Reklama

Dariusz Ciesielczyk od 6 października nie jest już radnym

Zrzekł się mandatu już 2 października, a 18 października wprowadził czytelników w błąd, mówiąc reporterowi, że dopiero zamierza to zrobić. W tej chwili jako zwykły mieszkaniec czeka na decyzję premier Beaty Szydło, czy zostanie powołany na stanowisko komisarza gminy.

19 października podczas obrad komisji Rady Gminy w Jeziorach Wielkich, Dariusz Ciesielczyk siedział za stołem prezydialnym obok wiceprzewodniczącej Rady Gminy Anety Bemke, chociaż od 6 października formalnie nie jest już radnym, gdyż zrzekł się mandatu fot. Paweł Lachowicz

     CISZA I KONSTERNACJA
     Tydzień temu w artykule Komisarzem będzie Dariusz Ciesielczyk pisaliśmy, że kandydatura przewodniczącego Rady Gminy Dariusza Ciesielczyka rekomendowana została przez wojewodę Mikołaja Bogdanowicza na komisarza gminy Jeziora Wielkie i wysłana została do zatwierdzenia przez premier Beatę Szydło.
     Przypomnijmy, że Dariusz Ciesielczyk pytany przez nas 18 października o plany związane z kierowaniem gminą powiedział nam m.in. : (...) wiem, że potrzeb jest mnóstwo, a trzeba będzie z czegoś zrezygnować na rzecz czegoś drugiego. Ale zobaczymy, jak to będzie. Czekam na decyzję i jak ją otrzymam i będzie pozytywna, to złożę mandat radnego.
     Tymczasem, w dniu, w którym ukazał się artykuł w czwartek 19 października odbyły się połączone komisje Rady Gminy w Jeziorach Wielkich. Obrady prowadziła wiceprzewodnicząca RG Aneta Bemke, ale Dariusz Ciesielczyk siedział przy stole prezydialnym. Pytany przez radnego Franciszka Pałuckiego powiedział m.in: - A jeżeli chodzi o pierwsze pytanie, to ja złożyłem mandat radnego, więc przewodniczącym formalnie nie jestem.
     Na sali zapadła cisza i konsternacja.
     Okazało się, że wybrany z listy PiS Dariusz Ciesielczyk złożył już 2 października do komisarza wyborczego w Bydgoszczy pisemne oświadczenie o zrzeczeniu się mandatu radnego. Postanowieniem z dnia 6 października, komisarz wyborczy w Bydgoszczy Andrzej Siuchniński stwierdził wygaśnięcie jego mandatu radnego. Czyli w rozmowie dzień wcześniej 18 października z reporterem, Dariusz Ciesielczyk wprowadził wszystkich czytelników w błąd, mówiąc, że czeka na decyzję i jak ją otrzyma i będzie pozytywna, to złoży mandat radnego. Tymczasem już podczas naszej rozmowy Dariusz Ciesielczyk od 12 dni nie był ani radnym, ani przewodniczącym Rady Gminy. W takiej sytuacji powinien on zająć na sali miejsce przeznaczone dla mieszkańców, bo w takiej roli był podczas obrad komisji Rady Gminy. Nie mógł zasiadać wśród radnych gminy, bo radnym już nie był.
     Ciszę przerwała radna Aneta Bemke, która odczytała postanowienie komisarza wyborczego dotyczące stwierdzenia wygaśnięcia mandatu radnego Dariusza Ciesielczyka. Po jego odczytaniu radny Jerzy Burzyński pytał: - To znaczy, że pan już radnym nie jest?
     - Nie, nie jestem - odpowiedział Dariusz Ciesielczyk.
     MILCZEĆ, NIC NIE MÓWIĆ
     Przypomnijmy, że radni kilka tygodni wcześniej w głosowaniu stosunkiem 8:7 zdecydowali, że nie będzie przyspieszonych wyborów na fotel wójta w gminie po śmierci Zbysława Woźniakowskiego, tylko w gminie na rok czasu pojawi się komisarz.
     Tydzień temu napisaliśmy, że głosowanie radnych o nieprzeprowadzaniu wcześniejszych wyborów odbiło się głośnym echem w całej gminie. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że już przed pogrzebem wójta czynione były ustalenia i rozdawane karty. Jeden z naszych rozmówców (nazwisko znane redakcji) powiedział nam, że już przed sesją było wiadomo, że radna Aneta Bemke zagłosuje za nieprzeprowadzaniem wyborów. Ceną za jej głos miała być obietnica, że jak Dariusz Ciesielczyk zostanie komisarzem, to ona obejmie stanowisko przewodniczącej Rady Gminy.
     Podane przez nas informacje zdenerwowały radną Bemke. - To co pan napisał jest ponad wszelką krytykę. Ja bym chciała tylko wiedzieć, skąd takie informacje pan wziął? Swoje subiektywne odczucia wypisuje pan w swoich komentarzach. Ma pan do nich pełne prawo i ja panu tego nie zabraniam, ale niech pan napisze prawdę dziennikarską (...) Wybory na przewodniczącego będą, jak będzie uzupełniona rada. Ja pełnię teraz stanowisko zastępcy przewodniczącego i nigdy nie miałam ambicji, aby być przewodniczącym. Nie będę się przed panem tłumaczyć, bo nie mam nawet zamiaru. Tylko chciałam to po prostu panu powiedzieć. Jak chce pan coś napisać, to niech pan sprawdzi u źródła. To są zwykłe najzwyklejsze oszczerstwa - mówiła radna do reportera.
     Również Dariusz Ciesielczyk twierdził, że nigdy za życia wójta, czy po jego śmierci nie było żadnych uzgodnień. - Nigdy w życiu nawet nie śmiałem zadzwonić do kogokolwiek, namawiać i proponować czegokolwiek. A jeśli chodzi o głosowanie, to wie pan co o nim zadecydowało. Zachowanie pana Kurzawy, pana Krzesińskiego i niektórych radnych i w tym momencie, gdy była ta przerwa radne powiedziały, że będą za uchwałą. Dokładnie Aneta (Aneta Bemke przyp. pal) i Lidka (Lidia Sucharska przyp. pal). Jaka jest fałszywość i obłuda wśród ludzi? - głośno zastanawiał się Dariusz Ciesielczyk.
     Radna Jolanta Toda miała życzenie, byśmy pisali w Pałukach o wszystkich, nie tylko o radnych. Zarzucała reporterowi, że nic nie pisze np. o pani sekretarz Grażynie Leśniewskiej. - Ja jestem zwykłą szarą myszką i staram się dobrze. Ja się boję cokolwiek powiedzieć. Pan zamyka mi usta, bo ja nie wiem czy dobrze mówię. Wyrażam swoje myśli, poglądy. Pan nie wie jakie, ale pan już wie na pewno. Jak poruszę jakiś problem, to pan nie napisze, że radna Toda poruszyła problem na przykład bezrobocia. Ale, że się oparłam, że się zasmuciłam, albo coś pomyślałam, czy powiedziałam niedelikatnego, to pan to opisze, a o pani Grażynce nie pisze pan - mówiła radna Toda.
     Do jej słów od razu ustosunkowała się Grażyna Leśniewska, która powiedziała, że ma wszystkie artykuły z Pałuk na jej temat wycięte i schowane. - I niech pani nie mówi, że mnie nie opisują. Mnie bardzo często opisują i chcę pani powiedzieć, że prowadzę kronikę rodzinną i mam wszystkie artykuły z „Pałuk” na mój temat - powiedziała sekretarz Leśniewska.
     Zdaniem radnej Tody najbardziej bezpieczny radny jest wtedy, kiedy nic nie mówi. Wtedy nie jest opisywany w gazecie. - Milczeć i nic nie mówić, wtedy pan nic nie napisze na tę osobę. A jak się coś powie, to już jest sensacja - dodała radna.
     JEST TERMIN WYBORÓW
     Tymczasem gmina przygotowuje się do przeprowadzenia wyborów uzupełniających do Rady Gminy. Wybory odbędą się w niedzielę 14 stycznia 2018 r. w godzinach od 7:00 do 21:00. Głosować będą tylko mieszkańcy okręgu nr 6 obejmującego sołectwo Wójcin - część położona przy drodze prowadzącej od miejscowości Kożuszkowo do skrzyżowania w miejscowości Wójcin i dalej część sołectwa położona na północny - wschód od drogi prowadzącej od Strzelna do miejscowości Wójcin.
     Do 5 listopada do komisarza wyborczego w Bydgoszczy musi wpłynąć zawiadomienie o utworzeniu komitetu wyborczego. Natomiast do 5 grudnia do Gminnej Komisji Wyborczej w Jeziorach Wielkich musi wpłynąć lista kandydatów na radnych.
     Najbliższa sesja Rady Gminy zwołana została na poniedziałek, 30 października.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1341 (43/2017)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości