Piłkarze „Kujawianki” Strzelno i „Pogoni” Mogilno przed meczem derbowym w 1974 r. Waldemar Lewicki siódmy od lewej w górnym rzędzie.
fot. arch. domowe Tomasza Lewickiego
Strzelno, Waldemar Lewicki, piłkarz, Kujawianka
Diabeł wierny Kujawiance
Najlepszy okres w historii Kujawianki Strzelno to lata 70. Jednym z najlepszych piłkarzy podczas gry w klasie okręgowej był Waldemar Lewicki. Miał zaledwie 170 cm wzrostu. Imponował jednak bajeczną techniką i świetną kiwką.
Waldemar Lewicki urodził się 22 listopada 1953 r. w Strzelnie. Rodzicami jego byli Klara z domu Stempowska i Stanisław Lewicki. Pierwsze nauki pobierał w Szkole Podstawowej nr 2 w Strzelnie, a następnie w Technikum Ekonomicznym w Strzelnie, które ukończył w 1974 r. Swoje życie zawodowe związał z Mogileńskimi Fabrykami Mebli, filia w Strzelnie, gdzie pracował na stanowisku magazyniera. W 1974 r. zawarł związek małżeński z Lidią Andrzejewską, z którą miał trójkę dzieci: Agnieszkę urodzoną w 1975 r., Tomasza urodzonego w 1976 r. i Marcina urodzonego w 1981 r. Obaj synowie poszli w ślady ojca, stając się czołowymi zawodnikami drużyn piłkarskich: MLKS Kujawianka Strzelno, Sokół Strzelno i Tarant Wójcin.
Jego przygoda ze sportem, a szczególnie piłką nożną, zaczęła się we wczesnych latach młodzieńczych. Przyczyn tego zainteresowania można znaleźć wiele. Jedną z nich było zamieszkiwanie w pobliżu stadionu sportowego, który wybudowany został na jego oczach. Fanem futbolu był jego ojciec Stanisław Lewicki, który prowadzał syna na mecze i treningi od najwcześniejszych lat.
Legendarny zespół „Kujawianki” z 1971 r. Waldemar Lewicki stoi pierwszy z prawej, za zawodnikiem z numerem 6. fot. arch. domowe Tomasza Lewickiego Pierwsze profesjonalne treningi w drużynie młodzików pokazały, że Waldek nieźle radził sobie z piłką. Po kilku spotkaniach szkoleniowych trener wyznaczył mu rolę napastnika, a następnie pomocnika. Już podczas pierwszych meczów, występując w barwach klubowych Kujawianki, dał się poznać jako ponadprzeciętny zawodnik. Jego umiejętności stały się przyczynkiem do nadanie mu przez kolegów pseudonimu Diabeł.
Kiedy już okrzepł w drużynach juniorskich, przeszedł do seniorów. Początkowo był zawodnikiem rezerwowym i wpuszczany był na boisko wówczas, kiedy bardziej doświadczonym zawodnikom tchu brakowało. Kilka jego wejść pokazało, że podoła każdemu ligowemu przeciwnikowi i tak został zawodnikiem podstawowym. Miał niespełna 18 lat, kiedy trafił do jednego z najlepszych składów drużyny w dziejach Kujawianki, na której barkach spoczął awans do wymarzonej przez działaczy, zawodników i kibiców ligi okręgowej.
W sezonie piłkarskim 1970/1971 w klasie A grupie II klasy grało 14 zespołów piłkarskich. Rozgrywki o wyłonienie mistrza trwały 27 tygodni. Tak emocjonujących meczów chyba nigdy nie przeżywano w Strzelnie. Po każdym meczu nie miały końca opowieści o wyczynach zawodników. Całe miasto i okoliczne wsie przeżywały pełne napięcia spotkania, a stadion wypełniał się kibicami po brzegi. W rozgrywkach przodowały dwie drużyny, które ostatecznie zdobyły tę samą liczbę punktów - po 39. Była to drużyna Kujawianki Strzelno i Pałuczanki Żnin. W bezpośrednich meczach - co ciekawe rozegranych w I kolejkach rundy jesiennej - w Żninie wygrała Pałuczanka 5:3, natomiast na inaugurację rundy wiosennej w Strzelnie Kujawianka triumfowała 4:1. O mistrzostwie decydował dodatkowy mecz.
Decydujący o awansie mecz wyznaczono na 4 lipca 1971 r. i miał zostać on rozegrany na neutralnym boisku. Los padł na stadion Goplanii przy ul. Orłowskiej w Inowrocławiu. Od wczesnych godzin rannych tłumy strzelnian zmierzały do Markowic na odpust, a stamtąd prosto na mecz do Inowrocławia. Z braku dostatecznej liczby pojazdów 80% kibiców odcinki trasy pokonało pieszo. Mecz wygrała Kujawianka, pokonując Pałuczankę 3:1. Bramki dla Kujawianki zdobyli: Lech Budny 2 i Jan Bociański 1. Mistrzowski skład drużyny stanowili: Jerzy Adamczyk, Stanisław Andrzejewski, Jerzy Antkowiak, bracia Antoni i Zdzisław Białęccy, Jan Bociański - kapitan, Lech Budny, Zdzisław Graczyk, Andrzej Gręzicki, Waldemar Lewicki, Stefan Łuczak, Andrzej Smółka, Jan Smółka, Zdzisław Sobiński i Henryk Walczak. Ówczesnym kierownikiem drużyny był Ludwik Woźnica. Był to pierwszy historyczny awans drużyny Kujawianka Strzelno do ligi okręgowej i mecz ten wspomina się po dzień dzisiejszy.
Waldemar Lewicki (pierwszy z lewej), w meczu „Kujawianki” Strzelno z „Dynamem” Schwerin w 1982 r.
fot. arch. domowe Tomasza Lewickiego
Dla Waldemara Lewickiego rozpoczęło się pasmo sukcesów. Jego grze zaczęło przyglądać się wielu trenerów i działaczy sportowych, szczególnie z klubów Inowrocławia i Bydgoszczy. Był najmłodszym zawodnikiem w drużynie i od pierwszych meczów w lidze okręgowej, coraz bardziej zadziwiał. Będącpomocnikiem grał z numerem 9, zaś w ataku z numerem 11. Po strzeleniu bramki w meczu z Goplanią Inowrocław w 1972 r., Waldkiem zaczęli interesować się działacze tegoż klubu, pilnie obserwując jego poczynania na boisku. Kolejne sezony to coraz lepsza gra Diabła. Z jego podań i gry w duecie z Lechem Budnym padło wiele bramek. Głośno mówiono o transferze Waldemara Lewickiego do Pogoni Mogilno, Goplanii Inowrocław i Elany Toruń, jednakże on mimo tych propozycji pozostał w Kujawiance. Był to złoty okres dla futbolu w Strzelnie, bowiem zespół seniorów przez 10 lat grał w lidze okręgowej walcząc z najlepszymi w województwie. Szczególnie w Strzelnie na swoim boisku Kujawianka była groźna dla każdego, wygrywając z potentatami okręgówki jak Goplanią Inowrocław, Polonią Bydgoszcz, Zachemem Bydgoszcz czy Elaną Toruń.
Predyspozycje szkoleniowe, ogromny zasób wiedzy, doświadczenie i łatwość nawiązywania kontaktów z młodzieżą spowodowały, że Waldemar Lewicki zaczął łączyć grę w drużynie z doradztwem szkoleniowym, które zaowocowało jego przejściem do grupy szkoleniowców. Z Janem Bociańskim i Wacławem Grobelnym zdobył kwalifikacje trenerskie i od stycznia 1979 r. rozpoczął samodzielną pracę z juniorami starszymi. Został trenerem, sędzią i działaczem sportowym. W 1980 r. z okazji 60-lecia Polonii Bydgoszcz od 15 do 19 lipca sędziował, jako sędzia liniowy, słynne mecze Kujawianki z drużyną z miasta Kragujewac w Jugosławii, drugoligowym Dynamo Schwerin i trzecioligową Polonią Bydgoszcz.
W tym czasie narodziła się Solidarność. Waldemar Lewicki został przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność przy filii MFM w Strzelnie. Włączył się w prace struktur miejskich Międzyzakładowej Komisji NSZZ Solidarność w Strzelnie, piastując w niej funkcję wiceprzewodniczącego. Twardo stał na stanowisku obrony interesów ludzi pracy, bronił kolegów przed zwolnieniami, walczył o podwyżki oraz godziwe warunki pracy i życia. Spektakularnym i niezwykle odważnym wydarzeniem było ostentacyjne przecięcie na pile tarczowej portretu Breżniewa. Stało się to w chwili, kiedy do zakładu dotarła wiadomość o śmierci przywódcy Sowietów, a było to przecież w czasie stanu wojennego. Wówczas też, wespół z małżonką Lidią, rozwoził bibułę po zaprzyjaźnionych domach, a w godzinach nocnych kolportował ją w Strzelnie i okolicznych wioskach. Dzięki takim ludziom jak Waldemar i jego małżonka społeczeństwo strzeleńskie mogło wczytywać się w gorącą prasę podziemną i poznać treści wydawnictw drugiego obiegu.
W 1989 r. Waldemar Lewicki podjął się przygotowania pierwszej drużyny seniorów Kujawianki do rundy wiosennej, intensywnie z nią pracując. Zespół rozegrał kilka meczów sparingowych z: Vitcovią Witkowo, Pogonią Mogilno, Sokołem Kleczew i Jagiellonką Nieszawa. Zaś w rozgrywkach ligowych drużynę poprowadził Wacław Grobelny. W kolejnym sezonie pierwszą drużynę Kujawianki poprowadził Waldemar Lewicki. Na stanowisku trenera pierwszej drużyny pozostał do 1992 r. W tym czasie w drużynie juniorskiej grał syn Waldemara, dobrze zapowiadający się, a później czołowy zawodnik Kujawianki, Tomasz Lewicki.
4 listopada 1994 r. przedwczesna śmierć Waldemara Lewickiego wstrząsnęła środowiskiem Strzelna. Oto, co odnotowano w kronice MLKS Kujawianka Strzelno: ... zmarł Waldemar Lewicki, długoletni zawodnik „Kujawianki” począwszy od młodzika do seniora włącznie. Pełnił funkcję trenera drużyn młodzieżowych oraz prowadził drużynę seniorów w klasie A i lidze okręgowej. Był ponadto dobrym kolegą i przyjacielem, dobrym wychowawcą i opiekunem, a przede wszystkim bardzo dobrym piłkarzem. Wielka szkoda, że zmarł w tak młodym wieku, mając zaledwie 41 lat.
Robert Łuczak
Źródło: wspomnienia Lidii Lewickiej, Tomasza Lewickiego i Marcina Lewickiego oraz „Gazeta Pomorska”, roczniki 1970 i 1971.
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1052 (15/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze