Tak pracowała Rada Miejska w Trzemesznie w kadencji 2002-2006
Dla części radnych najważniejszą rolą
była obrona Marka Gotowały
Oceniając 4 lata pracy Rady Miasta trudno nie odnieść wrażenia, że często wpływ radnych na bieg wydarzeń w gminie był bardzo niewielki. Władzę autorytarną sprawował burmistrz Marek Gotowała, a Rada Miasta służyła mu często jako maszynka do głosowania, za pośrednictwem której przyjmowane były proponowane przez burmistrza uchwały. Radni, którym nie odpowiadał taki styl rządzenia byli w mniejszości, więc tak naprawdę mieli niewielką siłę przebicia, a ich działania nie miały dużych szans na realizację. Na szczęście dla mieszkańców gminy nie zawsze się tak działo i czasami Rada potrafiła przeciwstawić się woli burmistrza i poprzeć zupełnie inne rozwiązanie.
PRZEZ FAŁSZERSTWO STRACILI MILION ZŁOTYCH
Słabość Rady widoczna była m.in. w sytuacjach związanych z największą porażką władz samorządowych w mijającej kadencji, czyli utratą ponad miliona złotych dofinansowania z SAPARD na rozbudowę wysypiska, spowodowaną sfałszowaniem dokumentacji przez pracowników ratusza. Jak wykazało późniejsze śledztwo całą akcją fałszowania kierował burmistrz. Przez to utracone środki z SAPARD trzeba było pokryć z budżetu gminy. Powodem sfałszowania przez urzędników dokumentacji był brak podpisanej umowy z firmą Paroc o wspólnym finansowaniu budowy nowej kwatery wysypiska. We wcześniejszej kadencji tylko kilku radnych nalegało na burmistrza, aby umowa ta została podpisana. Umowa została w końcu podpisana w 2003 r. już po wybuchu całej afery z fałszerstwem i utratą środków z SAPARD. Jednak tylko kilku radnych: Wiesław Pokorski, Krzysztof Szapował, Benedykt Nitka i Mikołaj Ostrowski krytykowali tekst tej umowy. Twierdzili, że zapisy w niej zawarte są niekorzystne dla gminy oraz, że różnią się od zapisów zawartych we wcześniejszym porozumieniu.
POMIMO TO UDZIELILI ABSOLUTORIUM
O słabości Rady może świadczyć też głosowanie nad absolutorium dla burmistrza za 2003 r., czyli za rok, w którym to gmina straciła przez fałszerstwo środki z SAPARD i kiedy to podpisano niekorzystną dla gminy umowę z firmą Paroc. Mimo tego, wielu radnych pozytywnie oceniło pracę burmistrza i za udzieleniem absolutorium głosowali wtedy: Tadeusz Wachacz, Michał Pietrzak, Maria Dziel, Tomasz Szafrański, Henryk Bucholc i Jerzy Chełmiński. Przeciw udzieleniu absolutorium głosowali: Krzysztof Szapował, Jerzy Zaremba, Mikołaj Ostrowski, Krzysztof Brzostowski, Benedykt Nitka i Wiesław Pokorski. Od głosu wstrzymała się Teresa Maćkowiak i jak to zwykle bywało w ważnych i budzących emocje głosowaniach od głosu wstrzymał się także przewodniczący Rady Miasta Krzysztof Dereziński.
TAJNA SESJA, TAJNY PROTOKÓŁ
Mimo że afera związana z fałszerstwem dokumentacji spowodowała utratę 1,14 mln zł z SAPARD na budowę wysypiska i dotyczyła środków publicznych, to radni robili wszystko, żeby mieszkańcy gminy nie poznali szczegółów tej sprawy. 5 marca 2003 r. czyli wtedy, gdy aferą zajmowała się już prokuratura, radni zamienili się w komisję śledczą i zwołali tajną sesję. Na sesji tej omawiane były szczegóły dotyczące fałszerstwa dokumentacji. Na sesję nie wpuszczono reportera Pałuk jak i jednego z mieszkańców Trzemeszna, tym samym złamano ustawę o dostępie do informacji publicznej. Później utajniono protokół z tej sesji, a gdy został on odtajniony, to okazało się, że zapisy o szczegółach fałszerstwa dokumentacji zostały z niego usunięte. Nic też dziwnego, że mieszkaniec, który nie został wpuszczony na sesję, pytał czy to jest Rada Miasta czy też jakaś tajna organizacja.
PRZEGRANE PROCESY ZWIĘKSZAŁY WYDATKI Z BUDŻETU
O słabości Rady Miasta świadczyć może także fakt, że radni nie potrafili zapobiec utracie środków publicznych przez przegrane procesy z Hydrobudową i w sprawie zwrotu części subwencji dla Ministerstwa Finansów. Wprawdzie burmistrz przyznawał, że to on zadecydował, aby w tych sprawach wejść na drogę sądową, ale radni nie potrafili temu zapobiec. W efekcie tego obydwie sprawy gmina przegrała, a koszty sądowe i odsetki spowodowały znaczny wzrost należności. W sumie należności główne w tych dwóch sprawach wynosiły 423.277 zł, a po przegranych sprawach sądowych gmina musiała zapłacić aż 792.458 zł.
WNIOSKI TRAFIAŁY DO KOSZA
O tym, że burmistrz Marek Gotowała niewiele robił sobie z Rady Miasta świadczy też to, że niektóre wnioski RM nie były przez burmistrza w ogóle realizowane, jak choćby wniosek o likwidacji Zespołu Obsługi Szkół podjęty 2 marca 2004 r.
PRZEZ 4 LATA ZWOŁYWALI SESJĘ O BEZROBOCIU
Przed poprzednimi wyborami prawie każdy komitet w swoim programie wymieniał walkę z bezrobociem w gminie. Po 4 latach trwania kadencji efekty tej walki są bardzo mizerne. Powstało wprawdzie Gminne Centrum Informacji, które zajmuje się pośrednictwem w szukaniu pracy, jednak bezrobotni spodziewali się raczej po radnych przyczynienia się do stworzenia nowych miejsc pracy. Przez 4 lata nie udało się sprowadzić do gminy żadnych inwestorów, którzy stworzyliby miejsca pracy. Nawet nie stworzono żadnej zachęty, aby takich inwestorów sprowadzić. Radni nie próbowali też wpłynąć na powstanie nowych miejsc pracy, np. w szkołach. Jedynie radny Benedykt Nitka podczas spotkania z dyrektorami szkół zainteresował się tym, czy nauczyciele mają dużo nadgodzin i czy dzięki ich likwidacji nie udałoby się stworzyć kilka miejsc pracy. Dyrektorzy stwierdzili wtedy zgodnie, że nadgodziny w ich szkołach zdarzają się rzadko. Jak później sprawdziliśmy, niezupełnie odpowiadało to rzeczywistości, gdyż np. tylko w 8 szkołach podstawowych, 78 nauczycieli miało w sumie 340 nadgodzin.
Chyba tylko po to, żeby sprawić wrażenie, że podejmuje się jakieś działania przeciwko bezrobociu powstał przy Radzie Miasta 16 lipca 2003 r. Zespół ds. Bezrobocia. O jego działalności można jednak powiedzieć tylko tyle, że zespół ten był i miał dwóch przewodniczących.
Od początku kadencji radni mówili o potrzebie zwołania specjalnej sesji, która w całości będzie poświęcona tematyce bezrobocia. Jednak taka sesja nigdy się nie odbyła.
NIE BYLI SKUTECZNI W SPRAWIE SKŁADOWISKA ODPADÓW Z WEŁNY
Mało skuteczne były też działania Rady Miejskiej w sprawach ochrony środowiska. Mieszkańców gminy bulwersował np. fakt powstania składowiska odpadów z wełny mineralnej w Rudkach obok drogi krajowej Toruń-Poznań. Na pewno główna wina, że doszło do powstania takiego składowiska leży w Starostwie Powiatowym, lecz skuteczność działań w tej sprawie ze strony Rady Miasta jest żadna. Nie można jednak odmówić radnym zaangażowania w celu rozwiązania tego problemu. Prawie wszyscy radni próbowali działać przeciwko takiej inwestycji prowadzonej pomimo protestów mieszkańców. Efekt końcowy tych działań jest jednak żaden, a wyborcy rozliczają przecież radnych za efekty ich pracy, a nie za dobre chęci.
ŻWIROWNIE
Podobnie miała się sprawa z nielegalnymi żwirowniami. Radni dyskutowali, apelowali, pisali wnioski, ale jak wiadomo osoby odpowiedzialne za nielegalne wydobywanie żwiru pozostaną bezkarne. W tym przypadku radnym także nie można odmówić zaangażowania, ale nie przyniosło ono żadnego efektu. Nie wiadomo też, dlaczego niektórzy radni krytykowali burmistrza zarzucając mu zbyt małe zaangażowanie w przykróceniu procederu nielegalnego wydobycia żwiru. Analiza dokumentacji z kilku lat dotyczącej tego tematu pokazuje, że burmistrz zrobił chyba wszystko co mógł, aby ten proceder ukrócić. Dziwić też może fakt, że gdy osoby związane z nielegalnym wydobyciem żwiru na jednej z sesji w dość niewybredny sposób atakowały burmistrza to radni, którzy najgłośniej protestowali przeciwko nielegalnym żwirowniom, w ogóle nie zabrali głosu. Odwagą cywilną wykazał się wtedy tylko radny Tadeusz Wachacz, który jako jedyny miał odwagę skrytykować dotychczasową działalność goszczących na sesji osób związanych z nielegalnym wydobyciem żwiru.
SIEĆ KANALIZACYJNA
Trzeba jednak przyznać, że przy poparciu Rady Miasta i dzięki środkom unijnym udało się przeprowadzić kilka bardzo ważnych inwestycji mających wpływ na stan środowiska naturalnego. W znacznej części skanalizowano tzw. Stare Miasto. Wybudowano także sieć kanalizacyjną do Niewolna i Kruchowa.
PRZEKSZTAŁCILI SŁUŻBĘ ZDROWIA
Bardzo wysoko należy ocenić działanie Rady Miasta w sprawie przekształceń Trzemeszeńskiej Przychodni Lekarskiej. Ocenę tę obniża fakt że do przekształceń tych doszło tak późno, a TPL przez długi czas był reliktem wśród innych placówek zdrowia w Wielkopolsce. Nie działała też Rada Społeczna TPL, do której należeli radni. Gdy jednak do przekształceń tych doszło radni stanęli na wysokości zadania i tym razem nie dali sobie narzucić rozwiązań proponowanych przez burmistrza, jak i cieszącego się poparciem burmistrza byłego dyrektora TPL Tadeusza Kostki. Dzięki temu pacjenci mogą teraz wybierać, w której z dwóch konkurencyjnych spółek chcą się leczyć, a lekarze mogą pracować na własny rachunek, a nie na rachunek rozbudowanej kadry dyrektorskiej i administracyjnej. Dużą aktywnością w pracy nad przekształceniami w przychodni wykazywali się przede wszystkim radni: Teresa Maćkowiak, Maria Dziel, Krzysztof Dereziński, Benedykt Nitka, Jerzy Chełmiński i Mikołaj Ostrowski.
NIE RUSZYLI SIECI SZKÓŁ
Radnym nie starczyło odwagi, aby zmierzyć się z problemem rozbudowanej sieci szkół w gminie. W innych gminach już kilka lat temu zajęto się tym problem. W gminie Trzemeszno ciągle istnieją małe szkoły wiejskie, do których trzeba dopłacać duże środki. Jednak zamykanie małych szkół wiejskich jest rzeczą niepopularną i zawsze związaną z protestami, więc aby się zmierzyć z tym problemem w trosce o finanse gminy potrzeba dużo odwagi. Takiej odwagi tej Radzie zabrakło.
NIE MA KAMER, STRAŻY MIEJSKIEJ, DROGA KRAJOWA PRZYNOSI ŚMIERĆ
Jest także dużo innych spraw, których ta Rada nie załatwiła. M.in. poprawa stanu bezpieczeństwa w mieście. Jak na razie tylko w sferze pomysłów jest instalacja kamer monitorujących miasto jak i utworzenie straży miejskiej. Ważną sprawą nadal niezałatwioną jest poprawa stanu bezpieczeństwa na drodze krajowej koło Trzemeszna, gdzie wciąż dochodzi do groźnych wypadków, a dyskusje o poprawie bezpieczeństwa odżywają jedynie po każdym wypadku śmiertelnym. Radni nie zrobili też nic, aby miasto wykorzystało leżące w pobliżu jeziora tereny, w szczególności Jeziora Popielewskiego. Apelował o to czasami radny Krzysztof Brzostowski. Na początku kadencji 63 mieszkańców Osiedla Kochanowskiego wnioskowało o wytyczenie alei spacerowej wzdłuż jeziora i rekreacyjnego zagospodarowania terenów nad Jeziorem Popielewskim. Wniosek ten pozostał bez echa.
BRAK UNIJNEJ KOMÓRKI
Dużo inwestycji w gminie w ostatnich latach udało się przeprowadzić z wykorzystaniem środków Unii Europejskiej. Część radnych zwraca jednak uwagę, że takich środków można zdobyć jeszcze więcej i jak proponuje Krzysztof Szapował może warto by było zatrudnić w UMiG pracownika, który zajmowałby się tylko pozyskiwaniem takich środków, mając na uwadze, że w kolejnych latach środków takich do podziału w polskich gminach będzie jeszcze więcej.
SPÓŹNIANIE SIĘ, MÓWIENIE NIE NA TEMAT
Ocenę pracy Rady kończącej się kadencji obniża słabe zdyscyplinowanie radnych. Przerwy w sesji przeciągają się zwykle o co najmniej 15 min. Spóźnianie się radnych na sesję i obrady komisji to też często oglądany obrazek, w czym przoduje szczególnie Benedykt Nitka. Dyskusje toczone na sesjach są często niezwiązane z tematem omawianego problemu, a niektórzy radni uwielbiają zabierać głos i dużo mówić, choć jak się okazuje to tak naprawdę wcale nie mają nic konkretnego do powiedzenia. Radni, którzy mówią konkretnie i na temat stanowią mniejszość w tej Radzie. Do takich radnych należą przede wszystkim Jerzy Zaremba a także Michał Pietrzak, Teresa Maćkowiak, Mikołaj Ostrowski i Tomasz Szafrański.
KRZYWDY NIE DALI SOBIE WYRZĄDZIĆ
Fiaskiem skończyła się próba wprowadzenia kar finansowych za nieobecność na sesjach i komisjach. Propozycję taką zgłosił przewodniczący RM Krzysztof Dereziński w 2003 r. Ale że zrobił to na sesji 1 kwietnia, najwyraźniej inni radni odebrali to tylko jako żart primaaprilisowy. Przeciwko takiemu rozwiązaniu zabierali głos Jerzy Chełmiński i Henryk Bucholc i ostatecznie do wprowadzenia kar finansowych nie doszło.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze