców, czy było jakieś badanie potrzeb tego co jest i co mieszkańcy chcą w świetlicy robić, czy to jest jakiś taki standardowy projekt - pytała Anna Kobiela-Kanaan.

Reklama

Wójt tłumaczył, że projekt wykonuje specjalista, projektant, który przeanalizował wszelkie aspekty. Pytał się ilu mieszkańców zamieszkuje w Gaju. Przeanalizował i przeliczył, jakiej wielkości powinna być sala, aby spełniała potrzeby mieszkańców. Analizował ile osób uczestniczy w organizowanych w sołectwie imprezach, ilu do tej pory korzystało ze świetlicy. Wszystko po to, by pod tym kątem przygotować projekt. - Myślę, że około 80-100 osób wejdzie na tą salę jednorazowo. Jeżeli będzie jakaś impreza przy stołach oczywiście. Projekt był przedstawiony do akceptacji pani sołtys i radzie sołeckiej, wszyscy zaakceptowali więc projekt jest wykonywany - tłumaczył wójt.

Wypowiedź wójta nie usatysfakcjonowała sołtyski sołectwa Sylwii Fołda-Ruszkiewicz, która stwierdziła, że projekt budowy świetlicy w Gaju stał się przedwyborczą kiełbasą wójta. - Czyli mamy traktować troszeczkę ten projekt, jak brzydko powiem, taką przedwyborczą kiełbaskę. Mieszkańcy cieszą się, a okazuje się, że nie do końca wiadomo jak to będzie - twierdziła sołtyska Ruszkiewicz.

Reklama

Sołtyska Sylwia Fołda-Ruszkiewicz wytykała wójtowi wszystkie mankamenty pomieszczeń obecnej świetlicy wiejskiej fot. Paweł Lachowicz

Zdaniem wójta projekt budowy świetlicy i w ogóle plany jej budowy nie są żadną kiełbasą wyborczą. Twierdził, że jest chyba pierwszym wójtem, który buduje, gdzie się da i gdzie trzeba. - I to nie tylko tam gdzie są wyborcy, gdzie są duże miejscowości, ale też tam, gdzie jest taka potrzeba. I te małe miejscowości, które były zaniedbywane przez ponad 50 lat w końcu mają drogi, chodniki. Uważam, że tym mniejszym miejscowościom też się należy - mówił wójt. Dodał, że świetlica w Gaju jak najbardziej jest potrzebna tak, jak i w innych miejscach, gdzie mieszkańcy się domagają i tam świetlice powinny powstać. Jego zdaniem projekt powinien być przygotowany bez względu na to, czy pojawi się dofinansowanie, czy nie. Zaznaczył, że do tego czasu nie pojawiły się żadne środki zewnętrzne na budowę świetlic. Twierdził ponadto, że pozyskanie środków unijnych jest możliwe, ale jest przy tym duży problem z ich rozliczaniem. - To jest katastrofa, żeby rozliczyć środki unijne - komentował wójt Ciesielczyk.

Reklama

TRUDNE ROZLICZANIE PROJEKTÓW UNIJNYCH

Z tłumaczeniem wójta nie mogła pogodzić się Anna Kobiela-Kanaan, która twierdziła, że  przez wiele lat miała do czynienia z projektami unijnymi, które również rozliczała. - To, że coś jest trudne nie znaczy, że jest niemożliwe. Czy mają państwo kadrę czy jej nie mają? Dla mnie nie ma czegoś takiego, że jeżeli coś jest trudne, to tego nie robimy. Pytanie jest, jaki mają państwo wkład własny do zaoferowania. Ja jestem tutaj od półtorej roku i pierwszy raz uczestniczę w takim spotkaniu. Powiem szczerze, jak będziemy słyszeć przez kolejne lata, że się czegoś nie da, albo coś jest trudne, to ja założę w Gaju organizację pozarządową i będę do pana przychodzić co miesiąc i walczyć o wkład własny i sami zdobędziemy te środki (…). Jestem przekonana, że da się, jeżeli nie będziemy sobie wmawiali, że się nie da, albo coś jest za trudne. Bo jeżeli jest za trudne, to po prostu nie ma gminie kogoś, kto potrafi pisać i rozliczać projekty, albo nie ma chęci - mówiła Anna Kobiela-Kanaan.

Reklama

Zdaniem mieszkanki wioski Anety Lewandowskiej, w gminie Jeziora Wielkie osób do pisania projektów nigdy nie było. Twierdziła, że już za poprzedniego wójta był ten sam problem, że nie było kompetentnej osoby do pisania unijnych projektów. Tłumaczyła, że kilka lat wstecz w województwie wielkopolskim niemal w każdej wiosce powstały nowe świetlice. - A w naszej gminie zawsze słyszeliśmy odpowiedź, że nie ma kto pisać projektów, a dlaczego nie ma, bo jak słyszeliśmy jest to zbyt trudne. Taką mieliśmy odpowiedź - powiedziała Aneta Lewandowska.

Wójt nie zgadzał się ze stwierdzeniem Anety Lewandowskiej, ale od razu zasugerował Annie Kobiela-Kanaan, by mogła się zająć projektami w gminie. - Z chęcią nawiązałbym z panią kontakt, bo słyszę, że ma pani bogate CV i z chęcią byśmy skorzystali z pani doświadczenia jeżeli byłoby to możliwe i konieczne - proponował wójt.

Reklama

NAJPIERW INWESTYCJE Z WKŁADEM

Dodatkowo wójt tłumaczył też, że trzeba mierzyć siły na zamiary. Jego zdaniem pierwsze powinny być realizowane inwestycje, gdzie gmina ma wkład 5 lub 2 procentowy, a są i takie, gdzie jest tylko 1 procent. Takie dofinansowania gmina otrzymała na przykład na remont dróg, czy budowę kanalizacji. Mówił też, że pani Kanaan mieszka w Gaju dopiero półtora roku i nie zdaje sobie sprawy, w jakim stanie była gmina. - Nie mówię o zaniedbaniach poprzedników, tylko nie było nas stać na takie rzeczy, bo nie mamy pieniędzy, nie mamy dużego budżetu. To jest główny aspekt w tej całej sprawie. Pieniądze, wszystko się rozbija o pieniądze, nie o chęci. Jeżeli chodzi o chęci, to mamy człowieka, który za 2.000 zł napisze nam projekt, nie musimy zatrudniać pracownika, który będzie na etacie i będzie generował koszty, rzędu powiedzmy 60.000 zł rocznie. Jest osoba, która napisze i rozliczy, tylko trzeba mieć pieniądze na wkład własny do inwestycji - tłumaczył wójt. Dodał, że w ostatnich latach udało się zrobić w gminie to, co było dla niego priorytetem, czyli budowa hali sportowej w Jeziorach Wielkich, sali sportowej przy szkole w Wójcinie oraz przebudowa dróg gminnych.

Reklama

UŻYCZANIE ŚWIETLIC I PIENIĄDZE NA PROJEKT

Sołtyska Sylwia Fołda-Ruszkiewicz pytała, jak wygląda sprawa miejscowości, gdzie nie ma w ogóle świetlic wiejskich. Pytała, czy tam odbywają się jakiekolwiek spotkania oprócz tych plenerowych. Pytała, czy w razie potrzeb użyczają świetlice w innych miejscowościach. Wójt odpowiedział, że było zaledwie kilka takich przypadków, gdzie dla miejscowości bez świetlic był opłacany wynajem sali, ewentualnie kawa czy herbata. Wtedy pani Sylwia wytknęła wszystkie mankamenty obecnej świetlicy w wiosce, argumentując, że nowa świetlica jest bez wątpienia potrzebna. - My musimy szurać tymi naszymi krzesłami, które są wszystkie już zdewastowane. Musimy to wszystko przestawiać, dzieci przychodzą na świetlicę, grają w ping-ponga. Muszą wszystko rozłożyć, rozkręcić wszystko, stoły poprzewracać jedno na drugie i te stoły to wszystko jest tak zdewastowane. Mi chodzi o to, że inni się sprzeciwiają [mieszkańcy sąsiednich sołectw bez świetlic, którzy zazdroszczą budowy świetlicy w Gaju przyp. pal] i dlatego zadałam pytanie ile oni robią imprez. Przecież można sobie zrobić imprezę nawet na ściernisku. Czy w ogóle robią jakieś imprezy, czy to jest tylko po prostu szum po to, żeby świetlica u nich była, a nie w Gaju - mówiła sołtyska Ruszkiewicz. Wójt kolejny raz podkreślił, że radni większością głosów [przy wstrzymujących się dwóch przyp. pal] zgodzili się na zagwarantowanie pieniędzy na projekt świetlicy w Gaju, ale jeśli chodzi o jej budowę, to gmina będzie czekała na środki zewnętrzne. - Czekamy na te niskie wkłady, bo na duże niestety nas nie stać - powiedział wójt.

Reklama

Pomieszczenie świetlicowe, w którym dotychczas młodzież grała w bilard zostało wyłączone z użytkowania ze względu na zapadnięcie się podłogi fot. Paweł Lachowicz

 

STAN OBECNEJ ŚWIETLICY GROZI JEJ ZAMKNIĘCIEM

Anna Kobiela-Kanaan sugerowała, że jeśliby ktoś zawiadomił odpowiednie służby i zaprosił by obejrzały, w jakich warunkach przebywają mieszkańcy, to wówczas obiekt z pewnością zostałby zamknięty chociażby ze względu na stan jednego z pomieszczeń, w którym jest zarwana podłoga. - Przyjmiemy następnym razem władze na podwórku, ze względu na to, że tu nie będzie można. Wtedy nie będzie argumentów, że posiadamy jakąś świetlicę, więc wystarczy. Nie zgadzam się również z tym argumentem, że najpierw robimy rzeczy najważniejsze. To znaczy, że o świetlicę się nie dba, ponieważ to społeczność i jakość tego jak społeczność się może integrować i żyć razem też gminy nie obchodzi - powiedziała Anna Kobiela-Kanaan

Reklama

Wójt przyznał, że widział to pomieszczenie z zarwaną podłogą i był pierwszą osobą, która poprosiła panią sołtys, aby zostało ono wyłączone z użytkowania. - Powiem to po raz kolejny, że ja bym chciał wszystkich zadowolić i wtedy byłbym najlepszym wójtem na świecie i zdaję sobie sprawę, że są ludzie niezadowoleni. A co więcej są moi wrogowie bez żadnego powodu. Nie wiem skąd się rodzą ci wrogowie, nikomu krzywdy w życiu nie zrobiłem. W każdym bądź razie wrogów nie brakuje, teraz wybory idą, więc ta nagonka jest coraz większa - mówił wójt Ciesielczyk.

Sołtyska Ruszkiewicz pytała o część świetlicy wyłączoną z użytkowania. Jest to część, w której kiedyś znajdował się sklep. Po jego zamknięciu pomieszczenia te zostały włączone, jako część składowa świetlicy. W tej części zorganizowane zostało miejsce do gry w bilard. - Złożyłam wniosek o to, aby została tam wylana posadzka, bo to musi być zrobione. Stół bilardowy waży ponad 200 kg, tutaj wszystko może się zapaść. Czy to jest aż taki duży koszt, bo wniosek był  złożony już w ubiegłym roku i cisza. A tam jest już tak, że niedługo nie będziemy nawet mogli składać sobie tam starych stołów i krzeseł, bo podłoga jest zarwana praktycznie przy samych drzwiach - pytała sołtyska. W odpowiedzi usłyszała, że generalnie już w ubiegłym roku wójt liczył na to, że pojawią się jakieś środki na budowę świetlicy, więc nie podjął tematu betonowania posadzki. - Jednak wszystko poszło w inną stronę. Może i dobrze, bo nie mieliśmy jeszcze projektu i byśmy musieli budować na zasadzie zaprojektuj-wybuduj. Dlatego to było wstrzymane jeżeli chodzi o betonowanie. Te środki się w rezultacie nie pojawiły, a w międzyczasie mi to umknęło. Prosiłbym o przypomnienie, żebym pamiętał o tym i kogoś tu przyślemy. Mam dużo na głowie i czasem takie rzeczy mi umkną, jak mi ktoś nie przypomni - dodał wójt.

PROJEKT NA 3 LATA I WYLEWKA

Ostatecznie mieszkańcy dowiedzieli się, że wykonany projekt będzie miał 3 lata ważności. W tym czasie być może pojawią się środki zewnętrzne i świetlica będzie mogła zostać wybudowana. Jeśli nie, to projekt przepadnie, bądź trzeba będzie ponieść dodatkowe koszty na jego aktualizację. Tymczasem zgodnie z obietnicą złożoną przez wójta wykonana zostanie wylewka na zarwanej podłodze tak, by obecnie nieużytkowana część świetlicy mogła być wykorzystywana przez mieszkańców. Nie wiemy, kiedy dokładnie dojdzie do remontu. Od zebrania, które odbyło się 3 lipca do dnia dzisiejszego (14 lipca) żadna brygada remontowa skierowana przez wójta nie pojawiła się w świetlicy. 

Paweł Lachowicz

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości