Reklama

Dla jednych ważny instrument, dla innych kicha

Według Planu Zagospodarowania Przestrzennego właśnie tędy ma przebiegać szeroka droga do ul. Orchowskiej

        fot. Roman Wolek

Plan zagospodarowania przestrzennego, Trzemeszno, dokument
     Dla jednych ważny instrument, dla innych kicha
     Ten ważny dla rozwoju miasta dokument wzbudza wiele kontrowersji wśród osób, które nie są zadowolone z przyjętych w nim rozwiązań.

Droga ta ma dalej przebiegać przez ten teren gminny, zajmowany obecnie przez Zakład Poprawczy

          fot. Roman Wolek

     PŁASKIE DACHY
     Plan zagospodarowania przestrzennego Trzemeszna przyjęty został 26 października 2006 r. na ostatniej sesji Rady Miejskiej kadencji 2002-2006.
     Pierwsze problemy pojawiły się już krótko po tym, gdy zaczął on obowiązywać. Jak się okazało, w planie znalazł się zapis, który mocno skomplikował sytuację właścicieli działek budowlanych pomiędzy ul. Kopernika a osiedlem przy ul. Żeromskiego, a więc w części miasta nazywanej potocznie przez mieszkańców Manhattanem. Zapis ten mówił, że budynki tam powstające muszą mieć dach pochylony maksymalnie do kąta 15 stopni. W praktyce oznaczało to, iż powinny tam powstawać tylko domy z płaskim dachem. Taka regulacja oburzyła właścicieli działek, którzy zdali sobie sprawę, że zmniejszy to znacznie atrakcyjność i wartość ich działek budowlanych. Projektant planu Witold Hernes tłumaczył, że takie zapisy musiały być wprowadzone, aby powstająca zabudowa była harmonijna z zabudową już istniejącą. Wkrótce jednak plan zmieniono, usuwając z niego niefortunne ograniczenie dotyczące dachów, zarówno na Manhattanie, jak i terenów przy ul. Mogileńskiej i Szkolnej.
     DROGA U BURMISTRZA
     Wkrótce po tym, co jakiś czas okazywało się, że przyjęty plan zagospodarowania przestrzennego budzi także zaskoczenie lub niezadowolenie kolejnych mieszkańców.
    Na przykład na ul. Brzoskwiniowej przewidziano poszerzenie istniejącej drogi do 12 m. Oznaczałoby to zabranie terenu z kilku prywatnych, ogrodzonych już działek. Co ciekawe sytuacja ta dotyczy także burmistrza Krzysztofa Derezińskiego. Projektowa droga przechodzi przez działkę burmistrza, tuż pod ścianą jego domu i schodami wejściowymi. Gdy w 2006 r. plan z tak zaprojektowaną drogą był przyjmowany przez Radę Miejską, obecny burmistrz Dereziński był przewodniczącym tej Rady. Jak później tłumaczył, nie zgłaszał żadnych uwag do wyłożonego wcześniej projektu planu, gdyż nie zauważył, że planowana droga ma przechodzić przez jego działkę.
     NAJBARDZIEJ POKRZYWDZONY
     Za najbardziej boleśnie odczuwającego konsekwencje obowiązującego planu zagospodarowania przestrzennego uznaje się Eugeniusz Kałuża, mieszkaniec ul. Kalinowej. Plan dotyczy bowiem jego trzech działek. Zaprojektowana droga przy ul. Mogileńskiej praktycznie uniemożliwia mu wykorzystanie położonej tam działki budowlanej. Jest on także właścicielem domu postawionego na skarpie na rogu ulic: Mogileńskiej i Kalinowej. Przebieg poszerzonej drogi przy ul. Kalinowej zaprojektowano tam w taki sposób, że trasa ta miałaby przebiegać bezpośrednio przy budynku mieszkalnym, a zepchnięcie skarpy na potrzeby budowy drogi naraziłoby na osunięcie się budynku. Z kolei przy ul. Kalinowej zaprojektowano poszerzenie drogi na działce, na której wybudował on dom w latach 2002-2004.
     Eugeniusz Kałuża już w 2010 r. skierował pismo do burmistrza Krzysztofa Derezińskiego, w którym zwrócił się z prośbą o zmianę planu przy ulicach: Mogileńskiej i Kalinowej. Rozmawiał też w tej sprawie z burmistrzem osobiście. Jak powiedział Pałukom, burmistrz Dereziński miał wtedy nazwać plan - kichą i zapewnił, że trzeba będzie go zmienić. Jednak przez trzy lata nic się nie działo w tej sprawie. Eugeniusz Kałuża przyznaje, że dopiero w bieżącym roku zaczęto się zajmować jego sprawą, dopiero, gdy zwrócił się o to do przewodniczącego Rady Miejskiej.

Reklama

Według planu droga na ul. Kalinowej ma przebiegać przez działkę Eugeniusza Kałuży, na prawo od miejsca, w którym stoi on na zdjęciu

       fot. Roman Wolek

     - Ja chcę swobodnie dysponować swoim mieniem, bo ja tego nikomu nie ukradłem. A teraz nie mogę tego robić. Na razie chcę załatwić to polubownie, a jak się nie uda, to pójdę z tym do sądu o odszkodowanie - zapowiada Eugeniusz Kałuża.
     TO JEST TYLKO HOP

Pogrubionymi czarnymi liniami zaznaczyliśmy w PZP projektowaną drogę. Obok czerwonym kolorem zaznaczone są tereny Zakładu Poprawczego.

Reklama

         fot. Roman Wolek

     Zaskakiwać może także inne rozwiązanie zaprojektowane w planie zagospodarowania przestrzennego w pobliżu trzemeszeńskiego Zakładu Poprawczego, czyli placówce będącej jednym z dwóch zakładów w Polsce o wzmożonym nadzorze pedagogicznym. Na terenie należącym do gminy, ale użytkowanym przez ten zakład, zaplanowano przebieg drogi dochodzącej do ul. Orchowskiej. Ma być ona przedłużeniem ul. Kopernika. Według zapisów planu, pas tej drogi ma mieć szerokość 20 m i ma graniczyć z terenem Zakładu Poprawczego.
     - Dla samego zakładu jest to raczej element niewskazany. Bo to jest tylko hop przez mur. Ale to nie należy do mnie, bo to władze gminy zadecydują, gdzie ma przebiegać droga - komentuje Grzegorz Grzegorek dyrektor Zakładu Poprawczego.
     Dziwić może także fakt, iż ul. Kopernika, która nie jest przecież trasą o wielkim natężeniu ruchu i jest dobrze połączona z różnymi ulicami, ma być przedłużona do ul. Orchowskiej i to aż tak szeroką drogą.
     Józef Tarnowski z trzemeszeńskiego ratusza, który brał udział w tworzeniu planu, uważa jednak, że jest to bardzo dobre rozwiązanie. Dziwi się też, dlaczego pytamy go o to, czy są realne szanse, iż projektowana droga kiedykolwiek powstanie.
     - Dlaczego miałoby to być nierealne? - pyta pracownik UMiG i komentuje, że pytanie to świadczy o tym, że reporter Pałuk raczej nie zostanie nigdy planistą.
     WAŻNY INSTRUMENT
     Wiceburmistrz Dariusz Jankowski przyznaje, że nie uczestniczył bezpośrednio w tworzeniu planu zagospodarowania przestrzennego Trzemeszna, ale uważa, że nie powinno się oceniać tego dokumentu krytycznie, gdyż jest on ważnym instrumentem w rozwoju gminy.
     - Plan przede wszystkim należy rozpatrywać pod względem rozwoju miasta i ładu przestrzennego, a w drugiej kolejności jest sprawa własności - twierdzi wiceburmistrz i dodaje, że PZP już ze swojej istoty ingeruje w sprawy własności a nie ma przecież rozwiązań idealnych. Dariusz Jankowski komentuje, że przy tworzeniu planu nie udało się ustrzec błędów. Za taki uznaje na przykład zapisy o płaskich dachach. Zastępca burmistrza przyznaje także, iż raczej nie ma szans na to, żeby powstała planowana droga obok Zakładu Poprawczego. Uważa jednak, iż trzeba się zastanowić, czy tych błędów było rzeczywiście tak dużo.

Reklama

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1134 (45/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości