Reklama

Deski wyborcze

Nielegalne działania Jacka Kraśnego na 10 dni przed wyborami samorządowymi
    Deski wyborcze
    Pracownicy ZGK nie mogli ściągnąć desek z prywatnej nieruchomości, bo gmina nie ma w istniejącej tam Wspólnocie Mieszkaniowej żadnych udziałów. Wydatkowanie pieniędzy z budżetu gminy na prywatną działalność jest sprzeczne z Ustawą o finansach publicznych. Ponadto, zgodnie z Ustawą o samorządzie gminnym, angażowanie publicznych środków w prywatne nieruchomości nie należy do działań własnych gminy. Jak się to ma do głoszonych przez Jacka Kraśnego haseł wyborczych o oszczędności i gospodarności?

    USUWANIE DESEK
    2 listopada rano przed budynkami u zbiegu ul. Hallera i pl. Wolności w Mogilnie pojawiła się brygada remontowa z Zakładu Gospodarki Komunalnej. Pracownicy gminy rozpoczęli usuwanie desek, którymi zabite były okna prywatnej kamienicy.
    Deski zawieszone na budynkach w centrum miasta szpeciły Mogilno od 2000 r. Władzy samorządowej, zarówno gminnej jak i powiatowej, nic jednak nie udało się zrobić przez te lata, by zmusić właściciela Bolesława Wojtasika do usunięcia desek. Spróbowaliśmy dowiedzieć się, co takiego się raptem stało, że to ZGK, czyli zakład budżetowy gminy podlegający burmistrzowi, ściąga deski. Zaskakujący był też termin przeprowadzonej operacji -  10 dni przed wyborami samorządowymi.

    CZY WYTRZYMAJĄ WIATRY?

Reklama

    Zlecenie takiej treści dla ZGK wystawił 27 października Jacek Kraśny

    Dotarliśmy do dokumentów, które rzucają nowe światło na całą operację i podają w wątpliwość legalny charakter działań gminy wobec prywatnego właściciela posesji. Okazało się, że 19 października do burmistrza zwrócił się z pismem Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Maciej Matuszkiewicz i prosił, by w związku ze zbliżającymi się jesienno-zimowymi wiatrami sprawdzić stan zamocowania desek.
    Przy okazji tych prac deski należałoby wyrównać i pomalować - pisze w piśmie Maciej Matuszkiewicz (powyżej). Powiatowy Nadzór Budowlany ani słowem nie wspomina o demontażu desek.
    CZEKA TYDZIEŃ
    Jacek Kraśny nie wiadomo dlaczego czekał tydzień i dopiero 27 października zlecił ZGK w Mogilnie wykonanie kontroli zamocowania odeskowania. Co ciekawe, burmistrz nie czekał na opinię pracowników ZGK odnośnie stanu desek, tylko tym samym pismem nakazał ściągnięcie desek i ich wymianę na płyty wiórowe (patrz obok). Komunalka jednak nie podjęła od razu prac, pomimo że, jak mówi dyrektor ZGK Marian Bukowski: - Zlecenie otrzymaliśmy już w dniu 30 października. Zdemontować deski mieli do następnego dnia, 31 października. Dyrektor Bukowski wyjaśnia jednak: - Z uwagi na zaangażowanie załogi w przygotowanie miasta i miejsc pamięci na Dzień Zmarłych, prace podjęliśmy dopiero 2 listopada.
    ZGODA USTNA 4 DNI PÓŹNIEJ
    Co zastanawiające, Jacek Kraśny już 27 października polecił ZGK ściągnąć deski, a dopiero 4 dni później (31 października) w ustnej rozmowie z Elżbietą Dźwigoł i Jerzym Rudnickim, przedstawicielami E.J. Nieruchomość S.C. z Inowrocławia, która prowadzi przymusowy zarząd nad nieruchomością (ul. Hallera i pl. Wolności) zgodnie z prawomocnym postanowieniem Sądu Rejonowego w Mogilnie uzgodnił, że najlepszym rozwiązaniem będzie całkowite zdjęcie desek z okien na nieruchomości Bolesława Wojtasika.
    OFICJALNE PISMO 6 DNI PÓŹNIEJ
    Pismo w tej sprawie otrzymał jednak od zarządcy nieruchomości dopiero w dniu, w którym od rana pracownicy ZGK usuwali deski, czyli 2 listopada (treść pisma poniżej). W Urzędzie Gminy obowiązuje instrukcja kancelaryjna. Wszystkie pisma wchodzące do Urzędu muszą mieć pieczątkę i datę wpływu. Natomiast pismo z datą 2 listopada, jakie przesłał nam rzecznik prasowy ratusza Rafał Lukstaedt, w ogóle nie ma pieczątki Urzędu i daty wpływu do Urzędu Gminy Mogilno.
    W piśmie od zarządcy nieruchomości czytamy: Z uwagi na konieczność poprawy wyglądu nieruchomości i zgodnie z ustaleniami z dnia 31.10.2006 r. prosimy o zdjęcie zewnętrznych osłon z okien na parterze budynku Wspólnoty (pomieszczenia pana Wojtasika).
    TO NIE JEST ZADANIE WŁASNE GMINY
    Gmina Mogilno, ani jej jednostki budżetowe nie mogą wykonywać żadnych prac remontowych na obiektach prywatnych, bo zgodnie z Ustawą o samorządzie gminnym nie należy to do zadań własnych gminy. Powiatowy Nadzór Budowlany powinien wystąpić z decyzją administracyjną bądź prośbą do zarządcy nieruchomości, a on powinien zastosować się albo nie do zaleceń PINB.
    Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, dlaczego zaangażowała się w to gmina?
    CHCĄ WSPARCIA FINANSOWEGO ALBO POŻYCZKI
    Zarządca nieruchomości nie poprzestał jednak na tym, że gmina ściągnęła deski i zawiesiła firanki od wewnątrz pomieszczeń należących do Bolesława Wojtasika: Ponadto prosimy pana burmistrza o pomoc w uporządkowaniu części wspólnych nieruchomości: strych, korytarze oraz daszek nad wejściem do budynku. Pragniemy usunąć wszelkie przedmioty stanowiące zagrożenie p-poż. oraz zabezpieczyć budynek przed okresem zimowym. W piśmie z 2 listopada mowa także o zabezpieczeniu konstrukcji budynku. Czytamy dalej: W chwili obecnej Wspólnota nie posiada żadnych środków, które mogłyby być przeznaczone na ten cel. Po raz kolejny prosimy więc o pomoc, albo w formie jednorazowego wsparcia finansowego, lub pożyczki.
    Prośba jest o tyle zaskakująca, że budżet gminy nie jest bankiem, instytucją pożyczkową, ani kredytującą prywatne inwestycje. Wspólnota Mieszkaniowa, jeżeli chce przeprowadzić te remonty i inwestycje, które planuje, musi wziąć kredyt bankowy, jeżeli członkowie Wspólnoty nie mają innych pieniędzy, bądź w jakiś inny sposób pożyczyć pieniądze.
    7 listopada zadaliśmy dyrektorowi ZGK Marianowi Bukowskiemu pytanie, kto zapłaci za wszelkie prace komunalki na terenie tej prywatnej posesji. Nie otrzymaliśmy na nie odpowiedzi.
    WSPÓLNOTA:
    ŚCIĄGANIE DESEK TO NIE BYŁ PRZYPADEK
    Trudno powiedzieć, czy to zwykły zbieg okoliczności, czy też nie, ale w tym samym dniu (27 października), w którym Komitet Wyborczy Wyborców Wspólnota’2006 otrzymał na piśmie zezwolenie zarządu Wspólnoty Mieszkaniowej budynków przy ul. Hallera i pl. Wolności na zawieszanie własnych materiałów wyborczych właśnie na deskach elewacji obu budynków, burmistrz Jacek Kraśny podpisał zlecenie dla ZGK ściągnięcia desek. W zezwoleniu dla Wspólnoty’2006 czytamy:  Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej Budynków pl. Wolności 2 i Hallera 1 w Mogilnie zezwala na rozwieszenie plakatów wyborczych przez Komitet Wyborczy “Wspólnota’2006" na w/w budynkach. Jednocześnie zobowiązuje się Komitet Wyborczy “Wspólnota’2006" do przywrócenia stanu poprzedniego w terminie 2 tygodni od daty wyborów, tj. 12 listopada 2006.
2 listopada, jak już pisaliśmy, pracownicy ZGK zaczęli usuwać deski wraz z materiałami wyborczymi.
    Zgodnie z artykułem 70 ustęp 2 ustawy Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw wszelkie materiały wyborcze są prawem chronione. Jeszcze tego samego dnia (2 listopada) pełnomocnik Wspólnoty’2006 Piotr Kaźmierczak skierował na ręce burmistrza list. (...) Jestem zobowiązany podjąć kroki wyjaśniające ten ubolewania godny incydent, którego wykonawcami byli pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej w Mogilnie, a więc instytucji panu podległej - pisze w liście Piotr Kaźmierczak. Dalej czytamy: Od czterech lat deski zawieszone na elewacjach obu budynków szpeciły nasze miasto. Pan, jako burmistrz Mogilna, mógł podjąć zdecydowane działania, które pozwoliłyby zmienić ten szpetny obraz, ale nigdy pan tego nie zrobił.
Pełnomocnik Wspólnoty nie wyklucza, że zawieszenie plakatów konkurencyjnego komitetu dało sygnał Jackowi Kraśnemu do szybkiego działania: (...) nasze materiały zostały zniszczone, jak domniemam na pana polecenie. Cieszymy się bardzo, że nasza akcja wyborcza przyniosła rezultat w postaci likwidacji desek szpecących centrum miasta.     Pokazaliśmy naszym wyborcom, że potrafimy skutecznie działać.
    WSPÓLNOTA:
    CO Z MATERIAŁAMI WYBORCZYMI
    Piotr Kaźmierczak dał burmistrzowi 24 godziny na wyjaśnienie całego incydentu. Zwrócił uwagę, że Wspólnota nie została uprzedzona o planowanym ściąganiu desek i nie mogła zabezpieczyć plakatów wyborczych: - Jako komitet wyborców prowadzimy kampanię wyborczą z naszych własnych środków finansowych. W związku z powyższym domagamy się zwrotu materiałów wyborczych, bądź umieszczenie ich w innym widocznym miejscu w centrum miasta.
    BURMISTRZ 5 DNI NIE REAGOWAŁ
    Przez pięć dni, do 7 listopada burmistrz Jacek Kraśny nie reagował na pismo Wspólnoty Samorządowej. Dopiero, gdy reporter Pałuk skierował do niego pytania w tej sprawie, burmistrz zwrócił się z zapytaniem do zarządcy nieruchomości, czy wydana była zgoda Wspólnocie Samorządowej na zawieszanie plakatów. Przypomnijmy, że zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej już 27 października wydał na piśmie zgodę na wieszanie plakatów na deskach. Tymczasem zarządca nieruchomości odpowiedział burmistrzowi, że 28 października dzwoniła do nich Danuta Ciesielska, ale zarządca nie wyraził, ani ustnie, ani pisemnie zgody na zawieszanie plakatów na deskach.
    BURMISTRZ POUCZA WSPÓLNOTĘ
    Także dopiero po pytaniach Pałuk, Jacek Kraśny 7 listopada odpowiedział na pismo Piotra Kaźmierczaka. Na początku ironicznie zwrócił uwagę na niewiedzę członków Wspólnoty Samorządowej, pisząc: - Do tej pory byłem przekonany, że kandydaci na radnych powinni orientować się w sprawach dotyczących miasta i gminy. Widać jest inaczej! Korzystając więc z okazji udzielę panu kilku informacji, które pozwolą zorientować się zarówno panu, jak i członkom pańskiego komitetu, a tym bardziej kandydatowi na burmistrza Mogilna, o tym co i od kiedy w Mogilnie jest robione. Potem Jacek Kraśny wymienia kroki, jakie podejmował, by ściągnąć deski. Burmistrz zapewnił w piśmie: Zdjęcie desek nie ma nic wspólnego z prowadzoną kampanią wyborczą, a jest jedynie ostatecznym załatwieniem sprawy, o którą zabiegałem przez cały czteroletni okres kadencji. Pisał dalej ironicznie: Ubolewam, że KWW “Wspólnota Samorządowa 2006” nie może korzystać ze szpecących Mogilno budynków dla celów własnej kampanii wyborczej. Pismo burmistrz kończy słowami: Natomiast, jak pan to ujął “ubolewania godny incydent”, cóż wyborcy sami ocenią co w tej sprawie jest ubolewania godnym incydentem.
    CO Z PLAKATAMI - NIE WIADOMO
    Ani słowem natomiast Jacek Kraśny nie wspomina, co się stało z plakatami Wspólnoty 2006. Czy zostały gdzieś wyrzucone i zniszczone, czy zostaną powieszone w widocznym miejscu w centrum miasta, tak jak domagał się tego komitet Wspólnota 2006.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska, nr 45 (768/2006)

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/01/2026 09:14
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości