Reklama

Dla dziewięciu bezrobotnych to koniec zatrudnienia

Jeziora Wielkie, wójt, Urząd Pracy
     Dla dziewięciu bezrobotnych to koniec zatrudnienia
     Wójt Zbysław Woźniakowski mówi, że gmina nie ma pieniędzy na zatrudnianie bezrobotnych. Poza tym nie będzie już w 2012 r. takich skierowań z Powiatowego Urzędu Pracy w Mogilnie.

     OBAWY
     Od nowego roku w Gminnym Zakładzie Utrzymania Dróg, Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Jeziorach Wielkich zapowiadane są duże zmiany. Szczególnie zaniepokojeni są pracownicy jeziorańskiej komunalki, którzy boją się zostać bez pracy.
     W tej sprawie zadzwonił do nas mieszkaniec gminy Jeziora Wielkie, a zarazem pracownik zakładu komunalnego. Chce pozostać anonimowym, gdyż, jak sądził mogłoby to negatywnie wpłynąć na późniejsze decyzje dyrektora zakładu bądź wójta, gdyby w przyszłości prowadzony był nabór do pracy. - Potem to na pewno nie przyjmą, bo powiedzą, że za mądry jesteś - mówi nasz czytelnik.
     Powiedział nam, że niebawem kilku pracownikom komunalki będzie kończyć się umowa o pracę. Opowiadał, że w zakładzie było spotkanie z wójtem Zbysławem Woźniakowskim, który miał ich poinformować, że wszystkim tym, którym kończy się umowa, nie będzie ona przedłużana, ani nie będzie nowych zatrudnień.  Nasz czytelnik zaznaczył także, iż wójt miał powiedzieć, że w ogóle nie będzie zatrudniania w 2012 r. bezrobotnych przez gminę. Miał natomiast powiedzieć, że będą tylko wykonywane prace zlecone.
     Mieszkańcy podejrzewają, że szykuje się prywatyzacja zakładu. Prosili byśmy zbadali sprawę. - Nas to boli, że w każdej gminie walczą z bezrobociem. Jak rozmawialiśmy z wójtem, to zaczął swoje nerwy pokazywać, więc zakończyliśmy rozmowę, bo szkoda też naszych nerwów - opowiada reporterowi pracownik.
     - W zakładzie chcą 400.000 zł zaoszczędzić, w Opiece Społecznej 250.000 zł i na oświacie ponad 100.000 zł. Jeżeli tak robią, a praca się skończy, to jak człowiek pójdzie do Opieki, to nawet z Opieki nie dostanie zapomogi, bo powiedzą, że nie mają pieniędzy, bo gmina zabrała. Tu naprawdę cuda się dzieją. Wójt się tłumaczył, że nie będzie pieniędzy, ale ktoś chyba tutaj kłamie. Wiemy, że na bezrobotnego i gmina dawała jakąś część i biuro pracy, a gmina i tak musi drogi utrzymać i remontować, czy krzaki wycinać i okaże się, że będą zatrudniać firmy prywatne i gmina będzie musiała całość zapłacić prywatnemu - dodał pracownik jeziorańskiej komunalki.
     PRYWATYZACJA NIE, ZWOLNIENIA TAK
     Dyrektor Gminnego Zakładu Utrzymania Dróg, Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Jeziorach Wielkich Romuald Andruszczak zaprzecza, jakoby szykowano się do prywatyzacji zakładu. Poinformował reportera, ze został zobowiązany przez wójta Woźniakowskiego do skrócenia umów o pracę oraz ustalenia zasad na przyszły rok. W zakładzie komunalnym - jak mówi - z 11 zatrudnionych bezrobotnych pozostanie 2 pracowników fizycznych z tej grupy, którzy wykonywać będą ogólne prace.
     Dyrektor Andruszczak wskazuje, że w zakładzie komunalnym dofinansowanych przez Powiatowy Urząd Pracy bywało nawet 15 osób, w zależności od zapotrzebowania. Na dzień dzisiejszy pracuje 11 osób. 9 osób zostanie zwolnionych.
     Z Urzędem Pracy zdaniem dyrektora do tej pory podpisywane były różne umowy na zatrudnianie bezrobotnych. Przy pracach publicznych było to 100 % refundacji PUP, do tego dochodziły tylko drobne koszty, jak np. za narzędzia czy badania. W tym przypadku po okresie zatrudnienia i refundacji środków na wynagrodzenia, trzeba było przedłużyć takiemu pracownikowi umowę o 3 miesiące, płacąc takiej osobie 100% ze środków własnych zakładu. Często bywały też zatrudnienia, w których zakład otrzymywał 500 zł miesięcznie dotacji na zatrudnioną osobę, natomiast różnicę wynagrodzenia do najniższej krajowej pokrywał zakład komunalny z własnych środków przydzielonych z budżetu gminy. Umowy z pracownikami zawierane były na 5 lub 6 miesięcy. Częścią umowy było również to, że po wygaśnięciu umowy zakład zobowiązywał się przedłużyć pracownikowi interwencyjnemu zatrudnienie o 1 lub 3 miesiące. Wówczas jednak to zakład płacił takiemu pracownikowi całość wynagrodzenia.
     - Zakład komunalny, jako zakład jednostki budżetowej jest częścią budżetu gminnego i w związku z tym, jeżeli w budżecie nie zostaną wydzielone środki na prace interwencyjne, publiczne, czy inne, zakład komunalny nie mając środków nie może zatrudnić pracowników. Kierunki Wojewódzkiego Urzędu Pracy i ministerstwa w sprawie zatrudnienia idą w kierunku prawie że całkowitego zlikwidowania prac interwencyjnych i publicznych. Lecz i w tym przypadku sprawa jeszcze nie jest do końca podjęta, gdyż nie ma jeszcze opracowanego budżetu przez ministerstwo. Ale są zapowiedzi całkowitego zlikwidowania prac interwencyjnych i publicznych. Zostać mają tylko prace związane ze stażem oraz społecznie użyteczne prowadzone przez
GOPS-y - tłumaczył reporterowi Pałuk Romuald Andruszczak.
     Przy odbywaniu stażu - jego zdaniem - wprowadzony został warunek, że przy półrocznym stażu opłacanym przez PUP, pracodawca przyjmujący osobę na staż zobowiązany ma być do przedłużenia tej osobie umowę o kolejne 6 miesięcy, płacąc całkowite wynagrodzenia z własnych środków. - W budżecie trzeba mieć zagwarantowane pieniądze na przedłużenie stażowego. Jeżeli dla zakładu komunalnego nie będzie zagwarantowanych pieniędzy na przedłużenie i wyrównanie, to zakład nie zatrudni ani stażysty, ani pracowników do prac interwencyjnych - mówi dyrektor Andruszczak. Jakie pieniądze będą w budżecie na 2012 r. na zatrudnienia uchwalone, jeszcze nie wiadomo. Na dzień dzisiejszy zakład komunalny - jak powiedział jego dyrektor - nie może zagwarantować nikomu zatrudnienia.
     WÓJT NIE MA PIENIĘDZY
     Z naszych informacji wynika, że na dzień dzisiejszy w Gminnym Zakładzie Utrzymania Dróg, Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej na etacie pracuje: 5 konserwatorów, 1 kierowca, 7 pracowników biurowych, kierowca śmieciarki i pomocnik na czas określony oraz 2 pracowników na składowiskach odpadów. Oprócz tych osób w jeziorańskiej komunalce na dzień dzisiejszy pracuje 11 osób zatrudnionych jako osoby bezrobotne.
     Wójt Zbysław Woźniakowski powiedział, że po pierwsze gmina na zatrudnianie bezrobotnych nie ma środków, a po drugie - jego zdaniem - nie będzie też w roku 2012 skierowań na prace interwencyjne z PUP.
     O tym, że nie będzie środków na tego typu prace mówiła także obecna na listopadowej sesji Rady Gminy kierownik PUP w Mogilnie Ewa Strzelecka. Będą tylko staże, ale z koniecznością przedłużeniem zatrudnienia o 6 miesięcy na koszt pracodawcy. Będą też prace społecznie użyteczne.
     - Ale w sytuacji finansowej, w jakiej znajduje się gmina i tak byśmy nie mogli sobie pozwolić na to zatrudnienie. Już w tym roku inne warunki były przy zatrudnianiu, kiedy to całość pochodnych od zatrudnionego spadły na zatrudniającego. Również Urząd Pracy dotował mniejszą kwotę do wynagrodzenia. W ubiegłym roku było to 600 zł, w tym 500 zł, więc opłacalność zatrudniania pracowników interwencyjnych maleje - mówił wójt Woźniakowski. Jego też zdaniem ci pracownicy, którzy mają obecnie zawarte umowy na prace interwencyjne, będą pracować do końca okresu, na jaki zawarta została umowa. Nowe umowy nie będą już zawierane.
     - Przy opracowywaniu budżetu na 2012 rok była nawet taka opcja, żeby obecne zatrudnienia skrócić o miesiąc i zakończyć z dniem 31 grudnia. Ale podjąłem wysiłek i przestawiłem pewne rzeczy budżetowe i te umowy będą realizowane do końca. Koszt zatrudnienia jest wysoki, a wydajność pracy nie jest adekwatna do nakładanych środków - dodał wójt. Jego też zdaniem, przedłużone zostaną tylko 2 umowy, które w pełni opłacane będą przez zakład komunalny.

     - Stanie się tak dlatego, że ktoś przecież musi w tym zakładzie pracować - dodał wójt Woźniakowski.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1036 (51/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości