Reklama

Dawny blask sklepienia

Po odnowieniu sklepienie prezbiterium robi ogromne wrażenie. Łagodność kolorystyczna z ornamentyką roślinną współgra z zimnymi kamiennymi romańskimi ścianami prezbiterium. fot. Paweł Lachowicz

Prace konserwatorskie w klasztorze mogileńskim
     Dawny blask sklepienia
     Interpretując malowidło na sklepieniu prezbiterium, konserwatorzy uważają, że są to rośliny i owoce z siedmiu upraw biblijnych. Nawiązują one do rajskiego Jeruzalem.

     Remont klasztornej świątyni rozpoczął się w 2007 r. i trwa etapami.
     W zeszłym roku rozpoczął się remont prezbiterium. Podczas prac natrafiono na polichromię. Wówczas zostały przeprowadzone pierwsze badania. - W zeszłym roku dokonaliśmy odkrycia polichromii. Okazało się, że pod warstwami pobiału jest XVI-wieczne malowidło. Był tam pobiał, kilka warstw tynku i jeszcze kilka jakichś przemalowań - powiedziała naszemu reporterowi Paulina Celecka, autorka badań konserwatorskich odkrytych malowideł. W trakcie prac okazało się, że na sklepieniu było około sześć warstw różnego rodzaju tynków, a dopiero pod nimi ukryte były XVI-wieczne malowidła. - Myśleliśmy, że są one gotyckie. Później jednak się okazało, że zahaczają o renesans. W tej chwili określone są jako XVI-wieczne - dodaje Paulina Celecka. Malowidła - jak mówi nasza rozmówczyni - powinny być jeszcze zbadane przez historyka sztuki, który określi, co przedstawiają. Są w nich zawarte bukiety owoców, jakieś wici. - Zapewne każdy detal ma określone znaczenie dla danego okresu - dodała Paulina Celecka. Konserwatorzy podczas prac w mogileńskim klasztorze w celu określenia gatunku owoców, tak aby rekonstrukcje wykonać zgodnie z oryginałem, skorzystali ze wsparcia historyka sztuki. Prace te rozpoczęły się na początku października. Uczestniczyło w nich w sumie 13 osób pod kierownictwem Michała Błażejewskiego, konserwatora dzieł sztuki, pochodzącego ze Stawisk (gm. Mogilno). Prace wykonywane były 12 godzin dziennie zawsze przez minimum 5, 6 osób.
     Odkrycie malowideł okazało się być dla badaczy podwójnym zaskoczeniem. Tym bardziej, że badania sprzed kilku lat nie wskazały na ich obecność. Badania wykonane w 2008 r. przez Paulinę Celecką (członkinię obecnego zespołu konserwatorskiego) wskazały na dość proste i schematyczne owoce i wici roślinne. Po oczyszczeniu całości sklepienia okazało się, że poziom malarski dekoracji jest jednak wyższy niż wcześniej przypuszczano, a same malowidła rzadsze i cenniejsze, co potwierdzono po konsultacji z historykiem sztuki.
     - Oryginał zachował się w złym stanie. Odtwarzaliśmy go w zasadzie kawałek po kawałku. Do odtworzenia potrzebny był specjalista, z którym można było się skonsultować i ustalić niejasności. Wiemy, że owoc, który tam najczęściej występuje, jest to owoc granatu - mówi Paulina Celecka. W kościołach - jak twierdzą konserwatorzy - często wykorzystywano malowidła po to, aby podawać jakieś informacje. Najczęściej nawiązywały one do jakichś historii biblijnych. - Były to całe opowieści. Najlepszym przykładem jest Biblia Pauperum, czyli biblia dla biednych, niepotrafiących czytać pisma, a potrafiących czytać obrazy - dodaje Paulina Celecka.

Paulina Celecka i Michał Błażejewski, konserwatorzy dzieł sztuki fot. Paweł Lachowicz

Reklama

     Całe sklepienie wraz z wklęsłą i płaską powierzchnią oraz żebrami wynosi blisko 62 m2. W malowidle najczęściej widoczne są owoc egranatu i liście oliwki. Wszystko to wygląda tak, jakby rosło na jednej wici i razem się łączyło. - Ma to jakąś swoją symbolikę. Zieleń, której użyto do odrestaurowania jest to oryginalnym pigmentem. Jest to zieleń malachitowa, otrzymywana z minerałów. Jak na tamte czasy, był to bardzo drogi pigment. Pomarańcz to jest z kolei minia, dzisiaj się ta nazwa kojarzy z farbą do malowania płotów. Wówczas były to bardzo drogie pigmenty. W tamtych czasach porównywalne były do ceny złota, tak więc wszystko wskazuje na to, że fundator tych malowideł musiał być majętnym człowiekiem. Konserwatorzy wysoko oceniają malowidła.  Są one pomalowane bardzo dobrze, na wysokim poziomie. Widać, że malarz był sprawny i wiedział, co robi, ponieważ nie widać żadnych poprawek - opowiada Paulina Celecka.
     Konserwator Michał Błażejewski powiedział, że zabieg rekonstrukcji składał się z dwóch etapów. Pierwszy z nich to konserwacja. Drugi to restauracja wykonana na zakonserwowanym podłożu. - Były pewne ubytki tynku oryginalnego, były również tynki wtórnobarokowe. Na oryginalnym tynku były nasieki wykonane po to, aby następny tynk się trzymał - mówi Michał Błażejewski. W trakcie restauracji wszystkie braki oryginalnego tynku zostały uzupełnione. Sklepienie wykonanie jest bardzo ciekawie. W średniowieczu w XVI wieku, jak mówią konserwatorzy, tynki nakładano i zacierano dłonią. W związku z tym w ten sam sposób konserwatorzy odtwarzali ubytki w tynku w mogileńskim klasztorze.

W takim stanie były malowidła, gdy je odkryto na sklepieniu klasztornego prezbiterium w 2008 r. fot. Paweł Lachowicz

    - Kiedyś nie było cementu, radzono sobie za pomocą wapna. Wapno dołowano po 30, 40 lat, nabierało ono wtedy odpowiedniej plastelinowatej konsystencji. W niektórych badaniach stwierdzono, że do takich dołów wrzucano padlinę, dzięki czemu tworzyła się emulsja z białkiem. My nie mieliśmy takiego wapna, używaliśmy specjalistycznego wapna włoskiego 20-letniego. Jest ono bardzo drogie, ale liczy się efekt. Tynki, z którymi tu pracowaliśmy, są do tej pory tak mocne, że łamały się na nich narzędzia. Do wykonania tych prac potrzebna była wiedza specjalistyczna z zakresu konserwacji malarstwa - mówi Michał Błażejewski. Interpretując malowidło, konserwatorzy uważają, że wszystko wskazuje na to, że są to rośliny i owoce z siedmiu upraw biblijnych. Nawiązują one do rajskiego Jeruzalem. - To malowidło jest bardzo dekoracyjne, fantazyjne i stylizowane. Oczywiście informacja nie jest potwierdzona przez historyków sztuki - dodaje Michał Błażejewski. W połowie grudnia całkowicie zakończono prace konserwatorskie i restauratorskie sklepienia prezbiterium kościoła klasztornego. Trwały one blisko dwa i pół miesiąca. Wykonane prace zostały wysoko ocenione przez rzeczoznawcę ministerialnego.
     Nad odtworzeniem malowideł pracowali konserwatorzy dzieł sztuki. Michał Błażejewski jest właścicielem firmy Konserwacja dzieł sztuki - Michał Błażejewski z Krosna Odrzańskiego, która wykonywała główne prace. Był kierownikiem zespołu oraz autorem prac. W ich wykonywaniu pomagała mu członkini zespołu, a zarazem małżonka, Paulina Celecka - autorka badań konserwatorskich malowideł, która wykonała program do prac konserwatorskich i restauratorskich.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 932 (51/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości